mamajaktalala
01.08.12, 14:35
czy ja jestem jakaś lewa czy mojemu dziecku coś dolega...nie wiem co ja mogę zrobić, jak zmobilizować, ona wciąż nie chodzi.
to już 16ty miesiąc jej życia i raczej na nic się nie zanosi...
napiszcie czy któ?aś z was tak miała, bo ja już naprawdę zaczynam wątpić.
i jeszcze to całe otoczenie... od olewających problem (którzy lekceważą mnie śmiejąc się: tak, tak, i ty myślisz że do 5 lat nie zacznie chodzić? hahaha) po osoby wredne i współczujące brrrr...bo ich dziecko chodziło jak miało,9, 10 czy 11 mcy.
a jak oni wszyscy postradali pamięć, bo ja pamiętam ich pociechy starsze od mojego o kilka miesięcy i wiem że nie chodzili przed rokiem ale to mniej ważne.
ja nie wiem co mam robić. miała badany przy innej okazji kręgosłup-podobno jest wsyztsko ok.
ale rozwija się wolno, motorycznie-bardzo wolno.
od urodzenia kładziona na brzuchu, przewracała się w 4tym, niedługo potem zaczęła się czołgać, ale im póżniej tym było gorzej-usiadła samodzielnie dopiero jak miała 9mcy skonczone, zaczęła raczkować dopiero jak miała 10 mcy, mimo że czołgała się od 7mca, pierwszy raz sama wstała jak miała rok i tydzień, jak miała 13 mcy zaczęła się przesuwać przy meblach, ale ciągle bokiem, prodzem jeszcze nie chodzi sama przy meblach -sami widzicie że to strasznie długo trwa, wsyztsko ale dlaczegooo??? nie potrafi też ukucnąć i wstać...czasem puszcza się i stoi chwilę bez trzymania ale potem od razu pada na pupę.
ja jestem z tych co nie sadzają, nie stawiają, ale juz sama nie wiem, wszyscy mi dookoła mówią, że ona musi nogi ćwiczyć...ale przecież nie będę jej ciągać za ręce...
nie wiem co mam robić. dziecko jest nerwowe, trudno się z ni funkcjonuje bo widać że już kuma wszystko i widzi że wszyscy dookoła chodzą a ona nie. ja też schizuję, jakbym miała jakieś niepełnosprawne dziecko-patrzą że taka wielka a cięgle w wózku albo na czworaka, wyjśc z nią nigdzie się nie da, bo nie chce na rękach tylko na podłogę, a tam przecież nie umie chodzić tylko raczkować, co jest niemożliwe w kościele, urzędzie czy sklepie.
jestem zrozpaczona i mam już wszystkiego dość. mam wrażenie że to nigdy się nie skończy...