Dodaj do ulubionych

3,5 roku i ciągle tylko mama i mama!

17.06.12, 19:52
Moja córka ma 3,5 roku i ciągle tylko mama i mama. Gdy zostaje sama w pokoju, a ja wychodzę np. do przedpokoju to zaraz slyszę "mama? gdzie jestes?". Gdy np. tata przychodzi do domu, a ja chcę wyskoczyćze śmieciami, to córka w płacz, bo mama gdzieś idzie i jej nie zabiera. To tylko dwie opisane sytuacje, ale przykłady można mnożyć. Czy ktoś tak ma lub miał i kiedy to może minąć? Kocham moje dziecko nad życie, ale to osaczanie zaczyna mnie ogromnie męczyć sad
Obserwuj wątek
    • mruwa9 Re: 3,5 roku i ciągle tylko mama i mama! 17.06.12, 19:56
      a do przedszkola chodzi? jak wyglada udzial taty w zyciu dziecka?
      • domowazona Re: 3,5 roku i ciągle tylko mama i mama! 17.06.12, 20:16
        chodziła do prywatnego, ale po kilku mies zrezygnowaliśmy, bo tak się stresowała, ze zaraz po wejściu do przedszkola sikała w majtki, w nocy zrywała się z płaczem itd... Tata dużo pracuje, ale w weekendy bardzo stara się, żeby razem się pobawić. Mówi, że po kilkunastu minutach po moim wyjściu z domu mała uspokaja się i potem jest bardzo grzeczna. Ale jak wracam, to tak mi się żali, mamo, gdzie byłaś, czemu tak długo, obiecaj, że więcej nie pójdziesz. No serce się ściska sad
        • karolina17w Re: 3,5 roku i ciągle tylko mama i mama! 17.06.12, 23:16
          Mój syn młodszy ale mam tak samo - wszystko mama. Nawet jak tata się nim zajmuje to i tak przychodzi do mnie, żebym mu to czy owo zrobiła. Ale z kolei jak mnie nie ma to różnie bywa - raz nie przeszkadza mu to, a czasami beczy bo mnie nie ma a ja mogę zrobić np. pić.

          Nie wiem czy i ile pracujesz, ale może twoja córka tęskni za tobą?
        • odnawialna Re: 3,5 roku i ciągle tylko mama i mama! 17.06.12, 23:22
          a próbowałaś tłumaczyć, że mam idzie tu i tu, a wróci wtedy, gdy ... wskazówka będzie tu, po podwieczorku, po bajce itd., ale musisz słowa dotrzymać
          • domowazona Re: 3,5 roku i ciągle tylko mama i mama! 18.06.12, 09:45
            wydaje mi się, że próbowałam już wszystkiego - że mama musi spotkać się z koleżanką, bo i ty się spotykasz ze swoimi koleżankami na placu zabaw, że mama musi do apteki pójść, że do lekarza (nota benne najczęściej nawet wchodzi ze mną do gabinetu)...
            nie pracuję, jestem z nią i synkiem w domu. Od dawna tak jest, właściwie odkąd się urodziła, więc nie łączę tego z popjawieniem się brata na świecie. A co myślicie o twardym postawieniu sprawy - wychodzę z domu, bo muszę troszkę odpocząć?
            • mruwa9 Re: 3,5 roku i ciągle tylko mama i mama! 18.06.12, 10:33
              no wlasnie, kolejny watek, ktory powinien byc przestroga dla mlodych i przyszlych mam, powiecajacych sie w zupelnosci opiece nad dzieckiem.
              Trzeba bylo od niemowlectwa przyzwyczajac dziecko i ojca do zostawania ze soba. Trzeba bylo od niemowlectwa zarezerwowac sobie prywatny, wlasny czas: na prace zawodowa, na hobby, na cokolwiek innego, zeby wychodzc z domu bez dziecka,lub wysylac dziecko z tata na spacery.
              Pozostaje robic to samo, przede wszystkim inwestujac w dobra, mocniejsza relacje dziecka z tata. Zostawiac ich samych i dac im sie dotrzec.
            • aphoper1 Re: 3,5 roku i ciągle tylko mama i mama! 19.06.12, 12:09
              Ja mam trochę podobnie. Jedno to charakter dziecka - moja też bardzo wrażliwa. Drugie - to nasz, mamy, problem. Przecież Ty (ja tak samo!) nie "musisz" się spotkać z koleżanką, tylko chcesz. I tak dalej. Mamy prawo chcieć. I nasze dziecko ma prawo o tym wiedzieć, tylko że z szacunkiem i cierpliwością trzeba przyjąć to, że może nie być zadowolone. A jak my same się wahamy, czy mamy prawo do kawałka własnego życia, to dziecko się tego nie nauczy - bo jak? Sama nad tym z trudem pracuję od niedawna.
              Serdecznie polecam super książkę (króciutką, a sensowną i konkretną) ""Nie" z miłości" Jespera Juula.
              Pozdrawiamsmile
    • jagienka75 Re: 3,5 roku i ciągle tylko mama i mama! 18.06.12, 10:03
      Ja tak mam, dzieci nie mogą beze mnie żyć, ale w przeciwieństwie do Ciebie nie czuję się osaczona. Uwielbiam przebywać ze swoimi dzieciakamismile
      Starsze teraz ma taką fazę, że tylko mamusia. Młodsze od początku było przylepą.
      • ella_nl Re: Mruwa... 18.06.12, 20:34
        ...nie zgodzę się z Tobą. Moja córka od urodzenia była zżyta z mężem, mąż nigdy się nie migał od obowiązków i "przyjemności" nad córką. Ja nie pracowałam i nie pracuję, córka jest w p-kolu (teraz ma 3,5 roku) i mąż się nadal bardzo stara i co z tego? Dziecko ma fazę "mama, mama" i tata poszedł w odstawkę. Córka nie chce z Nim wychodzić na dwór, iść na lody, pojechać do dziadków. Więc Twoja teoria nie zawsze się sprawdza.
        • mruwa9 Re: Mruwa... 18.06.12, 21:11
          bo nie pracujesz i jestes zawsze do dyspozycji dziecka.
          To, ze dziecko z tata sie lubi, nie oznacza automatycznie, ze wasz udzial w opiece nad dzieckiem jest podobny, zaloze sie, ze do momentu pojscia do przedszkola przede wszystkim ty przebywalas z dzieckiem.
          Moje dzieci sila rzeczy czesciej przebywaly z tata, bo ja pracowalam. i wiedzialy swietnie, ze mama nie bedzie na kazde zawolanie i ze rownei dobrze mozna sie z problemem zwrocic do taty. Zreszta nawet, gdy bylam w domu, maz rownie aktywnie zajmowal sie dziecmi, a faza "tylko mama" byla tlumiona w zarodku ( "ja teraz nie moge, popros tate").
          Nie ma ludzi niezastapionych.
          • lula_p Re: Mruwa... 19.06.12, 14:49
            ja pracowałam od kiedy młody skończył 8 miesięcy, siedział z niańką, potem chodził do żłobka, w międzyczasie były 2 kilkumiesięczne okresy, że siedział z tatą, tata zajmuje się nim bardzo aktywnie, teraz ma prawie 4 lata (dziecię, nie tata wink, chodzi do przedszkola, a i tak nieustająco ma fazę na mamę. Moje wyjścia do pracy oczywiście akceptuje, ale już jakiekolwiek popołudniowe, choćby do sklepu są okupione płaczem, wrzepia mi się w nogę i nie chce puścić. To ja muszę mu czytać, bawić się, towarzyszyć przy jedzeniu itd. Oczywiscie staram się nie dać sterroryzować, ale i tam co chwilę jest "mamo!" Też mu mówię "poproś tatę", prosi tatę, a mnie za chwilę też wink
            • mruwa9 Re: Mruwa... 19.06.12, 15:24
              i co wtedy robisz? smile
              Podpisuje sie pod aphoper (postu powyzej): mam odwage powiedziec dzieciom: teraz mam inne plany, teraz mi sie nie chce.
              Jak mi sie zechce, to ewentualnie moge przyjsc.
              Dzieci sie ucza, ze ja tez mam prawo do wlasnych zajec (nie tylko tych, ktore musze wykonac, ale rowniez do tych, ktore chce. I ze czasem mi sie nie chce smile
              Musza sie nauczyc, ze nie jestem cyborgiem, dyspozycyjnym na kazde kwekniecie.
              Matka tez czlowiek.
              • lula_p Re: Mruwa... 20.06.12, 11:52
                to zależy, jak mi się chce to idę, jak mi się nie chce to nie idę, albo mówię, że przyjdę, jak coś tam, zjem, poczytam, poleżę, ugotuję itd.
    • margo1985 Mama i mama a opieka i testy dziecka 20.06.12, 14:47
      Trzeba przyzwyczaić dziecko, że może się nim zajmować ktoś inny i zostawiać je pod dobrą opieką najpierw na pół godziny a później do kilku godzin, żeby się przyzwyczajało. Dobrze też jak jest więcej dzieci dookoła - np. córki lub synkowie koleżanek. Człowiek od najmłodszych lat uczy się przebywania w grupie- jak będziesz non stop wracac na zawołanie "mama, mama" to Ci nie da spokoju. Jestem z rodziny psychologów. Moim zdaniem db mnie wychowali i stosowali coś takiego jak skala rozwoju dziecka. A raczej robili mi co jakiś czas testy dziecka, żeby zobaczyć, czy mam problemy w porozumiewaniu się, jaką mam sprawnośc fizyczną, czy rozwój dziecka jest prawidłowy. Testy dziecka zawsze pomagają tak jak wizyty u psychologa, który pomaga rozwiązywac problemy w pierwszych miesiącach młodych mam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka