blanus2202 Re: Kiedy zupełnie przestaliście korzystać z wózk 23.07.12, 19:25 2,5 roku i gdy wiem, że idziemy na zakupy to biorę zawsze. Dostaje szału jak idę z ciężkimi torbami i muszę na nią czekać, aż sobie chodnik obejrzy, listka podniesie...a mi ręcę odpadają. Pozatym wszędzie chodzi na nogach. Odpowiedz Link Zgłoś
1maja1 Re: Kiedy zupełnie przestaliście korzystać z wózk 23.07.12, 19:44 Ja koncze kariere z wozkiem od wrzesnia. Syn z racji tego, ze woze go razem z corka w podwojnym wozku od poniedzialku do piatku, tak sie rozbestwil, ze gdy tylko po powrocie z przedszkola wychodzimy z autobusu zaczyna jeczec, ze jest zmeczony, przejdzie 10m i laduje mi sie do wozka.Mlodsza corka za to wiecznie blaga wyjsc, wyjsc!! Odpowiedz Link Zgłoś
gardenia_nowak Re: Kiedy zupełnie przestaliście korzystać z wózk 23.07.12, 20:01 U syna - jak miał jakieś 22 m-ce na zmianę z chustą (jak był mniejszy). Potem były bliższe na nóżkach albo jeździku, dalsze na foteliku rowerowym, potem na sankach a kolejny sezon wiosenny na rowerku albo na piechotę. Córka - zobaczymy. Odpowiedz Link Zgłoś
ola33333 Re: Kiedy zupełnie przestaliście korzystać z wózk 23.07.12, 21:17 ja dlugo wozilam wozek w samochodzie, na wypadek gdyby mi corka zasnela i zebym nie musiala jej budzic, gdybym jeszcze gdzies musiala isc. Ostatecznie pozegnalismy sie z wozkiem, jak kupilam nowy samochod i nie chcialam zeby mi go brudne kolka od wozka brudzily Corka ukonczyla wtedy 4 lata. Odpowiedz Link Zgłoś
joxanna Re: Kiedy zupełnie przestaliście korzystać z wózk 23.07.12, 21:30 Kiedy dzieci przestawały spać w dzień. Albo pojawiało się młodsze rodzeństwo - to starsze automatycznie wskakiwało na platformę dowózkową. Generalnie u mnie dzieci śpią w dzień w wózku, więc to jest główny wyznacznik. Jak idą do przedszkola, to śpią w przedszkolu (a w weekendy jakoś nie ma czasu). To - dzieci. natomiast ja nie zamierzam już nigdy zrezygnować z wózka - wózek jest GE-NIAL-NY! Wszystko można zapakować do wózka, powiesić, położyć pod spodem. Mieszczą się zapasowe ubrania, koc, jedzenie na piknik, zabawki do piaskownicy i przygodne zakupy. Odpowiedz Link Zgłoś
piekielna-diablica Re: Kiedy zupełnie przestaliście korzystać z wózk 24.07.12, 00:25 jakoś miał dwa i pół roku jak odstawiliśmy - może troszkę więcej Odpowiedz Link Zgłoś
senait Re: Kiedy zupełnie przestaliście korzystać z wózk 24.07.12, 07:50 2 lata i 3 m-ce, za nic nie chciał już w nim siedzieć. Odpowiedz Link Zgłoś
jombusiowa Re: Kiedy zupełnie przestaliście korzystać z wózk 24.07.12, 10:02 jak miał 1,5 roku-na spacery przyblokowe, niania zaczęła Teraz mlody ma 2l.i prawie 2 miesiące i na spacery przyblokowe-tudzież niezbyt dalekie bez wózka, ale np do kościoła bierzemy-bo my idziemy 15 minut a z nim to chyba wieczność-jest na etapie kamyczek, ziarenko piasku itd...i na spacery ze mną jak jestem w domu też często biorę-bo ja wybieram spacery dalekie, robię zakupy też daleko-bo np wybieram targ/sklep 20 minut bardzo szybkim marszem a wędrówki z siatami mega cieżkimi sobie nie wyobrażam... Odpowiedz Link Zgłoś
jombusiowa Re: Kiedy zupełnie przestaliście korzystać z wózk 24.07.12, 10:02 A w nosidło się nie chce zapakować-nie wiem dlaczego, w pewnym monecie zastrajkował Odpowiedz Link Zgłoś
aniko16 Re: Kiedy zupełnie przestaliście korzystać z wózk 24.07.12, 10:00 Syn - po skończeniu 4 lat, córka przed 4 urodzinami. Najdłużej korzystaliśmy na wyjazdach, gdy więcej chodziliśmy, trzeba było wrócić do hotelu itp. Jednak wiem, że to w Polsce rzadkość, nie wiem dlaczego ale tutaj rodzice czerpią jakąś dumę z pozbycia się wózka czy wczesnego odpieluchowania. Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka77_11 Re: Kiedy zupełnie przestaliście korzystać z wózk 24.07.12, 10:08 aniko16 napisała: > Syn - po skończeniu 4 lat, córka przed 4 urodzinami. Najdłużej korzystaliśmy na > wyjazdach, gdy więcej chodziliśmy, trzeba było wrócić do hotelu itp. Jednak wi > em, że to w Polsce rzadkość, nie wiem dlaczego ale tutaj rodzice czerpią jakąś > dumę z pozbycia się wózka czy wczesnego odpieluchowania. Wczesne odpieluchowanie wiadomo dlaczego jest powodem do dumy. Mniej cierpi nasz budżet, a pieluchy tanie nie są A od wózka też wolę szybciej odejść i zbytnio nie przyzwyczajać dziecka, bo chcę mieć później sprawnego i wytrzymałego 6 latka, z którym można wybrać się na spacer po górach. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Kiedy zupełnie przestaliście korzystać z wózk 24.07.12, 11:09 agnieszka77_11 napisała: > A od wózka też wolę szybciej odejść i zbytnio nie przyzwyczajać dziecka, bo chc > ę mieć później sprawnego i wytrzymałego 6 latka, z którym można wybrać się na s > pacer po górach. Moj chwile przed 4 urodzinami jeszcze uzywal wozka. Jako sprawny 4 latek latal po gorach i jako sprawny 5 latek na rowerze robi 15 km trasy. Co nie zmienia faktu ze od czasu do czasu nadal by sobie wsadzil tylek zeby go powozic. Ty nie uzywasz samochodu, autobusu? Wszedzie latasz na piechote? Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Kiedy zupełnie przestaliście korzystać z wózk 24.07.12, 11:40 hanalui napisała: > agnieszka77_11 napisała: > > > A od wózka też wolę szybciej odejść i zbytnio nie przyzwyczajać dziecka, > bo chc > > ę mieć później sprawnego i wytrzymałego 6 latka, z którym można wybrać si > ę na s > > pacer po górach. > > Moj chwile przed 4 urodzinami jeszcze uzywal wozka. Jako sprawny 4 latek latal > po gorach i jako sprawny 5 latek na rowerze robi 15 km trasy. Co nie zmienia fa > ktu ze od czasu do czasu nadal by sobie wsadzil tylek zeby go powozic. > Ty nie uzywasz samochodu, autobusu? Wszedzie latasz na piechote? Dokladnie wszystkie takie madre, maja auta albo jezdza autobusem a sklep maja pod nosem. Moja corks dlugo jezdzila co nie zmienia faktu ze dużo biegła jest szczupła i wysportowana. Chodzi na gimnastyke artystyczna jeździ na rowerze do szkoły 20 minut w 1 stronę. Możemy lazic cały dzień i jeszcze ona biegiem. Co nie zmienia faktu ze jeździła w sklepie, a potem z zakupami do domu, lub szła obok na nogach. A wózek używany jak wielka torebka. Z synkiem to inny temat. Natomiast strasznie mnie denerwują mamusie z dziećmi hulajnogach/rowerami chodzący po chodnikach, człowiek sie spieszy a tu ci dzieciarnia wjeżdża pod nogi blokuje drogę. A hitem ostatnich tygodni jest to ze biorą na ich na tych pojazdach do sklepu wrrrrr. I to są zawsze polskie mamy ciekawe dlaczego??? Chcą sie dowartosciowac ze dziec na nozkach wszędzie chodzi. Na takich pojazdach jeździ sie po parku a nie po ruchliwych ulicach , bo mamusia chce z wózka zrezygnować. Moje tez chodzą na spacery odkąd skończyły rok i stawały na nogach , czasem po 2-3 godziny i wtedy szły gdzie chciały i oglądały co chciały. A wózki używane długo do dotarcia z punktu A do punktu B. Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka77_11 Re: Kiedy zupełnie przestaliście korzystać z wózk 24.07.12, 11:54 Używam autobusu, aby pojechać na zakupy. Samochodu nie. Odpowiedz Link Zgłoś
lillaj Re: Kiedy zupełnie przestaliście korzystać z wózk 24.07.12, 12:49 Założyłaś wątek w celach informacyjnych, czy chciałaś się dowartościować? Niech każdy robi jak uważa, nie każdy musi mieć chore ambicje i wychowywać dzieci podręcznikowo. Jak widać dzieci są różne: są dwulatki które nie chcą korzystać z wózka i czterolatki, które jeszcze korzystają. Skoro to nie twój czterolatek to nie twój biznes. Proste. Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka77_11 Re: Kiedy zupełnie przestaliście korzystać z wózk 24.07.12, 13:15 Nie, nie chcę się dowartościować. Nie mam takiej potrzeby. Wątek założyłam, aby się dowiedzieć czy Wy jeszcze korzystacie z wózka. Mój syn ma 3,5 roku i ostatni raz wózek był w użyciu ponad rok temu. I stoi tak cały czas zakurzony i się zastanawiam czy go schować czy kiedyś się przyda. Z tego co się dowiedziałam to raczej nie, bo u większości w użyciu nie jest. My na spacery 9h nie chodzimy póki co, wtedy jestem pewna, że musielibyśmy go użyć i sama chętnie bym w nim usiadła. Nasz spacer to najwyżej 2,5h i wtedy nie potrzebujemy wózka. Gdy mały się zmęczy to sobie siadamy na ławce, odpoczywamy i coś przekąszamy. W międzyczasie zaliczymy jakiś plac zabaw, zakupy. Czasem podjedziemy gdzieś autobusem parę przystanków. Na takich krótkich spacerach jak my jesteśmy nie chcę go przyzwyczajać do wózka, bo wiem jak to się może skończyć. Dziecko bardzo łatwo się przyzwyczaja, że nie warto machać nogami. Wiem, że to czasem denerwuje, gdy się człowiek spieszy, a dziecko musi podnieść każdy patyk, kamień czy obejrzeć każdy kwiatek. Ale 5 latek w wózku to już wygoda rodziców, a nie potrzeba dziecka. No może po części i potrzeba dziecka, bo się po prostu do tego przyzwyczaiło. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Kiedy zupełnie przestaliście korzystać z wózk 24.07.12, 15:13 agnieszka77_11 napisała: > Mój syn ma 3,5 roku i ostat > ni raz wózek był w użyciu ponad rok temu. I stoi tak cały czas zakurzony i się > zastanawiam czy go schować czy kiedyś się przyda. > Na takich krótkich spacerach jak my jesteśmy nie chcę go przyzwyczajać do wózka > , bo wiem jak to się może skończyć. Dziecko bardzo łatwo się przyzwyczaja, że n > ie warto machać nogami. Jak masz swoja filozofie nieprzyzwyczajania to nie przyzwyczajaj i tyle. Po co ci wiedza czy ktos uzywa czy nie uzywa skoro i tak kazdy ma inny tryb zycia, inne potrzeby, inne warunki, ba...inne dziecie i co najwazniejsze inna filozofie. Ale 5 > latek w wózku to już wygoda rodziców, a nie potrzeba dziecka. No może po części > i potrzeba dziecka, bo się po prostu do tego przyzwyczaiło. Ale co ci do tego czyja to potrzeba i czyja wygoda? Zal ci sciska ze inna matka sobie zakupy moze wsadzic do wozka i pchac gdy dziecie lata dookola a ty na grzbiecie wszystko musisz taszczyc? Szkoda ci ze inna matka moze marudzace dziecko posadzic a ty sie z maruda musisz uzerac? Zal ci ze inna matka moze 2 przystanki przespacerowac sie z dziecieciem i wozkiem a ty musisz czekac na autobus, czesto gesto w tloku jechac zamiast korzystac ze swiezego powietrza? Serio co cie obchodzi czy ktos wozi do 5 czy 6 lat? To czyjas prywatna sprawa Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka77_11 Re: Kiedy zupełnie przestaliście korzystać z wózk 24.07.12, 16:31 > Ale co ci do tego czyja to potrzeba i czyja wygoda? Zal ci sciska ze inna matka > sobie zakupy moze wsadzic do wozka i pchac gdy dziecie lata dookola a ty na gr > zbiecie wszystko musisz taszczyc? Szkoda ci ze inna matka moze marudzace dzieck > o posadzic a ty sie z maruda musisz uzerac? Zal ci ze inna matka moze 2 przysta > nki przespacerowac sie z dziecieciem i wozkiem a ty musisz czekac na autobus, c > zesto gesto w tloku jechac zamiast korzystac ze swiezego powietrza? Serio co ci > e obchodzi czy ktos wozi do 5 czy 6 lat? To czyjas prywatna sprawa Na szczęście nie mam marudzącego dziecka, a autobusem jeździmy właśnie dlatego, że mój syn bardzo to lubi. Dlatego też często wybieram sklep, który znajduje się daleko od domu. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Kiedy zupełnie przestaliście korzystać z wózk 24.07.12, 18:05 agnieszka77_11 napisała: > Na szczęście nie mam marudzącego dziecka, a autobusem jeździmy właśnie dlatego, > że mój syn bardzo to lubi. Dlatego też często wybieram sklep, który znajduje s > ię daleko od domu. A inny dzieciak i jego mama lubi jezdzic wozkiem. Mamie tylek nie rosnie, dziecie na swiezym powietrzu. A czemu do tego sklepu nie dralujesz na piechotę - mogłaby być praktyka przed górami, no i sie przyzwyczai do autobusu i potem nawet kroku nie zrobi Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka77_11 Re: Kiedy zupełnie przestaliście korzystać z wózk 24.07.12, 19:20 A czemu do tego sklepu nie dralujesz na piechotę - mog > łaby być praktyka przed górami, no i sie przyzwyczai do autobusu i potem nawet > kroku nie zrobi A niech się przyzwyczaja do autobusu. W te góry też musi jakoś dojechać bo to kilkaset km, więc na piechotę do nich nie dojdzie. Kończę tą wymianę zdań. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Kochana autorko watku... 24.07.12, 19:55 agnieszka77_11 napisała: > Nie, nie chcę się dowartościować. Nie mam takiej potrzeby. Wątek założyłam, aby > się dowiedzieć czy Wy jeszcze korzystacie z wózka. Mój syn ma 3,5 roku i ostat > ni raz wózek był w użyciu ponad rok temu. I stoi tak cały czas zakurzony i się > zastanawiam czy go schować czy kiedyś się przyda. Z tego co się dowiedziałam to > raczej nie, bo u większości w użyciu nie jest. My na spacery 9h nie chodzimy p > óki co, wtedy jestem pewna, że musielibyśmy go użyć i sama chętnie bym w nim us > iadła. Nasz spacer to najwyżej 2,5h i wtedy nie potrzebujemy wózka. Gdy mały si > ę zmęczy to sobie siadamy na ławce, odpoczywamy i coś przekąszamy. W międzyczas > ie zaliczymy jakiś plac zabaw, zakupy. Czasem podjedziemy gdzieś autobusem parę > przystanków. > Na takich krótkich spacerach jak my jesteśmy nie chcę go przyzwyczajać do wózka > , bo wiem jak to się może skończyć. Dziecko bardzo łatwo się przyzwyczaja, że n > ie warto machać nogami. Wiem, że to czasem denerwuje, gdy się człowiek spieszy, > a dziecko musi podnieść każdy patyk, kamień czy obejrzeć każdy kwiatek. Ale 5 > latek w wózku to już wygoda rodziców, a nie potrzeba dziecka. No może po części > i potrzeba dziecka, bo się po prostu do tego przyzwyczaiło. Pytalas do kiedy uzywamy,wiec ci odpowiedzialm. Tak moj jezdzi dla mojej wygody,i dla zrobienia zakupow,ja mam 3 dzieci ktore maja szkole dodtakowe zajecia,do tego 4 koty i caly dom z pomoca meza na glowei,nie chodz z dzieckiem na 2-3 godzinne spacery,bo czesto nie mam czasu. Ja idziemy do parku to wozek a w parku lata,np.3 godziny przy ogrodzeniu bez przerwy. Wozkie jezdza zakupy. I latwie mi go wsadzic,bo ma zaburzenia SI i boi sie np. zejsc po schodach,do tego ma autyzm,a mi nie chce sie tlumaczyc kazdej nawiedzonej co widzi tylko i wylacznie czybek swojego nosa. I nie pomysli, ze ktos nie chce nie ma ochoty tlumaczyc ,ze chodzi w pieluchach ,nie odpowie czesc ,nie poda reki, jezdzi w wozku,ktrzyczy i kladzie sie w atobusie na podloge bo jego ulubione miejsc jest zajete. A takie madre mamusie na placu zabaw mowia swoim dziecom ze chlopczyk nie umie sie zachowac ladnie bawic czy sie przywitac.Wiec zanim zaczniesz nastepnym raze swoje wywodu co sie POWINNO robic a co nie to pomysle ze ktos moze ma inczej. Pozdrawiam. A moj syn chodzi tylko jedna wybrana sciazka,i zeby gdzies z nim isc musze wsadzic go w wozek ,inaczej pojdzie tylko tam a jak zmieniam trase jest krzyk i lezenie plackiem na podlodze. Pozdrawim. Odpowiedz Link Zgłoś
e-kasia27 Re: Kiedy zupełnie przestaliście korzystać z wózk 24.07.12, 19:46 Nie wszyscy, tylko ci, którzy nie mają niczego innego z czego mogli by być dumni. Czymś się przecież trzeba pochwalić! Odpowiedz Link Zgłoś
aniko16 Re: Kiedy zupełnie przestaliście korzystać z wózk 24.07.12, 12:09 Skoro masz tak jasno sprecyzowane poglądy i jesteś przekonana, że dwulatka trzeba wysadzić z wózka żeby z radością pokonywał szlaki górskie w wieku 6 lat to po co w ogóle zadajesz takie pytanie. Przecież znasz na nie odpowiedź. Ja uważam, że jedno z drugim nie ma nic wspólnego, małe dziecko nie lubi pokonywać trasy "od do", ale sprawność fizyczną może nabywać biegając, skacząc, jeżdżąc na rowerze itp. Ale oczywiście to nie to samo, bo u nas panuje przekonanie, że trzeba się umęczyć aby cokolwiek osiągnąć, a więc musimy mieć pozasikiwane podłogi i dziesiątki majtek zanim dziecko zostanie odpieluchowane i całe godziny i kilometry marszu z ociągającym się i marudzącym dzieckiem zanim zacznie samo sprawnie chodzić na dłuższych dystansach. Ja jednak naleŻę do tych wygodnych i zdecydowanie wolałam parę miesięcy dłużej kupować pieluchy i sadzać dziecko na wózku kiedy tylko miało na to ochotę. Odpowiedz Link Zgłoś
minerwamcg Re: Kiedy zupełnie przestaliście korzystać z wózk 24.07.12, 13:51 Kurczę! Nie pamiętam... Wydaje mi się, że gdzieś około drugich urodzin, ale głowy nie dam... Może trochę przed, w każdym razie jak miała półtora jeszcze używaliśmy wózka, na sto procent. Tak, wydaje mi się, że jak miała dwa zrobiła się w pełni samobieżna, tym bardziej, że już wtedy jeździła na czterokołowym rowerku. Odpowiedz Link Zgłoś
kamelia04.08.2007 Re: Kiedy zupełnie przestaliście korzystać z wózk 24.07.12, 16:19 jak miala 3 lata i miesiąc to jeszcze używałam wózka do dłuższych spacerów - gdy był drugi dorosły ze mną. Jak jestem sama, to od jakiegos pół roku nie wyciagam podwójnego wózka, po prostu zrobilo sie za ciężko. Strasza (3 i pół roku) idzie, młodsza (półtora roku) jedzie, czasem się na chwile zamienia i młodsza idzie, a starsza jedzie. W takim układzie (starsza na nogach) na pewno w góry nie pójdziemy, bo po prostu w tym wieku dziecko nie jest w stanie pokonac takich odległości. Nie ma co przyspieszac, bo dla szesciolatka włażenie na sniezke czy Gubałówke jest zbyt forsowne. Gdy mam przejsc duże odległosci, to biore wózek dla starszego. Cenie sobie spokój i mila atmosferę, niz płaczace i słaniające sie na nogach dziecko w imie tego, ze "masz trzy lata i w w twoim wieku to..... Odpowiedz Link Zgłoś
kitka05 Re: Kiedy zupełnie przestaliście korzystać z wózk 24.07.12, 18:03 kamelia04.08.2007 napisała: >Nie ma co przyspieszac, bo dla szesciolatka włażenie na sniezke czy Gubałówke jest zbyt for > sowne. Jak ktoś robi z dziecka kalekę to nawet chodzenie po mieszkaniu jest zbyt forsowne. Ja z moim wówczas 5,5 letnim dzieckiem byłam już i na Gubałówce i nad Morskim Okiem i nad Czarnym Stawem i zbyt forsowne dla niego to nie było, ale ile frajdy przy tym. I dodam, że wyjątkiem nie jestem. Odpowiedz Link Zgłoś
lillaj Re: Kiedy zupełnie przestaliście korzystać z wózk 24.07.12, 18:32 kitka05 napisała: > Jak ktoś robi z dziecka kalekę to nawet chodzenie po mieszkaniu jest zbyt forso > wne. Ja z moim wówczas 5,5 letnim dzieckiem byłam już i na Gubałówce i nad Mors > kim Okiem i nad Czarnym Stawem i zbyt forsowne dla niego to nie było, ale ile f > rajdy przy tym. I dodam, że wyjątkiem nie jestem. Dziewczyny usiłują bardzo nieskutecznie wytłumaczyć tobie i tobie podobnym, żebyś zainteresowania skupiła na własnym dziecku. Nie twoje dzieci nie twój cyrk. To czy ktoś robi z z dziecka kalekę - jak elegancko to ujęłaś - też nie powinno cię zajmować. Odpowiedz Link Zgłoś
kitka05 Re: Kiedy zupełnie przestaliście korzystać z wózk 24.07.12, 22:12 lillaj napisała: > Dziewczyny usiłują bardzo nieskutecznie wytłumaczyć tobie i tobie podobnym, żeb > yś zainteresowania skupiła na własnym dziecku. Nie twoje dzieci nie twój cyrk. > To czy ktoś robi z z dziecka kalekę - jak elegancko to ujęłaś - też nie powinno > cię zajmować. Jeśli jeszcze nie wiesz, to ci grzecznie napiszę: To jest forum publiczne i każdy ma prawo tu pisać i wyrażać swoje opinie. A jeśli to co piszę Ci się nie podoba, to możesz mnie nie czytać. Odpowiedz Link Zgłoś
e-kasia27 Re: Kiedy zupełnie przestaliście korzystać z wózk 24.07.12, 19:28 Ale czemu uważasz, że wózek, wyklucza łażenie po górach? Mój syn w wieku dwóch lat wylazł na łysą górę i z powrotem, bo to była atrakcja - ścieżka w lesie, kamienie, po których można było skakać i nawet nie bardzo się zmęczył. A wózka i tak używaliśmy w domu do lat ponad czterech w celu pójścia np. po siostrę do szkoły, czy po zakupy, bo to było nudne i wolał siedzieć w wózku, a nie ganiać między półkami w supermarkecie, a ja potem nie musiałam dźwigać zakupów, bo wszystko do wózka władowałam, jak było dużo, to dziecko szło obok, a zakupy jechały. To że się używa wózka w określonych celach, dla wygody swojej i dziecka nie oznacza robienia z dziecka kaleki, tylko rozsądne podejście do życia i wygody. Człowiek wymyśla przedmioty użytkowe, żeby sobie życie ułatwiać, a wózek dla dziecka jest po to, aby było wygodnie i łatwo, i dziecku, i matce. A ty jak chcesz męczyć siebie i swoje dziecko, to męcz, nikt ci tego nie zabrania. Dla mnie to ty jesteś kaleką - psychiczną, bo boisz się korzystać z wygód i udogodnień. Tworzysz sobie jakiś nierealny, wyidealizowany obraz świata i usiłujesz się do niego dostosować, a wszystkich, którzy robią inaczej uważasz za idiotów. Takie przekonanie, że tylko ty masz rację, i tylko ty postępujesz mądrze i właściwie, to nie jest normalne według mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: Kiedy zupełnie przestaliście korzystać z wózk 24.07.12, 20:40 samochod to dopiero robi kaleke z dziecka, mam takie w sasiedztwie, ze dojsc gdzies na piechote to wielki problem i jeczenie i trzeba wozic samochodem. Moje niby dlugo jezdzilo wozkiem, ale wedrowalo obok wozka duzo wiecej niz dzieci wozone samochodem bez mozliwosci chodzenia po drodze. Wozek nie wyklucza ani spacerow ani chodzenia po gorach. Najleniwsze sa dzieci wozone samochodem wszedzie. Odpowiedz Link Zgłoś
kitka05 Re: Kiedy zupełnie przestaliście korzystać z wózk 24.07.12, 22:25 e-kasia27 napisała: > A ty jak chcesz męczyć siebie i swoje dziecko, to męcz, nikt ci tego nie zabra > nia. Moje dziecko męczyło się , ale w wózku , bo jest zdrowe i sprawne i ma nóżki żeby chodzić, biegać, jeździć na rowerze, rolkach, hulajnodze, ale nie w wózku i na siłę go tam nie wpychałam. Ja bez wózka też się nie męczę, bo zdrowa i sprawna jestem. > Dla mnie to ty jesteś kaleką - psychiczną, bo boisz się korzystać z wygód i u > dogodnień. Korzystam z wszystkich możliwych udogodnień i wygód, ale nie z wózka bo na szczęście cała rodzina zdrowa. > Tworzysz sobie jakiś nierealny, wyidealizowany obraz świata i usiłujesz się do > niego dostosować, a wszystkich, którzy robią inaczej uważasz za idiotów. O, przepraszam, nie wkładaj mi w usta słów których nie wypowiedziałam. Nikogo tu idiotą nie nazwałam. > Takie przekonanie, że tylko ty masz rację, i tylko ty postępujesz mądrze i właś > ciwie, to nie jest normalne według mnie. Tego też nie napisałam. Stwierdziłam jedynie że dla zdrowego 6-latka chodzenie po górach nie jest forsowne. Czy to takie dziwne? Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Kiedy zupełnie przestaliście korzystać z wózk 24.07.12, 23:14 kitka05 napisała: > Moje dziecko męczyło się , ale w wózku , bo jest zdrowe i sprawne i ma nóżki że > by chodzić, biegać, jeździć na rowerze, rolkach, hulajnodze, ale nie w wózku i > na siłę go tam nie wpychałam. Ja bez wózka też się nie męczę, bo zdrowa i spra > wna jestem. A wózek przeszkadza w chodzeniu, bieganiu, jezdzeniu na rowerze, rolkach itd? ? Podpowiem: nie przeszkadza, ba ... wiele ulatwia, bo jak sie dziecie już nabiega, najezdzi, znudzi to moze sobie usiąść i książkę poogladac, jak nie potrzebuje danego sprzetu to mozna go na wózku zawiesic albo do wózka można włożyć sprzęty akurat nieużywane. Ty zabierzesz jedna rzecz lub 2 przy czym jedna musisz siła rzeczy taszczyc na własnym grzbiecie Ja tez zdrowa ale zwyczajnie szkoda mi kręgosłupa na taszczenie sprzętów dziecka zwłaszcza jeśli ich ma kilka. Ale jak tobie pasuje chodzenie obwieszonym rowerkiem, hulajnoga, piłka i czymś tam jeszcze to good luck. ja nie lubię być tragarzem ale ludzie rozne hobby maja > Korzystam z wszystkich możliwych udogodnień i wygód, ale nie z wózka bo na szcz > ęście cała rodzina zdrowa. Serio? Wozek jest udogodnieniem. Zastepuje koszyki, pojawia sie w miejscach gdzie nawet male rzeczy trzeba nosic by wlasnie dbac o kregoslupy pracownikow. I ciesze sie ze u ciebie wszyscy zdrowi...ciekawe jak dlugo. Ja kręgosłup mam jeden na całe życie i wole zeby służył jak najdluzej. Każdy przetaszczony kg wiecej nie jest dla niego obojętny, dziś tego nie widzisz ale za 10-15 lat wylezie > Stwierdziłam jedynie że dla zdrowego 6-latka chodzenie > po górach nie jest forsowne. I jak myślisz ze wózek w tym przeszkadza to sie zwyczajnie bardzo grubo mylisz Odpowiedz Link Zgłoś
kitka05 Re: Kiedy zupełnie przestaliście korzystać z wózk 24.07.12, 23:27 hanalui napisała: Nigdy nie taszczyłam rowerka ani nic innego. Dotąd jeździ dokąd ma siłę. Jak się zmęczy, to posiedzi na ławce i jedzie dalej, albo jak już nie wyraża chęci na dalsze spacery to wracamy do domu, ale zawsze dziecko na swoim sprzęcie. Trudno żebym ja jechała na swoim rowerze i taszczyła rower dziecka. > > Stwierdziłam jedynie że dla zdrowego 6-latka chodzenie > > po górach nie jest forsowne. > > I jak myślisz ze wózek w tym przeszkadza to sie zwyczajnie bardzo grubo mylisz > Pewnie, nawet do szkoły można wózkiem dzieciaka wozić. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Kiedy zupełnie przestaliście korzystać z wózk 25.07.12, 19:20 kitka05 napisała: > Nigdy nie taszczyłam rowerka ani nic innego. Dotąd jeździ dokąd ma siłę. Jak si > ę zmęczy, to posiedzi na ławce i jedzie dalej, albo jak już nie wyraża chęci na > dalsze spacery to wracamy do domu, ale zawsze dziecko na swoim sprzęcie. Trudn > o żebym ja jechała na swoim rowerze i taszczyła rower dziecka. A co to za roznica czy 2-3-4 latek siedzi na ławce czy w wózku? Przecie i tu siedzi i wypoczywa i tu. Mogę ci rownież współczuć ze każde twoje wyjście z 2-4 latkiem ograniczało sie do tego ile dziecie będzie miało siły, ile da rady i dopóki mu sie nie znudzi. Pewnie często musiałas śleczec w domu . I uprzedzam - opowieści o tych kilometrach, predkosciach pobijanych przez 2-4 latki na piechote, na 3 kolkach czy nawet balansowych rowerkach sobie daruj. Odpowiedz Link Zgłoś
kitka05 Re: Kiedy zupełnie przestaliście korzystać z wózk 25.07.12, 19:55 hanalui napisała: > A co to za roznica czy 2-3-4 latek siedzi na ławce czy w wózku? Przecie i tu si > edzi i wypoczywa i tu. Mogę ci rownież współczuć ze każde twoje wyjście z 2-4 l > atkiem ograniczało sie do tego ile dziecie będzie miało siły, ile da rady i dop > óki mu sie nie znudzi. Pewnie często musiałas śleczec w domu . I uprzedzam > - opowieści o tych kilometrach, predkosciach pobijanych przez 2-4 latki na piec > hote, na 3 kolkach czy nawet balansowych rowerkach sobie daruj. Dziewczyno, naucz się czytać ze zrozumieniem. Ja nigdzie nie napisałam, ze dziecko ma w ogóle nie używać wózka, ale jest różnica między 2 a 4-latkiem i zapewniam Cie, że zdrowemu 4 latkowi a tym bardziej starszemu dziecku wózek do szczęścia potrzebny nie jest, a chodzenie po górach dla 6-latka to przyjemność i potem nie trzeba wkładać go do wózka bo jest sforsowany. A różnica między wózkiem a ławką jest taka, ze dzieciak na ławce odpocznie 5 minut i wsiada ponownie na rower, a w wózku jedzie znacznie dłużej. Współczuć mi nie masz czego bo jak pisałam zdrowi i szczęśliwi jesteśmy i w domu dużo czasu nie spędzamy, bo my z tych ruchliwych, co lubią wycieczki i wszelkie sporty i ruch ogólnie. A Ty możesz wozić to swoje dziecię nawet całe życie w wózku, ani mnie to ziębi, ani grzeje, nie mój problem Odpowiedz Link Zgłoś
bloody_roots Re: Kiedy zupełnie przestaliście korzystać z wózk 24.07.12, 21:11 Widać, że nalezysz do matek rekordzistek: ...mój syn zaczął mówić w 2 miesiącu, jeść łyżką w szóstym, a kiedy miał trzy lata pobiegł ze zniczem olimpijskim.... Troche zrzuć z ambitu i spójrz z pokorą na świat. A co do tematu - mój 4,5 latek nie korzysta z wózka od odkąd skończył1,5 roku. Ale ostatnio, w czasie ME pozyczyłam mała spacerówkę (parasolkę?) i kiedy my kibicowalismy, mały kimał Ale to był wyjątek. Poza tym - nogi, samochód, tramwaj, autobus, ewentualnie na barana u taty. Odpowiedz Link Zgłoś
kitka05 Re: Kiedy zupełnie przestaliście korzystać z wózk 24.07.12, 22:29 bloody_roots napisała: > Widać, że nalezysz do matek rekordzistek: > ...mój syn zaczął mówić w 2 miesiącu, jeść łyżką w szóstym, a kiedy miał trzy l > ata pobiegł ze zniczem olimpijskim.... > Troche zrzuć z ambitu i spójrz z pokorą na świat. Czytaj ze zrozumieniem. Geniusza nie posiadam, tylko zdrowe i sprawne dziecko i nie będę upychać go na siłę w wózku dla własnej wygody, jak niektórzy tu piszą. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Kiedy zupełnie przestaliście korzystać z wózk 24.07.12, 22:52 kitka05 napisała: > bloody_roots napisała: > > > Widać, że nalezysz do matek rekordzistek: > > ...mój syn zaczął mówić w 2 miesiącu, jeść łyżką w szóstym, a kiedy miał > trzy l > > ata pobiegł ze zniczem olimpijskim.... > > Troche zrzuć z ambitu i spójrz z pokorą na świat. > > Czytaj ze zrozumieniem. Geniusza nie posiadam, tylko zdrowe i sprawne dziecko i > nie będę upychać go na siłę w wózku dla własnej wygody, jak niektórzy tu piszą > . Nikt nie napisał ze upycha dzieciaka na sile. Moja córka w wieku 4 lat była wagowo mieściła sie w granicach dozwolonych w jezdzeniu wózkiem. Teraz jako 9 latka jest bardzo drobna 25 kg. I nikt nie pisze ze dziecko było upychane i jeździło non stop, czytaj tekst ze zrozumieniem. Autorka sie pytała czy uzywalismy i do kiedy więc napisałam kiedy ostatni raz w nim siedziała. Na teraz czasem z bratem sie zamieniają na chwile, ma frajdę tak jak my wozilismy sie u ciotki na wsi taczka w ramach zabawy. Odpowiedz Link Zgłoś
kitka05 Re: Kiedy zupełnie przestaliście korzystać z wózk 24.07.12, 23:30 3-mamuska napisała: > I nikt nie pisze ze dziecko było upychane i jeździło non stop, czytaj tekst ze > zrozumieniem. Autorka sie pytała czy uzywalismy i do kiedy więc napisałam kiedy > ostatni raz w nim siedziała. > Na teraz czasem z bratem sie zamieniają na chwile, ma frajdę tak jak my wozilis > my sie u ciotki na wsi taczka w ramach zabawy. A gdzie ja piszę że jakiś dzieciak jeździ non stop w wózku? To chyba Ty czytasz nie rozumiejąc tekstu. Ale tu nikt nie miał na myśli kilkuminutowej jazdy dla zabawy. Odpowiedz Link Zgłoś
red-truskawa Re: Kiedy zupełnie przestaliście korzystać z wózk 25.07.12, 20:04 Gdzies po 2 urodzinach, jakis miesiac-dwa póżniej. Spadł snieg i juz mi sie nie chciało pchac wózka i jakos tak zostało. Chodzimy bardzo duzo, młody potrafi z 3 h spacerowac po lesie. Odpowiedz Link Zgłoś
izazdo chodze z wozkiem = jestem mloda mama 25.07.12, 20:35 Moj syn zrezygnowal z wozka w wieku niespelna 1,5-roku. Przez niemal pol roku chodzenie bylo koszmarem, bo dreptal w miejscu i co chwile stawał oglądać paprochy, pety, pęknięcia płyt chodnikowych itd. Akeptowal mei-tai (noszony w chuscie od urodzenia), wiec gdy trzeba bylo szybko gdzies dojsc, wsadzalam go sobie na plecy. Z czasem zaczal chodzic coraz szybciej i na coraz wieksze dystanse, na dwa lata poszedl do przedszkola oddalonego od domu o 1,5 km, w obie strony szedl pieszo tylko z jednym odpoczynkiem ok. 5 min. na przystanku autobusowym. Na 2 lata i 3 miesiace dreptal z nami po Tatrach (gdy padal, wskakiwal do nosidla). W wieku 2 lat i 10 miesiecy po szlakach w słowackich Tatrach Niżnych i obu Fatrach w wiekszosci juz chodzil, nosidlo bylo uzywane sporadycznie - byl w stanie zrobic 10 km po górach, my robilismy 15 do 20. Obecnie codziennie wieczorem robimy marszobiegi po 5 km, a do przedszkola juz biegamy bez zadnej przerwy. Jak widze 4-latki wozone w wozku to slabo mi sie robi, wyrosną z nich dorośli wożący dupkę samochodem 200 m do po gazete do kiosku. Zeby nie bylo - sama zostalam wychowana w obrzydzeniu do wszelkiej aktywnosci fizycznej, sportu nie cierpie i musze sie do niego zmuszac, bo zdaje sobie sprawe, ze jest konieczny. Ciesze sie, ze moje dziecko lubi ruch i samo wyrywa się do cwiczenia kondycji. Nie jestem fit-mama z obsesja na punkcie sylwetki. A wsrod znajomych zauwazylam taka prawidlowosc, ze ludzie planujacy kolejne dzieci szybko wysadzaja pocieche z wozka, natomiast ci, ktorzy wiecej dzieci nie planuja, woza nawet i 5-latki. Moim zdaniem tacy rodzice maja problem z pozeganiem sie z wozkiem, bo to oznacza koniec nieuchronny koniec pewnego etapu. Chodze z wozkiem = jestem mloda mama. Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: chodze z wozkiem = jestem mloda mama 25.07.12, 21:19 izazdo napisała: > > A wsrod znajomych zauwazylam taka prawidlowosc, ze ludzie planujacy kolejne dzi > eci szybko wysadzaja pocieche z wozka, natomiast ci, ktorzy wiecej dzieci nie p > lanuja, woza nawet i 5-latki. A nie sądzisz, że wysadzaja dzieci z wózka, bo po prostu wózek potrzebny jest dla kolejnego dziecka? Ja starsze córki woziłam wózkiem do 2 roku życia. Dlatego, ze wtedy rodziło się kolejne dziecko. Nie jeżdżę samochodem, czasem trzeba sie gdzies przemieścić jak najszybciej, i dreptanie w tempie dwulatka jest mało komfortowe. Nieraz miałam taką sytuację, ze niemowlaka trzeba było dostarczyc do lekarza, zabierając ze soba zdrowe (ale za małe, żeby samo zostalo w domu) drugie dziecko. Dlatego miałam do wózka dostawkę, na której starszak może stanąc, oraz wózek spacerowy z wbudowanym podeścikiem dla starszego dziecka. Dzięki temu marsz do przychodni trwał np. 25 a nie 45 minut. A najmłodszą corkę mogłam juz wozić tyle, ile mi i jej pasowało. Więc wózek był w użyciu do ok. 4. roku życia. Nie na spacerki, tylko przy normalnym codziennym funkcjonowaniu. Czyli: trzeba pójśc odebrac starsze dzieci, jedno z przedszkola, drugie ze szkoły, po drodze zrobić zakupy. Chyba byłabym nienormalna, gdybym robiła to w tempie spacerowym, nosząc w jednej ręce siaty z zakupami, a drugą prowadząc dwulatkę (jeszcze trzecia ręka przydałaby się do prowadzenia 4-latki, bo 6-latka już sie bardziej pilnowała), zamiast ułatwić sobie wsadzając najmlodsze dziecko do wózka, a zakupy do koszyka. Mnie sie wydaje, że te oburzone i zdziwione, to z dziećmi wychodzą tylko na spacery, których celem jest plac zabaw, park, czy inne specjalnie do tego wybrane miejsce. A inne osoby piszą o normalnym codziennym funkcjonowaniu przez cały dzień z dzieckiem, kiedy to trzeba i zakupy zrobić, i starsze dzieci gdzieś zabrac, odebrac ze szkoły/przedszkola i załatwic jeszcze kilka innych spraw. Przypuszczam, że te "bezwózkowe" takie sprawy załatwiają jednak samochodem albo bez dziecka (w liczbie pojedynczej, bo rzadko w relacjach pojawia się drugie dziecko, które może miec zgoła inne potrzeby niż spacerek w tempie 2-4 latka). A te kilkulatki (2-6 latki) radośnie zasuwające długie górskie trasy wyłącznie na własnych nogach, to tez jakis mit, bo jak się bliżej przyjrzeć, to albo chusta, albo na barana u taty, albo pewnie wjeżdża się wyciągiem... Moim zdaniem tacy rodzice maja problem z pozegani > em sie z wozkiem, bo to oznacza koniec nieuchronny koniec pewnego etapu. Chodze > z wozkiem = jestem mloda mama. Nigdy bym na cos takiego nie wpadła, ty to masz wyobrażnię Odpowiedz Link Zgłoś
izazdo Re: chodze z wozkiem = jestem mloda mama 26.07.12, 10:27 Ale ja widze roznice miedzy matka goniącą z wózkiem z zakupami w zębach na autobus a matką idącą spacerowym krokiem, żeby się przewietrzyć. Mówiłam o tych drugich, jasna sprawa, u mnie w Sulejówku jest takich sporo. Skrajne przypadki widać w niedziele pod kosciolem, 5-latek siedzi w spacerowce, bo zeby stac przez 50 minut na mszy dla dzieci dupka za ciezka... I to latem, gdzie w razie kryzysu mozna przysiasc na murku przed kosciolem, stopniu przed oltarzem, w ostatecznosci po turecku na nagrzanej przeciez kostce brukowej... Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: chodze z wozkiem = jestem mloda mama 26.07.12, 16:00 Skrajne przypadki wid > ać w niedziele pod kosciolem, 5-latek siedzi w spacerowce, bo zeby stac przez 5 > 0 minut na mszy dla dzieci dupka za ciezka... I to latem, gdzie w razie kryzysu > mozna przysiasc na murku przed kosciolem, stopniu przed oltarzem, w ostateczno > sci po turecku na nagrzanej przeciez kostce brukowej... Masz chyba jakąs fobie wózkową. Co za różnica, czy dziecko siedzi w wózku, czy na murku albo wręcz na ziemi. No moze tylko taka, że w wózku czyściej i wygodniej... Stanie w kościele mnie osobiscie męczyło zawsze baaaardzo, ja zdecydowanie z tych co wolą chodzić i to szybkim krokiem, niż nogi wbijac w tyłek przez godzinę. Dlatego wcale nie dziwię sie, że szczególnie w kościele ktoś (np. dziecko) woli siedzieć niż stać. Myslę, ze się czepiasz. A watek był o tym, do kiedy korzysta sie z wózka, a nie o tym w jaki sposób ludzie chodza na spacerki i wycieczki. Jak ktos pyta o korzystanie, to ja to interpretuję, ze chce wiedzieć jak sie korzysta na codzień a nie przez godzine dziennie na zaplanowanym i celebrowanym spacerku. Odpowiedz Link Zgłoś
izazdo Re: chodze z wozkiem = jestem mloda mama 26.07.12, 16:46 Moze i mam fobie, jak wspomniałam - byłam wychowywana wg modelu nie biegaj, bo sie spocisz i po prostu szkoda mi dzieciakow, ktore pewnie chcialyby za jakis czas byc silne i sprawne (to sie chyba nazywa projekcja ). Tym niemniej dane o otylosci wsrod polskich dzieci sa alarmujace, obecnie polowa polskich dzieci (tych starszych, szkolnych) ma nadwage. Ja bylam grubaskiem w szkole, wiem jak to jest, nikomu nie zycze. Tendencja do tycia mi pozostala, mimo ruchu i stosunkowo zdrowej diety. Smutno mi, gdy patrze, ze ktos robi taki sam blad jak moi rodzice (w jednej rece chrupki, w drugiej soczek i dupka w wozeczku). Tylko tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: chodze z wozkiem = jestem mloda mama 26.07.12, 16:56 acha, teraz już troche berdziej cie rozumiem. Jednak projektujesz swoje fobie i swoje doświadczenie na innych, ferując nieraz krzywdzące wyroki. Ja mam trójke dzieci, jak pisałam, wszystkie szczupłe, ta najmlodsza najdłużej wożona wózkiem waży 17 kg w wieku 6 lat, jest tez niska, więc o zapasieniu nie ma mowy. Gdzies dalej pisalas, że twój syn jest duży - to tez ma znaczenie przy postrzeganiu i swojego dziecka i innych, a także przy ocenie mozliwości dziecka. Moja corka, będą drobna, w wieku 3-4 lat byla postury niejednego dorodnego 2-latka. Mam w rodzinie 3,5-latka cięższego od niej i ogólnie masywniejszego. Mimo, ze jest niższy, to sprawia wrażenie ogólnie większego. Poza tym wzrost, a co za tym idzie, długośc nóg, tez ma znaczenie przy wytrzymałości i szybkości poruszania sie dziecka.... Ja przyznam, przybieram pozycje obronną, kiedy ktos mi coś imuptuje (robienie z dziecka kaleki itp. komenatrze) w sytuacji, kiedy nasze codzienne doświadczenia są zgoła odmienne (bo tam, gdzie ja docieram pieszo, oni jeżdżą samochodem, a pieszo są specjalne wyjścia i spacerki, czyli typowa rekreacja).. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: chodze z wozkiem = jestem mloda mama 26.07.12, 01:37 izazdo napisała: > Z czasem zaczal chodzic coraz szybciej i na coraz wieksze dystanse, na > dwa lata poszedl do przedszkola oddalonego od domu o 1,5 km, w obie strony szed > l pieszo tylko z jednym odpoczynkiem ok. 5 min. na przystanku autobusowym. Nie każdy ma czas wlec sie do przedszkola 40-45 min. Nie pomyślałas? > Obecnie codziennie wieczorem r > obimy marszobiegi po 5 km, a do przedszkola juz biegamy bez zadnej przerwy. Ile ma twoje dziecko? Czy ktoś profesjonalny od treningów ma dzieciaka pod kontrola? Mam nadzieje ze wiesz ze bieganie na takich dystansach jest odradzane dla dzieci poniżej 8 roku zycia...chodź pod okiem specjalistów i profesjonalistów wraz z odpowiednimi predyspozycjami i odpowiednim treningiem... tylko ze kluby małych biegaczy zaczynaja sie od 6 roku... Odpowiedz Link Zgłoś
izazdo Re: chodze z wozkiem = jestem mloda mama 26.07.12, 10:39 Marsz do przedszkola oddalonego o 1,5 km zajmowal ok. 25 minut, to byla faza juz po ogladaniu paprochow, ktora przerabialismy majac klubik pod nosem (syn mial wtedy 18-21 miesiecy). Moje dziecko ma teraz rowno 3 lata. Nie trenuje pod niczyim okiem. Te marszobiegi zaczely sie jako normalne spacery, chcialam go zmeczyc, bo o 21.30 tryskał energią. Inicjatywa biegu zawsze wychodziła od niego ("Mamo, ścigamy się?", "Mamo ja jestem Lui [woz strazacki z bajki po koreansku], a ty Emba [karetka], biegniemy na akcje!"), tak samo jak porzucenie wozka wyszlo od niego (ryczał przy probie wsadzania, a jak zapielam na sile, to wyprezal sie jak deska i wisial w kroku na pasie, wysadzilam go, bo to byla zima i wrzask na mrozie konczyl sie choroba). Wierze, ze dziecko, ktore biega dobrowolnie (ja nienawidze biegac, mam astme i nadwage, biegam z nim, bo bez tego nie zasnie) nie zrobi sobie krzywdy. Moje dziecko rozsadza nieprzecietna energia i wiem, ze nie wszystkie sa takie, ale naprawde widywalam juz zdrowe dzieci, ktore wyrywaly sie do chodzenia/biegania, a matki wsadzaly je do wozka mimo braku takiej koniecznosci [spacer bez pospiechu], bo im tak bylo wygodnie, i wychowaly wtórnego leniwca. A co do mojej koncepcji, to w Superniani bylo kilka odcinkow, w ktorych matki 4-, 5-latków: kąpały je w wanience niemowlecej, kremowaly im pupy na przewijakach, miksowały zupe na krem... (rozne matki). Wiec cos jest na rzeczy, ze czasami to matka nie chce, zeby dziecko z pewnego etapu wyroslo... Charakterystyczne, ze wszystkie matki byly mamami last-minute. Stad moja koncepcja, podbudowana wlasnymi obserwacjami zyciowymi. Oczywiscie nie upieram sie, ze w kazdym przypadku sluszna. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: chodze z wozkiem = jestem mloda mama 26.07.12, 11:58 izazdo napisała: > Marsz do przedszkola oddalonego o 1,5 km zajmowal ok. 25 minut, to byla faza ju > z po ogladaniu paprochow, ktora przerabialismy majac klubik pod nosem (syn mial > wtedy 18-21 miesiecy). Smiem twierdzic ze nie masz baldego pojecia ile to 1.5 km i z jaka predkoscia przemaszerowuje to dorosly czlowiek. > > Moje dziecko ma teraz rowno 3 lata. Nie trenuje pod niczyim okiem. Te marszobie > gi zaczely sie jako normalne spacery, chcialam go zmeczyc, bo o 21.30 tryskał e > nergią. Buchahahah...jak wyzej proponuje ci zmierzyc ile to 5 km i przestac bredzic . No a jesli faktycznie te 5 km 3 latek przelatuje wieczorkiem (w co oczywiscie watpie) to masz geniusza i powinien trenowac pod fachowym okiem jakiegos trenera, bo szkoda marnowac talent to raz, bo byc moze masz w domu przyszlego medaliste olimpijskiego, 2 - takie forsowanie w tym wieku moze sie bardzo zle skonczyc, bo dopiero kole lat 5 ma sie dojrzaly tzw running gait - odpowiedni chod biegowy Proponuje zajrzec do fachowej literatury dla biegaczy i porad od kiedy mozna zaczac tranowanie z dzieckiem i jak to zrobic z glowa i na jakich dystansach, jak masz takie parcie Odpowiedz Link Zgłoś
izazdo Re: chodze z wozkiem = jestem mloda mama 26.07.12, 13:06 Trase sprawdzilam przed chwila na Targeo, wychodzi 1,2 km - pomylilam sie o 300 m. Ja sama chodze ok. 6 km/h, nie wiem dlaczego 2,5 km/h z dzieckiem cie dziwi. Moze ma znaczenie to, ze maly zawsze byl ok. 97 centyla z wzrostem, wiec gabaryty mial jakby rok do przodu i trudno porownywac jego wydolnosc np. z dziewczynka z 25 centyla. A na "treningi" nie mam zadnego parcia, bylabym szczesliwa, gdyby potrafil wiecej spokojnie usieciec na pupie. Moze rzeczywiscie z kims sie skonsultuje, maly ma nie do konca proste nogi i prawą nog ę przy bieganiu jakoś dziwnie macha na zewnatrz (lewa zgina normalnie, prosto, a prawa robi jakby luk na zewnatrz), ale oboje mamy z mezem wady budowy nog (ja szpotawe kolana, maz gigantyczne plaskostopie). Dziecko ma oczywiscie kolana po mnie, a stopy po ojcu, ale nie sadzilam, ze chodzenie i bieganie moze zaszkodzic. Pytalam pediatre na bilansie 2-latka, mowila sie powinno sie wyrownac i da skierowanie do ortopedy jesli wada bedzie nadal wystepowala w wieku 4 lat, wiec olalam sprawe, poza niekupowaniem mu kapci (po domu chodzi wylacznie boso i plaskostopie jakby łagodnieje). Oczywiscie on nie biegnie cale 5 km, na zmiane maszerujemy i biegniemy, biegiem jest robiona gdzies polowa odleglosci, im blizej konca, tym wiecej oczywiscie marszu. Moze zle uzylam slowo marszobieg, chodzilo o bieg na zmiane z marszem, a nie marsz w ekstremalnie szybkim tempie. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: chodze z wozkiem = jestem mloda mama 26.07.12, 13:29 izazdo napisała: > Trase sprawdzilam przed chwila na Targeo, wychodzi 1,2 km - pomylilam sie o 300 > m. Ja sama chodze ok. 6 km/h, nie wiem dlaczego 2,5 km/h z dzieckiem cie dziwi Nie 2.5 km mnie nie dziwi, dziwi mnie czas. Dorosly doswiadczaony maszeruje km w jakies 8.5-9min czyli 1.5 km robi w 13 minut. Z 18-20 miesieczniakiem zajmie to raczej 2.5 razy jak nie 3 razy dluzej. A ja biegam i to sporo min 10-12 km dziennie, wiec te opowiesci o tych km tluczonych z 2-3 latkami mnie niezmiernie bawia. > Oczywiscie on nie biegnie cale 5 km, na zmiane maszerujemy i biegniemy, biegiem > jest robiona gdzies polowa odleglosci, im blizej konca, tym wiecej oczywiscie > marszu. Moze zle uzylam slowo marszobieg, chodzilo o bieg na zmiane z marszem, > a nie marsz w ekstremalnie szybkim tempie. 5km tempem joggingowym zajmuje doroslemu 0.5h. Z 3 latekiem ktory troche biegnie, troche maszeruje robi sie z teg wycieczka na 2h, a nie wieczorne pobieganie Odpowiedz Link Zgłoś
jul-kaa Re: chodze z wozkiem = jestem mloda mama 26.07.12, 13:40 Czekaj, Ty chyba ze mną się kiedyś spierałaś, ile kilometrów może przejść swobodnie dwulatek, nie? Mój chodził na spacery po ok. 4-6km przez jakiś czas prawie codziennie, chyba i mnie zmusiłaś do sprawdzania tego na mapie Masz misję, muszę przyznać Odpowiedz Link Zgłoś
izazdo Re: chodze z wozkiem = jestem mloda mama 26.07.12, 14:06 > Nie 2.5 km mnie nie dziwi, dziwi mnie czas. Dorosly doswiadczaony maszeruje km > w jakies 8.5-9min czyli 1.5 km robi w 13 minut. Z 18-20 miesieczniakiem zajmie > to raczej 2.5 razy jak nie 3 razy dluzej. Nie czytasz uwaznie, w 25 minut dystans 1,3 km robilismy, gdy mial rowno 2 lata. Napisalam: Marsz do przedszkola oddalonego o 1,5 km zajmowal ok. 25 minut, to byla faza juz po ogladaniu paprochow, ktora przerabialismy majac klubik pod nosem (syn mial wtedy 18-21 miesiecy). Gdy mial 18-21 miesiecy mial faze ogladania paprochow i wlókł sie niemilosiernie, co chwile siadal/kladl sie. A pol roku pozniej zapierniczal jak mala motorówka. W tym wieku to przepasc, rzeczywiscie w wieku 18 miesiecy takie tempo przemieszczania sie jest niewiarygodne. > 5km tempem joggingowym zajmuje doroslemu 0.5h. Z 3 latekiem ktory troche biegni > e, troche maszeruje robi sie z teg wycieczka na 2h, a nie wieczorne pobieganie Nam to zajmuje pi razy drzwi 1,5 h, po 45 minut w jedna strone. To naprawde dla Ciebie dluga wycieczka? Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: chodze z wozkiem = jestem mloda mama 26.07.12, 15:52 izazdo napisała: > Nie czytasz uwaznie, w 25 minut dystans 1,3 km robilismy, gdy mial rowno 2 lata Chyba 1.2km jak juz sie tak czepiasz. Myslisz ze to jakas kolosalna roznica te 3-4 miesiace w wyrabianiu chodu biegowego? Podpowiem...niewielka > Nam to zajmuje pi razy drzwi 1,5 h, po 45 minut w jedna strone. To naprawde dla > Ciebie dluga wycieczka? Czy myslisz ze dla kogos kto biega po 10-12 km dziennie to duzo? Proponuje tylko ci siasc z karteczka w rece i matematycznie policzyc...wychodzi na to ze masz malego biegaczo-chodzacego geniusza. Ale nie ty pierwsza i nie ostatnia na tym forum ktorej dziecie ma predkosc nieco gorsza niz ci z pierwszych miejsc na maratonach i to jeszcze przy takich malych gabarytach Odpowiedz Link Zgłoś
izazdo Re: chodze z wozkiem = jestem mloda mama 26.07.12, 16:21 > Chyba 1.2km jak juz sie tak czepiasz. Myslisz ze to jakas kolosalna roznica te > 3-4 miesiace w wyrabianiu chodu biegowego? Podpowiem...niewielka U nas była absolutnie kolosalna. > Czy myslisz ze dla kogos kto biega po 10-12 km dziennie to duzo? Proponuje tylk > o ci siasc z karteczka w rece i matematycznie policzyc...wychodzi na to ze masz > malego biegaczo-chodzacego geniusza. Ale nie ty pierwsza i nie ostatnia na tym > forum ktorej dziecie ma predkosc nieco gorsza niz ci z pierwszych miejsc na ma > ratonach i to jeszcze przy takich malych gabarytach 5 km w 1,5 h = 5000 m / 90 min = 55 m / min = 0,9 m / s Przecietna predkosc naszego marszobiegu to 3,3 km/h, predkosc biegu "tych z pierwszych miejsc" w maratonie to 20 km/h (w sprincie ok. 40 km/h), wiec poruszamy się 6 razy wolniej niż maratończycy. Najwidoczniej masz problem nie tylko z czytaniem, ale również z liczeniem na poziomie szkoły podstawowej. Dziecko o wzroscie 102 cm porusza sie w takim tempie z palcem w d. Te marszobiegi robimy teraz, gdy ma 3 lata i 102 cm wzrostu - chyba ze znowu zrozumialas, ze to bylo w wieku 18 miesiecy. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: chodze z wozkiem = jestem mloda mama 26.07.12, 18:59 izazdo napisała: > 5 km w 1,5 h = 5000 m / 90 min = 55 m / min = 0,9 m / s > > Przecietna predkosc naszego marszobiegu to 3,3 km/h O super... Google pomogło? Na długiej trasie (a 5k dla 3latka to długa trasa) predkosc pól raza mniejsza niż doświadczonego dorosłego piechura to rewelacyjny osiąg i powinnas dzieciaka do jakiś profesjonalistów w tej materii, zwłaszcza ze w tym wieku i proporcje w budowie nie te co u dorosłego, i wyrobienie chodu biegowego niedojrzale, koordynacja ruchowa nie taka jak u dorosłych, o niedojrzalym jeszcze wzroku utrudniajacym podazanie na trasie oraz ocene predkosci innych obiektow będących na trasie. Serio masz geniusza. Proponuje fachowa literaturę oraz jak najszybszy kontakt z kimś kto poprowadzi taki talent (zwykle szkółki zaczynaja od 6 roku, przynajmniej u mnie, nie wiem jak w PL) bo i obuwie trzeba odpowiednie i jakaś gait analizę zrobić, do tego odpowiednia dietę i ćwiczenia po ustalić Aaaa... I nie zapomnij ze jak będziesz za dużo cisla i forsowala (co już chyba robisz) to raz mozesz go nabawic solidnych kontuzji oraz dzieciaka zniechęcisz Odpowiedz Link Zgłoś
izazdo Re: chodze z wozkiem = jestem mloda mama 26.07.12, 19:39 No i po co te zlosliwosci? Jestem biochemikiem, naprzeliczalam sie troche w laboratorium moli i % na gramy, wiec jednostki to pikus. Ja naprawde nie cisne dzieciaka, puszczony na podworko tez lata z wlasnej inicjatywy jak wsciekly miedzy brama wjazdowa a garazem, scigajac sie sam ze soba. Skoro masz wiedze w tym temacie oraz doswiadczenie w bieganiu i sugerujesz konsultacje, to poszukam trenera, zeby ocenil, co z malym robic. Sportowca z niego naprawde nie chcemy zrobic, chcemy tylko dac upust jego energii, bo bez przebieżki jest w stanie szaleć jak szatan do północy. Moze rzeczywiscie kondycje ma ponadprzecietna, przez co moje postrzeganie trzylatkow w wozkach jest skrzywione. Mąż uwielbia chodzic pieszo, jako kawaler robił sobie wyprawy piesze po 40 km w soboty, za to nienawidzi jezdzic na rowerze (maly ma dokladnie tak samo) - takie geny najwyrazniej. Planowaliśmy poslać go na zapasy jak skonczy 6 lat, tylko po to, zeby umial sie obronic kilka lat pozniej (maz twierdzi, ze to dobra ogolnorozwojowka), teraz w przedszkolu chodzi na taekwondo, ale przy jego kondycji to czysta zabawa. A masz jakis inny pomysl, jak bezpiecznie takiego cyborga zmeczyc? Trampolina odpada, szybko sie nudzi. Roweru nie znosi (ani biegowego, ani trojkolowego, ani 2-kolowego z bocznymi kolkami, ani jezdzikow z pedalami typu traktor czy motor; jak mial rok, poltora tez nie jezdzil na jezdzikach). W pilke jeszcze lubi grac, ale do tego z kolei ja nie mam cierpliwosci, poza tym tu tez sie biega. Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: chodze z wozkiem = jestem mloda mama 26.07.12, 20:15 Mnie tez sie wydaje, ze może faktycznie twoje dziecko jest jakies bardziej wytrzymałe od przeciętnych w tym wieku. Na zmęczenie może basen? Woda nieżle potrafi dzieciaki zmęczyć... Odpowiedz Link Zgłoś
izazdo Re: chodze z wozkiem = jestem mloda mama 26.07.12, 21:19 Codziennie? Zbankrutuje Jedyny sensowny basen w okolicy to droga Wesolandia, dowiem sie po ile maja karnety, moze to jakas mysl. A woda meczy wspaniale i zajmuje na dlugie godziny. Jutro o 3 nad ranem wyjezdzamy nad morze wiec ide spac jesli ktos jeszcze ma pomysl jak bezpiecznie zmeczyc trzylatka, prosze o sugestie. Szkoda, ze nie lubi roweru, mozna by zainwestowac w dynamo i miec troche pradu za darmo Odpowiedz Link Zgłoś
kitka05 Re: chodze z wozkiem = jestem mloda mama 26.07.12, 22:58 Izazdo, masz wypisz wymaluj takie dziecko jak ja. Poszłyśmy ostatnio do Zoo, dodam że na piechotę - odległość 4 przystanki tramwajowe. W samym Zoo byłyśmy prawie 6 godzin, cały czas w ruchu, a jak ja usiadłam na ławce, to dziecko bawiło się na placyku zabaw. Ja chciałam do domu wracać tramwajem, dziecko wymusiło żeby na piechotę. Ja w domu padłam, a dzieciak dalej skakał. I tak jest zawsze. Rok temu byliśmy w górach (dziecko miało 5,5 roku). Do Morskiego Oka podjechaliśmy końmi, ale dalej na piechotę, w sumie na około Morskie Oko i weszliśmy nad Czarny Staw, na parking wracaliśmy na piechotę, a to kilka km, ja myślałam że padnę, a dziecko jeszcze biegało i podskakiwało. Od 2 lat mała chodzi na lekcje pływania, 2 x po 1 godz. Lekcje naprawdę wyczerpujące, to nie jest chlapanie się w wodzie, ale prawdziwa nauka. Zmęczenia nie widać w ogóle. Przykład z dziś. Dziecko od 8 do 14 w przedszkolu, następnie 2 godziny basenu (pływanie rekreacyjne, ze mną, ale cały czas w ruchu), następnie 1 godz na placu zabaw i 5 przystanków tramwajowych na piechotę do domu. Ja padłam, dziecko nie. Dlatego trudno mi uwierzyć że zdrowe dziecko chce i musi wozić tyłek w wózku. Chyba mamusie tak im wmawiają. Moje dziecko miało niecałe dwa lata jak płakało na widok wózka i zdecydowaliśmy się go odstawić, odtąd chodzi na własnych nogach i nigdy nie noszę go na rękach. Odpowiedz Link Zgłoś
kitka05 Re: chodze z wozkiem = jestem mloda mama 26.07.12, 23:02 Dodam ze moje dziecko jest raczej delikatnej budowy, trochę poniżej 50 centyla zarówno jeśli chodzi o wagę jak i o wzrost. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: chodze z wozkiem = jestem mloda mama 27.07.12, 00:56 kitka05 napisała: > Izazdo, masz wypisz wymaluj takie dziecko jak ja. Nie zauważyłas tylko ze ona ma 3 latka a ty 6,5 latka > Przykład z dziś. Dziecko od 8 do 14 w przedszkolu, następnie 2 godziny basenu ( > pływanie rekreacyjne, ze mną, ale cały czas w ruchu), następnie 1 godz na placu > zabaw i 5 przystanków tramwajowych na piechotę do domu. Serio uważasz ze to co opisałas to jakieś ponadprzecietne zdolności wytrzymalosciowe u 6,5 latka? ? > Ja padłam, dziecko nie Serio? ? 2h godziny na basenie bez jakiegoś intensywnego wysiłku bo trzeba doglądać dziecka, potem połazenie lub nawet siedzenie na placu zabaw, a potem chwila spaceru i podasz? Bo ja to chyba z nudy bym padla a nie z fizycznego zmęczenia. > . Dlatego trudno mi uwierzyć że zdrowe dziecko chce i musi wozić tyłek w wózku. Tia... faktycznie 6,5 latek nie musi. Odpowiedz Link Zgłoś
kitka05 Re: chodze z wozkiem = jestem mloda mama 27.07.12, 12:17 hanalui napisała: > Nie zauważyłas tylko ze ona ma 3 latka a ty 6,5 latka Ale moje dziecko w wieku 3 lat było tak samo energiczne jak teraz. I w wózku nie jeździło i nigdy nie mówiło że go nóżki bolą, tylko wciąż szukało nowych wyzwań. Jedyne co go męczyło i nudziło to bezczynne siedzenie na pupie, gdy sytuacja tego wymagała. > Serio? ? 2h godziny na basenie bez jakiegoś intensywnego wysiłku bo trzeba do > glądać dziecka, potem połazenie lub nawet siedzenie na placu zabaw, a potem chw > ila spaceru i podasz? Bo ja to chyba z nudy bym padla a nie z fizycznego zmęcze > nia. Po pierwsze nie wiesz jak wygląda mój dzień i co robiłam zanim poszłam na basen, więc Twój komentarz jest o dupę strzelić. Po drugie w 30 stopniowym upale człowiek szybciej się męczy, po trzecie moje dziecko od dwóch lat uczy się pływać, więc to nie jest takie sobie chlapanie się w płytkiej wodzie, tylko prawdziwe pływanie na basenie o głębokości 140 - 200cm, gonitwy kto pierwszy przepłynie basen, nurkowanie, skakanie do wody ze słupka i.t.d. Z 2 godz tylko 15 minut było na zjeżdżalni, gdzie ja również się bawiłam. Co do placu zabaw, to ja nie jestem matką siedzącą, tylko aktywnie uczestniczę w zabawie z dzieckiem. Jak ono wchodzi na pajęczynę to ja też, bo się ścigamy, jak ono jeździ na oponie, to ja muszę tą oponę przyciągać i podnosić do niej dziecko, bo jest za niskie i nie dałoby rady samo się złapać. I śmieszy mnie ze odnosisz się tylko do wybranych przykładów a nie wszystkich. > Tia... faktycznie 6,5 latek nie musi. Nie sześciolatek, tylko zdrowy 3 latek. Moje 2,5 letnie dziecko będąc nad morze nie miało wózka i noszone nie było, cały dzień spędzało na dworze w ruchu ( z przerwą na posiłki) i wieczorem robiło kilka km wzdłuż plaży, więc nie wmówisz mi że wózek jest potrzebny 3 czy 4 latkowi. Odpowiedz Link Zgłoś
kitka05 Re: do hanalui 27.07.12, 12:32 Oto pajęczyna na Kępie Potockiej w Warszawie, na której się wczoraj bawiłyśmy, po wyjściu z basenu. Są dzieci sporo starsze od mojego i rodzice nie pozwalają im wchodzić na samą górę, albo nie dają fizycznie rady, a moje dziecko wchodzi na samą górę i to kilkanaście razy i robi to na czas lub ściga się ze mną, bo zwykłe wchodzenie jest już za nudne. Wchodzi na górę odkąd skończyło 3,5 roku. Wysokosć około 8 metrów. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: do hanalui 27.07.12, 13:27 kitka05 napisała: > Oto pajęczyna na Kępie Potockiej w Warszawie, na której się wczoraj bawiłyśmy, > po wyjściu z basenu. Są dzieci sporo starsze od mojego i rodzice nie pozwalają > im wchodzić na samą górę, Super...mam takie na pobliskim placu zabaw, podobna dziecie ma pod szkola, w zasadzie kazdy plac zabaw ma u mnie wieksze lub mniejsze, w zaleznosci jaki plac zabaw duzy, czasem nawet po kilka, mniejsze i wieksze do roznych kategorii wiekowych. Na tych duzych radzil sobie moj 4 latek, ale on jest "malpa" No i u mnie na ten sprzet nie wolno wchodzic doroslym, zwie sie to wandalizmem i mozna za to dostac kare grzywny. Odpowiedz Link Zgłoś
kitka05 Re: do hanalui 27.07.12, 15:08 hanalui napisała: > No i u mnie na ten sprzet nie wolno wchodzic doroslym, zwie sie to wandalizmem > i mozna za to dostac kare grzywny. A u nas to nie wandalizm, tylko wspólne zabawy z dzieckiem i nikt kary za to nie daje. Wandalizm to celowe niszczenie, a nie zabawa. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: do hanalui 27.07.12, 15:34 kitka05 napisała: > A u nas to nie wandalizm, tylko wspólne zabawy z dzieckiem i nikt kary za to ni > e daje. Wandalizm to celowe niszczenie, a nie zabawa. Nastolatki hustajace sie do niebotycznych wysokosci tez sie bawia, co nie znaczy ze nie nieszcza sprzetu i jest to wandalizm. Wchodzenie doroslych na sprzety nieprzeznaczone dla nich jest u nas wandalizmem,. Nie kazda mamunia i tatus ma gabaryty 14-15 latka niestety, ale to osobny temat. Odpowiedz Link Zgłoś
kitka05 Re: do hanalui 27.07.12, 16:27 hanalui napisała: > Nastolatki hustajace sie do niebotycznych wysokosci tez sie bawia, co nie znacz > y ze nie nieszcza sprzetu i jest to wandalizm. Wchodzenie doroslych na sprzety > nieprzeznaczone dla nich jest u nas wandalizmem,. Nie kazda mamunia i tatus ma > gabaryty 14-15 latka niestety, ale to osobny temat. Doprawdy przesadzasz. Trudno żeby nastolatek bujał się jak dwulatek. A jeśli huśtawka jest przystosowana dla nastolatka to nie ma prawa się zepsuć od wysokiego bujania. Przecież nie buja się mocniej niż to możliwe. Dorośli korzystają z zabawek które na oznaczeniach nie mają ograniczeń wiekowych. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: do hanalui 27.07.12, 17:58 kitka05 napisała: > Doprawdy przesadzasz. Trudno żeby nastolatek bujał się jak dwulatek. A jeśli hu > śtawka jest przystosowana dla nastolatka to nie ma prawa się zepsuć od wysokieg > o bujania. Przecież nie buja się mocniej niż to możliwe. A jaki to problem wsadzić tyłek na hustaweczke dla małych dzieci tak jak dorośli na pajeczynki? > Dorośli korzystają z zabawek które na oznaczeniach nie mają ograniczeń wiekowyc > h. Nie wiem jak w PL ale u mnie plac zabaw ma specyfikację np dla dzieci od lat 2-14, kolor czerwony placu dla dzieci 2-6 i zielony 6-14 - to przykład. Tak więc sprzęt na nim nie jest dla 18-20 czy 30 latków. Odpowiedz Link Zgłoś
kitka05 Re: do hanalui 29.07.12, 13:00 hanalui napisała: > A jaki to problem wsadzić tyłek na hustaweczke dla małych dzieci tak jak dorośl > i na pajeczynki? U nas dla dzieci młodszych są specjalne bezpieczne huśtawki z takimi jakby majtkami, do których nawet najchudszy nastolatek by się nie zmieścił. Poza tym są one w części wydzielonej dla dzieci do 6 roku życia i nastolatki nawet tam nie wchodzą. Ten teren jest oddalony od tego dla starszych dzieci o kilkaset metrów i dla bezpieczeństwa ogrodzony. Na pajęczynki dorośli też nie wchodzą, ale to jest Park Rodzinny, stworzony po to żeby mogła z niego korzystać zarówno młodzież jak i dorośli. Oczywiście są zabawki na których jest tabliczka że są przeznaczone dla dzieci w wieku 6-15 lat, ale są też takie jak ta olbrzymia pajęczyna i są one zarówno dla dzieci jak i dorosłych. > Nie wiem jak w PL ale u mnie plac zabaw ma specyfikację np dla dzieci od lat 2- > 14, kolor czerwony placu dla dzieci 2-6 i zielony 6-14 - to przykład. Tak więc > sprzęt na nim nie jest dla 18-20 czy 30 latków. Widać Warszawa zaczyna dbać o swoich mieszkańców i zapewnia zabawę również starszym. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: do hanalui 29.07.12, 15:50 kitka05 napisała: > Na pajęczynki dorośli też nie wchodzą, ale to jest Park Rodzinny, stworzony po > to żeby mogła z niego korzystać zarówno młodzież jak i dorośli. Oczywiście są z > abawki na których jest tabliczka że są przeznaczone dla dzieci w wieku 6-15 lat > , ale są też takie jak ta olbrzymia pajęczyna i są one zarówno dla dzieci jak i > dorosłych. Szczerze powiedziawszy pierwszy raz słyszę ze są place zabaw ze sprzętem dla dorosłych... Tak jak mówiłam u mnie pisze ogólnie o przeznaczeniu placu dla danej grupy wiekowej i nie spotkałam sie by była dla nieskonczonosci > Widać Warszawa zaczyna dbać o swoich mieszkańców i zapewnia zabawę również star > szym. Być moze choć szczerze wątpię, ze ktoś chciałby ponosić odpowiedzialność za wypadek dorosłego w takim miejscu (dorosły moze ważyć 60kg i 150kg) ... Ot ludziska pakują swoje pupy bo sie da je wcisnąć Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: do hanalui 27.07.12, 17:11 > Super...mam takie na pobliskim placu zabaw, podobna dziecie ma pod szkola, w za > sadzie kazdy plac zabaw ma u mnie wieksze lub mniejsze, w zaleznosci jaki plac > zabaw duzy, czasem szczerze wątpię, bo troche takich pajęczyn w życiu widziałam, a takiej wielkiej nigdzie indziej Nie wiem, czy ona ma jakieś przeznaczenie wiekowe, ale na pewno dla 4-latków jest za duża. Włażenia rodziców na zabawki przeznaczone dla dzieci nie pochwalam ze względów bezpieczeństwa. A niech sie taki dorosły zwali na dzieci wspinające sie poniżej. Wiem tez o jakiej oponie kitka mówi, ona jest zawieszona bardzo wysoko, moja niska 6-latka bez podsadzenia nie dosiegnęłaby. Ale ja tez wychodzę z zalożenia, że skoro nie sięga sama, to znaczy, że zabawka jest przeznaczona dla starszych i na siłę nie wpycham.... Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: do hanalui 27.07.12, 18:12 agni71 napisała: > > Super...mam takie na pobliskim placu zabaw, podobna dziecie ma pod szkola > , w za > > sadzie kazdy plac zabaw ma u mnie wieksze lub mniejsze, w zaleznosci jaki > plac > > zabaw duzy, czasem > > szczerze wątpię, bo troche takich pajęczyn w życiu widziałam, a takiej wielkiej > nigdzie indziej > Nie wiem, czy ona ma jakieś przeznaczenie wiekowe, ale na pewno dla 4-latkó > w jest za duża. Nie wiem nie będę sie spierać bo oceniam to ze zdjęcia. Czy u mnie jest taka duza ... tak mi sie wydaje...ale moze tylko w warszawce miewają takie duże i nigdzie indziej na świecie Jak dla mnie kwestia odległości poziomów a te wyglądają na focie dosyc blisko i gęsto, rzeklabym ze nawet bardzo gesto + te podwieszenia od dołu. Ja nigdy nie sprawdzalam czy to dla tego czy innego wieku, jak dziec wylezie i sobie radzi to znaczy ze dla niego. Ale jak mówiłam moje dziecie "małpa" Odpowiedz Link Zgłoś
kitka05 Re: do hanalui 29.07.12, 12:37 Bez przesady, to nie jedyna taka duża pajęczyna w Warszawie. Podobne (a nie wiem czy nawet nie większe) są chociażby w Ursusie i na Pradze Południe. Jeśli 4-latek jest sprawny, to nie ma najmniejszego problemu żeby się na tej pajęczynie bawił, szczególnie że są tam fajne "koszyczki" w których może sobie ewentualnie odpocząć. Oczywiście jeżeli się boi i nie wykazuje chęci, to nie wolno zmuszać. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: chodze z wozkiem = jestem mloda mama 27.07.12, 13:14 kitka05 napisała: > Po pierwsze nie wiesz jak wygląda mój dzień i co robiłam zanim poszłam na basen > , więc Twój komentarz jest o dupę strzelić. Opieram sie o to co napisalas...nie zauwazylam niczego meczocego nawet jesliby dorzucic do tego 8 godzin w pracy. > po trzecie moje dziecko od dwóch lat uczy się pływać, > więc to nie jest takie sobie chlapanie się w płytkiej wodzie, tylko prawdziwe > pływanie na basenie o głębokości 140 - 200cm, gonitwy kto pierwszy przepłynie b > asen, nurkowanie, skakanie do wody ze słupka i.t.d. Z 2 godz tylko 15 minut był > o na zjeżdżalni, gdzie ja również się bawiłam. Ojej...przechwalamy sie...moje dzieko od skonczenia roku wraz z przedszkolem ma lekcje plywania. Wiem na czym plywanie polega wiec nie musisz mi tlumaczyc I nie wiem czy to o tobie czy o dziecku, ale zarowno dla doroslego jak i dla 6.5 latka to nie jakies halo t co opisalas powyzej > Co do placu zabaw, to ja nie jestem matką siedzącą, tylko aktywnie uczestniczę > w zabawie z dzieckiem. Jak ono wchodzi na pajęczynę to ja też, bo się ścigamy, Lazisz po dzieciecym sprzecie na placu zabaw? ? To sie nazywa wandalizm, przynajmniej u mnie i jest to zabronione, bo sprzet ten nie jest przeznaczony dla doroslych. > jak ono jeździ na oponie, to ja muszę tą oponę przyciągać i podnosić do niej dz > iecko, bo jest za niskie i nie dałoby rady samo się złapać. A co to za plac zabaw ze sprzet nie jest dostosowany do 6.5 latka? Jak nie moze dostac, samodzielnie skorzystac takie duze dziecko to znaczy ze sprzet nie jest dostosowany do jego wieku lub rozmiaru. Serio rozumiem pomaganie na placu zabaw 2-3 latkowi ale 6.5 latkowi? Wspinac sie nie umie, podciagac sie nie umie? > I śmieszy mnie ze odnosisz się tylko do wybranych przykładów a nie wszystkich. A mnie smieszy jak robi ktos geniusza z normalnego dziecka lub porownuje 6.5 latka do 2-3 latka. > Moje 2,5 letnie dziecko będąc nad morze nie miało wózka i noszone nie było, cał > y dzień spędzało na dworze w ruchu ( z przerwą na posiłki) i wieczorem robiło k > ilka km wzdłuż plaży, więc nie wmówisz mi że wózek jest potrzebny 3 czy 4 latko > wi. Wg ciebie niepotrzebny wg mnie potrzebny. Jak mowilam nie zauwazylam by dlugie jezdzenie wg twoich norm wplynelo na moje dziecie negatywnie. Moj 5 latek nie potrzebuje pomocy na placu zabaw, nie trzeba go nigdzie podnosic i podsadzac, po rurach sie wspina jak strazacy. Mieszkam 10 min piechota od plazy wiec latanie po plazy to dla mnie nie jakas halo atrakcja, z 2 latkiem na plazy mozna wiele innych ciekawych rzeczy robic a niekoniecznie lazic kilomery. Serio zastanawiam sie po cholere ludzie z tymi maluchami tyle laza, jak mozna robic wiele innych ciekawych ruchowych rzeczy na spacerze niz tylko lazenie? Rower, hulajnoga, pilka, sprzet do odbijania...tylko moze latwiej coponiektorym doroslym dzieciaka za lapke i maszerowac niz zapewnic mu sprzety do zabawy, bo te nieco ciezkawe i objetosciowe, a po co je taszczyc jak mozna maszerowac Aaaa....i u mnie przejazd komunikacja z wozkiem nic nie kosztuje, wszedzie sa podjazdy, windy. Smiem twierdzic ze te razygnujace wczesnie mamuski rezygnuja tak szybko podobnie jak i z pieluch - ze wzgledow ekonomicznych, albo dlatego ze 2 dziecko, a nie stac na wymiane na podwojny wozek, a nie dlatego ze ich dziecko nie chce korzystac z wozka. Odpowiedz Link Zgłoś
ciociacesia czytajac was czuje sie 27.07.12, 14:16 jakas mało sprawna i do tego wyrodna. i tez wchodze na pajaka, ale tylko tyle ile potrzeba zeby asekurowac córke, ona na szczscie nie chce jeszcze na sama gore wlazic Odpowiedz Link Zgłoś
kitka05 Re: chodze z wozkiem = jestem mloda mama 27.07.12, 15:01 hanalui napisała: > Ojej...przechwalamy sie...moje dzieko od skonczenia roku wraz z przedszkolem ma > lekcje plywania. Wiem na czym plywanie polega wiec nie musisz mi tlumaczyc > I nie wiem czy to o tobie czy o dziecku, ale zarowno dla doroslego jak i dla 6. > 5 latka to nie jakies halo t co opisalas powyzej Nie przechwalam sie bo nie mam czym i komu. A w jakim to kraju roczne dzieci do przedszkola chodzą i jeszcze uczą się pływać? Pochwal się, bo chętnie bym się coś więcej dowiedziała. Moje dziecko ,owszem chodziło na pływanie dla maluszków od 6 m-ca życia, ale prywatnie i musiałam być z nim w wodzie. I były to zabawy, a nie samodzielne pływanie. A nauka pływania była z przedszkola dopiero od 4 roku życia. Dla Ciebie nic nie jest halo, tylko większość dzieci do 8 roku życia w ogóle nie umie pływać (no chyba ze tam gdzie mieszkasz), bo wtedy mają naukę pływania w szkole. > Lazisz po dzieciecym sprzecie na placu zabaw? ? To sie nazywa wandalizm, przy > najmniej u mnie i jest to zabronione, bo sprzet ten nie jest przeznaczony dla d > oroslych No widzisz tak dobrze mamy w tej Warszawie, ze zarówno dzieci jak i dorośli mogą się tu bawić. > A co to za plac zabaw ze sprzet nie jest dostosowany do 6.5 latka? Jak nie moze > dostac, samodzielnie skorzystac takie duze dziecko to znaczy ze sprzet nie jes > t dostosowany do jego wieku lub rozmiaru. Serio rozumiem pomaganie na placu zab > aw 2-3 latkowi ale 6.5 latkowi? Wspinac sie nie umie, podciagac sie nie umie? Czytaj ze zrozumieniem. Na 8 metrową pajęczynę wchodziło samo jak miało 3,5 roku i nie miało problemu. Natomiast opona jest przystosowana dla wyższych dzieci i niestety muszę dziecko do niej podnosić, bo nie jet ptakiem i nie doleci, a nie ma się po czym wspiąć czy podciągnąć. Dołączam zdjęcie, gdzie widać ze stoi dorosły żeby pomóc dzieciom. > Mieszkam 10 min piechota od plazy wiec latanie po plazy to dla mnie nie jakas h > alo atrakcja, z 2 latkiem na plazy mozna wiele innych ciekawych rzeczy robic a > niekoniecznie lazic kilomery. Dla Ciebie to nie jest atrakcja, ale jeśli ten dwulatek nie mieszka nad morzem, to dla niego jest atrakcja, iść, skakać po falach i.t.d. Wiesz jakoś o zachodzie słońca fajniej pospacerować niż budować zamki z piasku, zbierać muszelki czy grać w piłkę, a zjeżdżalnie na plaży są już zamknięte. To robimy w dzień. > Serio zastanawiam sie po cholere ludzie z tymi maluchami tyle laza, jak mozna r > obic wiele innych ciekawych ruchowych rzeczy na spacerze niz tylko lazenie? Row > er, hulajnoga, pilka, sprzet do odbijania...tylko moze latwiej coponiektorym do > roslym dzieciaka za lapke i maszerowac niz zapewnic mu sprzety do zabawy, bo te > nieco ciezkawe i objetosciowe, a po co je taszczyc jak mozna maszerowac Serio Twoje dziecko po piachu wzdłuż plaży jeździ na hulajnodze i rowerze? Moje jeździ i na rowerze i na rolkach i na hulajnodze ale w miejscach do tego przeznaczonych. I ja tego nie dźwigam, bo to dziecka sprzęt i wie jak z niego korzystać, a ja jak potrzebuję ciężarki podźwigać to na siłownie idę. Za rękę też nie prowadzam od 2 roku życia, bo dziecko wychować umiałam i wie jak należy się na ulicy zachowywać. A jeśli nie wiesz po co ludzie na spacerze z dzieckiem chodzą, to załączam definicję słowa spacer ze słownika języka polskiego: spacer «chodzenie, przejście się na świeżym powietrzu dla przyjemności lub dla zdrowia». Może ci to trochę rozjaśni w głowie. Jest czas na zabawę i czas na spacer, jedno nie wyklucza drugiego. > Aaaa....i u mnie przejazd komunikacja z wozkiem nic nie kosztuje, wszedzie sa p > odjazdy, windy. Smiem twierdzic ze te razygnujace wczesnie mamuski rezygnuja ta > k szybko podobnie jak i z pieluch - ze wzgledow ekonomicznych, albo dlatego ze > 2 dziecko, a nie stac na wymiane na podwojny wozek, a nie dlatego ze ich dzieck > o nie chce korzystac z wozka. U nas też komunikacja dla dzieci darmowa i windy do metra też są, nie mieszkam w buszu. Dwójki dzieci nie mam więc ekonomia u mnie w grę nie wchodzi. Zresztą chyba jak ktoś się decyduje na kolejne dzieci, to i z kosztami się liczy, bo wózek to tylko kropla potrzeb. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: chodze z wozkiem = jestem mloda mama 27.07.12, 15:24 kitka05 napisała: >A w jakim to kraju roczne dzieci do > przedszkola chodzą i jeszcze uczą się pływać? Nie wiem jak nazwaqc placowke ktora sprawuje opieke nad dziecmi od 0.5 roku do 11 lat, wiec nazywam ja przedszkolem. Pochwal się, bo chętnie bym się > coś więcej dowiedziała. Moje dziecko ,owszem chodziło na pływanie dla maluszków > od 6 m-ca życia, ale prywatnie i musiałam być z nim w wodzie. Moje przedszkole mialo taka mozliwosc co nie znaczy ze wszystkie takie maja. IE I były to zabawy > , a nie samodzielne pływanie. A nauka pływania była z przedszkola dopiero od 4 > roku życia. No wiesz...dla roczniakow to tez raczej byly zabawy bo to normalne dzieci, lekcje plywania sa w zaleznosci od dojrzalosci dziecka ale od 3 lat mniej wiecej. > No widzisz tak dobrze mamy w tej Warszawie, ze zarówno dzieci jak i dorośli mog > ą się tu bawić. Czy ja wiem...nie chcialbym by jakas niezgrabna mamuska chroniaca swoja pocieche niechcacy nadepnela na moje dziecko lub je stracila. Dzieci powinny sobie same radzic, dochodzic i wspinac sie dotad dokad potrafia, mozna podpowiadac, ale skoro dzieciak sobie nie radzi, nie chce, nie umie to znaczy ze to jego granica, sprzet dalej nie dla niego - taka filozofia moja > Natomiast opona jest przystosowana dla wyższych dzieci > i niestety muszę dziecko do niej podnosić, bo nie jet ptakiem i nie doleci, a n > ie ma się po czym wspiąć czy podciągnąć. Skoro dostosowana do wyzszych dzieci to znaczy ze do wyzszych dzieci chyba logiczne > Dla Ciebie to nie jest atrakcja, ale jeśli ten dwulatek nie mieszka nad morzem, > to dla niego jest atrakcja, iść, skakać po falach i.t.d. Wiesz jakoś o zachodz > ie słońca fajniej pospacerować niż budować zamki z piasku, zbierać muszelki czy > grać w piłkę, a zjeżdżalnie na plaży są już zamknięte. To robimy w dzień. I do tego te kilometry chodzenia? Bo dla mnie to sie zamyka w jakims 0.5 km max > Serio Twoje dziecko po piachu wzdłuż plaży jeździ na hulajnodze i rowerze? Nie kochana...to bylo do tych kilometrach z 2.3 latkiem ktore sie chodzi z dzieckiem a nie o plazy Moje > jeździ i na rowerze i na rolkach i na hulajnodze ale w miejscach do tego prze > znaczonych. I ja tego nie dźwigam, bo to dziecka sprzęt i wie jak z niego korzy > stać, a ja jak potrzebuję ciężarki podźwigać to na siłownie idę. Mowisz o 2-3 latku czy o 6? Bo ja te sprzety procz rolek oczywiscie mialam na wieksosci spacerow w wieku 2-4 lat i kiedy nieuzywany to byl w wozku > e prowadzam od 2 roku życia, bo dziecko wychować umiałam i wie jak należy się n > a ulicy zachowywać. > A jeśli nie wiesz po co ludzie na spacerze z dzieckiem chodzą, to załączam defi > nicję słowa spacer ze słownika języka polskiego: > spacer «chodzenie, przejście się na świeżym powietrzu dla przyjemności lub > dla zdrowia». Może ci to trochę rozjaśni w głowie. Jest czas na zabawę i > czas na spacer, jedno nie wyklucza drugiego. > U nas też komunikacja dla dzieci darmowa i windy do metra też są, nie mieszkam > w buszu. Ale za wozek placisz o ile mnie pamiec nie myli, no chyba ze sie ostatnio cos przepisy pozmienialy Odpowiedz Link Zgłoś
kitka05 Re: chodze z wozkiem = jestem mloda mama 27.07.12, 16:15 hanalui napisała: > Czy ja wiem...nie chcialbym by jakas niezgrabna mamuska chroniaca swoja pociech > e niechcacy nadepnela na moje dziecko lub je stracila. Dzieci powinny sobie sam > e radzic, dochodzic i wspinac sie dotad dokad potrafia, mozna podpowiadac, ale > skoro dzieciak sobie nie radzi, nie chce, nie umie to znaczy ze to jego granica > , sprzet dalej nie dla niego - taka filozofia moja Uwierz, że niezgrabne mamuśki, to nie wchodzą na takie konstrukcje i zazwyczaj swoim dzieciom tez wmawiają że to nie dla nich zabawka. Dzieci radzą sobie same, ale jaka to radocha pobawić się z rodzicami. > I do tego te kilometry chodzenia? Bo dla mnie to sie zamyka w jakims 0.5 km max Może Wy nie lubicie spacerować, ale my i nasze dziecko tak. Mam mu tego zabronić? My wracając z placu zabaw przeszliśmy wczoraj 2,6km i takie wędrówki dziecko miało też w wieku 3 lat ( x 2 bo w obie strony) i zawsze szło albo jechało na rowerku biegowym, bo tak lubi, a nie bo ja go do tego zmuszałam. > Ale za wozek placisz o ile mnie pamiec nie myli, no chyba ze sie ostatnio cos p > rzepisy pozmienialy Za wózek też się nie płaci. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: chodze z wozkiem = jestem mloda mama 27.07.12, 15:40 kitka05 napisała: Natomiast opona jest przystosowana dla wyższych dzieci > i niestety muszę dziecko do niej podnosić, bo nie jet ptakiem i nie doleci, a n > ie ma się po czym wspiąć czy podciągnąć. Dołączam zdjęcie, gdzie widać ze stoi > dorosły żeby pomóc dzieciom. > Nie rozumiem ideii tej opony, moze zdjecie jakis takie. Co sie niby na tym robi? Husta? Dla mnie ten sprzet nie wyglada bezpiecznie, przynajmniej z perspektywy tego zdjecia. Nie wsadzalabym dzieciaka na zaden sprzet z ktorego dziecie nie potrafi samo zejsc lub wlezc. Jesli to przeznaczone dla starszych dzieci a moje dziecie nie jest w stanie samodzielnie sobie na tym radzic to z tego nie korzysta. Nie kumam tego parcia rodzicow ktorzy wsadzaja za male dzieci, sprawnosciowo niedorosle na sprzety nieprzeznaczone dla nich i potem maja pretensje ze starsze dzieci nie uwazaja na te mlodsze niezdarne Odpowiedz Link Zgłoś
kitka05 Re: chodze z wozkiem = jestem mloda mama 27.07.12, 15:55 Opona wisi na linie. Opona posiada rączke do trzymania się. Dziecko się tego chwyta i z jednego końca (w powietrzu) jedzie do drugiego końca zabawki. Musi to być wysoko, żeby dziecko nie dotykało nogami ziemi. > Nie kumam tego parcia rodzicow ktorzy wsadzaja za male dzieci, sprawnosciowo ni > edorosle na sprzety nieprzeznaczone dla nich i potem maja pretensje ze starsze > dzieci nie uwazaja na te mlodsze niezdarne Tu nie chodzi o parcie rodziców, tylko chęć dziecka, bo to fajna zabawa. Moje dziecko do niczego zmuszane nie jest. I jeśli dziecko ma na tyle silne ręce żeby się utrzymać, to nie zrobi sobie krzywdy, a jeśli ma słabe ręce, to i w wieku kilkunastu lat sobie nie poradzi. Jeszcze nie spotkałam się żeby starsze dzieci nie uważały na te młodsze i żeby ktoś miał pretensje. Jakaś przewrażliwiona jesteś. A jeśli dziecko jest niezdarne to nie korzysta z takich zabawek, tylko z innych. > Jesli to przeznaczone dla starszych dzieci a moje dziecie nie jest w stanie sam > odzielnie sobie na tym radzic to z tego nie korzysta. Wiesz, przykładowo dziecko 6 letnie może mieć 106 cm wzrostu jak i 128, więc trudno tu mówić czy zabawka jest dla starszych czy dla młodszych dzieci. Zresztą na wszystkich zabawkach jest napisany przedział wiekowy w jakim można korzystać z danej zabawki, jak również każda ma atest i nazwę producenta. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: chodze z wozkiem = jestem mloda mama 27.07.12, 16:54 kitka05 napisała: > Opona wisi na linie. Opona posiada rączke do trzymania się. Dziecko się tego ch > wyta i z jednego końca (w powietrzu) jedzie do drugiego końca zabawki. Musi to > być wysoko, żeby dziecko nie dotykało nogami ziemi. No ale skor nie potrafi sie chwycic...to znaczy ze nie dla niego, nie? > Tu nie chodzi o parcie rodziców, tylko chęć dziecka, bo to fajna zabawa. Moje d > ziecko do niczego zmuszane nie jest. I jeśli dziecko ma na tyle silne ręce żeby > się utrzymać, to nie zrobi sobie krzywdy, a jeśli ma słabe ręce, to i w wieku > kilkunastu lat sobie nie poradzi. Jeszcze nie spotkałam się żeby starsze dzieci > nie uważały na te młodsze i żeby ktoś miał pretensje. No wlasnie chodzi o parcie...wiesz ile tu watkow przez lata wiedzilam jak to maluszek jest popychany na zjezdalni bo wstretne 3-5 latki nie uwazaja? Jakaś przewrażliwiona je > steś. A jeśli dziecko jest niezdarne to nie korzysta z takich zabawek, tylko z > innych. No akurat mi to bardzo daleko do przewrazliwienia > Wiesz, przykładowo dziecko 6 letnie może mieć 106 cm wzrostu jak i 128, więc tr > udno tu mówić czy zabawka jest dla starszych czy dla młodszych dzieci. Zresztą > na wszystkich zabawkach jest napisany przedział wiekowy w jakim można korzystać > z danej zabawki, jak również każda ma atest i nazwę producenta. Ale nie chodzi o przedzial wiekowy tylko o to czy dziecko sobie na niej samodzielnie radzi. Jak radzi sobie 2 latek bo jest odpowiednio duzy i sprytny to czemu nie, a jak 6 latek nie dostaje i nie potrafi sie wdrapac, doskoczyc, powspinac to znaczy ze nie dla niego. Odpowiedz Link Zgłoś
kitka05 Re: chodze z wozkiem = jestem mloda mama 29.07.12, 13:08 hanalui napisała: > Ale nie chodzi o przedzial wiekowy tylko o to czy dziecko sobie na niej samodzi > elnie radzi. Jak radzi sobie 2 latek bo jest odpowiednio duzy i sprytny to czem > u nie, a jak 6 latek nie dostaje i nie potrafi sie wdrapac, doskoczyc, powspina > c to znaczy ze nie dla niego. Nawet te bezpieczne huśtawki dla najłodszych (z majtkowymi siedziskami) sa tak skonstruowane lub na takiej wysokości że trzeba je tam wsadzić i jeszcze pobujać bo nie jeden trzylatek jeszcze nie umie, więc Twoja logika w tym przypadku jet nic nie warta. > No wlasnie chodzi o parcie...wiesz ile tu watkow przez lata wiedzilam jak to ma > luszek jest popychany na zjezdalni bo wstretne 3-5 latki nie uwazaja? Nigdy nie spotkałam sie z takim problemem. Może tu gdzie mieszkam wyjątkowa kultura panuje. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: chodze z wozkiem = jestem mloda mama 29.07.12, 15:36 kitka05 napisała: > Nawet te bezpieczne huśtawki dla najłodszych (z majtkowymi siedziskami) sa tak > skonstruowane lub na takiej wysokości że trzeba je tam wsadzić i jeszcze pobuja > ć bo nie jeden trzylatek jeszcze nie umie, więc Twoja logika w tym przypadku je > t nic nie warta. Alez gdybyś uważnie czytała to byś zauważyła ze ja nie mam nic przeciwko pomaganiu 2-3 latkom bo to normalne. Ale 6 latki powinny sobie radzić same i korzystać z tych sprzętów na jakie są w stanie samodzielnie sie wydrapac Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: chodze z wozkiem = jestem mloda mama 27.07.12, 10:48 Dlatego trudno mi uwierzyć że zdrowe dziecko chce i musi wozić tyłek w wózku. > Chyba mamusie tak im wmawiają. Moje dziecko miało niecałe dwa lata jak płakało > na widok wózka i zdecydowaliśmy się go odstawić, odtąd chodzi na własnych noga > ch i nigdy nie noszę go na rękach. Ale to własnie zachowanie twojego dziecka nie jest normą. Wszystkie znane mi dzieci, włącznie z trójka moich, sa jednak mniej wytrzymałe. Daltego mnie dziwi twoje zdziwienie Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: chodze z wozkiem = jestem mloda mama 27.07.12, 01:12 izazdo napisała: > jesli ktos jeszcze ma pomysl jak bezpiecznie zmeczyc trzylatka, prosze o sugest > ie. Ja niestety nie poradzę bo miałam zwyczajne dziecko, ze zwyczajnymi uzdolnieniami. W wieku 2-3 lat pomykalo moje dziecie w wózku jako partner do biegania dla mnie. Pomimo ze tyłek miał wozny prawie do 4 lat, to jak nie siedział to pomykal na hulajnodze, na rowerku balansowym, grał w piłkę i sporo lazil i biegał a w wózku jechały akurat sprzęty nieuzywane w danym momecie. Sprzetemi poszczególnymi zajmował 15-30 minut i zmiana na nowe. Prócz tego basen oraz jazdy rowerowe jako pasażer w foteliku. Dziś jako 5 latek robi na 2 kółkach 15-20 km trasy, pływa, na sciance wspinaczkowej jest lepszy od starszych kolegow. Nie zauważyłam by wózek mu zaszkodził Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: chodze z wozkiem = jestem mloda mama 27.07.12, 11:52 ok, sa bardzo wytrzymale dzieci, moja tez z tych bardzo wytrzymalych mimo ze bardzo drobna jest i tez w wieku trzech lat przemierzala dlugie trasy, calodniowe wedrowki po gorach itp. Ale wozek byl w uzyciu w drodze do przedszkola bo po prostu z rana miala fochy a my w pospiechu nie mielismy czasu na uzeranie sie. Takze to dlugie jezdzenie wozkiem do przedszkola (do 3,5 roku z kawalkiem) nie wykluczalo innej aktywnosci. Dodam, ze wozkiem dowozono wiecej dzieci, bo wozkownia przyprzedszkolna byla pelna. A ci bezwozkow dojezdzali samochodem albo rowerem jako pasazer u rodzica. Odpowiedz Link Zgłoś
e-kasia27 Re: chodze z wozkiem = jestem mloda mama 26.07.12, 18:54 izazdo napisała: > A wsrod znajomych zauwazylam taka prawidlowosc, ze ludzie planujacy kolejne dzi > eci szybko wysadzaja pocieche z wozka, natomiast ci, ktorzy wiecej dzieci nie p > lanuja, woza nawet i 5-latki. Moim zdaniem tacy rodzice maja problem z pozegani > em sie z wozkiem, bo to oznacza koniec nieuchronny koniec pewnego etapu. Chodze > z wozkiem = jestem mloda mama. > Ha, ha, to ja widocznie jeszcze bardzo młoda mama jestem! Trochę trudne, do zaakceptowania, zważywszy na to, że moja najstarsza właśnie studia skończyła, ale niech tam, bardzo mi miło, żem jeszcze taka młoda! Wszystkie moje dzieci długo w wózku jeździły, co najmniej do lat czterech i to wcale nie wykluczało łażenia po górach bez wózka i BEZ NOSIDŁA, bo tego to akurat nigdy nie chciało mi się używać i dziecka targać, za wygodna jestem. Odpowiedz Link Zgłoś
ciociacesia 3,5 roku 25.07.12, 21:10 od tego czasu nie uzywam, bo wiecej zachodu z wozkiem niz z niego pozytku Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Kiedy zupełnie przestaliście korzystać z wózk 29.07.12, 22:11 Córa- jak miała ze 3 lata, choć do 3.5 mieliśmy podwójny i czasem wsiadała. Teraz też czasem dosiądzie się do brata, jak wracamy z placu zabaw i jest zmęczona. Młody natomiast wózek uwielbia, potrafi nawet w mieszkaniu kokosić się w środku. Nie mam pojęcia, skąd mu się to wzięło. Tak samo uwielbia czapki i buty, czego też pojąć nie mogę. Ale ma dopiero 2 lata, więc niech sobie jeździ. Dla mnie to duża wygoda, bo nie muszę targać w rękach tych wiaderek, piłek, samochodów, bidonów z piciem, pieluch i chusteczek. Odpowiedz Link Zgłoś
iskierka40 Re: Kiedy zupełnie przestaliście korzystać z wózk 29.07.12, 22:43 2,4miesiące nad morze zabraliśmy,bo bardzo dużo chodziliśmy. Tak na codzień chodzi na nogach Odpowiedz Link Zgłoś
iwonsik Re: Kiedy zupełnie przestaliście korzystać z wózk 30.07.12, 22:27 Przestaliśmy korzystać z wózka jakoś tuż po 2 urodzinach, teraz, gdy ma 2 lata i 4 miesiące jeśli idziemy dalej bierzemy rower biegowy i znacznie dalej z nim "zajdziemy" niż na nogach, spokojnie spacer 5-6km. Odpowiedz Link Zgłoś
bibiczka [...] 07.08.12, 15:00 Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: Kiedy zupełnie przestaliście korzystać z wózk 07.08.12, 16:13 nie spamuj!!! Twoja wypowiedz nie ma sensu, jakbys miala dziecko, to bys sama wiedziala dlaczego. Odpowiedz Link Zgłoś
koza_w_rajtuzach Re: Kiedy zupełnie przestaliście korzystać z wózk 07.08.12, 16:25 3 lata, bo młodszy brat się urodził. Ale przyznam się, że na jakichś dłuższych wypadach zdarzało się, że nieśliśmy córkę. Syn 3,5 roku dalej jeździ i na pewno w najbliższym czasie nie zrezygnujemy całkowicie z wózka. Odpowiedz Link Zgłoś