Dodaj do ulubionych

Matka dziwaczka?

21.03.12, 17:28
Mam 15-miesięcznego syna, którego staram się żywić zdrowo tzn. żadnych słodyczy, dużo warzyw do picia woda, albo b. rozcieńczony sok. Już kilka razy dano mi do zrozumienia, że jestem pod tym względem dziwaczką. Mam to gdzieś, ale zastanawiam się czy wy też tak macie?
Obserwuj wątek
    • ity88 Re: Matka dziwaczka? 21.03.12, 17:37
      bez przesady. Daję córce słodycze, z umiarem oczywiście. popadanie w skrajności nie jest dobre a z tego co piszesz to chyba popadłaś
      • gocha500 Re: Matka dziwaczka? 21.03.12, 17:49
        no troszke chyba popadlas w skrajnosc jak napisala poprzedniczka.
        kazdy czlowiek ma jakies tam predyspozycje do slodyczy i jakiegos niezdrowego jedzenia bo jakby nie bylo inny smak,dlatego uwazam ze wszsytko z umiarem!
        jak twoj mlody pojdzie do przedszkola i szkoly to uwazasz ze nie sprobuje tych niezdrowych rzeczy???wierz mi ze wtedy moze je zaczac wchlaniac bez opamietania!

        moja dostaje bardzo rozne jedzenie owszem nie je fastfoodow bo nawet my jemy je bardzo bardzo sporadycznie ale daje jej czekolade,ciastezczka,jakis wafelek sie trafi ale mloda nie czuje potrzeby najadania sie slodyczami czesto zje jedna kostke czekolady a druga juz pluje!wafelek czy ciastko to tez 1-2 sztuki 3 to swieto narodowe jak zje,galaretki owocowe lubi,nie daje lizakow i landrynek bo to same barwniki i konserwanty-mloda juz nistety w lizaku zasmakowala i wiem ze jadla by go bardzo chetnie ale tlumacze jej skutecznie ze to niezdrowe i psuje zabki i dziala!

        uwazam ze powinnas troszke zmienic dzieciakowi jadlospis odrobina tego niezdrowego naprawde nie zaszkodzi jesli zacoiwa sie umiar i zdrowy rozsadek.
        • roks30 Re: Matka dziwaczka? 21.03.12, 17:58
          Nie o to mi chodziło. Synek jest duży bo na 90 centylu więc dawanie mu słodyczy w tym wieku uważam za niepotrzebne, nie tylko za względu na cukier, ale też na chemię zawartą w słodyczach. Nie nie popadłam w skrajność je np słodkie jogurty, naleśniki i chleb z dżemem wink
          • joshima Re: Matka dziwaczka? 21.03.12, 18:06
            Ja wcale nie uważam, że popadasz w skrajność.
          • bbuziaczekk Re: Matka dziwaczka? 21.03.12, 19:51
            A w warzywach chemi nie masz ?
            • joshima Re: Matka dziwaczka? 21.03.12, 19:59
              bbuziaczekk napisała:

              > A w warzywach chemi nie masz ?

              Jeden z głupszych argumentów w tej dziedzinie. No bo przecież to oczywiste, że skoro spożywamy chemię, której nie potrafimy wyeliminować, to jest już wszystko jedno co po za tym jemy.
        • dagmara-k Re: Matka dziwaczka? 21.03.12, 18:06
          moja corka do 1,5 roku nie jadla poza flipsami zadnych slodyczy. jogurty tylko naturalne. nie fazuje na cukier, a nawet nie lubi slodzonych serkow i jogurtow. z uwsgi na profilaktyke cukrzycy, insulinoopornosci, choroby wiencowej, otylosci itp kazdy rok jest wazny. cukier nikomu do zycia potrzebny nie jest. rozsadna ilosc nie jest tez trucizna, ale jesli ktos nie uzywa cukru wcale, nie robi niczego glupiego. skrajnosc to pojecie wzgledne.
        • boo-boo Re: Matka dziwaczka? 21.03.12, 19:51
          "jak twoj mlody pojdzie do przedszkola i szkoly to uwazasz ze nie sprobuje tych niezdrowych rzeczy???wierz mi ze wtedy moze je zaczac wchlaniac bez opamietania! "

          Rozumiem, że twoje dziecko ma już za sobą inicjację alkoholową i nikotynową....

          "uwazam ze powinnas troszke zmienic dzieciakowi jadlospis odrobina tego niezdrow
          > ego naprawde nie zaszkodzi jesli zacoiwa sie umiar i zdrowy rozsadek."

          Akurat słodycze do niczego dziecku nie są potrzebne- jest wiele innych rzeczy, którymi dziecku można urozmaicić jadłospis tylko trzeba chcieć, a nie lecieć na łatwiznę i słodycze kupować.
        • gemmi18 Re: Matka dziwaczka? 21.03.12, 20:07
          Czekolada nie jest niezdrowa. Trzeba wybierać te z górnej półki i w umiarkowanych ilościach jest nawet potrzebna.
    • dagmara-k Re: Matka dziwaczka? 21.03.12, 18:02
      tak, jestem dziwaczka w niektorych oczach. chociaz moje dziecko czasem je slodyczewink wazniejsze jest dla mnie zdrowie dziecka niz opinia mam, ktore robia inaczej.
      • roks30 Re: Matka dziwaczka? 21.03.12, 18:06
        Dzięki dagmara-k. A tak poza tym to po co wypowiadać się na wątku, który kogoś nie dotyczy.
    • joshima Re: Matka dziwaczka? 21.03.12, 18:05
      roks30 napisała:

      > Mam 15-miesięcznego syna, którego staram się żywić zdrowo tzn. żadnych słodycz
      > y, dużo warzyw do picia woda, albo b. rozcieńczony sok. Już kilka razy dano mi
      > do zrozumienia, że jestem pod tym względem dziwaczką. Mam to gdzieś, ale zasta
      > nawiam się czy wy też tak macie?
      Też tak mam prawie, bo po roku dopuszczałam niewielkie ilości cukru i tez na mnie dziwnie patrzą, tylko każdy się obawia powiedzieć mi czegoś takiego wprost. A co gadają za moimi plecami to nie moja sprawa.
    • klubgogo Re: Matka dziwaczka? 21.03.12, 18:31
      Dla mnie nic w tym dziwnego. Ulubionym napojem mojego dziecka jest woda, nie woła słodyczy w sklepie, inni się dziwią, gdy mówię, że dziecko nigdy lizaka nie jadło.
      • len_a_35 Re: Matka dziwaczka? 22.03.12, 09:02
        klubgogo napisała:

        > Dla mnie nic w tym dziwnego. Ulubionym napojem mojego dziecka jest woda, nie wo
        > ła słodyczy w sklepie, inni się dziwią, gdy mówię, że dziecko nigdy lizaka nie
        > jadło.
        To podobnie jak mój 3 latek, pije tylko wodę. Lizaka też nigdy nie lizał, cukierków też nie je. Jeszcze sie w życiu zdąży najeść. I co w tym złego.
    • cibora Re: Matka dziwaczka? 21.03.12, 18:35
      Nie jesteś dziwaczką. Mój syn do roku nie znał właściwie słodyczy, później od czasu do czasu jadał domowe ciasto drożdżowe, innego nie chciał. Pił tylko wodę. Nie jadał kaszek gotowych.
      Teraz ma prawie cztery lata i uważam, że to procentuje, bo zapytany co chce pić: sok czy wodę? odpowiada, że wodę, "bo sok to do jedzenia jest" smile Słodyczy w zasadzie jada bardzo niewiele, nie "rzuca się" na nie, co mi prorokowano wielokrotnie. Jada czasem dobrą czekoladę, czasem kawałek domowego ciasta, bitą śmietanę, jakieś owsiane ciasteczka. Do tej pory nie zna smaku landrynek, lizaków, chipsów, żelek, gum i innych świństw. Czekoladę z "jajka niespodzianki" traktuje jak opakowanie, wyrzuca razem z papierkiem.
      I naprawdę uważam, że dziecko NIE MUSI znać smaku tych wszystkich kolorowych słodyczy, wystarczy, że zna po prostu słodki smak, który jest w wielu innych zdrowszych przysmakach. Ale jest to też kwestia tego, że u nas w domu takich rzeczy po prostu nie jadamy. Podejrzewam, że jakbym sama jadła chipsy, słodycze, piła colę to tak samo dawałabym dziecku.
      Pozdrawiam.
      Agnieszka
      • paliwodaj Re: Matka dziwaczka? 21.03.12, 18:53
        zalezy jak sie obnosisz ze swoim nie dawaniem slodyczy, tylko woda i innymi.
        Sam fakt nie jest szokujacy, ale jezeli robisz z tego wielkie halo, to pewnie wiekszosc ludzi mocno sie dziwi
        W sumie gdyby to byla tylko twoja sprawa nie byloby najmniejszej dyskusji na ten temat z twoja rodzina i znajomymi, nie byloby tez tego watku, no bo co cie obchodza inne matki-dziwaczki, skoro sama nie dbasz o to czy wogole dokleja sie takie etykiety czy nie
        • cibora Re: Matka dziwaczka? 21.03.12, 19:19
          paliwodaj napisała:
          > zalezy jak sie obnosisz ze swoim nie dawaniem slodyczy, tylko woda i innymi.
          > Sam fakt nie jest szokujacy, ale jezeli robisz z tego wielkie halo, to pewnie w
          > iekszosc ludzi mocno sie dziwi

          Rozumiem, że to nie do mnie, tylko do założycielki wątku.
          Ja się nie obnoszę, jak częstują dziecko cukierkiem to go bierze, ale nie ma zamiaru, ani chęci go jeść. Kolekcjonuje smile
          Agnieszka
    • shellerka Re: Matka dziwaczka? 21.03.12, 18:59
      hmmm... nie do końca, bo jestem zarazem leniwa i rozsądna, poza tym mam już dwójkę, a przy drugim dziecku wiele "dziwactw" mija.

      w każdym razie - nie karmię dziecka płatkami typu kulki miodowe, czekoladowe itp,, a jak teściowa karmi, to się wkur wiam,

      z uporem maniaka wykorzystuję każdą okazję do przekonania potomstwa do wody niegazowanej zamiast soków,

      zamiast przekąsek typu "baton pełen mleka" z uporem maniaczki serwuję im jabłka, banany, gruszki itp. , ewentualnie w momentach niemocy twórczej jakieś wasy z serkiem big_grin
    • mikams75 Re: Matka dziwaczka? 21.03.12, 19:20
      moje dziecko do 2 lat nie jadlo nic slodkiego - po prostu nie lubila. Do picia tez lubila i nadal lubi tylko wode. Wtedy nie bylam uwazana za dziwaka, ale teraz na moje 4letnie dziecko dziwnie sie patrza, jak mowi, ze nie lubi wody z sokiem i innych kolorowych slodkich napojow.
    • aphoper1 Re: Matka dziwaczka? 21.03.12, 19:30
      W tym wieku dziecka stosowałam podobne zasady i nigdy nie słyszałam od nikogo negatywnych komentarzy, choć czasem zdarzało się, że ktoś kupował dla Ani czekoladę albo coś w tym stylu, a ja dziękowałam i wyjaśniałam, że na razie nie dajemy Jej takich rzeczy. Obecnie ma 2,5 roku, pije głównie wodę, ale też czasem soki, jada ciastka, słodkie płatki śniadaniowe, żadnych cukierków, lizaków, chipsów, a czekolady zaś sama nie chce, bo przyzwyczaiła się, że to dla starszychwink Nadal nikt nie komentuje.
      • bbuziaczekk Re: Matka dziwaczka? 21.03.12, 19:39
        Przesadzasz!
        Nie mam tak. Wszystko w granicach rozsadku ale nie przesadzam ani w jedna ani w druga strone! Moja 16 miesieczna dostanie i pare paluszkow i jakies biszkopty. Ugryzie troche ciasta czy ciastka. Raz zjadla malego danonka na smaka, mleczna kanapke dostala raz. Wszystko z umiarem i od czasu do czasu. Chleb z pasztetem tez jada. Zupe leciutko doprawiona paroma kroplami magii itp itd
      • mysz1978 Re: Matka dziwaczka? 21.03.12, 19:41
        ja tez nie uwazam zebys byla dziwaczka. Pewniegdybym Cie znala osobiscie to po cichu zazdroscilabym Ci konsekwecji... No ale ja sama jem slodycze wiec sa one w naszym domu... Dzieci nie jedza jakos duzo, no ale jednak codziennie cos slodkiego zjedza.
    • boo-boo Normalka 21.03.12, 19:47
      Nie uważam, żeby nie podawanie dziecku słodyczy było popadaniem w skrajność. Mój ma 2 lata i też mu słodyczy nie podaję- bo po co ? Raz, że cukier i puste kalorie, dwa barwniki i inna chemia w tym jest, po trzecie nie uśmiecha mi się z nim do dentysty lecieć wcześniej niż trzeba, no i na koniec- jeszcze kawał życia przed nim kiedy to będzie jadł jak ja nie będę widzieć.
      Mój też pije latem wodę, soki wyciskane, a jak mu herbatę robię to albo nie słodzę albo mało i to nierafinowanym cukrem.
    • ilovetwins Re: Matka dziwaczka? 21.03.12, 19:48
      Ja również jestem dziwaczką i to chyba nawet większą

      wink
    • gemmi18 Re: Matka dziwaczka? 21.03.12, 20:15
      Nie uważam, że jesteś dziwaczką wink. Oczywiście, że nie można popadać w skrajności. Uważam, że dziecko może jeść wszystko w odpowiednich ilościach. Czyli kawałek dobrej jakościowo czekolady raz na kilka dni nie zaszkodzi. Moja córka nie lubi czystej wody, więc dostaje albo bardzo rozcieńczony sok (chyba chodzi jej o kolor, bo smaku soku już tam nie ma wink) albo wodę z miodem i cytryną. Herbaty nie słodzi. Je słodkie jogurty, konfitury domowe, lody. Je bardzo dużo warzyw, dobre mięso. Staram się ograniczać sztuczne barwniki i kupować produkty naturalne, co graniczy z cudem w dzisiejszych czasach, dlatego nie schizuję z tym. Po prostu uważam, że należy odpowiednio zbilansować dietę dziecka, nie eliminować z niej niczego, jeżeli dziecko jest zdrowe.
      A jak ktoś ma uwagi, to spokojnie odpowiadaj, że syn ma się świetnie ze swoją dietą.
      Pozdrawiam.
    • mamamikusia1985 Re: Matka dziwaczka? 21.03.12, 21:56
      Nie uważam Cię za dziwaczkę. Mój syn dziś skończył 2 lata, pije wodę, słodycze (tzn. biszkopty, domowe ciasto) zaczęłam mu dawać w niewielkiech ilościach jak miał jakiś rok i 3-4m-ce, jedzenia mu w ogóle nie solę (oczywiście tego robionego w domu, mam świadomość ile soli jest w chlebie, wędlinach itd). W wielkie "święta" ma odpust, na przyjęciu urodzinowym próbował wszystkiego co było na stole (ciasta i ciasteczka domowe, sałatkę z majonezem, domową galaretkę, rozcieńczony sok). I nie uważam, że powinien próbować częściej. Wielokrotnie rodzina i inne mamy zarzucały mi wręcz, że jestem nienormalna, bo ich dzieci jedzą przecież codziennie słodycze i nie mają w zębach dziur. A tu przecież nie tylko o zęby chodzi, ale zdrowe nawyki żywieniowe, zagrożenie otyłością itd. Ja nie miałam wpojonych dobrych nawyków żywieniowych, pamiętam że będąc w pierwszych klasach podstawówki niemalże codziennie dostawałam paczkę chipsów i pieniądze na pączka w szkole. Musiałam to diametralnie zmienić, kiedy zaszłam w ciążę i było baardzo ciężko. Całkowicie wykluczyłam sól w przygotowywanym jedzeniu (a pomidora na kanapce wcześniej nie wyobrażałam sobie bez soli), zrezygnowałam z chipsów i fast foodów, smażeniny itd. I cieszę się, że zostało mi to do dzisiaj. Wracając do dzieci, jak napisałam, daję od czasu do czasu słodkie ciastko na podwieczorek, ale nie dałam sobie wmówić, że coś ze mną nie tak, tylko dlatego, że próbuję zdrowo żywić dziecko. Tak trzymajsmile
      • roks30 Re: Matka dziwaczka? 21.03.12, 22:18
        Dzięki miło poczytać takie słowa. Pozdrawiam serdecznie.
        • annex81 Re: Matka dziwaczka? 21.03.12, 23:02
          Fajnie, że nie jestem jedyną dziwaczką wink Córka ma 2,2 lat. Pije wodę i zioła czasami. Soków i słodkich napojów nie lubi. Dosładzam syropem klonowym i czasami brązowym cukrem. Od jakiegoś miesiąca zdarzyły się okazje, gdzie była poczęstowana słodyczami, ale próbuje i oddaje. Lody też jej nie smakują. Jedynie co jej smakuje to czekolada. Co kilka dni dajemy jej kilka kostek, ale gorzkiejsmile Też czasami patrzą na mnie jludzie jak na dziwaczkę i pewnie coś w tym jest wink
    • glagonia Re: Matka dziwaczka? 21.03.12, 23:28
      Ja uważam że dobrze robisz i sama dziecku też nie daję słodyczy. Niestety odkąd poszedł do przedszkola, to nauczył się co to są żelki lizaki itp. Z przykrością, ale jakoś zaakceptowałam ten fakt, pozwalam mu czasem (np. w gościach) pojeść niezdrowe czy słodkie rzeczy, ale postanowiłam przynajmniej w domu kontynuować zdrowy trend.
      Nie mamy niestety tak, że synek odmówi jak ktoś go poczęstuje (ale on ogólnie prawie nigdy nie odmawia jedzenia). Ale zdarza się, że gdy ma do wyboru jabłko/banana i czekoladę to wybierze jednak owoc.
    • aniasa1 Re: Matka dziwaczka? 22.03.12, 01:32
      Roks30
      Ty nie chcesz uslyszec obiektywnych opinii tylko potrezbujesz wsparcia innych (niestety licznych tu) dziwaczek. Chełpisz sie przy kazdym wpisie popierajacym twoj wybor.
      >>Dzięki miło poczytać takie słowa. Pozdrawiam serdecznie. <<

      O co Ci chodzi?
      Przyszedl moment zawaxhania i potrzebujesz kopa od innych? Bo odmiennego postrzegania sprawy zupelnie nie akceptujesz:
      >>Dzięki dagmara-k. A tak poza tym to po co wypowiadać się na wątku, który kogoś nie dotyczy. <<

      Ja powiem cos czego zapewne nie zyczysz sobie uslyszec: jestes dziwaczka. Nie oznacza to jedank ze jestem zwoleniczka podawania slodyczy bez umiaru. Owszem powinnas dbac o to zeby dziecko odzywialo sie zdrowo, ale nie budowanie tego na ZAKAZACH. Naprawde myslisz ze chocby 1 kostka czkolady/tydzien spowoduje zatrzymanie rozwoju? cukrzyce? Dysfunkcje jakiegos narzadu? Ryse na psychice???? bedzie odbijalo sie echem przez najblizsze 20 lat?
      Piszesz ze Twoje dziecko jest na 90 centylu...... To swietnie. To jak najbardziej NORMA. Czy w zwiazku z obawa i psychoza ze bedzie otluszczonym grubasem ograniczasz mu liczbe posilkow? Ile chlebka i wedlinki dajesz mu w ciagu dnia? Rozumiem ze nie zna tez smaku swiezutkiej buleczki? Czy serwujesz mu tylko gotowane warzywka (oczywiscie z wlasnego ekologicznego ogrodeczka) i przegotowana wode oligocenska? No smialo, napisz menu dzienne swojej pociechy.
      Zaraz Twoje obronczynie mnie zlinczuja a te ktore maja inne zdanie wycofaja sie z watku z przeswiadczeniem ze : nie ma sensu tlumaczyc bo to jak groch o sciane. Ale ja tez mam to gdzies. Szkoda mi tylko dzieci ktorym cieknie slina i jedza oczami widzac jak moje dziecko je cos slodkiego - OCZYWISCIE Z UMIAREM i SWIADOMYM WYBOREM TEGO CO PODAJE.....

      I jescze jedno, wiele z dziewczyn pisze ze ich dzieci nie przepadaj za slodyczami. To zupelnie inna sytuacja. NIe dotyczy Ciebie. Te dzieci maja wybor. Ale Ty nie dajesz wyboru. NIe wprowadzasz nowosci, tlumaczac dlaczego to trzeba dozowac, Ty wolisz odsunac problem i chowac dziecko w niewiedzy - zgadzam sie to o wiele bardziej proste. Niestety mam dla Ciebie zla wiadomosc: za kolejne 15 miesiecy, jak Twoje dziecko pojdzie do przedszkola bedziesz musiala stawic temu czolo. A tymczasem rob sobie co chcesz. Dla mnie jestes dziwaczka o podlozu psychicznym. Nie znasz slowa umiar i nie potrafisz tego zastosowac w zyciu codziennym.
      • zuzuua Re: Matka dziwaczka? 22.03.12, 08:59
        brawo aniasa1!! masz racje we wszystkim trzeba zachowac umiar!
        moj synek ma juz skonczone 11 mies. probowal juz zelkow typu misie haribo, czekolady (nutella, milka i gorzkiej), baaa zjadl nawet starszej corce pol jajka z niespodzanka. ma swietnie smile oczywiscie sa to ilosci w stylu 1 zelek, 1/4 lyzeczki nutelli. kaszek typu nestle czy bobovita nie je (ma po nich uczulenie, ale nie wiadomo na co), jest piersiowy wiec je kaszki na wodzie (nie mam weny odciagac mleka do kaszki), pije chetnie wode jak i rozcienczona herbatke jablko + melisa, sokow niepija bo nie lubi. nie kupujemy gotowych wedlin (nie smakuja nam), nie jadamy kabanosow ani parowek (bo nas uczuluja). a wyjscie do mcdonalda jest dla naszej sarszej corki (l 5.5) jest porownywalne jak wyjscie dla nas doroslych do pubu.

        ps. a propos takich matek - pamietam jak przyjechali do nas znajomi z roczniakiem i kupilam dla nas doroslych jakies gotowe ciasto lub ciastka z czekolada. ich 1.5 roczny dzieciak az sie trzasl do tej czekolady, a matka klepala dziecko po rekach zeby nie wzielo. zamiast powiedziec na wejsciu np. mala jest uczulona na czekolade czy nie daja, wzielabym i schowala i bylby spokoj.
      • roks30 Re: Matka dziwaczka? 22.03.12, 11:07
        Do aniasa1 nie uważam, żeby dawanie 1,5 rocznemu dziecku słodyczy było dobre, ale to tylko moje zdanie. Wątek założyłam dla mam również niepodających słodyczy (proponuję czytać ze zrozumieniem) i nie z takich bardzo poważnych powodów jakie przedstawiłaś, ale po prostu z czystej rozrywki.
        Chodziło mi o opinie matek takich jak ja, a zrobił się z tego jakiś lincz przynajmniej w twoim poście. A poza tym jeśli dziecku cieknie ślina to nie jest to jak napisałaś Świadomy Wybór nie uważasz? A argument, że jak pójdzie do przedszkola to też się naje słodyczy jakoś mnie nie przekonuje.
        • aniasa1 Re: Matka dziwaczka? 22.03.12, 13:33
          Wątek założyłam dla mam również niepodających słodyczy
          > (proponuję czytać ze zrozumieniem)
          Roks w takim razie wpisuj inny tytul watku: TYLKO do mam nie dajacych slodyczy i..... zapewniam Cie ja tam nie wejde bo to nie do mnie. Jesli dajesz taki ogolnikowy i nie wyjasniasz dalej do kogo kierujesz swoje slowa to sie nie dziw ze wszyscy odpisuja.


          A argument, że jak pójdzie do przedszk
          > ola to też się naje słodyczy jakoś mnie nie przekonuje.
          NIE NAJE bo tam nie karmia slodyczami ale spotka sie z tym - wiec tak czy siak bedziesz musiala to opanowac

          A poza tym jeśli dziecku cieknie ślina to nie jest to j
          > ak napisałaś Świadomy Wybór nie uważasz?
          MOjemu cieknie caly czas, i wielu innym dzieciom tez, i uwierz mi, potrafimy to okielzanac. NIe zastepujemy posilkow slodyczami. Umawiamy sie na jakies zasady i sie tego trzymamy. On wie ze moze ale ze NIE MOZE JESC TYLKO SLODYCZY. I co najdziwniejsze w tym wszystkim czesto zdarzylo sie ze jak zapytalam czy chce czekoladke to powiedzial: nie, odloz na pozniej. Ucze go wyboru, i tego zeby sam potrafil swoje okreslic potrzeby. Co prawda moj jest juz 3-latkiem i potrafi sie komunikowac ale nawet wtedy kiedy nie mowil tez odkladal na bok.
      • ponponka1 Re: Matka dziwaczka? 22.03.12, 15:22
        aniasa1 napisała:

        Owszem po
        > winnas dbac o to zeby dziecko odzywialo sie zdrowo, ale nie budowanie tego na
        > ZAKAZACH.

        ale tu nie chodzi o zakazy. po prostu dziecko nie dostaje slodyczy od rodzicow, nie zna zatem potrzeby slodyczy.

        Naprawde myslisz ze chocby 1 kostka czkolady/tydzien spowoduje zatrzy
        > manie rozwoju? cukrzyce? Dysfunkcje jakiegos narzadu? Ryse na psychice????

        nie, i nikt tu nie pisal, ze tak sie stanie. Za to zgadzam sie, ze slodycze nie sa zupelnie potrzebne dla rozowju dziecka. I o to tu chodzi.

        bedz
        > ie odbijalo sie echem przez najblizsze 20 lat?

        Wiesz, mi sie odbija, bo bardzo lubie slodycze ale i one lubia moje cialo do tego stopnia ze sie go trzymaja dlugo i okrlaglo. Zatem musze sobie ograniczac slodycze. Gdybym nie byla przyzwyczajona do smaku slodyczy, nie mialabym tego problemu (checi na slodkie). A skoro slodycze, jeszcze raz powatrzam, NIE SA NIEZBEDNE w diecie dziecka i w ogole czlowieka, to po co je dawac?

        Szkoda mi tylko dzieci ktorym cieknie slina i jedz
        > a oczami widzac jak moje dziecko je cos slodkiego -


        mi te szkoda takich dzieci, ale to sa dzieci, ktore poznaly smak slodyczy.....czyli np. twoje...
        >
        Ale Ty
        > nie dajesz wyboru.

        sorki - ale jaki to wybor - kanapka z wedlina czy batonik?

        > NIe wprowadzasz nowosci,

        czy nowosci koniecznie musza byc tlko slodkie? Czy dziecko musi koniecznie poznac smak czekolady?



        Niestety mam dla Ciebie zla wiadomosc: za kolejne 15 mies
        > iecy, jak Twoje dziecko pojdzie do przedszkola bedziesz musiala stawic temu czo
        > lo.

        Zawsze to 15 miesiecy bez slodyczy.....

        A tymczasem rob sobie co chcesz. Dla mnie jestes dziwaczka o podlozu psychi
        > cznym. Nie znasz slowa umiar i nie potrafisz tego zastosowac w zyciu codziennym

        no commnets
        • aniasa1 Re: Matka dziwaczka? 22.03.12, 16:55
          > Wiesz, mi sie odbija, bo bardzo lubie slodycze ale i one lubia moje cialo do te
          > go stopnia ze sie go trzymaja dlugo i okrlaglo
          Ponponko, niestety kolejny raz potwierdzilas moje podejrzenia. Krytykuja tylko te mamy ktore same maja problemy z waga. I to jest sedno sprawy. Masz skrzywione pojecie przez to, ze sama prowadzisz walke ze soba.

          A skoro slodycze, jeszcze raz powatrzam, NIE SA NIEZB
          > EDNE w diecie dziecka i w ogole czlowieka, to po co je dawac?

          Bo NIEZBEDNYCH jest tez wiele innych rzeczy, ktore jednak robicie, kupujecie i stosujecie w domu: zakup i jazda na rowerze, nowa zabawka, wyjscie do znajomych czy caly stos niekoniecznych rzeczy (te podane wyzej sa tylko przykladem). Wasze wypaczenia selekcjonuja te niezbedne pod katem wlasnych uprzedzen. Umowmy sie co do jednego, co jest tak naprawde niezbede w zyciu dziecka: pokarm, sen, pielegnacja leczenie w przypadku choroby, ruch, milosc.............

          > sorki - ale jaki to wybor - kanapka z wedlina czy batonik?

          Nie o takim wyborze pisalam. Nie jedz po bandzie. Czytaj i kumaj a nie przekresasz.
          Wiec po co je dawac. Ano po to zeby sprawic dziecku przyjemnosc. Tak samo jak sprawisz przyjemnosc kupujac nowa zabawke. Tyle ze tu musisz troche panowac i konrolowac - rozumiem ze wielu rodzicow to przerasta.

          czy nowosci koniecznie musza byc tlko slodkie? Czy dziecko musi koniecznie pozn
          > ac smak czekolady?
          Powinno, czekolade widzimy wszedzie: w sklepie, w tV, na placyku, na urodzinach itp...... okreslamy kolor jako czekoladowy,nie jest to temat ani obrzydliwy anie drastyczny wiec dlaczego ma byc tabu dla dzieci?
    • meganpoe Re: Matka dziwaczka? 22.03.12, 10:22
      Ale dziecko ma dopiero 15 miesięcy, czy myślicie że ono czuje juz jakieś ograniczenia z powodu niejedzenia słodyczy? Na pewno nie. Ograniczenie czują dzieci, które tak uwielbiają słodycze, że trzeba im je wiecznie ograniczać a one i tak ciągle mają na nie ochotę i dostają małpiego rozumku jak je widzą. Taka jest moja córka właśnie. A co do cukrzycy: od kilku lat choruje na nią mój syn dlatego słodycze muszą być u mnie zawsze w domu po to by w razie niskiego cukru móc ten cukier jak najszybciej podnieść.
      Synek pójdzie do przedszkola, będzie chodził na urodziny i wtedy nie dawanie niczego słodkiego choć inne dzieci jedzą bedzie dziwactwem.
      • karol-cia15 Re: Matka dziwaczka? 22.03.12, 10:32
        czy dziwaczka? każda matka jest inna i ma inne metody wychowawcze, to że ja np daje dziecku słodycze a Ty nie jakoś odstaje od normy? dla mnie nie. teraz sama bym chciała żeby moje dzieci słodkiego nie wcinały ale już wiedzą co to i ciężko byłoby je odstawić.
        • marysia1189 Re: Matka dziwaczka? 22.03.12, 11:52
          Przez pierwszy rok życia mojego dziecka nie dawałam mu nic ze słodyczy ani rzeczy słodyczopodobnych, ze względu na własne kompleksy. Mam sporą nadwagę i niestety ale predyspozycje do tycia. Bałam się, że synek też będzie miał to po mnie. Na całe szczęście nie smile Metabolizm ma po tacie, wysoki wzrost zapewne też, więc zdolna mama opamiętała się i czasem daje coś dobrego dziecku smile Bez obsesji chorób, cukrzycy, próchnicy, otyłości. Tylko dla przyjemności wink
          • aniasa1 Re: Matka dziwaczka? 22.03.12, 13:39
            Bravo Marysiu. Niech rozsadek, umiar we wszystkim towarzyszy Ci w kazdej podejmowanej sytuacji.
    • black.joanna Re: Matka dziwaczka? 22.03.12, 11:56
      I tak trzymać smile
    • maksek08 Re: Matka dziwaczka? 22.03.12, 12:14
      Z powodu swojej alergii i moich dolegliwości ciążowych mój synek przez prawie 3 latka nie jadał nic ze słodyczy, pił wodę ewentualnie bardzo rozcieńczone soki; samej zrobiło mi się go szkoda, że dziecko nawet smaku nie zna i zaczeliśmy troszeczkę zapoznawac go ze słodyczami - lizaki na bazie syropów owocowych, kupowane w sklepach ze zdrową żywnością i ciasteczka zbożowe z syropami, zamiast cukru. Niestety zupełny brak słodyczy w jego życiu akurat u niego wywołał skutek odwrotny niż w opisanych postach - nowe wrażenia smakowe bardzo mu się spodobały i coraz częściej domagał się lizaków i ciateczek - w domu jesteśmy w stanie to kontrolować ale duże problemy nastały wraz z pójściem małego do przedszkola, gdzie dzieci z róznych okazji częstują się słodyczami i same jedzą np. na podwieczorek. Synek, dla którego zaznaczyliśmy zakaz podawania tego typu rzeczy bardzo był wtedy smutny i rozżalony. Skończyło się na tym, że mały na podwieczorek w przedszkolu również dostaje ciasteczka (nadal te domowe coprawda ale zawsze ciasteczka). Na bazie swoich doświadczeń uważam, ze całkowity zakaz to jednak nie jest właściwa droga, zdecydowanie lepiej częstować malucha nawet słodyczami ale z umiarem i na szczęście dziś możemy wybierać pomiędzy tymi z chemią i tymi "zdrowszymi" na bazie naturalnych składników i bez-cukrowych
    • mw144 Re: Matka dziwaczka? 22.03.12, 14:21
      Kilka takich dziwaczek spotkałam, osobiście tak nie mam, moje dzieci jedzą jak normalni ludzie.
      • jamajka_g Re: Matka dziwaczka? 22.03.12, 16:55
        Moje dziecię (15-ty miesiąc) nie zna smaku czekolady, cukierka, żelków, ciastek, lodów itp. Czy w związku z tym je jak nienormalny człowiek? Tak pytam, z ciekawości...
      • cibora Re: Matka dziwaczka? 22.03.12, 19:46
        mw144 napisała:
        > Kilka takich dziwaczek spotkałam, osobiście tak nie mam, moje dzieci jedzą jak
        > normalni ludzie.
        Proszę o rozwinięcie tematu: co to znaczy "jedzenie, jak normalny człowiek"? Normalny według czego? Czyjej oceny? Na jedzenie są jakieś normy Urzędu Statystycznego?
        Zawsze mnie intrygują takie oceny i wypowiedzi.
        Agnieszka
        • aniasa1 Re: Matka dziwaczka? 22.03.12, 21:12
          > Proszę o rozwinięcie tematu: co to znaczy "jedzenie, jak normalny człowiek"?
          Ja z przyjemnoscia Ci wytumacze.
          1 Normalny to czlowiek nie obciazony alergia wykluczajaca przyjmowanie niektorych produktow,
          2 nie cierpiacy na zadna chorobe przewodu pokarmowego,
          3 nie majacy rowniez matki dziwaczki ktora zgodnie ze swoim skrzywionym postrzeganiem serwuje tylko gotowane warzywka i wode do picia
          Odnosnie punktu 1 i 2 alergicy lub chorzy nie sa NIENORMALNI tylko maja ograniczone mozliwosci i bez wzgledu na swoje przekonania nie moga spozywac pewnych produktow
          Odnosnie pkt 3 jest to sytuacja nienormalna bo dziecko ma odbierane poznawanie swiata poprzez bodzce smakowe. Zazwyczaj nie konczy sie tylko na czekoladzie, na lodach, ciastach, ale tez niektorych potrawach/produktach uznawanych za szkodliwe jak chocby sporne parowki czy wedlina ze sklepu. Ta obsesja na punkcie zdrowego odzywiania konczy sie tym ze jak dziecko ma lat 20 z pawiem w buzi, wspomina szpinak ktorym mama go faszerowala i nie jest w stanie przyjac zadnej potrawy ze szpinakiem....

          Na jedzenie są jakieś normy Urzędu Statystyc
          > znego?
          Tak. Sa normy regulujace zywienie dzieci - niestety przestrezgane tylko w przedszkolach czy zlobkach. Zapewniem Cie ze nie ma tam tylko gotowanych warzywek i wody do picia.
          Szkoda ze nawet o tym nie wiesz.
          • dagmara-k Re: Matka dziwaczka? 22.03.12, 22:33
            no sama woda i warzywka to dziwactwo, bo na pewno nie uzasadnione zdrowym zywieniem ograniczanie.
          • cibora Re: Matka dziwaczka? 22.03.12, 23:03
            aniasa1 napisała:
            > 3 nie majacy rowniez matki dziwaczki ktora zgodnie ze swoim skrzywionym postrze
            > ganiem serwuje tylko gotowane warzywka i wode do picia
            A ktoś tu pisze oczymś takim? Dla mnie to też dziwactwo, wręcz niebezpieczne dla zdrowia.

            > Odnosnie pkt 3 jest to sytuacja nienormalna bo dziecko ma odbierane poznawanie
            > swiata poprzez bodzce smakowe. Zazwyczaj nie konczy sie tylko na czekoladzie, n
            > a lodach, ciastach, ale tez niektorych potrawach/produktach uznawanych za szko
            > dliwe jak chocby sporne parowki czy wedlina ze sklepu. Ta obsesja na punkcie zd

            Przykład: parówki "Morlinki" polecane wręcz dla dzieci. Skład: mięso wieprzowe (78%), woda, sól, glukoza, białko kolagenowe wieprzowe, cytrynian trisodowy- stabilizator, ekstakty przypraw, askorbinian sodu- przeciwutleniacz, przyprawy, azotyn sodu- substancja konserwująca"
            I proszę bardzo- azotyn sodu, syntetyczny, zakazany w niektórych krajach, potencjalne skutki: mdłośści, zawroty i bóle głowy, niedowolony dla dzieci poniżej 6 m-ca życia, toksyczny dla organizmów wodnych.
            I ja, jako normalna matka, która dla swojego dziecka chce tego co NAJLEPSZE teraz i na przyszłość nie będę mu podawać trutki. I dla mnie to jest norma, nie dziwaczność. Bo to że nie padnie po zjedzeniu kawałka od razu - to wiem, ale jakie będą skutki długofalowego żywienia takimi produktami - nie wiadomo. A parówki raz na kilka miesięcy jadamy, ale ekologiczne, które w składzie mają mięso, tłuszcz, sól i inne przyprawy.

            > Tak. Sa normy regulujace zywienie dzieci - niestety przestrezgane tylko w przed
            > szkolach czy zlobkach. Zapewniem Cie ze nie ma tam tylko gotowanych warzywek i
            Pokaż mi, gdzie jest napisane, że należy podawać napoje gazowane, pseudo-"soki" chipsy, cukierki, fast foody. I gdzie jest napisane, że soki/herbatki są lepsze od wody. Wszędzie zalecają wręcz OGRANICZANIE soków z tego co wiem, ale ja to dziwaczka jestem smile
            Agnieszka
            • aniasa1 Re: Matka dziwaczka? 22.03.12, 23:45
              > A ktoś tu pisze oczymś takim? Dla mnie to też dziwactwo, wręcz niebezpieczne dl
              > a zdrowia.
              No tak. Zalozycielka wątku. Do niej sie odnioslam:
              ponizej cytat z jej postu. NIe znalazlam tam wyrazu "mieso" "owoce" wiec mam prawo domniemac ze zywi tylko warzywami i woda:
              >>którego staram się żywić zdrowo tzn. żadnych słodyczy, dużo warzyw do picia woda, albo b. rozcieńczony sok<<


              > I proszę bardzo- azotyn sodu, syntetyczny, zakazany w niektórych krajach, poten
              > cjalne skutki: mdłośści, zawroty i bóle głowy, niedowolony dla dzieci poniżej 6
              > m-ca życia, toksyczny dla organizmów wodnych.
              Po pierwsze nie widzialam nigdy zadnego dziecka ponizej 6-m-ca zycia z parowka... Po drugie o innym wieku toczy sie dyskusja, po trezcie POTENCJALNE tzn mozliwe tak samo jak POTENCJALNIE przechodzac przez pasy moze Cie potracic samochod. NIe dodawaj fanatyzmu do swojej teorii. Potencjalnych jest wiele rzeczy, nie wyeliminujesz wszystkiego w zyciu.



              > Pokaż mi, gdzie jest napisane, że należy podawać napoje gazowane, pseudo-"soki"
              > chipsy, cuki)
              NIgdzie. I watek nie dotyczy chipsow, gazowanych itp tylko slodyczy. Czekolade porownuje sie tu z trucizna. Przypisuje sie jej tu niewyobrazalna moc zabijania i niszczenia zycia przez dlugie lata.

              Wszędzie zalecają wręcz OGRANICZANIE soków z tego co wiem, ale ja to
              > dziwaczka jestem smile
              Jestes. Bo OGRANICZANIE nie znaczy ZAKAZ. Znasz definicje tego slowa? Ogolnie chodzi o to ze kiedys wiele lat wmawiano nam ze soczki to samo zdrowie, i ludy bez umiaru poili tymi soczkami, w przekonaniu ze witaminki pakuja, a potem wyszlo na jaw z czego skladaja sie owe soczki i na co nalezy zwracac uwage przy zakupie. Wnisek: mozna dawac soczki, ale nie te za 1.50/2litry tylko patrezc co tam wpakowali, i nie dawac tego kazdego dnia w niezliczonych ilosciach. I gdzie jest napisane ze herbata (nie ta granulowana, ale parzona owocowa, czy chocby mieta) jest gorsza od wody? Ja tu nie widze diametralnej roznicy poza smakiem oczywiscie.
              • cibora Re: Matka dziwaczka? 23.03.12, 17:09
                aniasa1 napisała:
                > No tak. Zalozycielka wątku. Do niej sie odnioslam:
                > >>którego staram się żywić zdrowo tzn. żadnych słodyczy, dużo warzyw
                > do picia woda, albo b. rozcieńczony sok<<

                Myślę, że tu to się czepiasz.

                > Po pierwsze nie widzialam nigdy zadnego dziecka ponizej 6-m-ca zycia z parowka.
                O, to mało widziałaś smile

                > NIe dodawaj fanatyzmu do swojej teorii. Potencjalnych jest wiele rzeczy, nie w
                > yeliminujesz wszystkiego w zyciu.
                Oczywiście, że nie wyeliminuję. Nie mam niestety dostępu przez cały rok do warzyw, owoców, mięsa bez chemii. Ale to co mogę to eliminuję tak z żywienia dziecka, jak i swojego.

                > NIgdzie. I watek nie dotyczy chipsow, gazowanych itp tylko slodyczy. Czekolade
                > porownuje sie tu z trucizna. Przypisuje sie jej tu niewyobrazalna moc zabijania
                Odżywianie zdrowe eliminuje też właśnie chipsy, pepsi, a o tym jest wątek, prawda? Nie wiem, w której wypowiedzi wyczytałaś, że akurat czekolada to trucizna. Moje dziecko akurat czekoladę jada, jak ma ochotę, ale prawdziwą czekoladę, a nie coś co jest "produktem czekoladopodobnym", jak większość teraz.

                > Jestes. Bo OGRANICZANIE nie znaczy ZAKAZ. Znasz definicje tego slowa? Ogolnie c
                Ale ktoś mówił o zakazie? Ja syna NAUCZYŁAM, że najlepsza do picia jest woda, bo sama tak uważam. Wykształciłam mu nawyki żywieniowe, jak to się ładnie mówi. I teraz jak czasem chce sok to kupuję, ale pomagam mu wybierać prawdziwy sok, a nie farbowaną i słodzoną wodę.
                Agnieszka
                • aniasa1 Re: Matka dziwaczka? 24.03.12, 01:29
                  > I teraz jak czasem chce sok to kupuję, ale pomagam mu wybierać prawdziwy sok, a
                  > nie farbowaną i słodzoną wodę.

                  > Moje dziecko akurat czekoladę jada, jak ma ochotę, ale prawdziwą czekoladę, a n
                  > ie coś co jest "produktem czekoladopodobnym", jak większość teraz.

                  No i właśnie o TO chodzi. Umiar, rozwaga i stopniowe zaznajamianie z tematem, praca nad mlodym czlowiekiem. MI wlasnie o to chodzi. NIestety wiele mam, nawet sie nie postara apod przykrywka "dla zdrowie" robi sobie wygode i ze slodyczy robi tabu.
      • joshima Re: Matka dziwaczka? 22.03.12, 23:33
        mw144 napisała:

        > Kilka takich dziwaczek spotkałam, osobiście tak nie mam, moje dzieci jedzą jak
        > normalni ludzie.
        Wybacz, ale ja uważam się za normalną, mimo iż staram się nie wrzucać do swojego żołądka syfu.
        • glagonia Re: Matka dziwaczka? 23.03.12, 18:48
          A ja dorosła nie lubię czekolady i słodyczy, od ciasta wolę ogórki kiszone - to znaczy że też jestem nienormalna, tak? smile
          Ja nie lubię, nie kupuję i dziecku nie daję - nie dlatego że zabraniam, tylko po prostu nie mamy takiego nawyku. Uważam, że to niesmaczne świństwo i już.
          • aniasa1 Re: Matka dziwaczka? 25.03.12, 16:11
            > A ja dorosła nie lubię czekolady i słodyczy, od ciasta wolę ogórki kiszone - to
            > znaczy że też jestem nienormalna, tak? smile
            > Ja nie lubię, nie kupuję i dziecku nie daję - nie dlatego że zabraniam, tylko p
            > o prostu nie mamy takiego nawyku. Uważam, że to niesmaczne świństwo i już.

            Kiepska wymowka. Ja od dziecka nie lubie czekolady i slodyczy co nie znaczy ze nie respektuje udpodoban swojego dxziecka. Nie chodzi tu o nawyki, zapewniam ale o myslenie jednotorowe: ja nie lubie to moje dziecko tez nie.
            • glagonia Re: Matka dziwaczka? 25.03.12, 23:13
              Po pierwsze - odnosiłam sie do wypowiedzi poprzedniczki o "jedzeniu jak normalni ludzie" smile
              A po drugie - upodobania dzieci też można jakoś kształtować. Podobno nawet dzieci lubią bardziej to, co matka jadła w ciąży. Ważne są nawyki żywieniowe w rodzinie, bo dzięki temu dziecko się uczy, co jak i kiedy się jada. Ja nie zabraniam z krzykiem dziecku (jak np. jesteśmy w gościach) jeść to, czym częstują (poza alkoholem oczywiście) - ale sama nie kupuję słodyczy i ich nie podaję. Czy to naprawdę takie dziwne?
              Jakbym tak chciała absolutnie chciała nie wpływać na upodobania dziecka, to co, mam mu pozwolić nie myć włosów i zębów i nie sprzątać zabawek? Może dla niego przyjemniej by było gdyby chodził brudny, ale ja uważam, że jednak te nawyki muszę kształtować.
    • mynia_pynia Re: Matka dziwaczka? 22.03.12, 20:44
      Tak jesteś wyjątkowa wink oto ci chodziło?
      • roks30 Re: Matka dziwaczka? 23.03.12, 09:35
        Powiem krótko jeśli mogę synka przed czymś ustrzec w tym wypadku przed niezdrowym jedzeniem to to robię nawet jeśli miałoby to być tylko na kilka m-cy koniec kropka.
        • marysia1189 Re: Matka dziwaczka? 23.03.12, 11:24
          Przypomina mi się sytuacja mojej przyjaciółki. Jest opiekunką, 2 lata temu opiekowała się bliźniętami: chłopczykiem i dziewczynką. Rodzice obsesyjnie skarmiali dzieci ekologicznie, zdrowo, mieszkanie wysprzątane na błysk, dzieci nie mogły bawić się nawet normalnie w piaskownicy, bo "piasek jest brudny i są bakterie". Generalnie sterylne środowisko, unikanie miejsc przepełnionych ludźmi "żeby nic nie złapali". No i te dzieci poszły rok temu do przedszkola. Jakież to było zdziwienie, kiedy po 2 dniach dzieci trafiły do domu z problemami układu pokarmowego i ponad miesiąc w domu spędziły. Po tym czasie znowu do przedszkola i znowu chore. Przez cały rok łącznie były w przedszkolu trochę ponad miesiąc a tak to chorowały.

          Tak, więc drogie mamy. Naszym obowiązkiem jest przygotowanie dziecka do normalnego życia. A nie udawanie, że bakterii i chemii w naszym życiu i otoczeniu nie ma.
          • joshima Re: Matka dziwaczka? 23.03.12, 11:44
            Ja Cię bardzo przepraszam, ale co innego zdrowe odżywianie a co innego sterylny chów. Zaręczam Ci, że nie każdy kto nie daje dziecku słodyczy i innego syfy jednocześnie zabrania mu normalnej aktywności fizycznej i zabaw na podwórku a jednocześnie myje wszystko domestosem i dezynfekuje ręce kilkadziesiąt razy dziennie. To są dwie różne sprawy, które akurat w przypadku Twoich znajomych się spotkały, ale nie są to zjawiska nierozerwalnie ze sobą związane, na szczęście.
            • marysia1189 Re: Matka dziwaczka? 23.03.12, 12:01
              Ale nie masz za co mnie przepraszać, bo ja tutaj nic nie porównuję tylko opisuję ciekawą a zarazem tragiczną z mojego punktu widzenia sytuację. Gdzie dbanie o dobro dziecka z czasem przeradza się w obsesję.

              I nie musisz nic zaręczać, bo doskonale zdaję sobie sprawę, że ile rodziców tyle sposobów skarmiania i wychowania.

              Fajnie by było gdyby dziecko miało możliwość spróbowania wszystkiego, nie opychania się, ale spróbowania. Jest możliwość wybrania lepszych jakościowo słodyczy, więc czemu nie. Czemu nie dać dziecku kostki czekolady, zamiast całej tabliczki, czipsów z suszonych jabłek zamiast laysów? Chrupków kukurydzianych zamiast słonych chrupków smakowych. Do wszystkiego jest jakaś alternatywa i wcale nie jest to nic strasznego.
              • joshima Re: Matka dziwaczka? 23.03.12, 16:03
                marysia1189 napisała:

                > Ale nie masz za co mnie przepraszać, bo ja tutaj nic nie porównuję tylko opisuj
                > ę ciekawą a zarazem tragiczną z mojego punktu widzenia sytuację.
                Ale to jest przykład przegięcia w zupełnie innej dziedzinie niż zdrowe odżywianie. Jednym słowem w tym wątku zupełnie od czapy.


                > Fajnie by było gdyby dziecko miało możliwość spróbowania wszystkiego
                To poczestuj swoje dziecko wódką i na deser daj mu skręta. Jak wszystko to wszystko. Ja tam nie widze powodów dla których moje dziecko miałoby próbować wszystkiego.

                A chipsy z jabłek, czy chrupki kukurydziane to nie są słodycze. Wiesz?
                • marysia1189 Re: Matka dziwaczka? 26.03.12, 12:18
                  A no to nie wiem. Jednak podaje dziecku jako słodycz smile
    • zabulin Re: Matka dziwaczka? 23.03.12, 11:30
      jesli słyszę zadnych słodyczy, to mysle dziwaczka. Sorry.

      Moj syn tez ma ograniczenia w tym zakresie, ale rzadko a nigdy to wieeeelka rówznica.

      Nie lubię ekstremistow smile
      • marysia1189 Re: Matka dziwaczka? 23.03.12, 11:38
        Ale u nas to takie społeczeństwo, że ze skrajności w skrajność. Albo dzieci zapychane słodyczami albo takie, które nawet nie mogą na nie spojrzeć.
      • joshima Re: Matka dziwaczka? 23.03.12, 11:45
        zabulin napisała:

        > jesli słyszę zadnych słodyczy, to mysle dziwaczka. Sorry.

        Żadnych słodyczy to nie znaczy zero cukru. Chodzi o gotowe słodycz a nie o cukier sam w sobie.
        • zabulin Re: Matka dziwaczka? 24.03.12, 19:36
          No, tak własnie.

          Dla mnie babka ( a znam takie), która dostaje dupościsku lub szczekościsku jak zobaczy że jakaś ciotka w dobrej wierze (z sympatii znaczy) da dziecku raz na miesiąc galaretkę w czekoladzie, jest świrnieta.

          Jestem przeciwna wprowadzaniu takich rzeczy na stałe do jadłospisu,ale nie ciskam się gdy ktoś chce mojego syna kinder jajem poczęstować.
          Staram się mieć dystans.

          Poza tym, oststanio się zdołowałam. W naszej rodzinie jest piecioro dzieci w wieku mojego syna. Tylko ja (podkreslam tylko ja) stsouje ograniczenia w zakresie spożywania słodkości. Znaczy mój syn je ich zdecydowanie mniej. Pozostałe dzieci młócą co się da między posiłkami i w ilościach które mnie przyprawiaja o mdłościi.

          A jedynym dzieckiem z ubytkiem z w ząbku okazal się być mój syn.
          • joshima Re: Matka dziwaczka? 24.03.12, 19:44
            zabulin napisała:

            > No, tak własnie.
            >
            > Dla mnie babka ( a znam takie), która dostaje dupościsku lub szczekościsku jak
            > zobaczy że jakaś ciotka w dobrej wierze (z sympatii znaczy) da dziecku raz na m
            > iesiąc galaretkę w czekoladzie, jest świrnieta.
            Dobrymi chęciami to jest piekło wybrukowane. A co powiesz jak Ci powiem, ze moje dziecko po kęsie czekolady miesiąc dochodziło do siebie? A wiesz, że takich dzieci jest dużo? A wiesz, że są ludzie tak silnie uczuleni, ze zjedzenie niektórych rzeczy zagraża poważnie ich życiu? Nadal uważasz, że wszystko jest OK i nie znając dziecka można bez pytania paść go tym co podleci pod rękę?


            > Staram się mieć dystans.
            Życzę Ci, żebyś zawsze miała taką możliwość, bo taki np wstrząs anafilaktyczny w drugi dzień Bożego Narodzenia to chyba nie jest coś co pozwala mieć dystans, prawda?

            • roks30 Re: Matka dziwaczka? 24.03.12, 20:46
              Jestem zdania, ze zawsze trzeba pytać się rodziców jeśli chce się dać obcemu dziecku coś do jedzenia. Pamiętam jak opier....liłam moją teściową że dała małemu zwykłej herbaty się napić.
              Ja wiem, że od kilku łyżeczek mu się nic nie stanie, ale ja nie daję i koniec dyskusji.
              • joshima Re: Matka dziwaczka? 24.03.12, 20:55
                roks30 napisała:

                > Jestem zdania, ze zawsze trzeba pytać się rodziców jeśli chce się dać obcemu d
                > ziecku coś do jedzenia.
                Ależ oczywiście. W dzisiejszych czasach powinno być to postrzegane jako rzecz oczywista i wynikająca z osobistej kultury.

                > Ja wiem, że od kilku łyżeczek mu się nic nie stanie, ale ja nie daję i koniec dyskusji.
                I Twoje motywy nie są istotne, w każdym razie nie powinny nikogo obchodzić czy to wynika z Twojego widzimisię, czy ze względów zdrowotnych.
                • zabulin Re: Matka dziwaczka? 24.03.12, 21:13
                  Ależ oczywiście. W dzisiejszych czasach powinno być to postrzegane jako rzecz o
                  > czywista i wynikająca z osobistej kultury.


                  Jak ktoś daję dziecku mojemu coś czego jeśc nie moze albo uważam, ze już dość, grzecznie proszę by już mu nie dawać. Grzecznie. Jeszcze się nie spotkałam z dziwną rekacją.

                  Podkreslam grzecznie. To zasadniczo odróżnia mnie od nawiedzonych histeryczek reagujących krzykiem, histerią, gulgotaniem i wytrzeszczem.

                  Pani ci pisze, ze op..liła teściową, a ty że jej racja jest bo kultura wymaga spytać. Moze i tak, ale kultura mówi popros najpier, nie op..laj, bos cham wtedy.

                  Co op..lanie ma z kulturą, joshima, wspólnego?? W takiej sytuacji op..lać? No, chyba że dziecku podanie kropli herbaty grozi śmiercia z miejsca.
                  • joshima Re: Matka dziwaczka? 25.03.12, 00:20
                    zabulin napisała:

                    > Jak ktoś daję dziecku mojemu coś czego jeśc nie moze albo uważam, ze już dość,
                    > grzecznie proszę by już mu nie dawać.
                    Taaak. Szczególnie jak to robi za Twoimi plecami.

                    > Grzecznie. Jeszcze się nie spotkałam z dziwną rekacją.
                    Gratuluję szczęścia smile


                    > Podkreslam grzecznie. To zasadniczo odróżnia mnie od nawiedzonych histeryczek
                    > reagujących krzykiem, histerią, gulgotaniem i wytrzeszczem.
                    A potrafisz tu taką pokazać?


                    > Pani ci pisze, ze op..liła teściową
                    Ja nie musiałam. Za to zmusiłam teściowa do przyglądania się jak się dziecko przez kilka tygodni męczy. Wystarczyło. To po pierwsze. Po drugie zwrot "op..liła teściową" jest dość pojemny.

                    >Moze i tak, ale kultura mówi popros najpier, nie op..laj
                    Ja uważam, ze nie muszę nikogo uprzedzać i prosić, żeby nie karmić mojego dziecka rzeczami, których ze mną nie skonsultowano.
                    • zabulin Re: Matka dziwaczka? 26.03.12, 08:56

                      > > Pani ci pisze, ze op..liła teściową
                      > Ja nie musiałam. Za to zmusiłam teściowa do przyglądania się jak się dziecko pr
                      > zez kilka tygodni męczy. Wystarczyło. To po pierwsze. Po drugie zwrot "op..liła
                      > teściową" jest dość pojemny.


                      Nie wierzę. Ty ? Taki domorosły psycholog forumowy? Co to zawsze spokojnie, nigdy się nie wnerwi, nie potrafiłas znależć sposobu, zeby ustawic teściową?
                      Ty co to zawsze na kazda sytuacje masz gotową recepte- nieraz zupełnie odrealnioną, ale jednak???
                      smile smile smile No, popatrz. Podumam nad tym w wolnej chwili smile
                      czyli nieprędko, niesttey. Bye.
                      • joshima Re: Matka dziwaczka? 26.03.12, 17:43
                        Chyba nie bardzo łapię o czym piszesz. Rozumiem, że chciałaś się po wyzłośliwiać z braku rzeczowych argumentów. No trudno.
            • zabulin Re: Matka dziwaczka? 24.03.12, 21:08
              Ne badź śmieszna, joshi.

              Oczywiście, ze alergicy nie mogą jeśc pewnych rzeczy.

              I jesli rodzice wiedzą, co dziecko uczula MUSZA uprzedzac każdy poczęstunek osób niewidzących o sytuacji.
              Syn kuzyna jest uczulony na kiwi. I tez keidys ktoś podał mu to po raz pierwszy. A teraz wszyscy wiedzą, ze nie może. W rodzinie. U obcych, w przeedszkolu matka uprzedza.

              Znaczy -jak podadzą, chcieli skrzywdzić.

              Nie mówię os ytuacjach gdy dziecko jest chore. Nie dramatyzuj, bo nie o tym pisałam.

              Dzieci z problemami sa na specjalnych prawach i wtedy weto matki w kwestii pewnych produktów jest zrozumiałe.
              • joshima Re: Matka dziwaczka? 25.03.12, 00:24
                zabulin napisała:

                > Ne badź śmieszna, joshi.
                A co w mojej wypowiedzi Cię śmieszy?

                > I jesli rodzice wiedzą, co dziecko uczula MUSZA uprzedzac każdy poczęstunek osó
                > b niewidzących o sytuacji.
                Właśnie nie. Dorośli ludzie powinni sobie zdawać sprawę w jakich czasach żyjemy, a ja nie muszę każdej ciotce widzianej raz na kilkanaście lat mówić co i jak, tylko po to, żeby ją uprzedzić. Może jeszcze powinnam dziecku na wszelki wypadek na czole wytatuować?


                > Znaczy -jak podadzą, chcieli skrzywdzić.
                Oznacza to bezmyślność i brak kultury.


                > Dzieci z problemami sa na specjalnych prawach i wtedy weto matki w kwestii pewn
                > ych produktów jest zrozumiałe.
                To nie ma znaczenia. Nie częstuje się dzieci, których się nie zna i co do których nie wie się co im wolno a czego nie. Powody dla których im czegoś nie wolno są nieistotne. A przynajmniej powinny być.
                • zabulin Re: Matka dziwaczka? 26.03.12, 08:51
                  Przesadzasz i to zdrowo.

                  Zapominasz o jednym.
                  Nikt nie czestuje twojego dziecka na złość tobie i żeby ugodzić w twoje wybujałe ego.

                  Jesli ktoś częstuje dziecko (jakaś ciotka, babka, kuzynka) na pewno robi to z sympatii i dobrego serca. Z takiej zwyczajnej gościnnosci i szczodrości.

                  O czym ty zdaje się, w ogole nie pomyślalas. I nie ma się co ciskac i denerwowac.
                  Wymagasz, zeby kazda 70-latka pytała i już.
                  Bierzezs pod uwage, ze to ludzie z innych czasów nieco?
                  Z czasów gdy o alergiach nie słyszano a jesli się kogoś lubiło i szanowalo to się częstowało?

                  . Może jeszcze powinnam dziecku na wszelki wypad
                  > ek na czole wytatuować?


                  To mnie śmieszy w twoich wypowiedziach- strasznie jestes sztywna, bierzeszc wszystko zbyt serio i nie myslisz elastycznie. No, może nie kazda babcia mysli tak jak ty. Chce dobrze, a ty od razu z ciężką artylerią i takim nadęciem.

                  Korona ci z głowy spadnie jak kogoś uprzedzisz, ze nie życzysz sobie, zeby mu dawać czekolade bo nie może.


                  Napisalaś ze jestem szcześciara, bo gdy kogoś poprosiłam o niekarmienie syna, to to respektowali.
                  Nie szczesciara. Ja po prostu lubie ludzi i z góry ich nie posądzam o debilizm i złe intencje. I nie wywyższam się, bo ja jestem madra i wiem, ze w dzisiejszych czasach sie czestowac nie powinno kto tak robi to złosliwiec i cham.

                  Jak przestaniesz się tak napinać będziesz miała z miejsca więcej zrozumienia od ludzi. Czego ci szczerze zycze.
                  • joshima Re: Matka dziwaczka? 26.03.12, 17:46
                    zabulin napisała:

                    > Jesli ktoś częstuje dziecko (jakaś ciotka, babka, kuzynka) na pewno robi to z s
                    > ympatii i dobrego serca.
                    Dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane.

                    > Wymagasz, zeby kazda 70-latka pytała i już.
                    Oczekuję, że każdego powinno być stać na tę odrobinę kultury.

                    > Bierzezs pod uwage, ze to ludzie z innych czasów nieco?
                    Ale żyją w naszych czasach.

                    > Nie szczesciara. Ja po prostu lubie ludzi i z góry ich nie posądzam o debilizm
                    > i złe intencje.
                    Masz mnóstwo szczęścia, że Twoja prośba była respektowana.
                  • marysia1189 Re: Matka dziwaczka? 27.03.12, 10:46
                    Przesadzasz i to zdrowo.
                    >
                    > Zapominasz o jednym.
                    > Nikt nie czestuje twojego dziecka na złość tobie i żeby ugodzić w twoje wybujał
                    > e ego.
                    >
                    > Jesli ktoś częstuje dziecko (jakaś ciotka, babka, kuzynka) na pewno robi to z s
                    > ympatii i dobrego serca. Z takiej zwyczajnej gościnnosci i szczodrości.
                    >
                    > O czym ty zdaje się, w ogole nie pomyślalas. I nie ma się co ciskac i denerwowa
                    > c.
                    > Wymagasz, zeby kazda 70-latka pytała i już.
                    > Bierzezs pod uwage, ze to ludzie z innych czasów nieco?
                    > Z czasów gdy o alergiach nie słyszano a jesli się kogoś lubiło i szanowalo to s
                    > ię częstowało?

                    Dokładnie. Jeżeli częstuję się czymkolwiek cudze dziecko to trzeba zapytać czy ono w ogóle może to jeść. Na szczęście tylko jedna osoba do tej pory nie zapytała mnie, czy może coś dać mojemu dziecku (teściowa chciała dać mojemu dziecku salceson kiedy on miał całe 5 miesięcy-masakra). Nawet jak jadę autobusem i jakaś starsza Pani chce mu dać cukierka to się pyta: -Przepraszam, czy Pani dziecko może cukierka, bo bym go poczęstowała?

                    To jest norma, a nie pytanie się jest szczytem nie tylko braku kultury, ale i głupoty. Mój nie może jeść pomarańczy ani orzechów. Jakby ktoś mu dał to od razu świąd, wysypka, lekka opuchlizna. Mam się ciszyć wtedy że ktoś z dobrego serca poczęstował moje dziecko. Nie! Wtedy się wku...**, że ktoś bez mojej zgody skarmił mi dziecko, i później ono cierpi a ja się bujam kilka godzin, a czasem nawet dni żeby wszystko wróciło do normy. A nawet jakby nie miało alergii, rodzic może nie chcieć żeby dziecko pewne produkty jadło. Chociażby przykład taki: byłam w szpitalu po porodzie. Mały miał pobieraną krew, ale krew była za gęsta. Zamiast przynieść go do mnie żebym go nakarmiła piersią to pielęgniarki dały mu mleko modyfikowane. To jaka była afera to ja tylko wiem. Dla jednych matek nie było problemu, przecież one karmią mm. Jednak ja chciałam do pewnego etapu karmić TYLKO piersią i nie zostało to przez personel szpitala uszanowane. Chodzi tu o szacunek do tego jak rodzic chciałby aby dziecko się odżywiało.
                    PODKREŚLAM
                    Nie mówimy tutaj o skrajnych przypadkach kiedy rodzic faktycznie stosuje złą dietę dla małego dziecka.
    • mamamikusia1985 Re: Matka dziwaczka? 23.03.12, 13:18
      Jak czytam, że parówki, te pseudodziecięce są polecane dzieciom to mi się flaki przewracają. albo pojęcia nie macie co w tych polecanych dzieciom parówkach jest albo udajecie, coby mieć spokojne sumienie, że tak fantastycznie karmicie swe pociechy. Jak słyszę, że matka roczniaka chwali się, że jej dziecko tak pięknie je wszystko i na kolację nawet 2 parówki zjada często, to brak mi słów. Jak widzę menu prywatnego żłobka, w którym 3(!!!!) razy w ciągu tygodnia na śniadanie serwuje się dzieciom parówki, to chciałabym taki żłobek zamknąć. Uczepiłam się parówek, ale mogę też się uczepić jogurcików (samego cukru) dla dzieci czy innych polecanych dzieciom dań. Jak można faszerować tym dziecko? Chyba tylko wtedy, kiedy chcemy, żeby zjadło, a nie chce nam sie wysilać, żeby zachęcić je do zjedzenia naturalnego jogurtu z owocami itp itd. Dla mnie to chodzenie na łatwiznę.
      nie pojmę, co złego jest w piciu wody, którą dziecko uwielbia! Dla mnie dziwakami są rodzice, którzy leją na to, co je ich dziecko, a takich rodziców jest ogromna ilość.
    • mama_kotula Re: Matka dziwaczka? 23.03.12, 18:22
      U 15-miesięcznego dziecka to imho żaden wyczyn. Bo o to ci chodziło w wątku - aby ci powiedzieć "łaaał, jak ty dziecko zdrowo odżywiaaasz" (tak, zaraz zaprzeczysz, o tym też wiem doskonale).
      No więc jak już powiedziałam - u 15-miesięczniaka to żaden wyczyn i żadne dziwactwo. Powodzenia z 6-latkiem życzę - napisz na forum za 5 lat, czy ci się udało dotrwać jako "dziwaczce" big_grin
      • mabingo Re: Matka dziwaczka? 23.03.12, 18:42
        mama_kotula napisała:

        > U 15-miesięcznego dziecka to imho żaden wyczyn. Bo o to ci chodziło w wątku - a
        > by ci powiedzieć "łaaał, jak ty dziecko zdrowo odżywiaaasz" (tak, zaraz zaprzec
        > zysz, o tym też wiem doskonale).
        > No więc jak już powiedziałam - u 15-miesięczniaka to żaden wyczyn i żadne dziwa
        > ctwo. Powodzenia z 6-latkiem życzę - napisz na forum za 5 lat, czy ci się udało
        > dotrwać jako "dziwaczce" big_grin

        OOOOO!!!! To! to! to!
    • annex81 Re: Do mam, które nie dają słodyczy 23.03.12, 19:28
      Jakiej konsystencji jest kał Waszych dzieci? Moja córka ma 2,2 lata i kupki są ciągle papkowate...
      • joshima Re: Do mam, które nie dają słodyczy 23.03.12, 22:43
        annex81 napisała:

        > Jakiej konsystencji jest kał Waszych dzieci?
        Normalnej. Ale co mają do tego słodycze?
        • annex81 Re: Do mam, które nie dają słodyczy 23.03.12, 23:16
          joshima napisała:

          > annex81 napisała:
          >
          > > Jakiej konsystencji jest kał Waszych dzieci?
          > Normalnej. Ale co mają do tego słodycze?
          >
          >

          Nio właśnie nie wiem smile Dziecko przebadane tzn. regularnie badany kał, bo juz walczylismy z lamblią, a potem grzybami, 2 x USG narządów wewnętrznych (z innej "okazji"), testy alergiczne i podobno wszystko oki, a córka kał nadal robi papkowaty i trochę mnie to martwi. Znojomych dzieci w tym wieku robiły/robią "normalny" kał, ale wszystkie jedzą słodycze...nio, więc pytam/zastanawiam się, czy te jej papki to natura, norma, choroba, czy efekt "diety". Tak się czepiłam kupy i tyle smile
          • marysia1189 Re: Do mam, które nie dają słodyczy 26.03.12, 13:21
            Mój też dosyć często robi luźną kupkę, a je czasem słodycze. Nie chce jeść za bardzo pieczywa. Kiedy je kanapki to następnego dnia ma normalną kupkę. Jak zdrowe jest to zdrowe. Ja cały czas kombinuję ze zmianą menu, ale kupka jaka jest taka jest.
    • kaskahh Re: Matka dziwaczka? 23.03.12, 20:12
      ta,.. nie przejmowalam sie

      zrobilam tylko oczy wielkie jak pojechalam do Pl. ciotka jakas wziela mi dziecko na rece, ok. poszlam do wc. wraca,m, a mloda z bula maslana w buzi....
      no bulka bulka, ale jadla pila tylko moje mleko.

      jak to, przeciez ma juz 6 miesiecy... eh
      • 1maja1 Re: Matka dziwaczka? 23.03.12, 20:15
        kaskahh napisała:

        > ta,.. nie przejmowalam sie
        >
        > zrobilam tylko oczy wielkie jak pojechalam do Pl. ciotka jakas wziela mi dzieck
        > o na rece, ok. poszlam do wc. wraca,m, a mloda z bula maslana w buzi....
        > no bulka bulka, ale jadla pila tylko moje mleko.
        >
        > jak to, przeciez ma juz 6 miesiecy... eh

        no koniec swiata, 6 mczne dziecko pomemlalo kawalek bulki, pewnie bylo wniebowziete, ze ma w buzi cos innego niz tylko cycus;P
        ps. no tak, cioteczka mogla sie jednak mamy spytac, czy moze dac dziecku bulesmile
        • joshima Re: Matka dziwaczka? 23.03.12, 22:46
          1maja1 napisała:

          > no koniec swiata, 6 mczne dziecko pomemlalo kawalek bulki, pewnie bylo wniebowz
          > iete, ze ma w buzi cos innego niz tylko cycus;P
          > ps. no tak, cioteczka mogla sie jednak mamy spytac, czy moze dac dziecku bulesmile

          Mogła? Raczej powinna. W życiu nie wpadłabym na to, żeby cudzemu niemowlęciu dać cokolwiek bez uzgodnienia z matką. A gdyby była na coś silnie uczulona? Uznałabyś to za takie śmieszne? A ja na przykład znam osobę, która siedmiomiesięczne dziecko poczęstowała granatowymi tik-takami. No boki zrywać.
          • 1maja1 Re: Matka dziwaczka? 24.03.12, 11:51
            joshima napisała:

            > Mogła? Raczej powinna. W życiu nie wpadłabym na to, żeby cudzemu niemowlęciu da
            > ć cokolwiek bez uzgodnienia z matką. A gdyby była na coś silnie uczulona? Uznał
            > abyś to za takie śmieszne? A ja na przykład znam osobę, która siedmiomiesięczne
            > dziecko poczęstowała granatowymi tik-takami. No boki zrywać.

            nie przesadzaj, swiezy oddech to podstawa, nawet u 7 m-cznego dziecka, zupelnie nie rozumiem, czym sie tak zbulwersowalastongue_out

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka