Mój dwulatek bawił się w pokoju starszej siostry. Dotarł do jej pudełka ze skarbami. W pudełku było to, co 10-latce jest bardzo potrzebne

Jakieś kapsle i nakrętki, breloczki, spinki, obudowa komórki...
Później okazało się, a czego nie zauważyłam, że jest tam kilka małych baterii

Takich od zegarka . I teraz się bardzo martwię, bo młody ma manię wkładania wszystkiego do buzi. Kurcze, nie wiem co robić? Jechać gdzieś do szpitala, jakieś prześwietlenie? Czy tylko obserwować? Młody wstał, zachowuje się normalnie, nie ma gorączki, niby wszystko ok. Tylko jakby odrobinę krwi zaschniętej w nosku. Ale on przed zaśnięciem bardzo trze czy/nos/usta, więc może od tego.
Co robić?