Dodaj do ulubionych

koszmarne poranki 3-latki

21.02.12, 11:19
oczywiście nie można jej dobudzić o 7,( chodzi do przedszkola) choć w sobotę wstanie przed 7 sama
nie chce wstać
nie chce iść do toalety
nie chce się ubrać
jak zacznie ubieranie musi do toalety
nie ta bluzka/ spodnie/skarpety
jak usiądzie na sedes, nie chce wstać
nie chce umyć rąk
nie chce wytrzeć rąk
nie chce ubrać się na podwórko
wydziera czapkę, bo chce sama ( a tu już późno)
za chwilę ryk, bo nie chce nakładać sama
wydziera mężowi kurtkę, bo to ja mam jej ją nałożyć
każdy etap to dziki wrzask, ryk cała mokra od łez i zasmarkana
codziennie jest TAK SAMO
staramy się nie dać sprowokować, wychodzi różnie
dziś totalna porażka
dostała klapsa i nakrzyczeliśmy na nią
zdaję sobie sprawę, że może tu chodzić o przedszkole, ale właściwie je lubi, często nie chce przerywać zabawy jak mąż po nią przychodzi.
jakieś rady, żeby nie dać się zwariować???


Obserwuj wątek
    • rulsanka Re: koszmarne poranki 3-latki 21.02.12, 11:45
      Chodzicie na piechotę do przedszkola czy jedziecie samochodem?
      U nas przez jakiś czas był podobny problem. Zanosiłam młodego w piżamce do samochodu (jak zimno to owiniętego w koc) i przebieraliśmy się dopiero w przedszkolu (lub w samochodzie przed przedszkolem).

      "Nie chce iść do toalety" Może nie potrzebuje?

      Dajesz jej wybrać ubranie dla siebie? Można to zrobić wieczorem.

      "wydziera czapkę, bo chce sama ( a tu już późno), za chwilę ryk, bo nie chce nakładać sama"
      Pozwól wyjść bez czapki, jak zmarznie, to założy smile

      W ogóle trzylatki miewają okres, że są na nie i trzeba to przeczekać ułatwiając sobie życie jak się da. Ja np. ubierałam młodego przy bajce...
      Nie spaczyło go to, a mnie oszczędziło nerwów. Im więcej chcesz wymusic na dziecku, tym bardziej ono nastawia się na opór. (Disclaimer: od intuicji rodzica zależy to, żeby wyczuć kiedy trzeba ustępować, a kiedy można wymagać więcej. Bo to nie jest tak, że zawsze i wszędzie trzeba iść na skróty. Ale czasami warto)
      • aasia77online Re: koszmarne poranki 3-latki 21.02.12, 12:35
        jeździ samochodem z mężem
        pomysł z piżamą jak dla mnie za bardzo odjechanysmile
        nie chce do toalety po całej nocy... może i tak.... ale za chwilę już chce i to już jest ostatni moment,
        w chwili obecnej jestem na zwolnieniu ( zaawansowana ciąża), większość prac domowych robie pomalutku w ciągu dnia i naprawdę mam dla niej dużo czasu wieczorem, choć na pewno energii mniej niż wcześniej
        • rulsanka Re: koszmarne poranki 3-latki 21.02.12, 12:40
          No to naprawdę polecam ubieranie przy bajce smile
          I wcześniejsze budzenie, żeby chociaż siku się zdążyło zachcieć.
    • q_fla Re: koszmarne poranki 3-latki 21.02.12, 11:51
      Po pierwsze - wieczorem porozmawiać z dzieckiem spokojnie i wyjaśnić, że tata i mama muszą rano zdążyć do pracy, a ona duża dziewczynka do przedszkola. Ustalcie kolejnośc wykonywanych czynności, ubranie niech sobie wybierze sama wieczorem. Rano punkt po punkcie realizować wszystkie czynności i chwalić za najmniejsze osiągnięcie. Nie chce ubrać czapki - wychodzi bez. Moja mając trzy lata rano uparła się, że wyjdzie w sandałach bez skarpet w zimie, był snieg i mróz. Do przedszkola mamy ok 200m, zmarzła jak cholera, ale wiecej takich cyrków nie było.
      Mam jeszcze takie nieodparte wrażenie, że być może wieczorem nie poświęcacie jej wystarczająco uwagi, stąd próba zaspokojenia jej rano, na zasadzie im wiecej sie upieram, tym wiecej uwagi wokół mnie.
    • ma_niusia Re: koszmarne poranki 3-latki 21.02.12, 11:58
      Ja miałam podobnie z moim żłobkowiczem kilka miesięcy temu. Rozwiązany w kilka dni (nie twierdzę, że zawsze u każdego poskutkuje). Przestawiliśmy się powoli na wcześniejsze wstawanie. Z domu do żłobka musimy wyjść około 7:15. Budzik mam nastawiony na 5:45 (jestem samotną mamą więc wszystko na mojej głowie!). Wstaję, przygotowuję Młodemu mleko (jeszcze pije z butli rano mleczko, ale niech pije, to taki miły akcent na dzień dobry), sama się ogarniam, myję, ubieram. Potem około 6:00-6:10 jest pobudka: bajka w tv, przytulanie, opowiadanie co się śniło, co dziś po żłobku będziemy robić, przytulanie. Ubieram Synka, ale jeśli chce sam się ubierać mamy wystarczająco czasu żeby nie krzyczeć na niego i się nie spieszyć. Synek obudzony i w humorze z łózka podnosi się około 6:45-7:00. Mycie, ubieranie (śniadanie je w żłobku jak tylko dotrze więc w domu samo mleko tylko). Nadal mamy kwadrans na spokojne założenie butów, kurtki, marudzenie pod drzwiami i inne takie. Żłobek mamy rzut beretem, więc o 7:30 jest w żłobku wesoły i zaraz siada do śniadania. Po południu też nie chce wyjść wink

      PS: Nienawidzę wczesnie wstawać, tym bardziej, że w weekend też mnie budzi przed 7:00 ale dzięki temu oboje mamy spokojne poranki!
      • silje78 Re: ma_niusia 21.02.12, 12:18
        wybacz, że to wytykam, ale niemal w każdym wątku podkreślasz, że jesteś samotną matką.
        rozumiem jak ma to zwiazek z tematem, ale jaki związek ma to z czasem podawania/gotowania obiadów czy porannym wstawaniem?
        • tempera_tura Re: ma_niusia 21.02.12, 13:28
          No troche ma bo : ojciec nie ugotuje śniadania, nie zabawi dziecka jak matka bierze prysznic, nie pomoze w ubieraniu, nie odwiezie....
          Ma znaczenie jak się jest we dwójkę, nawet jak stary leży przed TVsmile
          Mam porównanie.
          • silje78 Re: ma_niusia 21.02.12, 13:51
            nic nie ma.
            nie każdy ojciec dziecka wychodzi razem ze smykiem z domu.
            mój mąz wychodzi ok godziny przed nami. nic nie przygotowuje rano bo i po co? czy matka (samtona czy też nie) nie jest w stanie ogarnąc dziecka rankiem? czy w tym przypadku czy też w wątku o długości przechowywania jedzenia, bycie samotną matką czymś się różni?
            nie szykanuję, podziwiam samotne matki bo domyślam się, że trudno jest dźwigać trudy macierzyństwa w pojedynkę, ale uważam, ze w tych wątkach podkreślanie faktu bycia samotną matką jest tylko epatowaniem samotnym macierzyństwem.
            • ponponka1 Re: ma_niusia 21.02.12, 13:58
              silje78 napisała:

              > nic nie ma.
              > nie każdy ojciec dziecka wychodzi razem ze smykiem z domu.
              > mój mąz wychodzi ok godziny przed nami. nic nie przygotowuje rano bo i po co?

              Ot chocby by pomoc zonie. Np. moglby przygotowac ubranko dla malej - wylozyc, u mnie np. jest przygotowanie kanapki na sniadanie w przedszkolu. Dlaczego moj m to robi? Bo dzieki temu ja mam wiecej czasu dla corki smile
              • silje78 Re: ponponka 21.02.12, 16:53
                my nie piszemy o całym dniu, tylko o 50-90 min rano. powiem więcej, jak zdarza się, że mąż jest rano w domu to mi wszystko dezorganizuje wink . w ciągu dnia mi pomaga, czy też raczej uczestniczy w życiu małej, ale w porannych godzinach nie jest mi niezbędny.
            • ma_niusia Re: ma_niusia 21.02.12, 14:17
              silje78 - jeśli tak to odebrałaś, to przykro mi, nie miałam na celu epatowania!

              Podkreślam to specjalnie, bo jest różnica (owszem, są wyjątki, ale zasadniczo jest różnica). W pełnej rodzinie z dwojgiem rodziców zazwyczaj niektóre czynności obowiązki, gotowanie, sprzątanie, czas przed wyjściem rano czy cokolwiek innego można podzielić między dwie osoby. I wtedy można sobie zorganizować inaczej spacery, wstawanie czy gotowanie.
              Niektóre dziewczyny piszą, że mają problem ze zorganizowaniem spaceru czy coś w tym stylu. Nie chcę "narzucać się" z moją samotnością, nie jest to dla mnie ani powodów do dumy ani wstydu - po prostu stan faktyczny i tyle. Ale pojawiam się na forum nie tylko aby poprosić o radę, której czasami potrzebuję, ale także aby podpowiedzieć, pokazać w opisanych przypadkach, że pracując 10 godzin na dobę (liczę z dojazdem), nie mając mężczyzny do pomocy w żadnej czynności, też można smile

              Mam nadzieję, że znając moje intencje, inaczej spojrzysz na moje wypowiedzi. Nie chciałam nikogo urazić ani epatować samotnością, a jedynie wyjaśniam istniejące okoliczności, mające wpływ na wiele kwestii.
              • silje78 Re: ma_niusia 21.02.12, 16:50
                nie chciałam cię urazić. naprawdę podziwiam samotne matki, ja mam wrażenie, że bym sama sobie nie poradziła, choć 90% obowiązków zwiazanych z córką "spada" na mnie, ale tak jak ktoś napisał, mąż jest i moze w każdej chwili pomóc smile .
                odnosiłam się tylko do tych dwóch sytuacji.
    • silje78 Re: koszmarne poranki 3-latki 21.02.12, 12:05
      u nas poranek polega na unikaniu konfliktów i jest blogi spokój.
      przede wszystkim małą budzę na tyle wcześnie, że mamy ok 50 min do wyjścia (budzę ją jak już jestem umyta, umalowana i mam przygotowaną kawę, sok dla niej i mini śniadanie).
      niosę córkę do łazienki (w zasadzie na ubikacji się dobudza wink ). tam JA zakładam jej dolną część ubrania. po umyciu rąk mała idzie do pokoju gdzie włączam jej bajki. tam ja piję kawę, ona picie i śniadanie (dosłownie kilka kilkanaście łyżek kaszki, jogurtu czy serka). później ja się ubieram, zabieram młodą do łazienki żeby wypłukała usta (w przedszkolu myją zęby po śniadaniu więc nie walczę rano o mycie zębów, uprzedzę zarzuty - wszystkie zdrowe, dodatkowo cztery zalakowane). myje buzię, kremują ją i ubieram ją w pokoju. ona ogląda bajkę, JA ją ubieram. wychodzimy sobie rano na spokojnie do przedszkola/pracy.
      ja uznałam, ze rano nie będę walczyć o samodzielne ubieranie (poza porankami nie ma problemu z ubieraniem się).
      ustal z córką zasady dzień wcześniej. ułóż sobie schemat działania ( ja mam plan na każa czynność, ale to takie moje zboczenie wink ). u nas córka wie co po czym będzie. nie daj sie zmanipulować. nawet jak pokrzyczy kilka razy, to ubiera ją ten rodzic, który akurat może to robić (u nas wyboru nie ma bo mąż wychodzi godzinę przed nami), trzymaj się tego konsekwentnie. no i budź ją wcześniej. nie pozwól na to żeby rano wszystko było "na wariata". więcej czasu mniej problemów. ja wiem, że byśmy wyrobiły się dużo szybciej, ale wolę wstać 20-30min wcześniej i wszystko robić na spokojnie. to samo mam z dojazdem do przedszkola. rok temu dojazd trwał 40-50min. po oddaniu nowej drogi trwa 25-40min. jednak wychodzę o tej samej godzinie. nie spieszę się. czy odstoję 1-2 zmiany świateł więcej nie zbawi mnie. rano sobie ułatwiam życie maksymalnie.
      ja mam co prawda córkę 4,5 letnią, ale to samo u nas obowiązywało jak miała dwa lata i obowiązuje teraz.
    • ponponka1 kladz wczeniej i budz wczesniej 21.02.12, 12:44

      • paliwodaj Re: kladz wczeniej i budz wczesniej 21.02.12, 15:42
        >No troche ma bo : ojciec nie ugotuje śniadania, nie zabawi dziecka jak matka bierze >prysznic, nie pomoze w ubieraniu, nie odwiezie....
        bez przesady, nie kazda nawet nie-samotna matka ma meza rano, bo np. wychodzi wczesniej, jak np moj.
        A po drugie to co takiego "gotujecie" na te sniadania?
        U nas sa zawsze platki na mleku, jajka pod wszelka postacia, kakao, jogurty, sery i tym podobne, nie robie sniadan z 3 dan.
        No i mam sama przygotowac 3 dzieci do wyjscia na czas co do minuty, wiec dla mnie wyszykowanie jednego dziecka brzmi jak godzina czasu wolnego z samego rana.
        U nas dziala to na zasadzie konsekwencji, bedziesz sie ociagac, spoznisz sie do przedszkola i cos cie ominie, 3 latka ( teraz juz 4 latka ) byla w stanie to zrozumiec po jakims czasie. A jezeli dalej marudzila, to po prostu wkladalam ja w pizamce do samochodu i podjezdzalam na przystanek autobusu szkolnego aby odstawic chlopakow. Bylo to rownoznaczne z tym ze spozni sie do przedszkola , a tam juz cos fajnego dzieci robia...
    • klubgogo Re: koszmarne poranki 3-latki 21.02.12, 20:28
      Pocieszę Cię, że też mam takie jazdy, może trochę mniejsze. Odwożę dziecko i najpóźniej musze wyjść z domu o 7.10, ale to jest max i biegiem. Córkę budzę od 6.25, zwykle jest ok, jeśli w zwykłym rytmie zwlecze się z łóżka i zje jogurt, później powtarzają się już tylko teksty: umyj zęby, wysikaj się, zdejmij piżamę, ubierz się, ubierz buty. Przy którejś czynności zwykle jest jakiś opór, czasami kończy się kłótnią, bo ileż można powtarzać, kiedy powinna już przywyknąć. Przedszkole lubi, jedyne, co stoi na przeszkodzie to zabawa, bo trzeba poukładać zabawki, bo ta figurka tu, tamta tam, bo coś musi ze sobą zabrać. Rozmawiałam, tłumaczyłam, wyjaśniałam, prosiłam, krzyczałam, robiłam wszystko, 2 razy wtygodniu oczywiście jest powtórka z rozrywki i dziki pęd na tramwaj.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka