amulka1987
27.09.11, 00:02
Mowa o moich dzieciach. Mam dwójkę, 2 i 4 lata. Dziś zaobserwowałm taką oto sytuację- przyszedł syn sąsiadki -dwulatek, no i z racji tego, że w ogrodzie mamy ogrom najróżniejszych bzdur zaczął szalec. Do czego nie podszedł -auto, wózek, rower- mój mały zaraz za nim "nie wolno, to jest moje, zostaw". Ale mi było wstyd , masakra. Nie wiem, skąd u niego takie zachowanie. Jak sąsiad chciał zjechac ze zjeżdżalni, to mój syn usiadł na dole i mu nie pozwolił. Wkurzyłam się i z rykiem moje dziecko wzięłam na kolana, żeby mu wytłumaczyc o co kaman. Nie wiem, czy coś dotarło. Byłam bardzo zdziwiona tym wszystkim- w domu mamy raczej wszystko *2, bo zazwyczaj podoba im się to samo. Nie zauważyłam takiego zaparcia między moimi dziecmi. Jak mam mu wytłumaczyc, że dzielenie się z innymi dziecmi nie jest złe? Jakiś błąd popełniłam wychowawczy, że chowam takiego chama? A może to taki wiek? Dodam, że my nie bywamy u sąsiadów więc nie wiem, jak ten mały zachowywałby się , gdyby mój chciał się bawic jego zabawkami. Jakies sugestie? Acha jeszcze tak sobie myśle, że w towarzystwie dzieci, które bywają u na często mój syn takich scen nie robi...