Dodaj do ulubionych

Umiera mama

26.01.12, 20:54
Mam pytanie jakbyscie postąpili,albo jakbyscie chcieli aby postąpił wasz mąż w chwili takiej tragedi.Niedawno zmarła moja znajoma ,która miała 3,5 letnią córeczke.Pewnego dnia zasłabła i była nieprzytomna przez trzy miesiące,jej małej córeczce opowiadali różne bajeczki o mamie ,ale ciągle ją zapewniali że mama wróci gdy wyzdrowieje.Mama już nie wróciła odeszła pocichu już się nie wybudziła a co z małą ,która ciągle czeka.Problem polega natym że oni ciągle ją okłamują .Wiem że nie jest to moja sprawa , bo jestem tylko obcą osobą ale szkoda mi małej.Mam synka w podobnym wieku i wiem że dziecko w tym wieku wiele potrafi zrozumieć,był znami na pogrzebie znajomej i zawsze gdy przekraczamy brame cmentarza i przechodzimy koło grobu już z daleka woła idziemy do pani OLI zapalić znicz.Myśle że powinni małą zacząć przygotowywać i powoli uświadomić że mama już nigdy nie wróci.Kochane mamy co myślicie otym.
Obserwuj wątek
    • gochalek82 Re: Umiera mama 26.01.12, 21:06
      Myślę że to głupota takie oszukiwanie dziecka uncertain Znam podobny przypadek sprzed wielu lat, gdzie oszukiwano dziecko że tatuś wyjechał za granicę. Potem to dziecko przez długi czas histeryzowało kiedy tylko mama gdzieś wychodziła, bo myślało że tak naprawdę umarła sad Z dziećmi trzeba rozmawiać a nie udawać że nic się nie dzieje.
    • joshima Re: Umiera mama 26.01.12, 21:17
      Myślę, że dopóki żyła, dawanie dziecku nadziei nawet w tak głupi sposób miało jakiś sens. Teraz to jest zupełnie bez sensu. Sądzę jednak, że nie chronią dziecka tylko sobie ułatwiają życie, niestety jego kosztem. Boją się zmierzyć z tym wyzwaniem.
    • leneczkaz Re: Umiera mama 26.01.12, 21:35
      Myślę, że mała już i tak jest ciężko bo mamy nie ma tak długo...
      Mój syn ostatnio bawiąc się znienacka powiedział do mnie "mamusiu, tak bardzo się bałem jak tak długo byłaś w lekarzu (szpitalu)"... a ja byłam 10 dni.
      Powinni już zacząć opowiadać piękną historie o tym co dzieje się z mamą (w zależności od tego w co wierzą), bo ta mała i tak już ma przechlapane. Niech się zacznie oswajać z tym co się stało. Ja osobiście dziecko w takiej sytuacji zabrałabym na pogrzeb. Dlaczego taki maluch ma nie mieć szansy pożegnać się z rodzicem sad
      • eliszka25 Re: Umiera mama 27.01.12, 01:32
        moim zdaniem z dzieckiem od poczatku powinno sie rozmawiac i mowic mu prawde, oczywiscie podana w formie odpowiedniej do wieku. najgorzej jest wlasnie, jak sie dziecko oklamuje, ukrywa prawde i opowiada bajki. dzieci nie sa glupie, widzia, ze cos sie dzieje i predzej czy pozniej zauwazaja tez, ze sie je oklamuje. jak nie wiedza, o co chodzi, to same sobie dorabiaja teorie do skrawkow faktow, ktore udalo im sie zaobserwowac. wcale bym sie nie zdziwila, gdyby ta dziewczynak zaczela w koncu obwiniac siebie o to, ze mama odeszla. nikt jej nie powiedzial, ze mama zachorowala i umarla. mamy nie ma i dziecko nie wie dlaczego. taka niepewnosc dla dziecka jest po prostu straszna.

        rozumiem tez, ze mala nie byla na pogrzebie, skoro wciaz sie jej wmawia, ze mama wroci. dla mnie to tez duzy blad. dlaczego nie dano jej szansy, zeby sie z mama pozegnac? moim zdaniem rodzina powinna jak najszybciej zaczac mowic malej prawde, oczywiscie nie prosto z mostu, skoro tak dlugo ja oklamywali, ale powoli przygotowywac na to, ze mama jednak nie wroci i w koncu zaprowadzic na grob matki.
    • zabulin Re: Umiera mama 27.01.12, 08:49
      No, mówili Jej że Mama wroci, bo była w szpitalu.

      A co mieli powiedzieć, ze nie wróci skoro żyła??
      Nie znam sytuacji. Być może były szanse, ze się obudzi. Być moze nie.
      Jednak trzeba pamietać, ze inaczej myślimy o tym my, inaczej ci, których to dotyczy.

      Gdy sie kogoś kocha, ma się nadzieję do końca, wbrew rozsądkowi, temu co mówią lekarze, myśli się sercem i tak powinno być. Nadzieja umiera ostatnia.


      Dlatego kompletnie nie zgadzam się z joshimą, która twierdzi że oni chronią siebie.
      łatwo ocenia a pojęcia nie ma o czym mówi.
      Czas pomaga. Tylko on w takich sytuacjach. Z czasem gdy Mamy nie będzie dłużej, pytania będą rzadsze zapewne.
      Zresztą nie mamy prawa ich oceniać. To jest tragedia i cieżko tak obcym powiedzieć, co lepsze dla tego konkretnego dziecka. Każdy się wymądrza, a tak najłatwiej.
      Byc moze z kimś to konsultowali (psycholog) byc może nie chcą walnąć małemu, wrażliwemu dziecku takiej prawdy prosto z mostu w oczy, bo uważają że bedzie cierpieć.

      Mojej Mamy zabrakło w moim zyciu nagle, gdy bylam dorosła. Kochałam Ją bardzo i długi czas nie docierało do mnie, ze nie będzie Jej juz na zawsze, nieodwracalnie.
      A co dopiero dziecko- 3,5 letnie, ktore nie zdaje sobie sprawy co oznacza smierc.
      Taki maluch ma problem z pojęciem czasu, a co dopiero wieczności, nieodwracalności.


      Nie ma reepty pt "co powinno sie zrobic". Dorośli sa rózni, dzieci też.
      Rodzina zna dziecko najlepiej i jesli to normalna rodzina na pewno robia wszystko co wydaje im si.e najlepsze dla dziecka. A z boku i tak ludzie będa gadać, ze robią źle. Cokolwiek by nie zdecydowali.
      • a_weasley Stało się i nie ma co kryć 27.01.12, 14:42
        Zabulin napisała:

        > No, mówili Jej że Mama wroci, bo była w szpitalu.
        >
        > A co mieli powiedzieć, ze nie wróci skoro żyła??

        Ale skoro przestała żyć, to należało jej to powiedzieć.

        > A co dopiero dziecko- 3,5 letnie, ktore nie zdaje sobie sprawy co oznacza
        > smierc. Taki maluch ma problem z pojęciem czasu, a co dopiero
        > wieczności, nieodwracalności.

        Bohaterka tego i następnego wpisu w krytycznym momencie miała dokładnie 3,5 roku. I nie jest to jakieś cudowne dziecko, normalna inteligentna dziewczynka.
        • zabulin Re: Stało się i nie ma co kryć 27.01.12, 21:45
          Ale skoro przestała żyć, to należało jej to powiedzieć.

          Owszem, powiedzieć trzeba. Jednak nie zawsze najlepiej jest powiedzieć w tym właśnie momencie.
          Bohaterka tego i następnego wpis
          > u w krytycznym momencie miała dokładnie 3,5 roku. I nie jest to jakieś cudowne
          > dziecko, normalna inteligentna dziewczynka.


          Nie czytam, bo to bez sensu. Ludzie, a więc i dzieci sa rózni.
          Moja koleżanka straciła meża, gdy córka była mała. Na początku pytała o tatusia codziennie, po kilka razy, potem (po kilku m-cach) przywykła do tego, ze go nie ma i wtedy jej powiedzieli, ze już nie wróci. Przyjęła to spokojnie.

          Nie twierdzę, ze nalezy ją okłamywać jeszcze rok.
          Być może czekają aż mała przywyknie i nieobecnośc mamy przestanie być tak dotkliwa. Stanie się normą. Wtedy pewnie powiedzą.
          Nie nam decydować co dla małej lepsze.

          Będziesz kiedyś w takiej sytuacji, walnij dziecku od razu prosto z mostu. Twoja sprawa.
          Niech oni robią po sowjemu
          • a_weasley Re: Stało się i nie ma co kryć 28.01.12, 00:02
            Zabulin napisała:

            > Niech oni robią po sowjemu

            Primo, ja im nie mówię, co mają teraz zrobić, bo w jakimś stopniu zupa już się wylała. Secundo, oni tego pewnie nawet nie przeczytają, bo wątek jest o nich, a nie od nich. Tertio, jeśli dobrze rozumiem, to oni sami nie wiedzą, co dalej.
            Na razie w bardzo trudnej dla wszystkich sytuacji budują relację z dzieckiem na piramidalnym kłamstwie. Zdrowe to nie jest dla nikogo.
          • a_weasley Re: Stało się i nie ma co kryć 28.01.12, 00:47
            Zabulin napisała:

            > Będziesz kiedyś w takiej sytuacji, walnij dziecku od razu prosto z mostu.

            Moje dziecko mając półtora roku widziało śmierć swojej babci. Mamie się pogorszyło, więc do niej zszedłem. Czekaliśmy na pogotowie, a ona stopniowo traciła przytomność, aż ją straciła na zawsze. Lekarz powiedział mi potem, że najprawdopodobniej kiedy wyrzuciwszy nas do drugiego pokoju przystępowali do reanimacji, już nie żyła.
            Teraz Marysia ma prawie trzy lata. Co miesiąc pali z nami lampki na grobie babci i jest dla niej naturalne, że jedna babcia w Krakowie, a druga w niebie.
            • zabulin Re: Stało się i nie ma co kryć 29.01.12, 20:33
              [i]Moje dziecko mając półtora roku widziało śmierć swojej babci. Mamie się pogorsz
              > yło, więc do niej zszedłem. Czekaliśmy na pogotowie, a ona stopniowo traciła pr
              > zytomność, aż ją straciła na zawsze. Lekarz powiedział mi potem, że najprawdopo
              > dobniej kiedy wyrzuciwszy nas do drugiego pokoju przystępowali do reanimacji, j
              > uż nie żyła.
              > Teraz Marysia ma prawie trzy lata. Co miesiąc pali z nami lampki na grobie babc
              > i i jest dla niej naturalne, że jedna babcia w Krakowie, a druga w niebie.

              Moje miało 10 m-cy gdy umarła Jego Babcia, która spędzała z nim 9 h dziennie gdy ja byłam w pracy.
              I????? Myslisz, ze pamieta (teraz 4 lata) Ją? Myslisz, ze tak realnie twoja córka pamieta babcię ?? Moze dlatego, ze sa zdjęcia i o Niej się mówi. Mój syn tez wie, że babcia jest w niebie. łudzisz się, ze twoja córka pamieta babci głos? To jak ją kochała?
              Wie (bo jej mówisz), ale nie pamięta.

              NAJWAŻNIEJSZE-babcia to nie matka. Matka dla dziecka w takim wieku to cały świat.
              I nie rozumiesz jednego. Oni Jej powiedzą, później. Prawdopodobnie wtedy gdy nieobecność matki stanie się naturalna, gdy nieco zapomni jak to było z mamą.

              Myslisz, ze to tak łatwo? Wrócić ze szpitala do trzylatki i powiedzieć: "No, to mamusi/tatusia już nie będzie"
              Pojęcia nie masz- bo porównujesz stratę babci do tej sytuacji.

              Masz prawo do swojej opinii, oczywiście. Powtarzam- jesli będzie twoja rodzina w takiej sytuacji, walniesz ty luub mąż dziecku prawdę 5 minut po fakcie i nie będzie piramidalnego kłamstwa.

              A nie przyszło ci do głowy, ze ojciec dziecka moze sam chce najpierw ochłonąć po stracie, zeby pomóc dziecku to dźwignąć. moze sam cierpi tak bardzoo, ze nie jest w stanie jeszcze pomóc dziecku??
              Sytuacja jest złożona, tak jak ludzka psychika.
              Łatwo oceniać, gdy ma się lepszą sytuację.

      • emilka_x Re: Umiera mama 27.01.12, 21:48
        zabulin napisała:



        . Z czasem gdy Mamy nie będzie dłużej
        > , pytania będą rzadsze zapewne.

        To znaczy że co, mała zapomni że miała mamę, jak dla mnie to nie pojęte.

        Moja babcia zmarła gdy moje córka skończyła trzy latka, mała znała ją, często do niej chodziłyśmy, nagle jej zabrakło i co miałam liczyć że córka zapomni o istnieniu bliskiej osoby. Ja dostała wylewu i w ciężkim stanie leżała w szpitalu tłumaczyłam córce że prababcia jest bardzo chora, tłumaczyłam jej że może być tak że bozia zabierze babcię do aniołków i będzie patrzeć na nas z nieba, tłumaczyłam stosownie do wieku dziecka.Nawet ostatnio córka popatrzyła w niebo i mówi "babuniu powiedz aniołkom żeby dali nam wreszcie śnieg"
        Wiem że mimo wszystko mama to ta najbliższa osoba tym bardziej większy będzie ból jak kiedyś w końcu dowie się prawdy, bo nie będą w stanie utrzymać tej tajemnicy na zawsze licząc na to że mała zapomni.
    • obasic Re: Umiera mama 27.01.12, 08:55
      Mówienie prawdy nawet takiemu małemu prawdy jest zawsze najlepszym rozwiązaniem.
      Jednak trudno mi sobie wyobrazić jak tak małe dziecko miało by się pożegnać osobiście z mamą, jak ma zrozumieć, że mama musi być zamknięta w pudełko i schowana głęboko pod ziemią ?????
      • a_weasley Re: Umiera mama 27.01.12, 14:34
        Obasic napisała:

        > Jednak trudno mi sobie wyobrazić jak tak małe dziecko miało by się pożegnać oso
        > biście z mamą, jak ma zrozumieć, że mama musi być zamknięta w pudełko i schowan
        > a głęboko pod ziemią ?????

        Tak całkiem zwyczajnie... pod warunkiem, że wcześniej wiedziała, że ludzie umierają, była na cmentarzu i wie coś o rzeczach ostatecznych człowieka.
    • camel_3d Re: Umiera mama 27.01.12, 09:23
      no coz..przeciez nie wiedzieli, ze umrze.. czy zabierali ja do szpitala? bo wydaje mi sie, ze powinni...a po smierci powinni jej powiedziec prawde i uzupelnic ja o elementy w zaleznosci czy sa wierzacy czy nie...

      dziecko kiedys zapomni o niej..niestety..w tym wieku niewiele sie pamieta....
      • mojemieszkanie24 Re: Umiera mama 27.01.12, 16:06
        Ja tego nie rozumiem... Teoretycznie mieli czas żeby się do tego przygotować ( matka była nieprzytomna i nie wiadomo było co z nią będzie dalej). Ja przy okazji święta zmarłych zawsze opowiadam dzieciom o śmierci ( 4 latki). W prosty sposób.Nawet czytałam im bajkę terapeutyczną o tym jak chlopiec stracił mamę. Wszytsko językiem dostosowanym do nich. Dziecko powinno wiedzieć czym jest śmierć.
        • sinceramente Re: Umiera mama 27.01.12, 21:55
          Też uważam, że dziecko powinno wiedzieć, że śmierć jest nieodłączną częścią życia ludzkiego, ale reguły nie ma.

          Moja córka (rok starsza niż bohaterka tego wątku) odrzuca wszelkie próby rozmów o śmierci. Nigdy tego tematu nie ignorowałam, starałam się na różny sposób do niego podchodzić, ale ona kategorycznie odrzuca wszelkie kwestie związane z przemijaniem. Konsultowałam to z psychologiem, który stwierdził, że akurat ten temat jest tak delikatny, że bynajmniej nie należy dziecka uświadamiać na siłę. Skoro dziecko unika tego tematu, to znaczy że jakoś podświadomie chroni się przed czymś do czego jeszcze nie dojrzało.

          Być może z tą dziewczynką jest podobnie, przyjdzie jej czas, to rodzina pomoże jej uporać się z prawdą.
      • yogisia Re: Umiera mama 29.01.12, 19:40
        > dziecko kiedys zapomni o niej..niestety..w tym wieku niewiele sie pamieta....

        To nie takie proste. Moja mama umarła jak miałam 2 i pół roku. Nie pamiętam jak ani kiedy mi powiedzieli, pamiętam, że całe życie chowałam się z przeświadczeniem, że "mama jest w niebie", na Dzień Matki laurki dostawał tata i w ogóle wydawało się, że zapomniałam i nic. Mamy na serio zaczęło mi brakować w wieku dojrzewania i dorosłości. Ale to i tak każdy ma na pewno inaczej.
    • julka1967a Re: Umiera mama 28.01.12, 03:57
      Mojemu znajomemu urodziła sie córeczka z wrodzoną łamliwością kości i w związku z tym zaczęłam pogłębiać swoją wiedzę na temat tej choroby. Szukając w necie różnych informacji trafiłam na ten blog. To bardzo poruszająca historia. Pisze go matka chorej dziewczynki. Pewnego dnia na blogu pojawia się informacja jej męża o tym, że autorka tego blogu zmarła ( w styczniu 2011r). Mąż tej dziewczyny dalej prowadzi ten blog i napisał tam jak powiedział córeczce, że mama zmarła.
      Prawdopodobnie znacie tego ojca z reklamy Fundacji TVN.
      nulka.blox.pl/html/1310721,262146,14,15.html?1,2007
      • kasi.a80.0 Re: Umiera mama 28.01.12, 22:44
        Przeczytałam wasze wypowiedzi i w każdym znalazłam jakąś odpowiedz na moje pytanie.Bardzo dziękuje ,bo ciągle myśle o małej i nie daje mi to spokoju.
    • slonko1335 Re: Umiera mama 28.01.12, 22:58
      Kim są oni? To ojciec dziecka, dziadkowie? Jeżeli tak to weź pod uwagę, że oni sami bardzo cierpią, zawalił im się świat, muszą na nowo poukładać nie tylko swoje ale też i życie tego dziecka. Być może nie do końca pogodzili się z tą śmiercią, być może ciągle do nich to nie dotarło, być może nie mają siły mówić o tym dziecku w tej chwili, nie wiedzą jak, to zbyt bolesne, być może sądzą, że później łatwiej to zniesie. Nie nam oceniać kogokolwiek kto przeżywa taką tragedię.
      Pytasz co ja bym zrobiła? nie jestem w stanie odpowiedzieć na takie pytanie bo nie wiem i nigdy nie chciałabym się dowiedzieć. Co bym chciała żeby zrobiono? wszystko co tylko możliwe aby mąż i dziecko jak najmniej cierpiało-nawet jeśliby miało o mnie całkowicie zapomnieć.
      • zabulin Re: Umiera mama 29.01.12, 20:35
        Podpisuje się pod Twoją wypowiedzią. Samo sedno.

        Zwłaszcza ostatni akapit.
    • edit38 Re: Umiera mama 29.01.12, 11:36
      Masz 100% rację jeśli chodzi o okłamywanie dziecka ale dziwię się Tobie że wzięłaś ze sobą tak małe dziecko na pogrzeb. Moim zdaniem to nie jest "impreza" dla małych dzieci tym bardziej że to nie był nikt bliski dla dziecka.
      Moja córcia na pewno bardzo przeżyłaby taki pogrzeb.
      • kasi.a80.0 Re: Umiera mama 29.01.12, 12:44
        Ja uważam że nie każde dziecko można zabrać na pogrzeb.Mam córeczke 3lata i jej jeszcze nie zabrałam na pogrzeb ponieważ uważam że jest emocjonalnie nie gotowa na takie przeżycie.Synek w jej wieku był bardziej dojrzały i wiele więcej rozumiał.Myśle że rodzic wie najlepiej bo zna swoje dziecko czy będzie to dla niego jakimś stresem czy nie .
        • mala220 Re: Umiera mama 29.01.12, 19:24
          jakis rok temu umarła moja 28-letnia kolezanka. jej coreczka miala wtedy prawie 2 latka. nikt niczego przed nia nie ukrywał, powiedzieli jej ze mama umarła, poszła do nieba. Malutka chodzi na cmentarz i mowi ze mama tam mieszkasad
    • taarby Re: Umiera mama 31.01.12, 21:08
      Nie wiem, jak to jest z 3,5latkami. Mogę opowiedzieć, jak to było u nas. Żona umarła dokładnie w dniu urodzenia mojej córeczki.

      Rano jeszcze wszystko wydawało się w porządku, dzieci poszły do szkoły, ja do pracy. Żona od miesiąca leżała w szpitalu, to znaczy niby to wychodziła czasem na weekendy, ale generalnie była objęta cały czas opieką. Około dwunastej zadzwonili do mnie, że mam przyjechać, bo jest decyzja o cesarskim cięciu. Nic więcej nie powiedzieli, mnie szef w zasadzie nie chciał pozwolić iść, ale wypuścili mnie, co mieli robić. Gdy dojechałem, mogłem potrzymać noworodka, bo żona już nie żyła.

      Chciałem nawet zostawić dzieci w szkole do końca lekcji, żeby jeszcze przez te kilka godzin nie wiedziały, ale było tyle do załatwienia, nawet nie wiedziałem, czy będę w stanie dzieci odebrać później. Najmłodsza została oczywiście w szpitalu, ja pojechałem do szkoły i byłem tak zdenerwowany, że nie wiedziałem nawet, do której klasy chodzą moje dzieci, więc poszedłem do sekretariatu. Krótka rozmowa z dyrektorem, po dzieci poszła sekretarka, przyszła od razu pedagog szkolna. Powiedziałem dziewczynom, że mają siostrę, ale mama nie przeżyła porodu. Wtedy byliśmy jeszcze oszołomieni i nie do końca to do nas dotarło.

      Czyli, jak widać, dzieci wiedziały od razu. Na pogrzebie oczywiście były, oprócz noworodka, który został w szpitalu, bo wszyscy inni poszli na pogrzeb żony (w zasadzie musiałem błagać, żeby przytrzymali dziecko jeszcze jeden dzień, bo tak to pewnie sam bym nie poszedł). Ale nie miały trzech lat, tylko raczej wielokrotność tego wieku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka