Dodaj do ulubionych

niegrzeczny żłobkowicz

18.04.12, 12:12
mój żłobkowicz ma skończone 2,5 roku o od 10.20010 chodzi do żłobka.
Rozbrykał sie ze ho ho, jest dzieckiem żywym a do tego niegrzecznym i nieposlusznym.
Mozna mówic 100 razy i tak nic nie dociera. Staramy sie żeby były kary za nieposłuszeństwo lub nabrojenie, nie ustępujemy jak wręcz żada czegoś. Moze jakies rady od innych mam? bo ostatnimi czasy jak go odbieramy ze złobka to panie mowią że wcale nie słucha. Postawienie do kąta nie robi na nim wrażenia bo on po prostu ucieka. Ja rozumiem że dzieci żywe sa fajniejsze niż "ciepłe kluchy" ale sa jakieś granice. Nie moze włazic na głowęsmile Ratunku!!!! smile
Obserwuj wątek
    • rulsanka Re: niegrzeczny żłobkowicz 18.04.12, 12:36
      "Staramy sie żeby były kary za nieposłuszeństwo lub nabrojenie"

      Możesz podać jakiś przykład? Jaka kara za jakie nieposłuszeństwo?

      " nie ustępujemy jak wręcz żada czegoś"
      A czemu? Czasem warto ustąpić. Jak tobie na czymś bardzo zależy, to chciałabyś, żeby mąż ci ustąpił? A dziecko nie umie inaczej poprosić, niż żądając, bo nie jest jeszcze zdolne do szeroko pojętej negocjacji, uprzejmości. Pewnie niedawno zaczął mówić. Naucz go prosić, choć nie oczekuj efektów natychmiastowych. W międzyczasie bądź przykładem, że nie upieramy się dla samego upierania. Nawet w sprawach zasadniczych, jak np. mycie zębów, można ustąpić o kroczek, np. mówiąc "nie chcesz teraz, umyjemy za chwilę"

      Zaszufladkowałaś swoje dziecko i panie w żłobku też. Dwu-trzylatki miewają zachowania niegrzeczne i nieposłuszne. Taki wiek, być może też kwestia temperamentu. Jeszcze dodam, że dziecko nie może być zawsze grzeczne i posłuszne. Bo ktoś kiedyś może chcieć zrobić mu krzywdę, a on będzie nauczony posłuszeństwa i nie będzie umiał się przeciwstawić. Nie posłuszeństwo jest celem wychowania, a umiejętność przestrzegania pewnych norm społecznych. A najłatwiej przestrzegać norm, które rozumiesz i zaakceptowałaś jako swoje. Nie pod przymusem.
      Zawsze warto dziecku wyjaśnić dlaczego chcesz, żeby coś zrobiło. Jeżeli macie coś zrobić, np. wyjść z placu zabaw - powiedz to z wyprzedzeniem. Daj dziecku czas na przygotowanie się psychiczne do tego, co ma się zdarzyć za chwilę. Taki maluch nie ma praktycznie żadnej kontroli nad tym co się wydarzy. Np. dajmy mu dodatkowe 5 minut na placu zabaw, to spowoduje, że dziecko będzie miało poczucie, że ma na coś wpływ.

      W moim żłobku opiekunka (i właścicielka) mówiła, że im więcej na takim dziecku chcesz wymusić, tym na większy napotkasz opór. Są inne sposoby spowodowania, by dziecko zrobiło to co chcemy, niż groźby i kary. Pani Asia nigdy nie nazwała żadnego dziecka niegrzecznym. A słuchały się jej - zazwyczaj - jak to dzieci. I kochały ją.

      Polecam zmianę perspektywy, bo na razie tresujesz swoje dziecko i zaszufladkowałaś je jako "niegrzeczne", co nie wróży sukcesów wychowawczych na chwilę obecną
      • jul-kaa Re: niegrzeczny żłobkowicz 18.04.12, 12:44
        Podpisuję się pod postem rulsanki.
        Mam dwulatka i nigdy nie przyszłoby mi do głowy, żeby go karać, stawiać do kąta i dla zasady nie ustepować.
        • camel_3d Re: niegrzeczny żłobkowicz 18.04.12, 21:43
          dokladnie.... moj w zyciu nie stal w kacia i nigdy nawet nie wpadlbym na pomysl zeby go do jego pokoju wyslac....kary?? raczej konsekwencje tego co sie robi...
    • ciastolina84 Re: niegrzeczny żłobkowicz 18.04.12, 12:47
      lidka_29 napisała:

      Ja rozumiem że dzieci żywe sa fajniejsze niż "ciepłe kluchy" ale sa
      > jakieś granice. Nie moze włazic na głowęsmile

      ło matulu... i chyba więcej nic mi nie przychodzi do głowyuncertain
      • bbuziaczekk Re: niegrzeczny żłobkowicz 18.04.12, 13:07
        Zglos sie do programu Superniani smile
    • lilly811 Re: niegrzeczny żłobkowicz 18.04.12, 15:49
      Mój syn ma 2,4 mies. i też jest bardzo żywy- w klubie dwulatka rzadko słucha- ale widzę, że im starsze dziecko tym bardziej słucha pani, opiekuna, kolejna rzacz to temperament dziecka- ja pracuję z synem nad posłuszeństwem tak, że uczę się z nim chodzić za rękę- jeśli nie chce- to do wózka- musi zrozumieć, że dla własnego bezpieczeństwa nie może sobie biegać tam gdzie chce...w klubie pani akurat jego stara się sadzać sobie na kolanach jak są jakieś zajęcia w grupie na których trzeba się skupić albo zwabia go nagrodą...uważam, że taki maluch nie nadaje się na postawienie do kąta- pani jak syn nie chce zdjąć np. paputków to nie pozwala mu skakać po materacu- dopuki nie zdejmie itd.itp.- też nie słuchał na początku...
      • lidka_29 Re: niegrzeczny żłobkowicz 18.04.12, 21:10
        chodzi głównie o takie sprawy jak napisała Lilly811, a nie to ze ja się upieram przy czymś dla zasady. Za pomysł Superniani dziękuję koleżance. Bardzo treściwa wypowiedź. Chodzi głównie o to ze 2,5 latek rozumie wiele, a prawie wszystko. I są rzeczy których mu nie wolno, a do których powinien sie dostosowac. Czy któras mama ustępuje dziecku jak nie zje nic treściwego, a upiera się przy jaju niespodziance czy gumie mambie bo on tak chce i już. Ja rozumiem, ze dziecko się uczy. Jak staram się wytłumaczyc mojemu dziecku dlaczego nie powinien walic zabawką w stół, a on nadal to robi i nawet nie zamierza słuchac co do niego mówię to chyba cos nie tak. Jeśli teraz nie będziemy reagowac na jego zachowanie to za chwilę nie będzie lepiej a wręcz przeciwnie. tak mi sie wydaje.
        • zjawa1 Re: straszne 18.04.12, 21:18
          Stawianie w zlobku do ,,kata"? Sorry ale pomysl karygodny.
          Nie zgodny nawet z zasadami ministerstwa.
          Ja rozumiem, posadzenie dziecka w celu uspokojenia go, wyciszenia na krzeselku itp, ale kat????

          W mojej ocenie zachowanie pan karygodne!
          • zjawa1 Re: straszne 18.04.12, 21:24
            Oczywiscie, ze trzeba reagowac ale z ,,glowa". Co, to za metody ,,stawianie do kata"?
            Te metdoy sa zabronione przez ministerstwo edukacji!
            Nie dziwie sie, ze dziecku ,,odbilo" skoro ma takie ,,rewelacyjne" panie!
            Widocznie nudzi sie, dlatego rozrabia. Przecietnemu 2,5 trudno jest sie skupic na jednej czynnosci przez dluzszy czas, a panie nie potrafia odpowiednio zagospodarowac mu tego czasu, wiec uznawany jest za ,,niegrzecznego i nieposlusznego".
            Jesli jakies dziecko w tym wieku nie chce uczestniczyc wn zajeciach w danym momencie organizowanych, to pyta sie je na co ma ochote i daje sie mu nie wiem: papier, kredki, plasteline, klocki itp. A nie stawia do kata. Idiotyzm.
        • lilly811 Re: niegrzeczny żłobkowicz 18.04.12, 21:30
          Pociesz się, że mój syn też wali zabawką w stół, rzuca samochodzikami w telewizor, biega po regale, skacze po stole, rozlewa radośnie picie itd., itp. - uważam, że trzeba być konsekwentnym jeśli chodzi o jakieś zachowania- poprostu zabraniać- jak rzuca zabawką w tv to mowię, że nie wolno a jak znowu rzuci to ją po prostu zabieram a nie mówię wciąż i wciąż, że nie wolno bo nie słucha- konsekwencja i cierpliwość, i nadzieja, że będzie lepiej smile
          • zjawa1 lilly811 18.04.12, 21:40
            lilly811 napisała:

            > Pociesz się, że mój syn też wali zabawką w stół, rzuca samochodzikami w telewiz
            > or, biega po regale, skacze po stole, rozlewa radośnie picie itd., itp. - uważa
            > m, że trzeba być konsekwentnym jeśli chodzi o jakieś zachowania- poprostu zabra
            > niać- jak rzuca zabawką w tv to mowię, że nie wolno a jak znowu rzuci to ją po
            > prostu zabieram a nie mówię wciąż i wciąż, że nie wolno bo nie słucha- konsekwe
            > ncja i cierpliwość, i nadzieja, że będzie lepiej smile

            Wspolczuje, nie rozumiem czym Ty sie chwalisz i na co czekasz?
            Jak, nalezy byc konsekwentnym w Twoim przekonaniu, skoro Twoje dziecko zachowuje sie skandalicznie-sorry za szczerosc!
            Trzeba byc przekonujacym, a nie w Twoim wypadku konsekwentnym, bo konsekwencja jakos u Was nie dziala. Powtarzasz, ze w kolko tlumaczysz, a on demoluje Ci mieszkanie/dom.
            W zyciu nie mialam podobnych sytuacji z moim dzieckiem.
            • lilly811 Re: lilly811 19.04.12, 09:05
              to jakie metody proponujesz?
              Dziecko wylewa mi picie- mówię, że nie wolno i zabieram picie. Dziecko biega po stole- mówię, że sobie rozbije głowę ( bo już nie raz spadł ) , że nie wolno i ściągam go w końcu ze stołu, a on znowu wbiega na stól- to go znowu ściągam...oczywiście on cały czas tego nie robi ale zdarzają się takie akcje, że nie wiem za co się złapać, bo na podłodze rozlane picie, chcę wyjść a on nieubrany skacze po stole...
              • zjawa1 Re: lilly811 19.04.12, 12:21
                A ty masz dziecko 2,5 letnie? dobrze kojarze?
                Rozumiem, ze sa ,,trudne egzemplarze" nie tylko Ty taki masz.
                Z wlasnego doswiadczenia nic Ci nie jestem w stanie poradzic.
                Ale ogolnie moge podsunac Ci jak wg. zrodel powinno sie postepowac.
                Po pierwsze, jesli na okraglo w ten sam sposob potarzasz dziecku to samo, to ,,zneutralizuje sie" w koncu na twoje uwagi i bedzie mialo je gdziessmile
                Twoje uwagi niczego nie wnosza skoro dziecko nie slucha.
                Musisz cos zmienic w swoim zachowaniu, to zaskoczy dziecko i napewno da mu do myslenia.

                Zastanow sie dlaczego Twoje dziecko zachowuje sie w taki sposob?
                Aby to uczynic przypomnij sobie w jakich sytuacjach robi takie rzeczy?
                Napewno cos madrego ,,wyciagniesz".
                Podpowiem Ci, ze male dziecko z reguly robi rzeczy zakazane celowo, choc nie zlosliwie i w rzeczywistosci podobne zachowania wywolane sa przez rodzicow. Tak, rodzice.
                Celowo skacze, niszczy cos, wylewa bo:
                Chce na siebie zwrocic uwage, chce ci cos powiedziec, jest znudzone itp.
                Byc, moze nie doceniasz swojego dziecka, nie wiem.
                Moze powinnas zajac je czyms ciekawszym skoro sie nudzi, bo to najczestrza przyczyna tego, typu zachowan.
                Powinnas, kiedy dziecko jest dlugo grzeczne pochwalic je za to, nagrodzic powiedziec: jaka jestem z ciebie dumna, dzis jestes taki grzeczny i wymieniasz dokladnie te, rzeczy ktore ujete sa w kategorii grzecznosci. A wiec :,, jestes taki grzeczny, nie skakales po stole, niczego nie rozlales, ladnie posprzatales" itp.
                Ja juz pisalam, ze dla malego dziecka pojecie ,,grzeczny" to abstrakcja. Za kazdym razem trzeba powtarzac, jestes niegrzeczny bo skaczesz po stole itp.
            • lidka_29 Re: lilly811 22.04.12, 09:26
              najwyraźniej Zjawa1 ma grzeczne dziecko i sama nie wie o czym mówi. Piszemy do mam które maja ten sam problem,a nie do mam które maja dzieci Aniolki. Skoro piszemy że dziecko nie ma czasu słuchac tego co sie do niego mówi, to chyba nie dlatego żeby wymądrzał sie ktos kto ma dziecko posłuszne i nie ma takiego problemu, a raczej ktoś kto uporał sie z takim zachowaniem malucha. Ja wiem ze niektóre mamy sa najmądrzejsze na świecie ale trochę dystansu do siebie i samokrytyki.
        • wanielka Re: niegrzeczny żłobkowicz 18.04.12, 21:32
          mój 2-latek jest mega żywiołowy i uparty, ale nigdy nie wpadłabym na to, żeby nazwać go niegrzecznym. w naszym domu panują pewne zasady, których przestrzegamy. jeżeli chodzi o bezpieczeństwo to nigdy nie ustępuję (nie pozwalam dotykać kuchenki, kontaktów, żelazka, ale też tłumaczę dlaczego tak jest) w innych kwestia czasem odpuszczam, jak widzę, że młodemu bardzo na czymś zależy.
          "Czy któras mama ustępuje dziecku jak nie zje nic treściwego, a upiera się przy jaju niespodziance czy gumie mambie bo on tak chce i już." - nie proponuję, ani nie pokazuję słodyczy przed głównymi posiłkami, wiadomo, że to kusi wink gdyby się jednak zdarzyło, że syn zobaczyłby czekoladę, którą kocha i bardzo chciałby ją zjeść np. przed obiadem to postąpiłabym na jeden z dwóch sposobów: 1. pozwoliłabym zjeść, ale wytłumaczyłabym, że skoro nie chce obiadu to nie jest głodny i następny posiłek to podwieczorek. do tego czasu nie dostałby innego jedzenia. 2. bardziej prawdopodobny, że wytłumaczyłabym, że napierw je się obiad, a po nim może zjeść słodkości. pomijam fakt, że syn nie zna jaj niespodzianek, a mambę widział 2 razy w życiu wink

          jak moje dziecko wali zabawką w stół, to po prostu podchodzę i mówię, że tak się nie robi, bo stół się zniszczy i jeżeli dalej będzie tak robił, to zabiorę zabawkę. jeżeli dalej uderza, przypominam, że zabiorę zabawkę. jeżeli po tym ostrzeżeniu nie ma reakcji podchodzę i zabieram zabawkę. tłumaczę przy tym, że nie posłuchał mnie i uderzał, a mnie się to nie podoba, bo zniszczy stół, a tak się nie robi wink

          to są tylko przykłady, ale ogólnie tak na codzień jestem bardzo konsekwentna w tym jak postępuję wobec dziecka. młodziak wie, że jak mama mówi: nie wolno, to właśnie to znaczy. nie oznacza to, że nie próbuje smile owszem i to nie raz, ale ja konsekwentnie stosuję zasadę zapowiedzi "kary", ostrzeżenia i wcielenia zapowiedzi w życie.

          nie stosuję kar typu kąt, karny jeż, itp. wiele młodemu tłumaczę i pokazuję, ale jeżeli przekracza wyznaczone granice protestuję stanowczo, jak na choleryczkę przystało. widzę, że syn super odnajduje się w uporządkowanym świecie, coraz bardziej przestrzega reguł i się słucha, da sobie wytłumaczyć. przypominam, że jest BARDZO żywiołowy big_grin
          • zjawa1 Male dziecko nie rozumie pojecia ,,niegrzeczny"!!! 18.04.12, 21:37

            Jest to dla niego pojecie abstrakcyjne. Aby zrozumial swoje nieodpowiednie zachowanie, to nalezy konkretnie powiedziec i wytlumaczyc na czym ono polega!!!!!!
          • rulsanka Re: niegrzeczny żłobkowicz 18.04.12, 22:05
            "jeżeli chodzi o bezpieczeństwo to nigdy nie ustępuję (nie pozwalam dotykać kuchenki, kontaktów, żelazka"

            Żelazka (trochę już schłodzonego) lub gorącego garnka (bez zawartości) warto dać dotknąć. Raz się sparzy i zapamięta na zawsze.
        • joshima Re: niegrzeczny żłobkowicz 18.04.12, 21:49
          lidka_29 napisała:

          > Chodzi głównie o to ze 2,5 latek rozumie wiele, a prawie wszystko.
          Chodzi głównie o to, że jak każde dziecko w tym wieku, jest impulsywny i najpierw coś robi a potem się ewentualnie zastanawia. To, że opiekunki w żłobku takich podstawowych rzeczy nie wiedzą i nie potrafią sobie w jakiś normalny sposób poradzić dyskwalifikuje je w moich oczach.


          > Jak staram się wytłumaczyc mojemu dziecku dlaczego nie powinien walic za
          > bawką w stół, a on nadal to robi i nawet nie zamierza słuchac co do niego mówię
          Za dużo gadania za mało działania. Niechcianą czynność najpierw się przerywa, potem uniemożliwia kontynuacje, a jak dziecko upora się z wynikłą z sytuacji frustracją to mu się tłumaczy co i jak. TO po pierwsze. Po drugie o wiele lepiej działają komunikaty pozytywne. Słowo 'nie' jest silnie alergizujące. Zatem, zamiast mówić "nie wolno" lepiej znaleźć inny komunikat nie zawierający słowa 'nie', np "zostaw", albo "przestań".

          > Jeśli teraz nie będziemy reagowac na jego zachowanie to
          > za chwilę nie będzie lepiej a wręcz przeciwnie. tak mi sie wydaje.
          Tu nie chodzi o to, żeby nie reagować ale o to, żeby robić to mądrze i skutecznie. I o ile rodzic może czegoś tam nie wiedzieć, nie rozumieć i nie umieć, to po opiekunkach zatrudnionych w żłobku spodziewałabym się czegoś zgoła odmiennego.
        • camel_3d lidka_29 18.04.12, 21:52
          >. Czy kt
          > óras mama ustępuje dziecku jak nie zje nic treściwego, a upiera się przy jaju n
          > iespodziance czy gumie mambie bo on tak chce i już.


          to po jakiego druta zaczynaliscie z takimi rzeczami? albo po jakiego druta kupujecie takie rzeczy do domu?

        • jul-kaa Re: niegrzeczny żłobkowicz 18.04.12, 22:22
          Już Ci kilka osób napisało, jak reagować. Ja zamiast zabraniać często daję alternatywę. Moje dziecko na przykład jeździ samochodem i stuka nim w lustro. Nie mówię, ze nie wolno walić w lustro, tylko mówię, ze samochodem jeździ się po ścianie szafy/podłodze itp.
          Jeśli chodzi o słodycze - nie chce zjeść obiadu, to nie je. Chce słodycze, ale nie dostaje. Sam sobie przecież nie weźmie (chyba, ze ty trzymasz na wierzchu - to błąd!). Wścieka się czasem, jasne, doskonale go rozumiem, też bym się wściekała. Ma prawo do złości, do protestów i do niezadowolenia.
      • camel_3d lilly811 18.04.12, 21:50
        masz dziwne metody....

        a czemu nie mozesz isc tam gdzei on chce, w koncu po latach wozkowania i bezwladnego wozenie dziecko ma mozliwosc poznania swiata, a ty ciagle wozek i kara, za rake i wozek...

        czasem warto pokazac dziecku, ze ma tez wolnosc i niech ci pokaze co go interesuje...


        wyobraz sobie siebie..idziedz do centrum handlowego z mezem..co zrobisz krok w strone jakiegos sklepu to maz cie do wozka pakuje... bo idzie kupic sobie TV....
        • lilly811 Re: lilly811 19.04.12, 09:01
          Nie, nie - nie o to chodzi...chodzi o to aby nauczyć go, że nie można uciekać- ponieważ jest to dla niego niebezpieczne- idę tam gdzie on chce ale trzymamy się za rączkę a puszczam go wtedy gdy jest bezpiecznie. Ja sama własciwie nie zauważałam aż tak bardzo tego problemu dopuki pani z klubu dwulatka nie uświadomiła mi, że wg niej tak być nie może, że dziecko biega po korytarzu a ja za nim, że biega po sali i kompletnie nie słucha- że wg niej wyleci mi na ulicę- i ma trochę racji dlatego uczę go chodzenia ze mną za rękę. Ale jak coś go interesuje to idę tam gdzie chce oczywiście- mój problem polegał na tym, że właśnie cały czas za nim biegałam bo go coś interesowało i spacer zamieniał się w koszmar bo potem musiałam go nieść bo do domu byśmy nigdy nie trafili...
          • joshima Re: lilly811 19.04.12, 09:16
            lilly811 napisała:

            > Ja sama własciwie nie zau
            > ważałam aż tak bardzo tego problemu dopuki pani z klubu dwulatka nie uświadomił
            > a mi, że wg niej tak być nie może, że dziecko biega po korytarzu a ja za nim, ż
            > e biega po sali i kompletnie nie słucha- że wg niej wyleci mi na ulicę- i ma tr
            > ochę racji
            A moim zdaniem nie ma. To że mama pozwala dziecku biegać po korytarzy (zakładam, że to nikomu nie zagraża) wcale nie oznacza, że pozwoli mu wybiegać na ulicę.
            • lilly811 Re: lilly811 19.04.12, 09:54
              Scenka przed zajęciami: wszystkie dzieci siedzą grzecznie na ławeczce z rodzicami i czekają na panią a mój syn biega po korytarzu i ja sama nie wiem czy mu zabraniać czy nie- bo właściwie jest bezpiecznie no ale nikt inny nie biega i jest to poprostu "niestosowne"wink pytam z westchnieniem:
              -"Dlaczego tylko moje dziecko biega po korytarzu?"
              na to odzywa się mama 22kg dwulatka
              - "A ja bym chciała aby mój synek tak biegał..."
              Każdy ma inny problem ale faktem jest, że mój syn jest czasami z lekka nadpobudliwy i on mnie jednak nie za bardzo słucha gdy tak biega i wiem,że nad tym trzeba pracować bo za chwile pujdzie do przedszkola gdzie będzie 25 dzieci i 2 panie...Jestem niedoświadczoną mamą i nie zawsze wiem kogo słuchać- słucham przede wszystkim swojego instynktu i staram się znaleźć równowagę pomiędzy tym aby dziecku pozwolić na jego indywidualny rozwój i poznawanie świata ale też muszę go pewnych rzeczy nauczyć...
              • jul-kaa Re: lilly811 19.04.12, 10:03
                Jeśli dziecko rzeczywiście jest wyjątkowo ruchliwe i potrzebuje bardzo dużo aktywności (a to wynika z Twoich postów), to tę aktywność musisz mu zapewnić: jak najwięcej zabaw ruchowych na świeżym powietrzu, rower, bieganie, zawody, sztafety, wspinanie się i tak dalej. A oprócz tego trochę wyciszenia, czyli odcięcie zbędnych bodźców: telewizora, grającej muzyki, chaosu wokół.

                Jest spora różnica między dzieckiem o wzmożonej potrzebie ruchu, a dzieckiem niegrzecznym. Moim zdaniem lepiej jesli dziecko przed zajęciami poszaleje po korytarzu, niż miałoby nie zużyć tej energii grzecznie siedząc pod salą, a potem wariować na zajęciach.

                To, że Cię nie słucha, jak tak biega, może (ale nie musi!!!) wskazywać na ADHD. albo przynajmniej na problemy z deczka zbliżone.
                • joshima Re: lilly811 19.04.12, 10:39
                  jul-kaa napisała:

                  > To, że Cię nie słucha, jak tak biega, może (ale nie musi!!!) wskazywać na ADHD.
                  > albo przynajmniej na problemy z deczka zbliżone.
                  Albo z tego, że dzieci w tym wieku po prostu trochę "głuchną" szczególnie na zwroty zawierające w sobie "nie".
              • joshima Re: lilly811 19.04.12, 10:38
                Ja jednak wychodzę z założenia, że nie ma sensu czegoś zabraniać tylko dla zasady, że dziecko ma się wprawiać w posłuszeństwie. Moja szaleje tam gdzie nikomu to nie szkodzi i ma mnie słuchać tam gdzie szaleństwo jest naprawdę niewskazane (grozi jej lub godzi w innych).
                • jul-kaa Re: lilly811 19.04.12, 11:08
                  Ja wychodzę z podobnego założenia. Moje dziecko stosunkowo rzadko słyszy zakazy i polecenia, szaleje tam, gdzie to jest bezpieczne. Za to jak już czegoś zakazuję lub coś nakazuję, to mam w dużo pewności, że syn usłyszy i posłucha. Nie mówię "zostaw, nie rusz, stój, nie wolno" tonem zwykłym, tylko stanowczym, trochę ostrzejszym. I zawsze jestem w takim przypadku konsekwentna - jak nie wolno, to nie wolno. Rezerwuję sobie te zwroty na wyjątkowe sytuacje, dlatego moim zdaniem działają - moje dziecko wie, że mama mówi poważnie.
                  Uważam, że zasady nie mogą być sztywne - dziecko może biegać po parku, po korytarzu (jeśli nikomu nie zagraża), może szaleć tam, gdzie nie stwarza niebezpieczeństwa lub samo mu nie ulega. No bo niby dlaczego nie? Bo to niestosowne? Bo nie wypada? Bo to wstyd...?
                  • firstname Re: lilly811 19.04.12, 12:05
                    jul-kaa napisała:


                    > Uważam, że zasady nie mogą być sztywne - dziecko może biegać po parku, po koryt
                    > arzu (jeśli nikomu nie zagraża), może szaleć tam, gdzie nie stwarza niebezpiecz
                    > eństwa lub samo mu nie ulega. No bo niby dlaczego nie? Bo to niestosowne? Bo ni
                    > e wypada? Bo to wstyd...?

                    Bo to Polska. Tutaj dziecko ruchliwe i energiczne zaraz jest oceniane jako niegrzeczne i nadpobudliwe. A dziecko jak to dziecko ma potrzebę ruchu. Jedno większą drugie mniejszą, tak samo jak dorośli. Moje też energiczne i nie zabraniam szaleć w miejscach bezpiecznych. Podejrzewam że córa juz taka będzie zawsze (taki temperament) i nie wyobrażam sobie jak w wieku 6 lat wysiedzi 45 min na lekcjiuncertain
                    • lilly811 Re: lilly811 19.04.12, 12:15
                      No więc na to zwracała uwagę pani w przedszkolu- że mój syn ma już taki temperament i nic na to nie poradzimy- jest wesołym i bardzo ruchliwym chłopcem, mnie nikt nie powiedział, że jest niegrzeczny- ale dziecko w końcu pujdzie do szkoły i zderzy się z systemem takim jaki mamy i mogą być problemy...mój syn o dziwo potrafi się skupć np. na malowaniu, puzzlachitd na naprawdę bardzo długo- nawet godzinę potrafi siedzieć ale też się w zabawie ruchowej "nakręca" i też nie zna czasami umiaru- na hulajnodze czy laufradzie to ludzie patrzą na nas ze zdziwieniem ( bo ja go gonię a on pędzi i robi figury godne rajdowca wink )
                      • firstname Re: lilly811 19.04.12, 12:24
                        To powiem Ci tak. Mojej znajomej dziecko (8 czy 9-letnie) zostało skierowane przez szkołę do psychologa z podejrzeniem ADHD. Wizyta u psychologa była i znajoma dowiedziała się że dziecko jest zdolne i nudzi się na lekcjach bo powinno mieć rozszerzony program. Pani wychowawczyni nie była zbyt pocieszona opinia psychologa, ale cóż, musiała troszkę więcej wysiłku włożyć w pracę z tym dzieckiemsmile
    • wanielka Re: niegrzeczny żłobkowicz 18.04.12, 21:38
      dodam jeszcze, że jeżeli syn próbuje coś wymusić płaczem, krzykiem czy jęczeniem, to tłumaczę mu, że tak się zachowując niczego nie załatwi i że mamie takie zachowanie się nie podoba. jeżeli czegoś chce to ma poprosić. widzi, że przy płaczu i wymuszaniu nie dostaje, więc coraz rzadziej tak robi. zwykle pokazuje co chce, czasem kilkakrotnie dla podkreślenia wagi zdarzenia wink i mówi "plosi" więc czasem spełniam zachcianki tłumacząc, że mama się zgodziła, bo ładnie poprosił. tłumaczę też, że nie wszystko można dostać i nie wszystko można kupić, wyjaśniam powody. wydawało mi się zawsze, że to takie normalne. skąd dziecko ma wiedzieć, skoro dopiero zaczyna życie jak rodzice nie tłumaczą tylko wyznaczają karę za to, że bardzo chce a nie wie jak to wyartykułować wink
    • joshima Re: niegrzeczny żłobkowicz 18.04.12, 21:41
      W miarę możliwości zmieniłabym żłobek. Takie teksty w ustach opiekunek wg mnie świadczą wyłącznie o ich braku kompetencji.
      • camel_3d Re: niegrzeczny żłobkowicz 18.04.12, 21:59
        tez mi sie tak wydaje...

        zakladajac, ze dziecko jest zdrowe....

    • camel_3d wdlug mnie... 18.04.12, 21:42
      to panie sa nieudolne..albo dziecko ma jakies adhd... albo w domu jest cos nie tak...

      a. panie nieudolne...

      maja moze za duzo maluchow..albo nie potrafia zbudowac wlasnego autorytetu.

      b. ma adhad..

      moze miec, nie potrafi sie skoncentrowac, ma wszytsko gdzies...

      c. cos nie tak w domu...

      sn brata jest w zarowce niegrzeczny... ale w domu (wedlug mnie i tego co widzialem)... brakuje mu uwagi rodzicow..jest najmlodszy z 3..w domu ciagle glosno (TV komputer)..dzieciaki sie przekrzykuja, bratowa krzyczy na nie..3 dni tam bylem i nie widzialem ani razu zeby dzieci byly przytulan, zeby rodzice z nimi rozmawiali..itd.. w ten sposob chce zwrocic na siebie uwage..
      Ja bylem z nim na spcerze to kuzwa bylo najgrzeczniejsze dziecko pod sloncem, rozmowny, opowiadal itd...

      wiec moze tez sytuacja w dpmu


      albo maly skubaniec, liczy na to, ze w koncu go stamtad zabierzesz smile)))
    • slonko1335 Re: niegrzeczny żłobkowicz 18.04.12, 21:48
      Ale oczekujesz rad jak panie mają sobie radzić z nim w żłobku? przecież to one mają do tego odpowiednie wykształcenie i przygotowanie i to one na co dzień "pracują" z dzieckiem.... co niby możesz Ty zrobić jak on jest tam gdzie nie ma Ciebie?
      • joshima Re: niegrzeczny żłobkowicz 18.04.12, 21:55
        slonko1335 napisała:

        > Ale oczekujesz rad jak panie mają sobie radzić z nim w żłobku? przecież to one
        > mają do tego odpowiednie wykształcenie i przygotowanie

        Chyba chciałaś napisać "powinny mieć".
        • eliszka25 Re: niegrzeczny żłobkowicz 19.04.12, 13:58
          po pierwsze to uwazam skarzenie pan na 2,5-latka, ze jest niegrzeczny za totalnie bez sensu. to swiadczy tylko i wylacznie o tym, ze panie niespecjalnie wiedza, jak radzic sobie z dziecmi w tym wieku. moj syn tez aniolkiem nie jest. jak cos wywinal, to pani mi to owszem powiedziala, zebym wiedziala z pierwszej reki, ale nigdy nie bylo to skarzenie, ze jest niegrzeczny. po prostu zostalam poinformowana, ze syn zrobil to i to, w konsekwencji czego pani poradzila z nim sobie tak i tak. bardzo sobie to cenie, bo nie ma niedomowien czy niejasnych relacji dziecka i wiem, na czym stoje.

          co do radzenia sobie w domu, to niedawno rada rodzicow w naszej szkole zorganizowala cos w rodzaju szkolenia dla rodzicow. chodzilo wlasnie o to, jak sobie radzic z dziecmi trudniejszymi bez krzykow itd. podsumowac mozna to tak, ze jezeli chcemy, zeby dziecko posluchalo tego, co mowimy, to trzeba to zakomunikowac tak, zeby dziecko wiedzialo, ze to dla nas wazne. czyli nie tlukac w kuchni kotlety wolac patrzac w talerz "jasiu zlaz ze stolu", tylko podejsc do tego jasia, zatrzymac, odwrocic jego twarz do siebie, spojrzec mu w oczy i powiedziec spokojnie, ale dobitnie "jasiu, po stole sie nie chodzi/biega". obojetnie, co w danej chwili robimy, trzeba to przerwac i zwrocic sie bezposrednio do dziecka, powiedziec mu to "prosto w twarz". wtedy dziecko wie, ze to jest dla nas wazne i lepiej to do niego dociera. natomiast wolanie z drugiego pokoju czy powtarzanie 500 razy pod rzad jak zdarta plyta jest odbierane przez dziecko, jako niewazne odglosy otoczenia.

          staram sie to stosowac, choc nie zawsze latwo mi to przychodzi i widze, ze na moje dzieciaki jak najbardziej dziala. zwlaszcza starszy potrafi sie zamknac w takim swoim swiecie i dopiero, jak go odwroce do siebie, to jakby sie "budzi" i reaguje.
          • lidka_29 Re: niegrzeczny żłobkowicz 11.05.12, 08:32
            właśnie o to chodzi że mój syn jest podobny z zachowania do dziecka Lilly811. Właśnie chodzi mi o to że nie zakazuje mu czegoś dla zasady, tylko żeby wiedział ze w pewnych miejscach wolno szalec, biegac itd, ale nie wszędzie. To co pisze Lilly811 , muszę go nauczyc chodzic ze mną za rękę jak jest niebezpiecznie. on biega tak szybko, ze to jest chwila moment jak wyrwie się i wpadnie pod samochód. Różnica między dziecmi poega na tym, ze niektóre mamy dają sie wyszalec dziecku, ale jak czegos zabraniają ostrzejszym tonem to dziecko słucha. A u mnie właśnie to nie działa. Ja wiem, ze moj synal jest dzieckiem ruchliwym, i wolę jak jest taki niz jak miałby byc "ciepłym kluchem", i kiedy tylko jest okazja to szaleje. Ale musi wiedziec ze nie wszędzie można i nie wszędzie jest bezpiecznie. Jedna z mam pisała, zeby nie kupowac mamby i jaj niespodzianek, to przeciez nie o to chodzi. Ja nie ustępuje dziecku, a wiadomo że wszystko jest dla ludzi w odpowiedniej ilości. I którejs z mam odpowiadam na pytanie, że napisalam tu nie po to żeby otrzymac radę jak maja sobie radzic panie w żłobku tylko jak ja mam sobie radzic.
    • anusia_magda Re: niegrzeczny żłobkowicz 11.05.12, 09:13
      Nie podam Ci zadnych rad bo nie czuję sie kompetentna w temacie wychowania, ale powiem że moja kuzynka jak była mała (też chodziła do żłobka) to była nieznośna. Właziła gdzie nie trzeba, rozrabiałała, energii miała mnóstwo.. a w wieku dojrzewania a właściwie po stała się uczynną i posłuszna córka a potem miała , ma wielkie grono przyjaciół bo jest b. lubiana.. a pamietam jaki z niej był diabełek smile)
    • semi-dolce Re: niegrzeczny żłobkowicz 11.05.12, 09:33
      Jakby mi panie w żłobku mówiły o moim dziecku, że wcale nie słucha, to bym im wytłumaczyła, mniej lub bardziej ostro, do czego one są w tym żłobku zatrudnione. Bo to ich rolą jest wypracowanie takiej metody, by dogadać się z dzieckiem, rodzic nie ma tu nic do zrobienia, bowiem rodzica w żłobku nie ma, a dla dziecka 2,5 roku liczy się tylko "tu i teraz".

      Mój syn był w tym wieku huraganem, nazywalismy go czasem "człowiekiem demolką". Nikt nigdy w żłobku się na niego nie skarżył jednak, panie potrafiły się dogadać. Nigdy też nie stał w kącie ani nie był karany za "nieposłuszeństwo lub nabrojenie". Często też ustępowaliśmy gdy czegoś żądał, bo obce nam było głupie upieranie się przy swoim w nieistotnych rzeczach (a 90% spraw codziennych jest w zasadzie nieistotna). Kiedy stawał się naprawdę nieznośny i widać było, że energia go rozsadza zamiast walczyć z nim jechaliśmy na kulki, na basen lub na wielki plac zabaw, by owej energii dać upust. Pomagało.

      Dziś jest o rok starszy. Nadal ma mnóstwo energii. Jest kulturalny, już nie żąda a prosi lub negocjuje, doskonale można się z nim dogadać. Ani on ani my nie popadamy w głupi upór. Jest bardzo fajnym, energicznym chłopcem. Nadal nigdy nie został ukarany, nigdy też nie stał w kącie. Gdy za bardzo rozrabia, poza wyszaleniem się (kulki, plac zabaw, rower i oczywiście basen basen basen), doraźnie doskonale wyciszająco działa gdy zaczynam mu czytać książkę. Inna rzecz, że nigdy mi nie zależało, by moje dziecko było posłuszne, to bardzo nieprzydatna dla niego cecha w dorosłym życiu.
    • ania_kr Re: niegrzeczny żłobkowicz 11.05.12, 23:13
      Mój syn poszedł do przedszkola jak miał 2,5 roku. Też dziecko huragan i demolka w jednym. Panie "opowiadały o zachowaniu" syna w p-kolu, ale nigdy nie odebraliśmy tego jako skargi tylko jako troskę. Słyszałam mnóstwo komunikatów typu - Dziecko nie chce brać udziału w zajęciach grupowych, chodzi wtedy po sali i wyciąga zabawki. Bardzo proszę ćwiczyć z nim w domu. Oczywiście jest to normalne w tym wieku, ale stosując te same zasady, łatwiej będzie się dziecku zaadoptować w przedszkolu. To w wielkim skrócie. Z przedszkolankami jesteśmy w stałym kontakcie i wymieniamy się sposobami pracy z dzieckiem.
      Jak opiekunka mówi ci że dziecko jest niegrzeczne to pytaj co to znaczy i jakie rozwiązanie proponuje.
      No cóż, z takimi dziećmi nie jest łatwo. Ja ciągle powtarzam, ciągle te same zasady - jak zdarta płyta i wcale nie jest tak, że dziecko się z nimi osłucha i nie będą wywierać wrażenia. Jeśli będą po nich następować konsekwencje to zachowań takich będzie mniej. Tylko trzeba dużo czasu. Przynajmniej tak jest u nas. Rzuca zabawką - zabieram, chowam, przeczekuję wycie, proponuję inną zabawę. Zabawkę oddaję po kilku godzinach, albo następnego dnia. Syn ma 3 lata. Często widać po nim jak walczy ze sobą - chce coś rzucić - mówi "nie rzucaj" - no i albo rzuci albo odłoży. Jak mnie chce uderzyć/uszczypnąć/itp to odchodzę i mówię, że nie lubię bicia i się nie będę z nim teraz bawić.
      Widzę po sobie, że wiele zależy od mojego samopoczucia danego dnia. Bo jeśli dziecko wpada w histerię po raz kolejny w ciągu godziny, to trzeba ogromnej siły, żeby się opanować.
      U nas sprawdza się taka zasada, żeby pozwalać na szaleństwo na podwórku, a w domu wyciszać - spokojna muzyka, zabawa z rodzicem, czytanie książki. Wychodzę też z założenia, żeby zabraniać jak najmniej, kierować uwagę na coś innego niż zakazany owoc.
      Sprawdza się też informowanie dziecka wcześniej co się ma stać i tłumaczenie dlaczego. No i jak to z facetami bywa wink musi być wyspany i najedzony, bo inaczej bez kija nie podchodź.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka