W związku z tym ze od jakiegos czasu mam wielkie problemy z położeniem mojej 2,3 letniej corki do lozka i widze ze wielu rodzicow ma z tym problem naszly mnie takie przemyslenia i watpliwosci

Moja corka od zawsze jest kładziona do łożka ok 20-20.30. W dzień spi 1,5-2h w południe. Zawsze ładnie zasypiała. Od niedawna jest koszmar przy zasypianiu.
Zawsze uważałam, ze to rodzice ustalaja, kiedy dziecko ma isc spac, ewentualnie dostosowuja pore do wieku dziecka (i stylu zycia rodzicow, czyli jak rodzice lubia pospac, to pozniej klada dziecko, a jak lubia rano wstawac, to dziecko idzie do lozka wczesniej).
Mogłabym przedłużyc jej pore kładzenia, ale osobiście nie chce. Do tego ten czas, gdy ona juz spi jest dla mnie i meza. Jakby chodzila spac pozniej to by go juz nie bylo.
Ale widze ze wielu rodzicow kładzie dzieci spac inaczej, w roznych porach, spia z nimi, wiec z nimi zasypiaja, kiedy padna same..
Podsumowujac, co Waszym zdaniem lepsze dla dziecka, ustalone pory snu, czy samodzielny wybor. Skad wiadomo jaka pora snu jest dobra dla dziecka? Jak macie czas dla siebie - małżonków w ciagu dnia, gdy dziecko zasypia bardzo pozno?