mój żłobkowicz ma skończone 2,5 roku o od 10.20010 chodzi do żłobka.
Rozbrykał sie ze ho ho, jest dzieckiem żywym a do tego niegrzecznym i nieposlusznym.
Mozna mówic 100 razy i tak nic nie dociera. Staramy sie żeby były kary za nieposłuszeństwo lub nabrojenie, nie ustępujemy jak wręcz żada czegoś. Moze jakies rady od innych mam? bo ostatnimi czasy jak go odbieramy ze złobka to panie mowią że wcale nie słucha. Postawienie do kąta nie robi na nim wrażenia bo on po prostu ucieka. Ja rozumiem że dzieci żywe sa fajniejsze niż "ciepłe kluchy" ale sa jakieś granice. Nie moze włazic na głowę

Ratunku!!!!