koleandra
19.07.04, 10:48
Pragnę 100% bezpieczeństwa mojego dziecka w czasie podróży. No więc - fotelik.
Ale moja córka nie da się do niego posadzić. Jest krzyk, histeria, pisk,
płacz, wyginanie. Jednym słowem - jak by ją ze skóry obdzierali.
A ja - książeczki, misie, soczek, mleczko, lalka, wierszyki, grające
pozytywki - łącznie z komórką. Choćbym na głowie stanęła - ją nic nie
obchodzi, tylko wyje i się rzuca. W dodatku teraz upały, ona spoci sie jak
mysz, wysiądziemy potem z samochodu i choroba murowana.
Kilka razy uległam - wzięłam na kolana i teraz to już nawet o foteliku nie ma
mowy. Tak strasznie się o nią boję choć jeździmy bardzo wolno i tylko wtedy
kiedy na prawdę musimy. Nie wiem co mam robić. Dziś też jedziemy - niby nie
daleko i droga raczej pusta. Moja siostra powiedziała - fotelik i koniec. No
i oczywiście ma rację ale ja nie wiem jak wszyscy to wytzrymamy - a kierowca
w szczególności. Macie jakieś sposoby oprócz podróży w czasie snu - bo mała
właśnie się wyspała a za 2-3 godzinki musimy jechać.
Aha, zapomniałam napisać - Ada ma półtora roku.