Wczoraj na zebraniu dowiedzialam sie ze grupa mojej coreczki (4-5 latkow) bedzie miala w tym roku szkolnym 2-dniowa wycieczke rowerowa (na 2 kolkach). Fajnie. Wycieczka przez las, teren pagorkowaty, po drodze 2 jeziora, zamek, nocleg w hotelu...

Martwi mnie jednak fakt, ze przedszkolaki beda mialy do przejechania 20 km w jedna strone, w dodatku z wypchanym plecakiem na plecach (w srodku minimum pizama, recznik, bielizna na zmiane, klapki, szczotka do zebow, pasta, zel do kapieli...) + 20 km powrot !!! Toz to prawdziwy maraton

Nie za duzo dla takich malych dzieci? Pani wcale tak nie uwaza, smiala sie nawet ze mozna dac dziecku smoczek, butelke z mlekiem czy pampersa na noc jak jeszcze uzywa. No problem. Co wy na to?