Kilka miesięcy temu zachorowałam na ospę mimo że szczepiłam się na własną rękę 4 lata temu ospa-odra-różyczka - (mam 30 lat

- w dzieciństwie nie przechodziłam żadnych chorób zakaźnych). Przechodziłam ją bardzo źle, bardzo dużo krost - tydzień wyrwany z życiorysu. W domu mam 3-latka, który nie miał wcześniej ospy. Krosty zaczęły wychodzić mi gdy były ferie także młody nie chodził do przedszkola i spędził ze ną całe chorobowe (dotykał mnie, całował - nie izolowałam go). Odporność miał wtedy osłabioną totalnie bo przez 10 dni brał wcześniej antybiotyk także byłam pewna, że się zarazi. Czekałam 2-3 tygodnie i co I NIC. Nie zaraził się!!! Trudne do wytłumaczenia, ale i tak bywa... Pediatra też mówił, że nie ma reguły.
Przede mną jeszcze różyczka, świnka i nie wiadomo co jeszcze. Dorośli podobno gorzej to przechodzą...

)