Dodaj do ulubionych

Szkoły na "Zachodzie"

20.03.13, 10:15
Natchnęły mnie wypowiedzi z sąsiedniego forum, dotyczące szkół na Zachodzie i tak się zastanawiam (to do zwolenników polskiej wersji reformy edukacji):
czy polskie warunki nauki naprawdę wydają się Wam DOBRE? Tak dobre, żeby wypychać do szkół coraz młodsze roczniki dzieci?
Nie wkurza Was, że MEN lekką ręką wydaje 2 000 000 zł z podatków na PROMOCJĘ reformy, która w cywilizowanych krajach, w obecnej wersji, nie miałaby racji bytu?

A tutaj film dla osób, które chciałyby coś jednak zmienić w obecnym systemie nauczania w PL:
www.youtube.com/watch?v=0ZwgFHLOCI0
Obserwuj wątek
    • aihnoa Re: Szkoły na "Zachodzie" - Nowa Zelandia 20.03.13, 10:17
      forum.gazeta.pl/forum/w,46,142922239,143133611,Re_zagranica_jak_jest_.html
      "Sama mam przyjemność uczyć w szkole podstawowej w południowym dystrykcie Nowej Zelandii West Coast i to co jest tutaj nijak się ma do polskich warunków uczenia się dzieci.

      Tutaj grupa przedszkolna w szkole to 5 i 6 latki - jest nie większa niż 12 dzieci.
      Klasa pierwsza to 6 i 7 latki - nie więcej jak 20 dzieci."


      oraz: "Każdy dziecko oceniane jest indywidualnie w zakresie możliwości psychicznych, emocjonalnych i otrzymuje od Państwa wsparcie. Natychmiast. Drugi nauczyciel w klasie, logopeda, terapeuta, psycholog.

      Sześciolatek niedojrzały nie wędruje do klasy pierwszej ma prawo pozostać w grupie przedszkolnej."
      • aurita Re: Szkoły na "Zachodzie" - Nowa Zelandia 20.03.13, 14:32
        > Klasa pierwsza to 6 i 7 latki - nie więcej jak 20 dzieci."[/b]

        klasa pierwsze w szkole mojego dziecka licza 22-24 osoby: to nie jest jakos porazajaco wiecej. Idealnie byloby 16, ale jak widac nawet w Nowej Zelandii tak nie ma. Ja pamietam swoja klase pierwsza: bylo nas 39 smile
    • aihnoa Re: Szkoły na "Zachodzie" - UK 20.03.13, 10:18
      i trochę bliższy "Zachód" - UK, opis dotyczy 4 klasy (uczeń lat 9,5):

      forum.gazeta.pl/forum/w,46,143190559,143204015,Re_O_czytaniu_dzieci_zazdroszcze.html
      "kazde dziecko dostaje po 2 pozycje, dostosowane do poziomu czytania"
      "kazde dziecko przynajmniej raz w tygodniu czyta na glos indywidualnie z nauczycielem czy asystentem i ten sprawdza na biezaco jak dziecko rozwija te umiejetnosc i adekwatnie daje do czytania ksiazki łatwiejsze badz trudniejsze. "
      "system czytania indywidualnego z kazdym dzieckiem w szkole jest dla wszystkich dzieci."
      • olga727 Re: Szkoły na "Zachodzie" - UK 20.03.13, 10:27
        Marzenia to piękna rzecz smile ale nam,w Polsce bardzo daleko do tego wink Dzięki tej "cudnej" reformie,będzie jeszcze dalej sad
        • aihnoa Re: Szkoły na "Zachodzie" - UK 20.03.13, 11:54
          "The difference between a dream and reality is a good plan" wink
      • aurita Re: Szkoły na "Zachodzie" - UK 20.03.13, 14:30
        Moja ma lat siedem ale na propozycje czytania z asystentem zabila by cie smiechem
        • zaba-ryba Re: Szkoły na "Zachodzie" - UK 11.04.13, 02:34
          kogo zabilaby smiechem nauczyciela??? czy jego asystenta - ktorego jednym z zadan jest praca indywidualna z kazdym dzieckiem przynajmniej raz w tygodniu m. in. sluchanie jak dziecko czyta itp...
          albo twoje dziecko nie mialo nigdy doczynienia z taka forma pracy, albo nie potrafiloby odnalesc sie w systemie edukacyjnym w innym kraju.
          a poza tym bardzo niuprzejme jest ..... smianie sie z innych ludzi...
    • basca_basca Re: Szkoły na "Zachodzie" 20.03.13, 10:34
      Zapytam skąd te dane liczbowe: 2 000 000 na promocję?
      Ja uważam, że rzeczywiście w szkołach poprawiła się tzw infrastruktura. Do ideału jest nam daleko, ale też nie mamy takiej kasy jako państwo.
      Dla mnie największą pomyłką jest przeprowadzanie reformy bez rozłożenia jej na lata.
      Na marginesie przedszkola też są dalekie od ideału.
      • aihnoa Re: Szkoły na "Zachodzie" 20.03.13, 11:12
        basca_basca napisała:
        > Zapytam skąd te dane liczbowe: 2 000 000 na promocję?

        Przepraszam - na promocję więcej, na sam spot i emisję 2 mln zł:
        www.rp.pl/artykul/963211-828-razy--tak--dla-6-latkow.html
        "Tę reklamówkę MEN trudno przegapić, gdyż resort wykupił aż 760 jej emisji w TVP. To oznacza, że statystycznie każdej doby emitowana jest 35 razy. Prawie 70 razy zostanie wyświetlona też w innych mediach. Za produkcję spotu i jego emisję polski podatnik zapłacił 2 mln zł."

        Masz rację co do rozłożenia reformy na lata. Choć moim zdaniem niedociągnięć reformy jest jeszcze więcej.
        Co do przedszkoli - też masz rację.
        Dlatego jestem za tym, żeby rodzice mogli wybrać, co dla ich dzieci jest najlepsze. Jako to minimum.
      • olga727 Re: Szkoły na "Zachodzie" 20.03.13, 19:05
        basca_basca napisała:

        > Zapytam skąd te dane liczbowe: 2 000 000 na promocję?
        > Ja uważam, że rzeczywiście w szkołach poprawiła się tzw infrastruktura. Do idea
        > łu jest nam daleko, ale też nie mamy takiej kasy jako państwo.
        > Dla mnie największą pomyłką jest przeprowadzanie reformy bez rozłożenia jej na
        > lata.
        > Na marginesie przedszkola też są dalekie od ideału.

        A tak przy okazji: Czy u kogoś w przedszkolu są:tablice multimedialne/interaktywne ? wink
        • marika012 Re: Szkoły na "Zachodzie" 21.03.13, 18:51
          > A tak przy okazji: Czy u kogoś w przedszkolu są:tablice multimedialne/interakty
          > wne ? wink

          Takie tablice nie są potrzebne ani przedszkolakom ani dzieciom w nauczaniu początkowym. Pracuje na takich tablicach z ... licealistami i młodzieżą z techników. Tu się sprawdzają, nawet bardzo.
          Małe dziecko musi nauczyć się pracy, skupienia, Tablica niepotrzebnie wprowadza ruch, dźwięk - cały czas coś się może na lekcji dziać. Nadmiar bodźców spowoduje, że zwykła lekcja będzie szybko dla dziecka mało atrakcyjna. Lekcja- nuda, pisanie - nuda, rysowanie -nuda, i najgorsze: książki i czytanie - nuuuuuda.
          Wybieram dla dziecka podstawówkę, gdzie tablice w nauczaniu wczesnoszkolnym nie są stosowane, z tego samego powodu dla którego moje dzieci nie oglądają 5 godzin dziennie TV.
          • olga727 Re: Szkoły na "Zachodzie" 21.03.13, 20:11
            marika012 napisała:

            > > A tak przy okazji: Czy u kogoś w przedszkolu są:tablice multimedialne/int
            > erakty
            > > wne ? wink
            >
            > Takie tablice nie są potrzebne ani przedszkolakom ani dzieciom w nauczaniu pocz
            > ątkowym. Pracuje na takich tablicach z ... licealistami i młodzieżą z techników
            > . Tu się sprawdzają, nawet bardzo.
            > Małe dziecko musi nauczyć się pracy, skupienia, Tablica niepotrzebnie wprowadza
            > ruch, dźwięk - cały czas coś się może na lekcji dziać. Nadmiar bodźców spowodu
            > je, że zwykła lekcja będzie szybko dla dziecka mało atrakcyjna. Lekcja- nuda, p
            > isanie - nuda, rysowanie -nuda, i najgorsze: książki i czytanie - nuuuuuda.
            > Wybieram dla dziecka podstawówkę, gdzie tablice w nauczaniu wczesnoszkolnym nie
            > są stosowane, z tego samego powodu dla którego moje dzieci nie oglądają 5 godz
            > in dziennie TV.

            Tzn.U "nas" w przedszkolu nie ma,ale wych. córki(pięciolatki-obecne) na zebraniu stwierdziła:że w przedszkolu też powinny być takie tablice wink Nie powiem: zdziwiłam się,po co przedszkolakom taka tablica. wink Natomiast w nauczaniu początkowym/zintegrowanym jest wykorzystywana i obie strony są zadowolone smile (nauczycielka i dzieci ).Można na tych tablicach także pisać,jak również pokazać rzeczy,które trudno zaprezentować w papierowym podręczniku.
            • marika012 Re: Szkoły na "Zachodzie" 22.03.13, 08:06
              Możliwości tablic interaktywnych znam bo ich używam.
              Dzieci są zadowolone? Nie dziwię się. Przyzwyczajone do TV lubią "akcję" podczas lekcji. Tylko dla rozwoju umiejętności czytania, skupienia, kierowania swoją pracą, tablice są zabójcze sad
              Nauczyciele są zadowoleni? Też, się nie dziwię. Po krótkim treningu ma się taką wprawę, że lekcja sama się toczy. Nauczyciel przygotuje materiały (zwykle pobierze gotowe) i ma bazę na prawie wszystkie lekcje z każdym rocznikiem.
              Tablicę są OK, podkreślę to jeszcze raz! Ale nie dla dzieci w przedszkolach czy klasach I -III.
              • bramanka Re: Szkoły na "Zachodzie" 22.03.13, 09:03
                no bez przesaday, sama uzywam na wykladach, ale tablice sa wlasnie przeznaczone dla mlodszych dzieci. jak dla mnei zbytek w szkolach, ale wyniki badan sa jednoznaczne (na razoe wink )- tzn pomagaja w opanowaniu materialu. oczywiscie, nauczyciele korzystaja z gotowych materiałów- ja widzialam lekcje muzyki- piosenka, podkład, tekst, obrazki co maja robic- no fajne, stymulujace. inaczej by sie w ogole pewnei nie odbyło- bo kto by te obrazki zmienial smile
    • bramanka Re: Szkoły na "Zachodzie" 20.03.13, 12:11
      NZ to zachód????
      a jakby tak popatrzec na singapur? to tez zachod, nie big_grin
      a szkolnictwo brytyjskie, mimo wpompowania ogromnych ilości pieniedzy caly czas ma sie dosc marnie (pewnie ze wzgledu na ilosc polaków, he wink )
      2 m w sakli kraju to NIC.
      znow populistycznie sad
      • aihnoa Re: Szkoły na "Zachodzie" 20.03.13, 12:54
        bramanka napisała:
        > NZ to zachód????
        >crying...) (pewnie ze wzgledu na ilosc polaków, he wink )

        a dostrzegłaś cudzysłów? wink
        "Polaków", bramanko, "Polaków". I nie ilość, a liczbę.
    • nikki30 Re: Szkoły na "Zachodzie" 20.03.13, 12:56
      To dla równowagi proponuję poczytać ten wąteksmile
      forum.gazeta.pl/forum/w,567,142991961,,zagranica_ile_opieki_szkolnej_.html?v=2
      Podobnie reformę wprowadzano w Norwegii ale naście lat temu. Tam nie wiem czy wiesz ale dzieci 6 letnie jadą do szkoły samesmileNikt tam tak dużego dziecka maluchem nie nazwiesmileDziecko ubiera się w kamizelkę odblaskową, daje rower do reki i fru do szkołysmileW Anglii rodzic, który chce zapewnić dziecku lepszą edukację musi za to słono zapłacić i najczęściej wysłać dziecko (zwykle już 10 letnie) najczęściej do szkoły z internatem.Szkoły publiczne pozostawiają wiele do życzenia. Warunki zależą od władz lokalnych które dbają o jakość kształcenia w podległych placówkach oraz o warunkach finansowania. Państwo daje pewne wytyczne, zarządza kontrole, określa reguły...

      Reformy nie należy zaczynać od walki z systemem ale z władzami lokalnymi.Kto ci broni włączyć się w działaność społeczności lokalnej. Wiesz co nas różni do innych krajów zachodnich, a to że jest mały udział obywateli w działalność lokalną.Zobacz ile u nas ludzi chodzi na wybory lokalne.Ile ludzi nie zna nawet nazwiska burmistrza.Ile ludzi nie wie nic o inicjatywach społeczności lokalnych.Zobacz ile osób nie melduje się w miejscu faktycznego zamieszkania?Skąd więc ta gmina ma brać pieniądze na rozbudowę szkół, przedszkoli jeśli niezameldowany podatki płaci faktycznie gdzie indziej a mieszka na terenie innej gminy? Stąd problem z miejscami w przedszkolach w Warszawie bo formalnie Warszawa ma ok.1,5 mln mieszkańców a faktycznie mieszka coś ok. 3 mln ludzi!
      Skąd Men ma wiedzieć że w danej szkole potrzebna jest dodatkowa świetlica, trzy posiłki dziennie, zajęcia dodatkowe, świetlica czynna do 18? To powinna monitorować Rada rodziców, nauczyciele.Tak to zrobiono w naszej szkole.Statystyki pokazują ze w małych miejscowościach dzieci są odbierane zaraz po lekcjach...
      Wiesz jak publiczna szkoła moich synów zbiera dodatkowe pieniądze dla dzieci?Ma opiekę ambasady francuskiej oraz organizuje wszelkiej maści pikniki i dni otwarte.Każda klasa ma obowiązek włączyć się w jego organizację. Pieczemy ciasta,kupujemy kiełbaski, kwiatki, które potem z zyskiem sprzedajemy. Zawsze sie spora suma uzbiera. Dodatkowo integrujemy się ze społecznością lokalną. Da się, da się!Nikt nie narzeka tylko bierzemy się do pracy, bo wiemy, że żaden organ centralny nie zauważy naszych konkretnych potrzeb!
      Nikt ci też nie każe 6 latka posyłać do szkoły.We Francji 2% sześciolatków zaczyna szkołę później w wieku 7 lat. W Polsce jest to podobna ilość.Możesz postarać się o opinię odpowiedniej poradni.
      • aihnoa Re: Szkoły na "Zachodzie" 20.03.13, 13:27
        nikki30 napisała:
        > Państwo daje pewne wytyczne, zarządza kontrole, określa reguły...

        Problem w tym, że nasze państwo nie daje wytycznych, a kontrole robi tylko w bezproblemowych placówkach, które kontroli nie wymagająwink

        MEN ma zagwarantować ramy prawne i standardy, które można by egzekwować od władz lokalnych. Nie robi tego, bo sam wie, że reforma to niewypał.

        Nie muszę odraczać - szczęśliwie uczy się w fajnym przedszkolu. Szkoła już także wybrana, więc o mnie się nie martwwink
      • illegal.alien Re: Szkoły na "Zachodzie" 20.03.13, 13:52
        Z ta Anglia to sie nie zgadzam - mozna zapewnic solidna edukacje dziecku, dobrze planujac z wyprzedzeniem - glownie miejsce zamieszkania smile Czasem to kosztuje, a czasem nie - ja na przyklad mieszkam w relatywnie tanim miejscu (w porownaniu z Londynem czy chociazby Edynburgiem czy innym duzym miastem), a mam rzut kamieniem do Londynu, mamy w miescie bardzo dobre szkoly, a jedna stacje pociagiem swietna szkole panstwowa. Do tego sa grammar schools.
        Prywatne szkoly bez internatow to tez nie wyjatek, nie trzeba dziecka wysylac na drugi koniec kraju smile Nie wspominajac o tym, ze nawet przecietna podstawowka podparta dobrym korepetytorem (lub rodzicami, jezeli maja czas i srodki) daje dziecku duza szanse na dostanie sie na studia smile
        Nie chce porownywac polskiego i brytyjskiego systemu edukacji, bo to sa dwa swiaty (a polskiego systemu za dobrze nie znam w tym momencie), ale tez nie robmy z brytyjskiej edukacji dramatu i nie uzywajmy argumentow 'bo w Ameryce Murzynow bija' - no ok, moze i bija, ale nie o to chodzi. Chodzi o to, zeby u nas nie bili.
        • bramanka Re: Szkoły na "Zachodzie" 20.03.13, 14:03
          mozna zapewnic solidna edukacje dziecku, dobrze planujac z wyprzedzeniem - glownie miejsce zamieszkania smile
          i tu sie zgadzam w 100%- u nas chce sie zjesc ciasteczko, i miec ciasteczko- kwestia emigracji edukacyjnej jest zupelnie nieznana. samo wspomnienie, ze nalezy wybierac dzielnice/miasto pod wzgledem istniejacej infrastruktury to jakis kosmos dla polaków- bo wszystko sie nam należy od panstwa- cokolwiek to jest sad udzial rodzicow, ich starania- nie jes konieczny- bo panstwo ma dac
          rodzina mojego meza przemiescila sie, planujac zawczasu dwukrotnie w poszukiwaniu odpowiedniej edukacji dla corki- poczatek to singapur, studnia w us- wszystko zaplanowane zaraz po jej urodzeniu.
          ja splacam kredyt prawie dwa razy wiekszy, zeby mieszkac w miescie/okolicy a. bezpiecznej, b. z odpowiednia baza edukacyjna.
          to tez zainwestowana kasa i staranie- nikt mi tego nei dal!
          • nikki30 Re: Szkoły na "Zachodzie" 20.03.13, 15:17
            W polsce póki mamy mieszkania komunalne to się niestety nie zawsze sprawdza.W Warszawie w śródmieściu teoretycznie jest najwięcej najlepszych szkół ale też największa przestępczość i największe zróżnicowanie socjalne społeczeństwa, bo najwięcej mieszkań komunalnych.Na Pradze Pólnoc jest za to jedno z najlepszych gimnazjów i liceów w Wawie (władysław IV).Otoczenie jest jakie jest.Dzielnica do najprzyjemniejszych nie należy tubylcy raczej do tej szkoły nie chodząwink
      • ponponka1 Re: Szkoły na "Zachodzie" 20.03.13, 14:05
        nikki30 napisała:

        > Podobnie reformę wprowadzano w Norwegii ale naście lat temu.

        w 1998 r. dokladnie bo sama bylam jej swiadkiem jko au-pair 6-latka

        Tam nie wiem czy w
        > iesz ale dzieci 6 letnie jadą do szkoły samesmile

        Dzieci - tylko te 6 latki - byly odprowadzane przez rodzicow lub opiekunow na przystanek, a stamtad autobus, w ktorym oprocz kierowcy byl opiekun, podwozone pod szkole. Ci, ktorzy mieszkali blizej, tez byli odprowadzani - nie szli sami ani na rowerach.

        Nikt tam tak dużego dziecka malu
        > chem nie nazwiesmile

        Czy ty to nikt? Bo tak by wychdzilo ze zdania wyzej



        Dziecko ubiera się w kamizelkę odblaskową, daje rower do reki
        > i fru do szkołysmile

        Fru to ty masz w glowie.
        Dzieci chodza same do szkoly od 7 lat i tylko te, ktore nie musza przechodzic przez ruchliwa droge: czytaj - ida miedzy domkami/blokami. U mnie szkola podstawowa na zakrecie z ruchliwa krajowka. My jestesmy po tej dobrej stronie, po stronie szkoly. Nikt z tej drugiej strony nie wypusci dziecka na rowerze do szkoly. Niektorzy z tamtej strony maja "tylko" 50 m do szkoly, a jednak woza dziecko samochodem.
        Poza tym jest tu cos takiego jak swietlica - chyba do 10 r.z. Tu dzieci moga byc przed szkola i po szkole. Zgadnij dlaczego.
        • bramanka Re: Szkoły na "Zachodzie" 20.03.13, 14:10
          Fru to ty masz w glowie.
          > Dzieci chodza same do szkoly od 7 lat i tylko te, ktore nie musza przechodzic p
          > rzez ruchliwa droge: czytaj - ida miedzy domkami/blokami.

          ale ona sie cytuje wypowiedz o norwegii, od osoby tam mieszkajacej. zapewne tez to zalezy do warunków, od konkretnego miejsca zamieszkania, jak mniemam.

          • ponponka1 Re: Szkoły na "Zachodzie" 21.03.13, 09:12
            bramanka napisała:

            > ale ona sie cytuje wypowiedz o norwegii, od osoby tam mieszkajacej. zapewne te
            > z to zalezy do warunków, od konkretnego miejsca zamieszkania, jak mniemam.

            Cytuje bez zastanowienia sie.....i wychodza takie opowiesci jak to w tej Norwegii dzieci od poczatku dostaja szkole zycia.....a tu w Polsce sie z nimi piescicie...zamiast wsadzic na rower i pchnac do szkoly smile
        • nikki30 Re: Szkoły na "Zachodzie" 20.03.13, 15:06
          ponponka1 napisała:

          > Fru to ty masz w glowie.
          > Dzieci chodza same do szkoly od 7 lat i tylko te, ktore nie musza przechodzic p
          > rzez ruchliwa droge: czytaj - ida miedzy domkami/blokami. U mnie szkola podstaw
          > owa na zakrecie z ruchliwa krajowka. My jestesmy po tej dobrej stronie, po str
          > onie szkoly. Nikt z tej drugiej strony nie wypusci dziecka na rowerze do szkoly
          > . Niektorzy z tamtej strony maja "tylko" 50 m do szkoly, a jednak woza dziecko
          > samochodem.


          Ponponka piszę na podstawie doświadczeń moich przyjaciół NorwegówsmileZresztą w wątku który podałam dziewczyna opisuje bardzo podobną sytuację...

          > Czy ty to nikt? Bo tak by wychdzilo ze zdania wyzej

          Chyba nie do końca zrozumiałaśsmile Ja to nie "nikt".
          • kj-78 Re: Szkoły na "Zachodzie" 20.03.13, 21:18
            > Ponponka piszę na podstawie doświadczeń moich przyjaciół NorwegówsmileZresztą w wą
            > tku który podałam dziewczyna opisuje bardzo podobną sytuację...

            Ja z wlasnego doswiadczenia w Norwegii wiem, ze jest tak, jak opisuje Ponponka. Nie wiem, czy tak jest w calej Norwegii, ale u nas dzieci chyba do 3 klasy (nie jestem pewna limitu wiekowego) maja zakaz przyjezdzania do szkoly na rowerze, niezaleznie od rodzaju drogi. Nawet jesli jest droga tylko dla pieszych/rowerow, bez samochodow, pierwszaki moga nia tylko ISC. I nikt sie nie wylamuje. Starsze jada rowerem, lub autobusem szkolnym - pod wzgledem bezpieczenstwa organizacja jest bardzo dobra moim zdaniem!
            • ponponka1 Re: Szkoły na "Zachodzie" 21.03.13, 09:09
              dokladnie. Pewno autorka watku z e-matki i znajomi mieszkaja w Oslo lub innym miescie, gdzie do szkoly jest uliczkami osiedlowymi.

              To tak jak i w Polsce. Ja szkola jest na osiedlu i dziecko idzie uliczkami osiedlowymi do szkoly to i szeciolatka mozna po kilku tygodniach wypuscic samego, ale moze jednak nie na rowerze.

              Jak sie mieszka w ruchliwym centrum lub na wsi/poza miastem (osiedlem) - to wiadomo jak wyglada droga do szkoly/na przystanek i nikt, nawet w Polsce, nie wypusci samego szesciolatka w taka podroz, nawet jak to bedzie tylko 100 m z dwoma ruchliwymi skrzyzowaniami lub ruchliwa krajowka.


              Powtarzanie sloganow z forum lub od znajomych a zero wyobrazni....no i fru.....urban legends kraza jakie to norweskie dzieci survivalowe.
    • bramanka czyli ZACHÓD 20.03.13, 13:57
      dla ciebie oznacza po prostu bogatsze od nas kraje?

      to juz szczyt populizmu.
      przytoczyc ci roznice w PKB, wiesz co to jest, czy sama sobie porównasz?
      pokaż mi choc jeden (moze jest, nie wiem, nie jest to retoryczne prosba) kraj o naszym poziomie PKB i poziomie szkolnictwa, do ktorego chcielibysmy aspirowac. chetnie sie zapoznam z takimi danymi.

      a na razie, jak zwykle:
      populizm, populizm, populizm
      • camel_3d Re: czyli ZACHÓD 20.03.13, 14:53
        n..PKB PKB...ale np w Niemczech jednak duzo wiecej sie zarabia..a koszty zycia sa takie jak wPL... wiec moze PKB w PL est wyzsze, za to poziom zycia duzo nizszy...

        A szkoly..to zalezy od szkoly... w Niemczech kazdy land ma swoj program, ogolnie szkoly z Bawarii maja jeden z lepszych programow naczania na swiecie i wyniki w miedzynarodowych testach wypadaja duzo lepiej niz polskie szkoly..ale szkoly w Brandenburgii to juz poziom dosc srednia.. szkoly w berlinie..zalezy od szoly..szkoly gdzie przewazaja Turcy i Arabowiemaja poziom porownywalny do kartofla... szkoly prywatne maja wysoki.. nie znam innych rajow.. ale Polska to nie jest raj...wierz mi.
        • bramanka Re: czyli ZACHÓD 20.03.13, 15:01
          tak, wiem, ze nie samo PKB sie liczy wink ale wydawało mi sie, ze to juz i za duzo ekonomicznych terminów dla tych, co tylko krzyczą big_grin
          liczy sie też, oczywisćieaffordability index, czy też purchasing power społeczeństwa, róznie liczone - juz sie nie wglebiajmy.
          ale proste porownanie PKB powinno pokazac, że kwotowo przkazujemy na naukę i szkolnictwo- stosunkowo dużo. pytanie, gdzie te pieniadze laduja.... akurat ja w szkolach widze porazajaca niegospodarnosci- ji dodatkowo- porazajaca roszczeniowosc rodziców.
        • olga727 Re: czyli ZACHÓD 20.03.13, 19:48
          camel_3d napisał:

          > n..PKB PKB...ale np w Niemczech jednak duzo wiecej sie zarabia..a koszty zycia
          > sa takie jak wPL... wiec moze PKB w PL est wyzsze, za to poziom zycia duzo nizs
          > zy...
          >
          > A szkoly..to zalezy od szkoly... w Niemczech kazdy land ma swoj program, ogolni
          > e szkoly z Bawarii maja jeden z lepszych programow naczania na swiecie i wyniki
          > w miedzynarodowych testach wypadaja duzo lepiej niz polskie szkoly..ale szkoly
          > w Brandenburgii to juz poziom dosc srednia.. szkoly w berlinie..zalezy od szol
          > y..szkoly gdzie przewazaja Turcy i Arabowiemaja poziom porownywalny do kartofla
          > ... szkoly prywatne maja wysoki.. nie znam innych rajow.. ale Polska to nie jes
          > t raj...wierz mi.
          >
          >
          A jaki poziom nauczania ma NRW ?(Niemcy )
          • camel_3d Re: czyli ZACHÓD 22.03.13, 12:07
            a skad ja mam to wiedziec?

            ogolnie w testach najlepiej wypada bawaria, najgorzej brandenburgia i berlin.. .nie wiem jak NRW
            • olga727 Re: czyli ZACHÓD 29.03.13, 19:03
              camel_3d napisał:

              > a skad ja mam to wiedziec?
              >
              > ogolnie w testach najlepiej wypada bawaria, najgorzej brandenburgia i berlin..
              > .nie wiem jak NRW

              Myślałam,że wiesz.
      • aihnoa Re: czyli ZACHÓD 20.03.13, 23:10
        "Zachód" to jest naczelny argument w dyskusjach o reformie (także Twój), dlatego poruszyłam ten temat, choć mnie osobiście takie porównania śmieszą
        • bramanka Re: czyli ZACHÓD 20.03.13, 23:21
          oczywiscie, rownac trzeba do lepszych.
          ale mierzmy sily na zamiary- porównujmy sie z tymi, ktorzy sa na naszym poziomie finansowym. wsrod krajów o zblizonym pkb nie widze nikogo, żadnego keraju, ktory by swiecil przykladem edukacyjnym. porownujemy sie chetnie do krajów znacznie bogatszych- i jaki to ma sens.

          inna sprawa jest porownanie roszczeniowsci rodziców, sczegolnie tych od siusmajtków big_grin
          placac niewiel, czy tez nic, chca miec produkt jak w katarze! nie sa w stanie sie dostosowac do wymagan, a ich wymaganai sa pochodna ich roszczeniowej postawy do swiata.

          porownaj to, czego wymagaja polacy, i to, co np jest dostepne w duzo bogatszej norwegii czy tez holandii.

          bo to nie o kase chodzi- chodzi o ogolne podejscie: zaufanie dzieciom i szkole, wspolprace ze szkola a nie ciagle żądam, i jeszcze kilka takich. zupelnie niewspominanych przez ratowników maluchów.

          populizm. i tyle. tani populizm. kto sie jeszcze ma na to zlapac?
        • bramanka Re: czyli ZACHÓD 20.03.13, 23:30
          a w ogole co cie smieszy- opisujesz w sposob powazny kwestie NZ, i GB- pomijajjac pewne niewyogodne szczegóły- po propstu manipulujac wypowiedzami i obdzierajac je z kontekstu. jak w rzepie- czyz jej nie przytaczasz?

          i jeszcze jedna kwestia- w polsce te male sumy przekazywane na edukacje sa MARNOTRAWIONE- miedzy innym wypelniajac bzdurne zapisy reformy o dostosowaniu normalnych sanitariatów do potrzb dzieci 6 latnich, ktore w szkole i tak sa, czy np dorabianie osobnego wejscia- zeby uspokoic rodziców- panikarzy, z wyobraznia podpowiadajaca, jak 10 latek gwalci ich 7 latke...
        • olga727 Re: czyli ZACHÓD 21.03.13, 15:54
          aihnoa napisała:

          > "Zachód" to jest naczelny argument w dyskusjach o reformie (także Twój), dlateg
          > o poruszyłam ten temat, choć mnie osobiście takie porównania śmieszą
          • aihnoa Re: czyli ZACHÓD 21.03.13, 16:25
            do bramanki
            • olga727 Re: czyli ZACHÓD 21.03.13, 20:02
              aihnoa napisała:

              > do bramanki
              >
              aha.dzięki za odpowiedź. wink
    • camel_3d Re: Szkoły na "Zachodzie" 20.03.13, 14:50
      na "zachodzie" dzieci ida w wieku 6 lat do szkoly..wiec o co biega?

      poniewaz jest tak od dluzszego czasu roznice juz sie wyrownaly..
      • illegal.alien Re: Szkoły na "Zachodzie" 20.03.13, 14:55
        To na Twoim 'zachodzie' - na moim 'zachodzie' ida w wieku lat 4.
        • camel_3d Re: Szkoły na "Zachodzie" 20.03.13, 19:12
          Bo twoj zachod jest zachodnieszy.
        • black-cat Re: Szkoły na "Zachodzie"- "zachód" illegal 21.03.13, 10:19
          illegal, czy na Twoim "zachodzie" czterolatki, które poszły do szkoły sadza się w ławkach i każe im siedzieć przez 45 minut, później chwila przerwy i znów do ławek? Chciałabym zobaczyć grupę czterolatków siedzących przez blisko godzinę w ławce, uważnie słuchających pani nauczycielki albo z pełnym skupieniem rysujących szlaczki. Dla mnie do szkoły mogą chodzić nawet trzylatki, tyle tylko, że taka szkoła od przedszkola różnić się będzie tylko nazwą.
          • illegal.alien Re: Szkoły na "Zachodzie"- "zachód" illegal 21.03.13, 11:59
            Nie wiem jak to dokladnie wyglada, bo moje dziecko ma lat 2 i pol.
            Na pewno dzieci chodza juz w mundurkach i sa duzo bardziej samoobslugowe niz w przedszkolu - wiem, ze sa na forum mamy z 'mojego' zachodu, moze beda w stanie Ci to przyblizyc. Wydaje mi sie, ze dzieci tez ucza sie czytac, pisac i liczyc - nie wiem jak to wyglada logistycznie.
            Ja nie mowie, ze to jest argument za obnizeniem wieku edukacyjnego w Polsce czy gdziekolwiek indziej - wrecz przeciwnie, uwazam, ze NAJPIERW powinno sie przygotowac szkoly, a POTEM puscic do nich dzieci, a nie robic wolna Amerykanke i 'jakos to bedzie'.
          • carmita80 Re: Szkoły na "Zachodzie"- "zachód" illegal 21.03.13, 15:48
            black-cat napisała:

            > illegal, czy na Twoim "zachodzie" czterolatki, które poszły do szkoły sadza się
            > w ławkach i każe im siedzieć przez 45 minut, później chwila przerwy i znów do
            > ławek? Chciałabym zobaczyć grupę czterolatków siedzących przez blisko godzinę w
            > ławce, uważnie słuchających pani nauczycielki albo z pełnym skupieniem rysując
            > ych szlaczki. Dla mnie do szkoły mogą chodzić nawet trzylatki, tyle tylko, że t
            > aka szkoła od przedszkola różnić się będzie tylko nazwą.


            Napisalam to juz w innym watku, zdaje sie na ematce. Na moim zachodzie czyli w uk dzieci ida do szkoly na full time czyli 6h dziennie jako 4-latki. Generalnie tutejsze szkoly sa zorganizowane zupelnie inaczej niz polskie, calkiem inna bajka i nie ma 45-minutowych lekcji i krotkiej przerw (dotyczy to wszystkich rocznikow) klasy wygladaja inaczej itd. Budynek szkoly jest ogrodzony i podzielony, ma kilka wejsc a na przerwach ktore dzieci spedzaja na zewnatrz starszs nie maja kontaktu z mlodszymi. Moj syn jest w pierwszen klasie i ma 5.5 roku, a w ub roku jako 4-latek byl w reception (cos podobnego do polskiej zerowki). Szkoly podstawowe to nie molochy, klasy mlodsze maja osobne wejscia np. dwie klasy recoption maja wspoone wejscie ale nie dziela go z innymi klasami. Nauczycielki stoja w drzwiach i witaja dzieci, ktore sa przyprowadzane, jest pomieszczenie szatni a z niej wejscie do toalet i klasy. Z klasy wyjscie jest na plac zabaw tylko dla dwoch klas reception i analogicznie jest z innymi klasami. W klasie sa stoliki, okragle, kaciki zabaw, tablica interaktywna, dywan. Dzieci maja zajecia w maluch grupach, nie wszyscy robia to samo. O 12 jest lunch i wszyscy (cala szkola) je go przy stolach obojetne czy sa to kanapki z domu czy obiad w szkole. O 12.30 przerwa pol godzinna. Wczesnien jest jeszcze jedna przerwa 15 minutowa na krotka zabawe i snack. Tak mnien wiecej. Dzieci w reception ucza sie czytac pisac itd, syn poznal alfabet do konca pazdziernika, od poczatku ucza sie czytac. Ogolnie ucza sie innymi metodami niz w pl i szkole bardzo lubia. Maja uniformy, nie ma szkol bez.
    • tijgertje Re: Szkoły na "Zachodzie" 20.03.13, 14:52
      Z mojego punbktu widzenia to sama refirma jest do niczego, a walka z nia jeszcze bardziej wink
      Porownujecie do "zachodu", ale tylko pod wzgledem amterialnym, a wedlug mnie zupelnie nie o to chodzi. Konczylam studia pedagogiczne, gdy wprowadzano pierwsza duza reforme, tworzono gimnazja, nowe podstawy programowe, bloki przedmiotowe itd. Reforma wchodzila we wrzesniu, a w czerwcu nadal wymagano do egzaminow wiadomosci sprzed nastu lat, bo sam metodyk nie wiedzial, jak to wszystko ma wygladac. polska szkola to wkuwanie wiedzy i tyle. i w takim wypadku czy jeden nauczyciel na 30 dzieci, czy pieciu naprawde nie ma duzego znaczenia, poza tym, ze skuteczniej uniemozliwia sciaganie i szybciej poprawia kartkowki smile to samo z liczna komputerow. naprawde nie o to chodzi. warunki warunkami, ale tu to sie powinno do gmin dobijac, a nie "ratowac maluchy". reformy szkolnictwa sa wprowadzane od tylu, zamiast zaczac od reormy szkolnictwa wyzszego i wyksztalcenia nauczycieli wedlug nowoczesnych zasad, opierajacych sie na szacunku do ucznia i podazaniu za jego potrzebami w zaleznosci od wieku, dojrzalosci, mozliwosci nie tylko intelektualnych, ale i spoleczno-emocjonalnych. Moj mlody wlasnie skonczyl 9 lat, w szkole jest od 4 urodzin, drugi rok chodzi do szkoly dla autystow: klasa 15 osobowa, WSZYSTKIE dzieci z zaburzeniami ze spektrum!, jeden nauczyciel plus 3 dni w tygodniu asystent. Holandii na "cieni" i tym podobne przywileje nie stac. ucza sie od 3 lat w kontenerowcu, bo stara szkola nie spelniala juz nawet wymogow przeciwpozarowych, nowy budynek maja oddac po wakacjach. szczesciarzesmile Inna szkola, ktora rozwazalismy nie byla remontowana pewnie od 20 lat, wyglada gorzej niz wiezienie, korytarze maja po niespelna poltora metra szerokosci, sale ciasne, dzieci siedza jedne na drugich, ale maja luksus w postaci sali gimnastycznej (nasze dzieciaki wraz z 3 innymi szkolami z okolicy korzystaja z niemal antycznej sali, do ktorej musza dochodzic). Komputerow w szkole jest raptem kilka, w klasach maja jeden czy 2. W szkole sa dzieci od 4 do 12/13 lat, ale tutaj nie slysze o sytuacjach, ktore w opowiesciach z Polski sa na porzadku ziennym: gnebienie maluchow przez starszych. Moj syn w wieku 4-5 lat najfajniejszych kumpli mial w 8. klasiesmile to nie kwestia nakladow finansowych, bo u nas na szkolnictwie niestety ostatnio tna kosmiczne ceny. Szkoly, zwlaszcza male, maja tak ograniczone fundusze, ze nie maja np na instrumenty, sprzet sportowy, czy chocby dekoracje swiateczne. A mimo tego dzieci szkoly uwielbiaja, chodza do nich chetnie. Dlaczego? Bo nauczyciele potrafia CIEKAWIE prowadzic zajecia, nie skupiaja sie na suchych wykladach, ale ucza zarowno samodzielnej, jak i grupowej pracy, ucza samodzielnego myslenia, umiejetnosci poszukiwania i filtrowania informacji, jak ucza sie geografii, historii czy chocby matematyki, to zawsze w odniesieniu do terazniejszosci i praktyki. Zaiast wypasionych pomocy wiekszosc tworza same dzieci na zajeciach plastycznych. Ktos tu wyzej wspomnial, ze dzieci uczas sie czytac z asystentem. Fakt, u nas tez to bylo, ale ten asystent, to byl rodzic, ktory mial wyznaczone stale dyzury wink Pielegniarka, pedagog czy psycholog w szkole??? W szkole dla autystow psycholg jest raz w tygodniu, pedagog 2 dni, reedukator i logopeda to samo. Jakies terapie? Moze SI? Taaaaa... maja pokoik 2x2m z wykladzina i golymi scianami do "wyciszania". logopeda, pedagog czy reedukator pracuje tylko nad konkretnymi problemami z dziecmi, ktore tego najbardziej potrzebuja i sa to zwykle cykle 2-3 miesieczne, sama diagnoza do niczego nie uprawnia. W zwyklych szkolach tego typu specjalisci pojawiaja sie "na zyczenie" , gdy z uczniem jest tak trudny problem, ze szkola samodzielnie sobie nie radzi. Przyjezdza taki specjalista raz w miesiacu, spotyka sie z nauczycielem i rodzicami, omawia problem, robi raport i znika, a naucyciel i rodzic musza sie dogdac na tyle, zeby zalecenia wprowadzic w zycie, bo po ilus tam tygodniach trzeba zrobic nowy raport wink
      w polsckiej szkole nigdy nie bedzie dobrze, jesli bedzie sie na sile wpychac uczniow w zalozone z gory ramki. Nie trzeba cudow, bo dzieci nawet scisniete jak sledzie w puszcze (u nas sa klasy nawet 38-osobowe i maja byc wieksze, tylko z jednym nauczycielem) moga szkole lubic i rozwijac sie odpowiednio do wlasnych mozliwosci. Trzeba jednak zaczac od nauczycieli, a nie sprzetu i budynkow.
      • bramanka Re: Szkoły na "Zachodzie" 20.03.13, 15:20
        lubię czytac twoje opisy Holandii, Tijgertje smile

        zwrociłas uwagę na kilka aspektów.
        1. wykształcenie nauczycieli.
        ono nie jest wspaniale, ale coraz lepsze. ale: jest pochodna wlasnych doswiadczen ze szkoly, oczekiwań rodziców (przeczytaj , narzekania o tym, jak coraz bardziej okrojona jest podstawa programowa, jak maja gdzis sport- bo po co nam takie dzieci, czy umiejetnosci spoleczne- komentowane jako zbedne- ale pierwiastki/potegi juz nie) mentalnosci nauczycieli uczuacych juz w szkolach juz od ilus lat. trudno to wszystko poskladac- jak dla mnie trzeba wy wywalic wszystich nauczyceili, zatrudnic na smieciowki na pol roku, niech wykaza sie skutecznoscia w przekazywaniu umietenosci i wiedzy- i tych skutecznych zatrudnic. szacunek dla ucznia- zapomnij- mundurek, wloski krotkie i zamknac mordki.
        2. oczekiwania co do warunków- well, powinny byc po prostu adekwatne. warunki poprawily sie w ciagu ostanich 5 lat o lata swietlne- przynajmniej w szkole moich dzieci i naszych innych w miescie. jezeli sie nie poparwily- jest to wina dyrektora, rady rodzcicow ect.
        3. le tutaj nie slysze o sytuacjach, ktore w opowiesciach z Polski sa na porzadku zie
        > nnym: gnebienie maluchow przez starszych.

        hehe, zawsze mnie to zadziwia- moge powiedziec, ze u nas dzieci mlodsze i starsze kooegzystuja wspaniale, jestem calym sercem za tym, zeby sie spotykaly, socjalizowaly, mialy wspolne swietlice- tak tak. nie slyczalam o tym, zeby dziecko zostalo skrzywdzone, zepchniete ze schodow, stratowane- mlodsze dzieci maja swoich strszych opiekunów - bardzo fajny system. ale skad to martwienei sie o gnebienie? skad taki problem- czy moze wydumany? nie wiem.
        4. naklady na szkole- piszesz skromnie o szkole- w mojej, panstwowej, dzieci maja do dyspozycji 3!!! sale gimnastyczne, wiekszosc lekcji odbywa sie na tablicach interaktywnych.... osobiscie bym wolala, zeby szkola zakupila instrumenty muzyczne...
        5. ten asystent, to byl rodzic, ktory mial wyznaczone stale dyzury wink
        piekne, naprade smile ale wiesz- u nas sie należy od panstwa. dodm, ze byl watek o rodzicach w szkole- tez pouczajacy. u nas, ze wzgledu na mentalnosc, i nauczycieli i rodzicow, wspolpraca ze szkola jest trudna. w szkole moich dzieci pelnimy dyzury- byl to pomysl rodziców, i z trudem sie przyjal. jest to "swietlica" dla dzieric starszych, jak nie ma nauczyciela na dyzur. osobiscie uwielbiam moje dyzury big_grin

        ale ogolnie- dobrze zdiagnozowalas. ale co z tym zrobic?
        w szkole dunskiej, bardzo drogeij i dobrej- w piatki, razem z innymi uczniami i nauczycielami srzatalismy szkole. wspaniale doswiadczenie smile proba zaproponowania czegos takiego w krakowie- wygugluj sobie smile ot, jestesmy niedojrzalym, ale roszczeniowym spoleczenstwem. wszystko chcemy, ale dawac z siebie- juz nie.
      • nikki30 Re: Szkoły na "Zachodzie" 20.03.13, 15:24
        tijgertje napisała:
        >w polsckiej szkole nigdy nie bedzie dobrze, jesli bedzie sie na sile wpychac uczniow w zalozone z >gory ramki. Nie trzeba cudow, bo dzieci nawet scisniete jak sledzie w puszcze (u nas sa klasy >nawet 38-osobowe i maja byc wieksze, tylko z jednym nauczycielem) moga szkole lubic i rozwijac >sie odpowiednio do wlasnych mozliwosci. Trzeba jednak zaczac od nauczycieli, a nie sprzetu i >budynkow.

        Pełna zgoda!To jak dziecko zostanie przyjęte w szkole zależy głownie od nauczyciela.Ja już któryś rok z rzędu obserwuję jak niewielu rodziców na dniach otwartych w naszej szkole rozmawia w ogóle z nauczycielami którzy będą prowadzić daną klasę..Dla rodziców najważniejsze są toalety, sala itp.Ja od wyboru nauczyciela zaczęłam. Do tego dodałabym jeszcze samych rodziców.Jeśli rodzice będą się miedzy sobą w klasie dogadywać to i dzieciom będzie w szkole lepiejsmile
        • aihnoa Re: Szkoły na "Zachodzie" 20.03.13, 23:33
          nikki30 napisała:
          > Pełna zgoda!To jak dziecko zostanie przyjęte w szkole zależy głownie od nauczyc
          > iela.Ja już któryś rok z rzędu obserwuję jak niewielu rodziców na dniach otwart
          > ych w naszej szkole rozmawia w ogóle z nauczycielami którzy będą prowadzić daną
          > klasę..

          Poważnie? U nas rodzice się zabijają o konkretne nauczycielki i większość już na rok wprzód wie, gdzie/do kogo chce posłać swoje dziecko. Moim zdaniem to podstawa.
          Szczególnie w kraju, gdzie jakiekolwiek standardy przestają obowiązywać ;P
          • bramanka manipulacja! 20.03.13, 23:36
            Moim zdaniem to podstawa.
            podstawa wg twoich pierwszych postów to dwoch nauczycieli w klasie 1 osobowej i pełna obstawa specjalisów
            • aihnoa Re: manipulacja! 20.03.13, 23:47
              Odróżniasz cytaty od osobistych opinii?
              Ostudź swoje emocje, bo kolejne wykrzykniki mało wnoszą do tematu.
      • aihnoa Re: Szkoły na "Zachodzie" 20.03.13, 23:28
        tijgertje napisała:
        > Porownujecie do "zachodu", ale tylko pod wzgledem amterialnym, a wedlug mnie z
        > upelnie nie o to chodzi

        Tijgertje, dokładnie, zgadzam się.
        Również uważam, że w wielu polskich szkołach dzieci są "nauczane" na zasadzie sławnych 3 z - zakuć, zdać i wiadomo, co dalej.
        Tym bardziej nie rozumiem, do czego tu się spieszyć wink

        Też uważam, że więcej zdziała dobry nauczyciel, niż kolorowy podręcznik i - osławione na forum chyba przez bramankę wink - tablice interaktywne.

        Ale co do pierwszego zdania - że walka z beznadziejną reformą jest do niczego - nie zgadzam się. Mam osobistą satysfakcję z tego, że moja córka mogła ze spokojem kontynuować przedszkole w wieku 5/6 lat - które bardzo nam się udało, a do szkoły pójdzie normalnie w wieku (niespełna) 7 lat.
        Czuję natomiast nadal niedosyt widząc (po raz kolejny!!) okrojony program nauczania przedmiotów ścisłych, które kocham smile ; i studentów, którzy mają coraz słabsze podstawy uncertain
        • bramanka Re: Szkoły na "Zachodzie" 20.03.13, 23:31
          BTW- nie nie jestem zwolennikiem tablic interaktywnych- uwazam, ze sa wlasnie symbolem marnotrawiebnia srodków.
        • bramanka Re: Szkoły na "Zachodzie" 20.03.13, 23:35
          manipulujesz, znow manipulujesz!

          Sama mam przyjemność uczyć w szkole podstawowej w południowym dystrykcie Nowej Zelandii West Coast i to co jest tutaj nijak się ma do polskich warunków uczenia się dzieci.

          Tutaj grupa przedszkolna w szkole to 5 i 6 latki - jest nie większa niż 12 dzieci.
          Klasa pierwsza to 6 i 7 latki - nie więcej jak 20 dzieci."

          oraz: "Każdy dziecko oceniane jest indywidualnie w zakresie możliwości psychicznych, emocjonalnych i otrzymuje od Państwa wsparcie. Natychmiast. Drugi nauczyciel w klasie, logopeda, terapeuta, psycholog.

          przytoczone z pierwszego postu czy jakiegos na poczatku- przeczytaj o opisie szkoly w holandii- tam nie ma takich udogodnien, i pani z wiatrakowa, i z norwegii pisze, ze takie udogodnienia nie sa potrzebne!
          • aihnoa Re: Szkoły na "Zachodzie" 21.03.13, 00:05
            bramanka napisała:
            > przeczytaj o opisie szkoly w holandii- tam nie ma takich udogodnien, i pani z wiatrakowa, i
            > z norwegii pisze, ze takie udogodnienia nie sa potrzebne!

            Ale masz jakieś własne przemyślenia nt., czy też we wszystkich kwestiach opierasz się na opiniach nieznajomych ekspertów z forum? wink
            (z całym szacunkiem dla Pań z Holandii i Norwegii - dzięki za opisy, dobrze korzystać z doświadczeń innych!)
            • bramanka co a krajów "bogatszych" 21.03.13, 08:39
              tak, moja droga, mam wlasne przemyslenia. wypowiem je jeszcze raz.

              to nie o kase chodzi, ale o organizacje, i zmiane sposobu myslenia, mentalnosci. i nie tylko nauczycieli, ale tez rodziców. chodzi o zbudowanie zaufania- a to trudne.

              z przykładów "zachodnich" powinniśmy wziąć organizacje nauki, szkoły, pełne szacunku dla indywidualności podejście do dziecka- a nie łudzic się, że w przeciągu roku/pięciu polska zacznie wydawac na edukację tyle, co najbogatsze państwa świata- bo to jest nierealne, to mrzonki, populizm. powinnismy się zastanowić jak konieczne są te wszystkie wydatki, ktorymi się rodzicom zamyka buzię (np radosna szkoła i place zabaw- czy dzieci nie moga iść n publiczny? czy nie mogą iśc z piłką, gumową piłką na boisko? czy nie mogą iśc do parku?- to rozwiazania tansze, bardziej rozwojowe dla dzieci, a większości szkół nieprzeprowadzane z powodu braku organizacji/checi- i zgody rodziców!).

              w wątku o opiece szkolnej w innych krajach widac wytaxnie, ze w wiekszosci krajów rodzice są/muszą byc jakoś zaangażowani w edukację- przez elastyczny czas pracy/prace jednego z rodziców na czesc etatu/opłatę za dodatkowe świetlice/czy opiekunki.
              i nie, ani szkola, ani przedszkole nie powinno byc jednostka opiekincza zapewniajaca opiekę non stop od 6-18 - bo to jest nierealne i szkodliwe dla dzieci- powiem brutalbnie- trzeba bylo myslec przy przekazywaniu materialu biologicznego.

              a u nas? roszczeniowość i populizm, jeden pisał na forum manifest polityczny "żądamy". sad
              trzeba by sie zastanowic, dlaczego rodzice upatrują zagrożenia dla swych wychuchanych pociech w starszych dzieciach0- - to jest kosmos- ich dzieci tez beda starsze....

              jeszcze moje przemyslenia i doswiadczenia osobiste, o ktore pytasz- mieszkalam w dunskiej szkole, doskonalej, drogiej- gdzie w piatki przez 4 godziny, w teamach sprzatalismy szkole, razem z ubikacjami. sprzataczek nie bylo zatrudnionych.
              w wakacje, w tej ekskluzywnej szkole, przez 3 dni pracowali rodzice z uczniami, przygotowujac szkole do poczatku roku.
              klasa moje siostrzenicy w bogatej szkole w us wyglada jak uboga krewna klasy mojej corki w polsce- nie ma tylu zabawek, nie jest taka kolorowa, nie ma haha, tablic interaktywnej. i co z tego? moja siostrzenica w tej swojej ubogiej klasie, w wieku 4 lat przez kilka godzin dziennie uczyla sie pisac, czytac, liczyc. nie z ksiazek, tylko z kserowek, przygotowanych przez nauczyciela, flashacards, rysunków etc. ah, oczywiscie z tej szkoly musi ja odbierac zatrudniona opiekunka- bo szkola do 14 czy cos takiego. od 9.

              wszystko to są projekcje rodziców, złych doświadczeń, niewiedzy. populizmu- ktory ty reprezentujsz.

              podwojny rocznik? przejdzie. wina twoja i elbanowskich.
              • aihnoa Re: co a krajów "bogatszych" 21.03.13, 09:13
                Skoro to nie o kasę chodzi, tylko o organizację - po co przytaczasz informacje o PKB krajów? To Ty wyjeżdżasz z argumentami finansowymi.

                Chodzi o jedno i o drugie. Być może w swoim mieście tego nie widzisz, bo piszesz o "wyborze" szkoły itp. - są takie miejscowości, gdzie nie masz wyboru.
                Moje dziecko również pójdzie do szkoły w dużym mieściewink - i u nas w 1 klasach, nie ma żadnych dywaników, ani zabawek. Widzisz - jeden kraj, dwa duże miasta, a tak różne warunki wink

                > w wątku o opiece szkolnej w innych krajach widac wytaxnie, ze w wiekszosci kraj
                > ów rodzice są/muszą byc jakoś zaangażowani w edukację- przez elastyczny czas pr
                > acy/prace jednego z rodziców na czesc etatu/opłatę za dodatkowe świetlice/czy o
                > piekunki.

                Bramanka, to może zrób sondaż na forum wśród matek wychowujących dzieci w POLSCE - jaki procent pracodawców polskich zgodzi się na pracę na część etatu/elastyczny czas pracy.
                Jestem pewna, że wiele osób wolałoby takie rozwiązanie - gdyby w Polsce to było na szeroką skalę możliwe. To jest u nas nadal luksus.

                Wszystko powyższe jedynie potwierdza moją tezę (włączając to, co piszesz) - że polski system edukacji pozostawia wiele do życzenia. I że trzeba pozostawić wybór odnośnie wieku rozpoczęcia edukacji rodzicom - bo to oni znają swoje "lokalne środowisko" .

                Odnośnie tego populizmu i roszczeniowości - to trafiasz jak kulą w płot, bo moje poglądy ekonomiczne są bliskie Smithowi. Mam jednak obowiązek wypowiadać się w kwestiach dotyczących rozporządzania moimi podatkami. Kwintesencja demokracji, prawda?
                • bramanka Re: co a krajów "bogatszych" 21.03.13, 10:31
                  poglady smitha nigdy nie znalazly pełenego zastosowania. nigdzie.

                  edukacja przedszkolan jest nieefektywna i droga. pozostawia dzieci w kompletnie niestymulujacym srodowisku. oczywiscie, mowie o dzieciach wicej niz 5 latnich.

                  może wyłoze ci kawe na ławe. kraje bogatsze niz my mają czesto lepsze rozwiazania, wykorzystując wieksze zasoby finansowe niz nasze. czesto jednak nawet te bogate kraje nie widza potrzeby wykorzystywania rozwiazan drogich, forsowanych w polsce- ponieważ uwazają, że ich na to nie stać. przykładem może byc (co nie znaczy, ze popieram) - brak w każdej szkole pielegniarki pedagoga psychologa na caly etat- nauczyciele, odpowiednio doszkoleni w ramach studiów i LLL wykonuja z powidzeniem te zadania. rozwiazania te sa tańsze- i wystarczajaco skuteczne. innym przykładem- wymóg osobnych wejsc czy segregacji dzieci starszych i mlodszych. przykłady mozna by mnozyć.
                  reasumując- powinniśmy wdrażac rozwiazani na miare naszych mozliwosci finansowych jednoczesnie pracujac nad organizacja szkoły. i pracujac nad mentalnoscia rodziców, ktorzy chcieliby sie angazowac w edukacje swoich dzieci, organizacje szkol.
                  co nie oznacza, że szkoły są nieprzygotowane- są, na miare naszych mozliwości. oczywiscie, zdaje sobie sprawe, że jedne lepiej, jeden gorzej. ale po prostu wszedzie tak jest- nigdzie nie ma ideału.
              • tijgertje Re: co a krajów "bogatszych" 21.03.13, 10:34
                bramanka napisała:
                w wątku o opiece szkolnej w innych krajach widac wytaxnie, ze w wiekszosci kraj
                > ów rodzice są/muszą byc jakoś zaangażowani w edukację- przez elastyczny czas pr
                > acy/prace jednego z rodziców na czesc etatu/opłatę za dodatkowe świetlice/czy o
                > piekunki.

                To zaangazowanie rodzicow u nas tez jest problemem, bo czesto jak cos trzeba robic, to zawsze sa to te same osobyuncertain ale... bardzo dobre szkoly maja czasem interesujace rozwiazania smile zapisujac dziecko do szkoly, podpisuje sie obustronny kontrakt, w ktorym sa zarowno prawa i obowiazki OBU stron. Bylam kiedys operka w bardzo bogatej rodzinie. Ich dzieci chodzily do najlepszej szkoly w okolicy, do ktorej trzeba bylo zapisywac maluchy w zasadzie po urodzeniu. ojciec w tej rodzinie pracowal bardzo duzo, w tygodniu norma bylo, ze w zasadzie go w domu nie bylo, czesto kilka dni z rzedu bywal gdzies w Belgii czy Francji, wozony przez osobistego kierowce. Ale w szkolnym kontrakcie bylo zastrzezenie, ze KAZDY rodzic w ciagu roku MUSI poswiecic min. jeden dzien na prace na rzecz szkoly. Moje zdziwienie bylo ogromne, gdy facet, zawsze w doskonalej jakosci garniturze przekopywal jakies stare ciuchy, bo w jego dniu mieli malowac jakies meble. Na poczatku roku szkolnego rodzice dostawali liste z mozliwymi datami do wyboru (trzeba bylo wybrac 2-3), potem szkola w zaleznosci od ilosci chetnych danego dnia planowala roznosci i odsylali ostateczna liste co kto kiedy ma robic. W poprzedniej i obecnej szkole syna rodzice musza np brac do mycia wszelkiego rodzaju pomoce (bo do tego typu rzeczy NIE WOLNO wykorzystywac uczniow), a ktos to zrobic musi. Sprzataczki przychodza raz czy 2 w tygodniu, nauczyciele sa odpowiedzialni za swoje klasy, pracuja dluzej, niz dzieci maja lekcje i po lekcjach musza zamiesc czy odkurzyc klase, bo szkol na sprzataczki po prostu nie stac. plusem jest to, ze edukacja faktycznie jest dla rodzicow bezplatna, szkoly kupuja wszystkie materialy i pomoce dla uczniow, sa one wlasnoscia szkoly i rodzice nawet nie wiedza, z czego dzieci korzystaja. Nauka odbywa sie w szkole, nie w domu. Zadania domowe dostaja dopiero najstarsze klasy (zeby sie przyzwyczaily do ich nawalu w szkole sredniej wink ). Rodzice musza jedynie kupic stroj i buty na gimnastyke, plecak czy torbe ze sniadaniowka. Nie ma czegos takiego, ze nauczyciel do rodzica mowi : prosze cos z tym zrobic! jesli dziecko sie nieodpowiednio zachowuje, czy tez nie radzi sobie z nauka. Jesli sami sobie nie sa w stanie poradzic, albo przypuszczaja, ze dziecko moze miec jakies wieksze problemy, to rodzic musi sie zajac diagnozowaniem dziecka. niestety nie wszystko jest idealnie, bo nie ma u nas czegos takiego jak rejonizacja szkol i choc jest obowiazek szkolny, ktorego z jednej strony bardzo ostro przestrzegaja i nie mozna sobie ot tak dziecka w domu zatrzymac, bo mozna sie spodziewac kontroli i sporej kary pienieznej uncertain Z drugiej jednak strony jest cos takiego, ze jesli dziecko stwarza problemy, z ktorymi szkola sobie nie radzi, zwlaszcza, jak rodzice nie chca wspolpracowac, to niestety maja prawo takiego ucznia sie pozbyc. Rodzice zostaja poinformowani pisemnie z uzasadnieniem, od tego momentu maja 90 dni na znaleznienie dziecku innej szkoly. Jesli zadna dziecka nie przyjmie (bo takiego obowiazku NIE MA), to dziecko wywalaja ze szkoly i rodzic musi sie martwic sam. w tym momencie dziecko "wypada z systemu", co w praktyce oznacza, ze nikt nie wie, ile dzieci nie jest objetych edukacja. Wiadomo i kilku tysiacach, szacuje sie, ze takich dzieci moze byc 2-3 razy wiecej. Stad w szkole specjalnej, do ktorej chodzi mlody klasy licza po 15 osob, choc szkola tego typu moze miec max 12 dzieci w klasie: sa to po prostu dzieci ktore czasem rok albo dluzej przesiedzialy w domu i jest to jedyne miejsce, gdzie dyrekcja jest na tyle miekka, zeby przyjac takie "wyrzutki" nawet jesli nie ma ku temu warunkowuncertain wielu rodzicow w takich sytuacjach zmienia miejsce zamieszkania, bo jesli dziecko nie ma mozliwosci pojscia do szkoly w okolicy, to niestety opieke trzeba mu zapewnic , nie da sie pojsc do pracy, co wbrew temu, co sie niektorym wydaje rowniez w Holandii jest dla wielu ludzi absolutna koniecznoscia, zeby godziwie przezyc i miec co do garnka wlozyc. Holendrzy zyja po prostu inaczej, sa sknerami i z kazdym centem baaaaardzo sie licza. Dla wielu 25€ na wycieczke szkolna to po prostu za duzo. juz to widze, jakby sobie szkola zazyczyla oplacenia kilkudniowej "zielonej szkoly"wink Tak, w tym "bogatym" kraju rowniez sa biedni ludzie.
    • landora Re: Szkoły na "Zachodzie" 20.03.13, 18:24
      Jeśli Twoja lokalna szkoła jest nieprzystosowana do przyjęcia sześciolatków, to dla siedmiolatków też się nie nadaje.
      Niektóre siedmiolatki mogą być równie niedojrzałe co sześciolatki. Niektóre sześciolatki są wyższe od swoich siedmioletnich kolegów. Nie wszystkie dzieci rozwijają się identycznie!
      Walczcie o poprawę warunków w szkołach, a nie upupiajcie dzieciaki!
      • aihnoa Re: Szkoły na "Zachodzie" 20.03.13, 23:39
        landora napisała:

        > Jeśli Twoja lokalna szkoła jest nieprzystosowana do przyjęcia sześciolatków, to
        > dla siedmiolatków też się nie nadaje.

        Idźmy dalej..
        Jeśli Twoja lokalna szkoła jest nieprzystosowana do przyjęcia pięciolatków, to dla sześciolatków też się nie nadaje.
        Jeśli Twoja lokalna szkoła jest nieprzystosowana do przyjęcia czterolatków, to dla pięciolatków też się nie nadaje. itd itd

        ergo: między noworodkiem a siedmiolatkiem, nie ma żadnej znaczącej różnicy wink
        Uwielbiam takie frazesy.

        Czy ja tu napisałam, że dyskutuję o MOJEJ LOKALNEJ szkole? Nie, ja już dokonałam wyboru, ufam, że dobrego.
        Ja pytam, czy osoby pozytywnie oceniające reformę, są rzeczywiście zadowolone z obecnego systemu edukacji w PL.
        • bramanka Re: Szkoły na "Zachodzie" 20.03.13, 23:47
          [i]b]Ja pytam, czy osoby pozytywnie oceniające reformę, są rzeczywiście zadowolon
          > e z obecnego systemu edukacji w PL. [/b]
          > [/i]
          nie, ty przytaczasz przykłady o wiele, wiele bogatszych krajów (2 czy nawet 2,5 razy wiekszy pkb per capita) i jątrzysz- dlaczego tak u nas nie ma.
          bedzie, za kilkadziesiat lat. co nie znaczy, ze 6 latki maja sie bawic w drogich, nieefektywnych naukowo przedszkolach.
        • landora Re: Szkoły na "Zachodzie" 21.03.13, 19:55
          > Ja pytam, czy osoby pozytywnie oceniające reformę, są rzeczywiście zadowolon
          > e z obecnego systemu edukacji w PL.


          Jestem zadowolona z pierwszych stadiów edukacji.
          Moim zdaniem im dalej, tym gorzej, najgorzej wypadają nasze uczelnie.
          Natomiast nie mam nic przeciwko wysyłaniu sześciolatków do szkół. To nie są maluchy.
    • kj-78 Re: Szkoły na "Zachodzie" 20.03.13, 21:27
      W szkolach podstawowych w Nowegii nie ma psychologa, pedagoga, pielegniarki itp, ewentualnie czasem jest dochodzaca. Nie ma tez obiadow ani sklepikow szkolnych. Uwaga: tych wszystkich rzeczy nie ma takze w przedszkolach! Tak, robie dziecku w wieku 2 lat kanapki do przedszkola. Wlasnie w tym pieknym, bogatym kraju wink I nikt nie narzeka, jest to calkowicie normalne i tyle.
      • bramanka norwegia 20.03.13, 21:57
        ojej, walicie pomysly autorce watku.
        dodam, ze PKB per capita norwegii jest ponad 2,5 raza większe niż polski.
        i takie niedostosowane te szkoly-0 ani wyzywienia calodziennego za darmo, ani podstwowych standardów opieki- psycholog, pedagog etc
        • tijgertje Re: norwegia 20.03.13, 22:23
          Qrcze, w Holandii to samo. Malo tego, tu nawet w zlobkach nie ma cieplych posiklow, Kto to widzial, przeciez i tak juz majatek kosztuja wink obiad je sie cala rodzina wieczorem , a szkola nei jest od karmienia wink U nas w szkolach to jeszcze taki numer jest, ze ma sie 45-60min. zeby dziecia ze szkoly w poludnie odebrac, w domu nakarmic i odstawic z powrotem na dalsza czesc lekcji. A jak rodzic pracuje, to ma dziecieciu spakowac do szkoly nie tylko obowiazkowe na poranna przerwe owoce i napoj, ale tez lunch, za zjedzenie ktorego na terenie, Z ZGROZO! trzeba zaplacic! Bo nauczycielom tez sie przerwa na lunch nalezy, wiec za opieke w czasie tej przerwy trzeba placic. dzieci moga co najwyzej dostac wode albo zimne mleko, jesli szkola bierze udzial w odpowiednim programie. 2 lata temu za 1 jedzony w szkole lunch musialam placic 2,50€. Teraz w szkole specjalnej jest luz, bo dzieciaki dojezdzaja nawet po 50 km (moj tylko 25), wiec lunch trzeba dziecku dac do szkoly, ze wzgedu na specyfke szkoly wszystkie dzieci musza jesc w szkole i oplaca sie to z jakiejs tam szkolnej puli.
          w zwiazku z odlegloscia za to mamy luksus, bo gmina ma obowiazek zapewnic transport, jesli odpowiedniego rodzaju szkoly nie ma na jej terenie. Oznacza to, ze o umowionej rano godzinie podjezdza pod dom bus z firmy taksowkowej, jest kierowca, ktory o autyzmie przewozonych dzieci bladeeeeego pojecia nie ma (naszych na szczescie nieco utemperowalismy z innymi rodzicami, chyba, ze trafia sie jakis na zastepstwo). W busie moze jechac max 8 dzieci, nie ma poza kierowca nikogo do opieki, ilosc dzieci ustala sie tak, zeby siedzace w busie najdluzej nie dojezdzalo do szkoly (planowo wedlug przepisow przy zalozeniu, ze droga jest pusta) nie dluzej niz 75min. Moj ma szczescie wychodzi z domu o 7.35, lekcje zaczyna godzine pozniej, wraca w okolicach 16.00. Szkola nie zapewnia ZADNYCH zajec dodatkowych, wszystko trzeba sobie zalatwiac i kombinowac samemu po szkole (4 dni w tygodniu lekcie koncza sie w okolicach 15.00). Nie ma zadnych wyjsc, chyba ze np do lokalnego teatru amatorskiego, pod warunkiem ,ze zglosi sie odpowiednia ilosc rodzicow do przewozu dzieci (trzeba zawiezc, wypakowac, poczekac pod drzwiami i przywiezc z powrotem do szkoly). Wycieczki szkolne sa raz w roku, u nas od kilku lat kosztuja ok 25-30€ (i rodzice zrzedza, ze drogo), wycieczka jest jedna, jednodniowa od 8.30 do ok 16.00-17.00, jedzie w jedno miejsce cala szkola razem, wyboru celu dokonuje kilkuosobowa komisja (zlozona zwykle z rodzicow - ochotnikow) i nie ma dyskusji. dzieci nie jadace na wycieczke MUSZA siedziec w szkole w godzinach lekcji. Mamy jeszcze taki fajny ewenement jak dni szkoleniowe dla nauczycieli: na poczatku roku dostajemy kalendarz z wszystkimi imprezami, wakacjami, urodzinami nauczycieli itp. w zaleznosci od szkoly jest w nim czasem kilkianascie dni wolnych, zwykle w srodku tygodnia i rodzic ma obowiazek zapewnic wowczas dziecku opieke, bo nauczyciele maja wowczas jakies szkolenia. A wiecie, co jest najwieksza "tragedia" holenderskich szkol? nie ma w nich w wiekszosci nawet woznych, szatnie to wieszak na scianie przed wejsciem do klasy, dzieci NIE przebieraja obuwia (nawet w sniezyce), obowiazkowo codziennie wychodza na podworko i po powrocie zwykle nawet rak nie myja, tylko do jedzenia siadaja surprised
          I zeby nie bylo wink Maz mial propozycje wyjazdu na kilka lat w delegacje do Warszawy albo Poznania, ale po przekopaniu ofert szkol uznalizmy, ze zadna z nich nie jest w stanie zapewnic mu takich warunkow rozwoju, jakie ma w tubylczej szkole, gdzie tablica multimedialna jest od ubieglego roku jedna na cala szkole i ma dyzury w roznych klasach, za to podejscie do ucznia, wspolpraca z rodzicami jest takie, ze najbardziej wypasione polskie szkoly niestety nadal siedza w innej epoceuncertain
          • bramanka holandia- 2.2 polskiego pkb p.c. 20.03.13, 22:39
            kobieto, spadaj z tego wiatrakowa- jeszcze te wiatry macie sad
            a w moje szkole, panstwowej. 3 sale gimnastyczne. tablice interaktywne. opieka od 7-17, 3 sale swietlicowe. wolne wakacje i swieta bankowe- reszta na wniosek RR moze byc zapewniona opieka. dzieci- ze wzgledu na specyfike szkoly- 3 wyjazdy sportowe- 2 zimowe, 1 letni. okolo 8 dni, kiedy dzieci wyjezdzaja na narty, zamiast lekcji. filharmonia, teatr, warszaty plastyczne.
            pozywienie- obiad dwudaniowy. w szkole akcja darmowa owoce warzywa, i mleko. przerwa swiadaniowa nieplatna smile
            dojazd 75 minut?? tu by zlinczowali. sama dowoże tak ok. uwaga 15 minut- o to przeciez czas stracony, szkola ma byc POD DOMEM.
            1. MY naprawde jakis problem mentalny mamy....
            2. to nei kase w tym wszystkim chodzi, nie o kase...
          • aagnes Re: norwegia 21.03.13, 15:11
            Akurat Holandia do marny przykad, nie ma sie czym chwalic.
            • tijgertje Re: norwegia 21.03.13, 15:16
              aagnes napisał:

              > Akurat Holandia do marny przykad, nie ma sie czym chwalic.

              Pod jakim wzgledem?
      • aihnoa Re: Szkoły na "Zachodzie" 21.03.13, 08:44
        > Nie ma tez obiadow ani sklepikow szkolnych. Uwaga: tych wszystkich rzeczy nie ma takze
        > w przedszkolach!

        A (średnio) w jakich godzinach dzieci przebywają w szkołach/przedszkolach?
        Znam takie rozwiązania z przedszkoli w południowych Niemczech - tylko tam większość matek posyłających dzieci do takich przedszkoli nie pracuje (stać ich), więc dziecko po kilku godzinach idzie do domu na obiad.
        • tijgertje Re: Szkoły na "Zachodzie" 21.03.13, 09:36
          aihnoa napisała:
          A (średnio) w jakich godzinach dzieci przebywają w szkołach/przedszkolach?

          W Holandii masz 3 rodzaje instytucji dla dzieci:
          1. creche (zlobek) dla dzieci od 6 tygodni do 4 lat (4. urodzin), calodniowy godziny nieco sie roznia w roznych miejscach, ale otwarte pomiedzy 7.30 a 18.30.
          2. speelzaal, 2-4 dni w tygodniu do poludnia w zaleznosci od gminy (ktora je finansuje), 2-3 godziny, zeby dzieciom niezlobkowym umozliwic kontakt z rowiesnikami. Czesto pracuja tam osoby "z ulicy", po prostu lubiace dzieci, majace tylko jakis podstawowy kurs pedagogiczny plus obowiazkowy we wszystkich instytucjach dla dzieci kurs pierwszej pomocy.
          3. szkola 8-letnia, z tym, ze zaczyna sie od 4. urodzin i dziecko czasem chodzi dodatkowe pol roku czy 9 miesiecy, zanim oficjalnie zacznie I grupe. Lekcje sa w srody od ok 8.30 do 12.15, w pozostale dni od 8.30 do 15.00, z tym, ze szkola ma dowolnosc w rozlozeniu obowiazkowych godzin w ciagu 8 lat i czasem najmlodsze grupy maja wolne popoludnie w piatek, sporadycznie nawet ktorys dzien wolny. Od uiegloego roku wprowadzono dla szkol obowiazek zorganizowania opieki dla dzieci, ktorych rodzice pracuja. Opieka, czyli "przechowalnia", bez posilkow (dzieci nosza swoje sniadaniowki), bez zorganizowanych zajec, czasem na terenie szkoly, czesto poza szkola, zwlaszcza w malych szkolach, gdzie ktores z rodzicow nie pracuje (wielu pracuje po 4 dni i na zmiane maja "dzien dziecka"), dzieci sa dowozone taksowkami do swietlicy przy zlobku. Tak jak i dorosli, dzieci caly dzien jada na kanapkach, za to wieczorny obiad jest dla Holendrow swietoscia, miedzy 17.00 a 18.00 cale rodziny siedza przy stole, co widac chocby w supermarketach wink
        • ponponka1 Re: Szkoły na "Zachodzie" 21.03.13, 12:40
          aihnoa napisała:

          > > Nie ma tez obiadow ani sklepikow szkolnych. Uwaga: tych wszystkich rzecz
          > y nie ma takze
          > > w przedszkolach!
          >
          > A (średnio) w jakich godzinach dzieci przebywają w szkołach/przedszkolach?


          moja corka jest w przedszkolu od 7.30 do 16.30. Norwegia, bez cieplego posilku. Tylko sniadanie (mozna dziecku zrobic lub wykupic w przedszkolu - z tym ze te przedszkolne to kanapka np. z zoltym ssrem), potem drugie snaidanie ok 10.30 - kanapki z serem, salami lub pasztetem, i ok. 14.30 owoce i warzywa. Dzieci zyja. W norweskich przedszkolach sa dzieci od 9 m. zycia (nie ma tu podzialu na zlobki).

          > Znam takie rozwiązania z przedszkoli w południowych Niemczech - tylko tam więks
          > zość matek posyłających dzieci do takich przedszkoli nie pracuje (stać ich), wi
          > ęc dziecko po kilku godzinach idzie do domu na obiad.

          Piszesz o Niemczech a nie o Norwegii.....Wiem, ta sama pierwsza litera a jednak nie to samo smile
          • aihnoa Re: Szkoły na "Zachodzie" 21.03.13, 18:59
            ponponka napisała:
            >Dzieci zyja

            No nie wątpię smile Mnie osobiście nie szokuje ta kwestia, sama nigdy nie jadałam posiłków w szkole, a dzieci alergiczne, więc i tak wszystko przynosimy z domu.

            Chociaż z drugiej strony, ciepłe posiłki w polskich przedszkolach/przedszkolach, to duży plus - szczególnie dla rodzin, które w domu sobie na nie rzadko mogą pozwolić.. (z powodu niedożywienia cierpi podobno w PL 2 mln dzieci. Dużo.).

            > Piszesz o Niemczech a nie o Norwegii.....Wiem, ta sama pierwsza litera a jednak
            > nie to samo smile

            Wątek o "zachodzie", więc oba kraje na N się łapiąsmile
      • wszystko-wiedzaca Re: Szkoły na "Zachodzie" 21.03.13, 13:16
        Moze i sa tylko dochodzacy, ale kiedy sa potrzebni szkola zatrudnia na stale. Moj syn ma problemy z koncentracja (podejrzenie ADHD czy czegos innego w trakcie diagnozy), od ostatniej grupy w przeszkolu (5 latki) kiedy to dzieci ucza sie juz literek mial 5 godzin w tygodniu indywidualnie z asystentka zeby nadrabiac roznice oprocz tego 10 godzin z asystentka ktora pomagala mu podczas rysowania i innych zabaw wymagajacych skupienia. Teraz w szkole ma asystena na kazdej lekcji 5 godzin zajec indywidualny, opiekuna na przerwie, basen z fizjoterapeuta i dwa razy w tygodniu fizjoterapie, wszystko za darmo, wszystko zalatwila szkola. Dzieki temu syn chodzi do pierwszej klasy do zwyklej szkoly, nadaza za innymi dziecmi, daje rade z materialem i ogolnie nie jest zle. My jestesmy w ciaglym kontakcie z jego opiekunka, dostajemy cwiczenia do przerobienia w domu. Wiec tutaj sie z Toba nie zgodze w bo norweskie szkoly zapewniaja duza wiecej wsparcia dla dziecka niz polskie. Nie wiem czy w Polsce moj syn moglby chodzic do zwyklej szkoly, najprawdopodobniej musialaby byc to klasa intergracyjna lub nauczanie indywidualne a tu za rok moze dwa bedzie dawal sobie sam rade.
        • bramanka Re: Szkoły na "Zachodzie" 21.03.13, 14:17
          zapewne tego systemu, tj indywisualnego asystenta, nie jestesmy w stanie skopiowac- z powodów finansowych.
          w maistach sa klasy integracyjne, zazwyczaj oblegane przez dzieci, ktore tej integracji nie potrzebuja wink wiec tez moglby sie uczyc.
          • tijgertje Re: Szkoły na "Zachodzie" 21.03.13, 14:20
            Niezupelnie. Jesli dziecko ma zalecenia nauki w klasie masowej z asystentem to teoretycznie szkola powinna mu zapewnic cienia w kazdej klasie. W praktyce niestety pieniadze na uczniow niepelnosprawnych laduja w gminnym worze, a szkola sie tlumaczy, ze jej nie stacuncertain Tylko prywatne dostaja cala subwencje i musza sie z niej rozliczyc.
    • aihnoa OFF TOP - "społeczności lokalne" 21.03.13, 00:16
      I jeszcze mała dygresja - do osób apelujących o "zaangażowanie w społeczność lokalną" - czy naprawdę nie mieści się Wam w głowach, że można angażować się w społeczność lokalną, a dodatkowo również w ogólnopolskie sprawy społeczne? Jedno drugiego naprawdę nie wyklucza, polecam spróbować.
      To, że ja jestem zadowolona z tego, jak funkcjonuje moje otoczenie, nie oznacza, że nie
      mogę powalczyć o lepsze warunki dla innych. Choćby dla podwójnego rocznika dzieci w szkole.
      Trochę empatii.
      • gola1984 Re: OFF TOP - "społeczności lokalne" 26.03.13, 00:45
        strasznie mnie dziwi cała ta nagonka rodziców na reformę.i tak się zastanawiam czy oprócz argumentów bardzo ogólnych, często nieadekwatnych typu: bo szkoły nieprzygotowane, bo 6 latek to maluszek, bo... czy ktoś przeczytał nową podstawę programową zarówno z przedszkola jak i 1 klasy sp? Czy rodzice, którzy nie chcą posyłać dzieci wiedzą czego te dzieci będą się uczyć w klasie 1 a czego nie? czy zastanawiał się ktoś nad tym ile godzin dziecko spędza w zerówce szkolnej a ile w klasie pierwszej dziennie? bo dzieci w zerówce często spędzają 8h a w 1 klasie max 5h lekcyjnych (wzięłam 3 plany, różnej wielkości, szkół z mojego miasta i porównałam) Wiecie, że w klasie pierwszej nauczyciel ma dywan do dyspozycji - i w 90% szkół z niego korzysta. Tablice interaktywne - to już mnie całkiem zaskoczyło. Przecież nikt normalny nie pracuje na niej od początku do końca zajęć, poza tym dzieciakom się to podoba - podoba im się bo to już inne pokolenie, to pokolenie komputera, komórki, tabletu, często radzące sobie lepiej z nowinkami elektr. niż rodzic, kolejna rzecz od kiedy się rodzi to już wszystko się "rusza, miga" zaczynając od pozytywki nad łóżeczkiem, grających misiach, świecących zabawkach, książeczkach, które same się czytają itd... Świat idzie do przodu, szkoła też się zmienia ale trzeba brać pod uwagę to, że przynajmniej stara się dostosować do ciągle zmieniającego się profilu ucznia.
        Kolejna rzecz - ilość dzieci w klasie. Każdy marudzi, że klasy za duże - a może byśmy tak posłali te dzieciaki które są już "gotowe" i nie czekali aż za rok np 5 "zerówek" szkolnych będzie trzeba umieścić w klasie 1. Bo w tym roku to widzę tylko tyle, że z 5 klas 3 będą 2, może 3 klasy 1 a w nich może z 10 sześciolatków.
        Szkoły nie są gotowe - no ok, może i nie są. Ale nie wszystkie (ile jest takich szkół?ktoś wie? bo z tego co widzę na co dzień to bardzo malutko), nie ma rejonizacji więc można wybrać "gotową". Od tego jesteśmy rodzicami - sprawdźmy szkołę, która jest najbliżej, idźmy na spotkanie z wychowawcami, zobaczmy podręczniki jakie wybrali - i dajmy przyzwolenie bądź nie. Sprawdźmy jak wygląda w środku, co oferuje się 6 latkom i decydujmy.
        • aihnoa Re: OFF TOP - "społeczności lokalne" 26.03.13, 09:55
          gola1984 napisała:
          >czy ktoś przeczytał nową podstawę
          > programową zarówno z przedszkola jak i 1 klasy sp?

          Jeśli cała Twoja wiedza wynika z przeczytania nowej podstawy, to możesz się bardzo zdziwić w zderzeniu z realiami za kilka lat.

          > kolejna rzecz od kiedy się rodzi to już wszystko się "r
          > usza, miga" zaczynając od pozytywki nad łóżeczkiem, grających misiach, świecący
          > ch zabawkach, książeczkach, które same się czytają itd

          To już kwestia wyboru zabawek przez rodziców. Moje nie mają książeczek, które "same się czytają", mają za to całkiem pokaźne półki papierowych książek. Pomysłu kupowania noworodkowi świecących, ruszających, migających zabaweczek nawet nie skomentuję.

          > Wiecie, że w klasie pierwszej nauczyciel ma dywan do dyspozycj
          > i - i w 90% szkół z niego korzysta.

          Skąd ta statystyka? Podaj źródło.
          Szkoła mojego dziecka nie ma dywanu do dyspozycji, ani zabawek w sali.
          Do tego, sala została odremontowana własnymi rękami rodziców, którzy zakupili potrzebne materiały (szpachlowanie, malowanie, montaż rolet itp.) Dywan się nie zmieścił, bo klasy liczą ok. 30-osób i od tablicy aż do końca sali są ławki.

          > tablice interaktywne - podoba im się bo to już inne pokolenie,
          > to pokolenie komputera, komórki, tabletu, często radzące sobie lepiej z nowink
          > ami elektr. niż rodzic,

          Chyba żartujesz. Gdybyś napisała, że lepiej radzące niż dziadkowie, to bym jeszcze mogła to przyjąć. Ale nie znam 6-7 latków radzących sobie lepiej z nowinkami elektr. niż rodzicwink

          > Szkoły nie są gotowe - no ok, może i nie są. Ale nie wszystkie (ile jest takich
          > szkół?ktoś wie? bo z tego co widzę na co dzień to bardzo malutko), nie ma rejo
          > nizacji więc można wybrać "gotową"

          Wprowadzasz w błąd. Jest rejonizacja. O problemach, z którymi borykają się konkretne szkoły, możesz przeczytać na stronach stowarzyszenia RzecznikPrawRodzicow lub praktycznie co dzień w gazetach.

          > zobaczmy podręczni
          > ki jakie wybrali - i dajmy przyzwolenie bądź nie.

          Szkoła moich dzieci podręczniki wybiera w połowie września, ponieważ od czasu wprowadzenia reformy, trafiają do niej dzieci na tak zróżnicowanych poziomach, że dopiero po poznaniu grupy nauczycielki decydują, czy iść "szybszym" czy "wolniejszym" programem.
          • gola1984 Re: OFF TOP - "społeczności lokalne" 26.03.13, 23:36
            > Jeśli cała Twoja wiedza wynika z przeczytania nowej podstawy, to możesz
            > się bardzo zdziwić w zderzeniu z realiami za kilka lat.

            moja wiedza nie wynika tylko z przeczytania podstawy programowej ale można spokojnie powiedzieć, że została dosyć sporo okrojona po to by 6 latki sobie radziły.
            Czy się zdziwimy za kilka lat? Nie wiem. Dzieciaki w tym wieku są ciekawe - mogą nas mile zaskoczyć i poradzą sobie bez najmniejszych problemów.

            > To już kwestia wyboru zabawek przez rodziców. Moje nie mają książeczek, które "
            > same się czytają", mają za to całkiem pokaźne półki papierowych książek. Pomysł
            > u kupowania noworodkowi świecących, ruszających, migających zabaweczek nawet ni
            > e skomentuję.

            całkowicie się z Tobą zgadzam ale widać pęd w tym kierunku. Sami (jako rodzice) doprowadzimy do tego, że nasze dzieci nie będą mogły się skupić przez 15 min na zwykłej książce bo się nie "rusza/miga/gada" Ja mam "tony" książek, codziennie czytam z moim dzieckiem i czytamy dużo i długo. Potrafi się bawić nawet wyciętymi postaciami/przedmiotami i układa z tego całe historyjki ale dziecko mojej kuzynki jest już całkowitym przeciwieństwem. 2 miesiące starsze - potrafi obsługiwać smartfona - oczywiście chodzi mi o gry, siedzi przed kompem i gra, ogląda bajki, słucha/ogląda piosenki. U nas jest nudno - nie ma się czym bawić, woli patrzeć na bajki. Jedyna rzecz która ją zajmuje na dłużej to tv lub laptop. A moje dziecko wcale biedne nie jest - zabawki też mamy i to dużo, żeby ktoś tu nie pomyślał, że mój syn ma tylko łóżko i książki wink

            > Skąd ta statystyka? Podaj źródło.

            Czy ja podaję tu dane statystyczne? to moja opinia, mieszkam na Śląsku, co dzień odwiedzam szkoły, jestem na lekcjach. Może w innych regionach Polski jest inaczej To moje obserwacje.

            > Szkoła mojego dziecka nie ma dywanu do dyspozycji, ani zabawek w sali.
            > Do tego, sala została odremontowana własnymi rękami rodziców, którzy zakupili p
            > otrzebne materiały (szpachlowanie, malowanie, montaż rolet itp.) Dywan się nie
            > zmieścił, bo klasy liczą ok. 30-osób i od tablicy aż do końca sali są ławki.

            Jakby każde dziecko przyniosło 1 zabawkę a rodzice jak już odremontowali klasę to może z kasy rady zakupili by najtańszy dywan? Taki pomysł rzucam, jak już nie można liczyć na dyrekcję.
            A dlaczego dyrektor nie rozdzieli klas? Bo z Twojej wypowiedzi wynika, że jest więcej niż jedna. Zamiast dwóch 30 osobowych nie zrobi 3 klas? Dlaczego się nie zmobilizujecie i czegoś w tej sprawie Wy jako rodzice nie zrobicie? O ile wiem (to moje doświadczenia, nie statystyka wink ) to klasy gdzie są już 6 latki są mniejsze niż klasy 7 latków.
            Poza tym jest rozporządzenie z dnia 23 grudnia 2008 r. w sprawie podstawy programowej wychowania przedszkolnego oraz kształcenia ogólnego w poszczególnych typach szkół, które reguluje liczbę dzieci w klasach 1-3 - maksymalnie 26 uczniów. Uprzedzam Twoją odpowiedź - wiem, że nie jest przestrzegane i gminy postanawiają inaczej ale rodzice mogą próbować wymusić to na samorządzie.

            > Chyba żartujesz. Gdybyś napisała, że lepiej radzące niż dziadkowie, to bym jesz
            > cze mogła to przyjąć. Ale nie znam 6-7 latków radzących sobie lepiej z nowinkam
            > i elektr. niż rodzicwink

            Chyba żartujesz wink ja takie dzieciaki znam

            > Wprowadzasz w błąd. Jest rejonizacja. O problemach, z którymi borykają się konk
            > retne szkoły, możesz przeczytać na stronach stowarzyszenia RzecznikPrawRodzicow
            > lub praktycznie co dzień w gazetach.

            Rejonizacji nie ma. Jedynie co może być to tylko pierwszeństwo dzieci z danego rejonu. Jeśli jest ich np 40 plus dwoje dzieci z poza regionu to dyrektor ma prawo tych dzieci nie wciągnąć na listę do klasy pierwszej. Ale jeśli jest 50 dzieci i troje spoza regionu to jest na tyle by otworzyć 3 klasy i przyjąć wszystkich. Wiem, że uogólniam ale nie wiem jak to inaczej wyjaśnić.


            > Szkoła moich dzieci podręczniki wybiera w połowie września, ponieważ od czasu w
            > prowadzenia reformy, trafiają do niej dzieci na tak zróżnicowanych poziomach, ż
            > e dopiero po poznaniu grupy nauczycielki decydują, czy iść "szybszym" czy "woln
            > iejszym" programem.

            Szkoła Twojego dziecka działa więc bezprawnie, podręczniki MUSZĄ być wybrane przed 15 czerwca a 15 czerwca wykaz musi być opublikowany w szkole/na stronie internetowej szkoły. MUSI być jawny i nie ma innej opcji. Nie spotkałam się z szkołą która się do tego nie stosowała. Poza tym zastanawiam się na czym dzieci pracują przez połowę września - na programie nauczania autorstwa nauczycielki?
            15 czerwca to data z zeszłego roku, przyznam się że na ten rok daty jeszcze nie sprawdzałam, nie wiem czy nic się nie zmieniło a nie chce mi się teraz szukać.
            • aihnoa Re: OFF TOP - "społeczności lokalne" 27.03.13, 13:54
              gola1984 napisała:

              > Czy ja podaję tu dane statystyczne? to moja opinia, mieszkam na Śląsku, co dzie
              > ń odwiedzam szkoły, jestem na lekcjach. Może w innych regionach Polski jest ina
              > czej To moje obserwacje.

              Zakładam, że pisząc 90 %, wiesz o czym mówisz. No ale jeśli swoje 90% wnioskujesz z (zawyżam z premedytacją!) 1% szkół, które widziałaś, to sama rozumiesz, że to jest niewiarygodne.
              Analogicznie:
              demotywatory.pl/4089333/Ojciec-Jasia-nie-dal-sie-nabrac-A-Ty
              > Jakby każde dziecko przyniosło 1 zabawkę a rodzice jak już odremontowali klasę
              > to może z kasy rady zakupili by najtańszy dywan? Taki pomysł rzucam, jak już ni
              > e można liczyć na dyrekcję.

              Dywanu, jak pisałam, nie ma już gdzie zmieścić. Zresztą nie traktuję dywanu priorytetowo w procesie edukacji. Dywanu wymagam w przedszkolu.

              > A dlaczego dyrektor nie rozdzieli klas? Bo z Twojej wypowiedzi wynika, że jest
              > więcej niż jedna. Zamiast dwóch 30 osobowych nie zrobi 3 klas? Dlaczego się nie
              > zmobilizujecie i czegoś w tej sprawie Wy jako rodzice nie zrobicie? O ile wiem
              > (to moje doświadczenia, nie statystyka wink ) to klasy gdzie są już 6 latki są m
              > niejsze niż klasy 7 latków.

              U nas są klasy mieszane, nie ma osobnych dla 6-latków, bo nigdy nie zgłosiło się ich tyle, żeby osobną klasę utworzyć.
              Klasy mogą mieć nie mniej niż 22-os. (zalecenie gminy). Przy np. 60 osobach są 2 klasy 30-osobowe.

              > Poza tym jest rozporządzenie z dnia 23 grudnia 2008 r. w sprawie podstawy progr
              > amowej wychowania przedszkolnego oraz kształcenia ogólnego w poszczególnych typ
              > ach szkół, które reguluje liczbę dzieci w klasach 1-3 - maksymalnie 26 uczniów.
              > Uprzedzam Twoją odpowiedź - wiem, że nie jest przestrzegane i gminy postanawia
              > ją inaczej ale rodzice mogą próbować wymusić to na samorządzie.

              Zalecenia to nie imperatyw prawny. Spróbuj sobie coś wymusić na samorządzie w dużym mieście - gdy nie możesz udowodnić, że działania nie są zgodne z prawem.
              Są? To "spadaj".

              > Chyba żartujesz wink ja takie dzieciaki znam

              Jakieś masowe liczby takich dzieci? Bo wiesz - wyjątki potwierdzają regułę.

              > Szkoła Twojego dziecka działa więc bezprawnie, podręczniki MUSZĄ być wybrane pr
              > zed 15 czerwca a 15 czerwca wykaz musi być opublikowany w szkole/na stronie int
              > ernetowej szkoły. MUSI być jawny i nie ma innej opcji. Nie spotkałam się z szko
              > łą która się do tego nie stosowała. Poza tym zastanawiam się na czym dzieci pra
              > cują przez połowę września - na programie nauczania autorstwa nauczycielki?
              > 15 czerwca to data z zeszłego roku, przyznam się że na ten rok daty jeszcze nie
              > sprawdzałam, nie wiem czy nic się nie zmieniło a nie chce mi się teraz szukać.

              U nas jest tak, jak napisałam. I uważam, że to na plus - przynajmniej nauczyciel może ocenić realnie możliwości uczniów.
              • gola1984 Re: OFF TOP - "społeczności lokalne" 28.03.13, 00:06
                > Zakładam, że pisząc 90 %, wiesz o czym mówisz. No ale jeśli swoje 90% wnioskuje
                > sz z (zawyżam z premedytacją!) 1% szkół, które widziałaś, to sama rozumiesz, że
                > to jest niewiarygodne.
                chyba mnie źle zrozumiałaś, nie chodzi mi o 2 szkoły w mojej okolicy, bo jeśli 70% szkół województwa Śląskiego to 1% wszystkich to ok. Spokojnie mogę powiedzieć, że w tylu szkołach bywam i widzę. Piszę tylko ze swojej perspektywy - woj Śląskiego. Nie wiem co w innych regionach - słyszę tylko od kolegów z pracy. Na tej podstawie wyciągam swoje wnioski. Chyba mogę to robić - nie wiem czy jest w Polsce osoba która odwiedziła wszystkie szkoły i może się wypowiedzieć, nie wiem też na czym mam się opierać bym mogła wyciągać jakieś wnioski? Może oprę się na tych danych z których Ty czerpiesz - doświadczenie zawodowe, dane statystyczne, hobby? bo na serio nie wiem skąd Twoje opinie? czasem mam wrażenie, że komentujesz moje wypowiedzi z perspektywy szkoły którą znasz, szkoły z twojej okolicy i tyle.

                > Dywanu, jak pisałam, nie ma już gdzie zmieścić. Zresztą nie traktuję dywanu pri
                > orytetowo w procesie edukacji. Dywanu wymagam w przedszkolu.

                to dlaczego przeszkadza Ci, że go nie ma?

                > U nas są klasy mieszane, nie ma osobnych dla 6-latków, bo nigdy nie zgłosiło si
                > ę ich tyle, żeby osobną klasę utworzyć.
                > Klasy mogą mieć nie mniej niż 22-os. (zalecenie gminy). Przy np. 60 osobach są
                > 2 klasy 30-osobowe.

                no właśnie, bo rodzice tacy jak Ty (bez złośliwości) nie zgłaszają 6 latków bo są obrażeni na nowe przepisy.

                > Zalecenia to nie imperatyw prawny. Spróbuj sobie coś wymusić na samorządzie w d
                > użym mieście - gdy nie możesz udowodnić, że działania nie są zgodne z prawem.
                > Są? To "spadaj".

                Wiem, że jest ciężko ale mam wrażenie, że pisząc na forum nastawiasz na "nie" innych rodziców a i ogólnopolski protest byłby Ci na rękę. Tylko, że należy zaczynać od swojego podwórka.

                > Jakieś masowe liczby takich dzieci? Bo wiesz - wyjątki potwierdzają regułę.

                tak wiem. Mówię o dzieciakach które znam, nie jest to szokująca ilość - raczej zadaję się z dorosłymi wink

                > U nas jest tak, jak napisałam. I uważam, że to na plus - przynajmniej nauczycie
                > l może ocenić realnie możliwości uczniów.

                Jeśli Ci to odpowiada to nie chwal się tym na forach - jak napisałam to bezprawne działania i nie przestrzeganie obowiązujących przepisów. Dyrektor może stracić stanowisko - prawo jest prawem, dziwię się że jakaś szkoła w tej kwestii aż tak ryzykuje.

                Reforma reformą, mamy takich decydentów a nie innych, zresztą sami ich wybraliśmy. Stało się. Uważam, że dzieciakom zrobiono krzywdę możliwością wyboru przez rodzica kiedy pójdą do szkoły. Od razu powinien być albo nakaz obowiązku szkolnego dla 6 latków albo wstrzymujemy wszystkich i czekamy. Dzieci sobie poradzą, są w takim wieku kiedy zdobywanie wiedzy jest dla nich czymś naturalnym, ciekawym. To taki etap kiedy rodzice pilnują, pomagają w zadaniu domowym, tłumaczą różne treści. Tylko czy ktoś zastanawiał się co będzie w gimnazjum? Między niektórymi dziećmi będą prawie 2 lata różnicy. To ciężki wiek, jednym już pewne sprawy będą w głowach, inne dzieciaki nie będą wiedziały o co tamtym chodzi. Za duża przepaść - więc albo róbmy to z głową albo wcale.
                Wyjścia z tej sytuacji chyba nie ma, dlatego z niecierpliwością czekam aż 100% 6 latków pójdzie do szkoły z obowiązku - wszystko się unormuje, klasy będą rozdzielone na 6 i 7 latki (mam nadzieję że wszędzie) a po kilku latach nawet w gimnazjach wyrówna się przepaść wiekowa.
                • aihnoa Re: OFF TOP - "społeczności lokalne" 28.03.13, 09:09
                  > Może oprę się
                  > na tych danych z których Ty czerpiesz

                  Proszę bardzo - w moich postach możesz znaleźć odnośniki do tematu i do badań, które zostały przeprowadzone. Nie piszę bzdur typu 90% szkół, jak nie mam takich danych.

                  > Wyjścia z tej sytuacji chyba nie ma,

                  Z każdej sytuacji jest jakieś wyjście. Zarzucasz mi brak działania, a sama prezentujesz bierną postawę. Widać, że nie masz dziecka w wieku szkolnym. To raz.

                  A dwa - jak już zauważyłam na forum sąsiednim - cóż za wysyp nowych nicków popierających reformę i piszących "już się nic nie da zrobić". Otóż - da się. Na obniżanie poziomu edukacji nie zgadza się duża część społeczeństwa.
                  "Pani minister jest na chwilę" - i tyle w temacie.
                  • tijgertje Re: OFF TOP - "społeczności lokalne" 28.03.13, 09:29
                    aihnoa napisała:
                    Na o
                    > bniżanie poziomu edukacji nie zgadza się duża część społeczeństwa.
                    > "Pani minister jest na chwilę" - i tyle w temacie.

                    najbardziej mnie dziwi w tym wszystkim fakt, ze rodzice tak sie burza, ze to oni nie moga decydowac. Przeciez nigdzie na swiecie nikt sie rodzicow mnie pyta, czy laskawie chca dzieciatko do szkoly wyslac? Bledem tej reformy bylo wprowadzenie niekonczacego sie etapu przejsciowego i pozostawienie rodzicom wolnego wyboru. w normalnych krajach jak sie cos ustala, to sie robi i juz. nikt rodzicow nie pyta, bo jakakolwiek decyzja by nie byla, zawsze jacys niezadowoleni beda. 6-latki w szkolach siedza juz za dlugo, zeby mozna to bylo odkrecic, a dla dzieci najlepiej by bylo, zeby w koncu ktos sie solidnie postawil i przeprowadzil ta reforme do konca, ujednolicajac klasy pod wzgledem wieku i dostosowujac podreczniki tak, zeby byly odpowiednie dla kazdej klasy, bo na razie to wolna amerykanka, nauczyciel wybiera to, co jest dobre dla wiekszosci, ale jesli szkola jest za mala i klasy sa mieszane, to nie ma mowy, zeby ten sam podrecznik byl dobry i dla 6- i dla 7-latka. Po kilku latach sie to wyrownuje, ale pierwsze 3 klasy roznice sa widoczne. Rodzice walczacy o "maluchy" tak naprawde chyba w jakims wlasnym snie zyja. W Holandii bywa po 38 dzieci w klasach 6-latkow, siedza niemal jedne na drugich z 2 przerwami od 8.30 do 15.00 . Kiedys tez przeprowadzono reforme umieszczajac 4-5-latki w szkolach. Tez sie to ludziom nie podobalo, teraz nikt nawet nie mysli, ze mogloby byc inaczej. malo tego. od paru lat wdraza sie sie system "szerokiej szkoly", co oznacza, ze w jednym budynku jest zarowno zlobek jak i szkola, czyli dzieci od 6 tygodni do 12/13 lat. Dlaczego? Bo zakladaja, ze dzieci przebywajace w bardziej zroznicowanym srodowisku lepiej sie rozwijaja, zwlaszcza pod wzgledem spolecznym. wiele szkolnych imprez jest dla wszystkich dzieci razem (niektore dla maluchow dopiero od 1,5-2 lat. dzieci ucza sie wzajemnego szacunku , pomagaja sobie nawzajem. Idea przyswiecajaca tworzeniu gimnazjow w Polsce bylo cos zgola przeciwnego: najgorszy okres dojrzewania, zbuntowania itd oddzielic od maluchow "ze wzgledu na ich bezpieczenstwo". Pomysl wydawal sie sluszny, ale wszyscy widza, jakie sa tego efekty. Gimnazjalisci ciesza sie bardzo zla slawa. Czy gdyby musieli sie na co dzien uczyc z 3-5-latkami byloby tak samo? Przypuszczam, ze wowczas zmieniloby sie nieco podejscie do nich i skupiono by sie bardziej na wypracowaniu metod, pozwalajacych lepiej opanowac rozbrykanych wyrostkow. Kumulacja w jednym miejscu nastolatkow w najgorszym ich okresie rozwoju zwlaszcza im nie sluzy. Owszem, maluchy sa bezpieczniejsze, ale sadze, ze nie tedy droga.
                    • aihnoa Re: OFF TOP - "społeczności lokalne" 28.03.13, 10:04
                      tijgertje:
                      > Przeciez nigdzie na swiecie nikt sie rodzicow mnie pyta,
                      > czy laskawie chca dzieciatko do szkoly wyslac?

                      Nie chodzi o to, czy chcą, tylko w jakim wieku - biorąc pod uwagę całokształt funkcjonowania systemu.
                      I nie masz racji - są kraje, gdzie decyzja zostaje powierzona rodzicom - choćby tytułowa Nowa Zelandiawink Nawet w Holandii, jak przeczytałam, do szkoły idą 5-latki, ale 4-latki mogą iść. Sprostuj, jeśli się mylę.
                      Im młodsze dziecko - tym bardziej widoczne są różnice w rozwoju na poziomie nawet jednego rocznika.

                      Nie zgadzam się z Tobą, że jest obojętne, czy w klasach młodszych jest 38 dzieci, czy mniej - przy obecnym kształcie polskich lekcji (sala lekcyjna, ławeczki i 45 minut nauki z 1 nauczycielem - bez asystentów, nawet w przypadku problemowych uczniów itp.) liczba uczniów robi różnicę.
                      Szczególnie, gdy ci uczniowie są na diametralnie różnych poziomach ("dzięki" niespójności MEN, które zdaniem jednych "zakazało nauki w przedszkolu", zdaniem innych - nie zakazało - ale CHAOS jest.)

                      Co do reszty - tijgertje, nie pisałabyś tego, gdybyś miała perspektywę posłania swojego dziecka do szkoły w PL. Chodziłam do szkół w kilku krajach, studiowałam za granicą. Nie da się porównać polskiej szkoły, do szkół (przypominających często nasze przedszkola) istniejących w zupełnie innych warunkach - społecznych, ekonomicznych itp.
                      Argument - "bo na zachodzie, a nasze dzieci nie są głupsze", jest zupełnie nietrafiony.
                      Zgadzam się tu z opinią: forum.gazeta.pl/forum/w,46,142922239,143133611,Re_zagranica_jak_jest_.html?wv.x=2

                      Ja się nie dziwię rodzicom dzieci urodzonych w 2008 roku, że protestują szczególnie silnie. To ich dzieci (statystycznie) najwięcej stracą.

                      Sama jestem zadowolona z poziomu edukacji w przedszkolu, do którego chodzą moje dzieci i nie wiem w imię czego mam z tego rezygnować na rzecz szkoły. Rok dobrej edukacji więcej - chcę mieć wybór.
                      Nie wspominając o tym, że reforma skraca edukację o rok. Czego nie wszyscy potrafią zrozumieć. Tym samym, poziom znów się obniży, na co skutecznie pracują kolejni ministrowie edukacji.
                      • tijgertje Re: OFF TOP - "społeczności lokalne" 28.03.13, 11:08
                        moze bym pisala, moze nie smile Dlatego caly czas mowilam o tym, ze nie ma sensu walczyc z obnizaniem obowiazku szkolnego, tylko probowac zmienic sposob podejscia do dziecka w szkolach i odpowiednie wyksztalcenie nauczycieli.

                        w Holandii obowiazek szkolny jest od 5 lat, szkola jest od 4 i w zasadzieniemal wszystkie 4-latki tuz po urodzinach ida do szkoly. Dlaczego? Bo od 4 do 5 lat w zasadzie nie ma innej mozliwosci, chyba, ze rodzic siedzi z dzieckiem w domu. Wszystkie zlobki i "przedszkola" sa do 4. urodzin, pozniej nie ma mozliwosci posylania tam dziecka, wiec jesli rodzic chce, zeby dziecko mialo kontakt z rowiesnikami, albo musi pracowac, to innego wyjscia nie ma, dziecko maszeruje do szkoly. Obowiazek szkolny jest od 5 lat, ale chca obnizyc glownie ze wzgledu na imigrantow, bo potem sie okazuje, ze rok nie wystarcza, aby dziecko nauczylo sie jezyka na tyle, zeby zaczac regularna nauke czytania i pisania w lawce. Tak, ze niby obowiazku na razie nie ma, ale innego wyjscia, niz poslanie dziecka do szkoly w wieku 4 lat tez nie ma.

                        Nigdzie nie twierdze, ze mniejsza klasa nie jest dla dzieci lepsza. Oczywiscie, ze jest. Tyle tylko, ze w argumentach przeciw reformie przytacza sie przyklady krajow, wybierajac wylacznie pojedyncze elementy, nie zwazajac na to, ze calosc w wielu krajach, ktore sie podaje za przyklad wcale lepiej nie wyglada. Powinnas zobaczyc poprzednia szkole mojego syna. Klasy tak ciasne, ze od tablizy do pierwszego rzedu lawek jest moze jakis metr, jednoosobowe lawki ustawione obok siebie, po 3, z jednym przesciem przez klase, gdzie jedna osoba ledwo sie miesci. Jakby to "obroncy maluchow" zobaczyli, to od razu by raban zrobili. A taka jest rzeczywistosc i Holandii nie stac, zeby budowac wieksze szkoly i tworzyc 12- osobowe klasy. Ta, klasy sa nawet nietynkowane, bo po co? wink Narzeka sie na warunki w polskich szkolach, a tubylcze dzieci, jakby zobaczyly , w jakich warunkach ucza sie polskie dzieci, zapewne do wlasnej szkoly nie chcialyby wracac. Ale jak juz wczesniej pisalam, warunki, liczebnosc klas to NIC w porownaniu do metod nauczania i podejscia do ucznia. Chce sie zmian, ale ten caly protest wychodzi z niewlasciwych zalozen i walczy sie nie o to, co powinno, zeby autentycznie poprawic byt dzieci w szkolach: wszystkich dzieci, nie tylko 6- czy 7-latkow.
                        • bramanka Re: OFF TOP - "społeczności lokalne" 28.03.13, 11:18
                          Narzeka sie na w arunki w polskich szkolach, a tubylcze dzieci, jakby zobaczyly , w jakich warun
                          > kach ucza sie polskie dzieci, zapewne do wlasnej szkoly nie chcialyby wracac.


                          dokladnie tak! i ja pamietam moje klasy z us, moja siostrzenica jak przyjechala i zobaczyla klase mojej mlodej to jej oczka z orbit wyszly. i po co to? do tego sie sprowadza ta walka- do toalet, zabawek, i kolorów. a to nie oto chodzi... ogromnie drogie dla ststemu, obrzydliwe, plastikowe przedszkola, z ograniczonymi paniami i maluchami- to jest szczyt marzen polskich rodzicow.... cóż, z takim spoleczenstwem trudno walczyc, chwala bogu jest przymus ustawowy posylania dzieci do szkoly (z ktorym jedna ahinoa i podobni chca walczyc...)

                          ten watek wtraznie pokazuje- ze wybiera sie tylko elemnty systemów z zagranicy i tylko je pokazuje. i walczy- co za manipulacja!
                          nigdy nie bedzie nas stac, zeby miec szkoly jak w singapurze. koszty edukacji sa tam ogromne, w wyniki tylko troche lepsze niz w finlandii (i nie, to, ze ida tam dzieci 7 letnie do szkoly nijak sie koreluje z ich wynikami- ani pozytywnie, ani negatywnie) i wierzcie mi- wcale takich nei chcecie! a jak chcecie- expaci tam mile widziani smile troche polakow tak jest smile
                        • aihnoa Re: OFF TOP - "społeczności lokalne" 28.03.13, 11:39
                          tijgertje napisała:
                          > moze bym pisala, moze nie smile Dlatego caly czas mowilam o tym, ze nie ma sensu w
                          > alczyc z obnizaniem obowiazku szkolnego, tylko probowac zmienic sposob podejsci
                          > a do dziecka w szkolach i odpowiednie wyksztalcenie nauczycieli.

                          Ale ja się z tym zgadzam. Nie jestem przeciw 6-latkom w szkole, jestem przeciw warunkom, jakie oferuje wiele polskich szkół (rozumianym też jako podejście, nie piszę tu o mitycznych dywanach) - i za tym, żeby rodzic, która zna swoje otoczenie miał wybór.

                          Dobre szkoły obronią się same, gorsze będą musiały się polepszyć. Korzyść dla wszystkich.

                          Poza tym - obniżenie wieku to wtórny problem, cięcia programowe obniżające poziom nauczania - to poważny.

                          > w Holandii obowiazek szkolny jest od 5 lat, szkola jest od 4 i w zasadzie niemal
                          > wszystkie 4-latki tuz po urodzinach ida do szkoly. Dlaczego?

                          Czyli de facto, jest wybór (wg prawa). Dlaczego w PL nie może go być?

                          Co do dyskusji nt. innych krajów - uważam, że jeśli robić reformę - to z głową. I starać się równać do lepszych, a nie gorszych. Jak mamy równać w dół - to lepiej nic nie robić. Chyba dobrze znać dobrze funkcjonujące rozwiązania w innych krajach? Tzw. "dobre praktyki".

                          Dyskusja nt. tynków itp. wink to efekt propagandy rządu. Nikt by pewnie o tym nie dyskutował, gdyby nie to, że MEN co rusz wsadza kij w mrowisko publikując zdjęcia z wzorcowych placówek z komentarzem "tak wygląda 90% szkół w Polsce". A jak jest - każdy widzi. I niech każdy wyciągnie swoje wnioski.
                          • tijgertje Re: OFF TOP - "społeczności lokalne" 28.03.13, 12:21
                            > w Holandii obowiazek szkolny jest od 5 lat, szkola jest od 4 i w zasadzie
                            > niemal
                            > > wszystkie 4-latki tuz po urodzinach ida do szkoly. Dlaczego?
                            >
                            > Czyli de facto, jest wybór (wg prawa). Dlaczego w PL nie może go być?

                            Sorry, czy w ogole potrafisz czytac ze zrozumieniem i logicznie myslec. Zeby ci tylko do glowy nie przyszlo gdzies mnie cytowac, ze napisalam, iz w Holandii jest wybor, a w Polsce nie. Jakie WYBOR??? W Polsce rodzice jeszcze 6-latkow w tej chwili maja wybor: szkola, szkolna zerowka, albo przedszkolna zerowka. 5-latki szkolna zerowka albo przedszkole, a Holendrzy? FDziecko konczy 4 lata, wylatuje ze zlobka czy przedszkola i jedynym wyborem jest pojscie do szkoly. Jaki to wybor, jesli masz albo szkole albo NIC? 5-latki MUSZA isc do szkoly, 6-latki MUSZA siedziec caly dzien w lawkach i prosze mi tu nie wyjezdzac z prawem rodzicow do "wyboru".
                            • aihnoa Re: OFF TOP - "społeczności lokalne" 28.03.13, 13:16
                              tijgertje napisała:

                              > > w Holandii obowiazek szkolny jest od 5 lat, szkola jest od 4 i w zasadzie
                              > > niemal
                              > > > wszystkie
                              4-latki tuz po urodzinach ida do szkoly. Dlaczego?

                              Niemal wszystkie, czyli nie ma przymusu prawnego. Tak rozumiem.
                              Jak sobie to zorganizują dalej rodzice - to inna sprawa.
                              I spokojnie - nie zamierzam Cię cytować.
                              • bramanka Re: OFF TOP - "społeczności lokalne" 28.03.13, 16:20
                                przymus prawny jest od 5 rz. chyba widzisz, bo wydaje mi sie, ze znow zapominasz, ze dsykutujecie tutaj o 6 latkach w szkole. Tam sa juz 5 latki, obowiazkowo, A jak to wyglada od strony technicznej i wyposazenia tez mozesz przeczytac. brak udogodnien o ktore ponoc walcza rodzice u nas, wiem, ze dzieci dojezdzaja, i to daleko. maja lawki i sie ucza. rozumiem tez, znajac holendrow big_grin ze dzieci sa uczone inaczej- i o to trzeba walczyc, nie tylko o tych nieszczesnych 6 latkow, ktrzy sie jak wszedzie na swiecie nadaja do szkoly (albo odroczyc, jak dziecko rozwijajjace sie pozniej), ale w ogole o zmiane podejscia do nauki, ale u nas problemem jest to, ze ciagle cos Wypada" z podstawy, a wg niektorych trzeba uczyc w taki sam sposob wszystkich i wszystkiego.
                                • aihnoa Re: OFF TOP - "społeczności lokalne" 28.03.13, 17:19
                                  U nas też jest przymus prawny od 5 r.ż.

                                  Wnioskuję natomiast, że skoro w Holandii jest możliwość posłania dziecka do szkoły od 4-tego r.ż., to ta szkoła nie przypomina polskiej szkoły.
                            • bramanka Re: OFF TOP - "społeczności lokalne" 28.03.13, 15:23
                              alez oczywiscie, ona cie zacytuje, zmanipuluje- zeby udowodnic ten WYBOR.

                              • aihnoa Re: OFF TOP - "społeczności lokalne" 28.03.13, 17:22
                                Nie muszę cytować tijgertje, tutaj jest wszystko jasno opisane:
                                www.government.nl/issues/education/primary-education

                                Trochę inaczej to wygląda niż u nas, prawda?
                                • bramanka Re: OFF TOP - "społeczności lokalne" 29.03.13, 10:16
                                  ale ty wiesz, ze rzady uiprawiaja PROPAGANDE? przeciez to wasz koronny argument, prawda? big_grin zalinkuje ci podobna stronke polska- zabaczysz, jak jest dobrze.
                                  realny opis masz przez uzytkownika. czyli nie jest doskonale, ale wystarczajaco dobrze.
                  • gola1984 Re: OFF TOP - "społeczności lokalne" 28.03.13, 22:12
                    Sory ale nie chce mi się szukać tych danych. Ale pamiętaj - dane danym nie równe wink

                    > Z każdej sytuacji jest jakieś wyjście. Zarzucasz mi brak działania, a sama prez
                    > entujesz bierną postawę. Widać, że nie masz dziecka w wieku szkolnym. To raz

                    Nie mam dziecka w wieku szkolnym, mam 3 letniego syna który pójdzie do szkoły jako 6 latek. Nie uważam tej reformy za złą, nie wiem czego się tak niektórzy rzucają w tej sprawie. Sama reforma nie jest zła, jak już pisałam największym złem jest czekanie na decyzje rodziców. Biernej postawy nie prezentuję - nie podobały mi się Twoje wywody więc się udzieliłam. Protestować na Wiejskiej nie będę - nie uważam tej reformy za zło.

                    > A dwa - jak już zauważyłam na forum sąsiednim - cóż za wysyp nowych nicków pop
                    > ierających reformę i piszących "już się nic nie da zrobić". Otóż - da się. Na o
                    > bniżanie poziomu edukacji nie zgadza się duża część społeczeństwa.
                    > "Pani minister jest na chwilę" - i tyle w temacie.

                    zakładam, że chodzi Ci o mnie. Nie jestem nowym nickiem, specjalnie sprawdziłam - mój pierwszy wpis jest z 1.05.2011, po prostu pierwszy raz czytałam takie "wywody", musiałam się wtrącić.
                    Ta reforma z obniżaniem poziomu edukacji nie ma nic współnego. Jakoś nikt zakresu materiału w szkole nie obniżył. Czy 6 czy 7 latek i tak do matury będzie wiedział to samo więc proszę nie kompromituj się już wypisując brednie.
                    I tyle w temacie
                    • aihnoa Re: OFF TOP - "społeczności lokalne" 29.03.13, 08:55
                      gola1984
                      > Ta reforma z obniżaniem poziomu edukacji nie ma nic współnego. Jakoś nikt zakre
                      > su materiału w szkole nie obniżył. Czy 6 czy 7 latek i tak do matury będzie wie
                      > dział to samo więc proszę nie kompromituj się już wypisując brednie.
                      > I tyle w temacie

                      Tu widać, że mało wiesz o reformie. Już kiedyś linkowałam opinię eksperta MEN, żeby nie było, że jakiegoś "oszołoma" wink - który dokładnie wypunktował, co wyleci z programu matematyki. Protestują fizycy Polskiej Akademii Nauk. Protestują historycy. Nie bezpodstawnie.
                      Ta reforma - to nie tylko "6 czy 7 latki w szkole" - czego wiele osób nie wie, bo dyskusje o małych kibelkach przysłoniły faktyczne problemy, które z reformy za kilka/kilkanaście lat wynikną.
                      • bramanka Re: OFF TOP - "społeczności lokalne" 29.03.13, 09:20
                        alez moja droga, gwoli dokladnosći- owszem, linkowalas eksperta, ktory wyraznie mowil, ze tresci sa przesuwane, ty nigdy tego do konca nie przeczytalas! mowił bez zadnej praktycznej wiedzy, mowił o OBAWACH. na samym poczatku reformy- wiele wody od tego czasu upłynelo. i pamietam twoje krecenie- bo ja to przeanalizowalam. byla mowa o procentach, ze sa tylko sygnalizowana- moj mlody wlasnie w V klasie robi pełny program procentów! wiec- wydumane, wydumane, wydumane problemy.
                        owszem, historycy protestuja bezpodstawnie. popatrz na nauczanie historii do tej pory- kanal!
                        • aihnoa Re: OFF TOP - "społeczności lokalne" 29.03.13, 09:33
                          Bramanka, sama się przyznałaś, że nie jesteś specjalistką w dziedzinie matematyki. Porozmawiajmy o tej dziedzinie, w której jesteś ekspertem, wtedy rozmowa będzie z korzyścią dla wszystkich.

                          Prezentacja wisiała zarówno na stronie MEN, jak na stronach lokalnych kuratoriów oświaty - mimo wszystko myślę, że te instytucje mają lepszy ogląd sytuacyjny niż Ty.
                          • bramanka Re: OFF TOP - "społeczności lokalne" 29.03.13, 10:13
                            mysle, ze ta prezentacja byla STARA, popatrz na date wykonania- zanim bedziesz znow wprowadzac w blad czytelnikow.
                            i poczytaj te prezentacje- autor jest POZYTYWNIE nastawiony do zmian, mimo OBAW. i negatywnie do starego programu.
                            znajdz cos innego- tylko nie z ratuj sisumajtki czy frondy, plis. to bedziemy dyskutowac.
                            • aihnoa Re: OFF TOP - "społeczności lokalne" 29.03.13, 11:15
                              Zamiast merytorycznych argumentów, cały czas walisz emocjonalnymi tekstami i swoimi interpretacjami (żądania, roszczenia, pozytywne/negatywne nastawienie, obawy).
                              Za dużo przymiotników, za mało konkretów.
                              W prezentacji jest jasno napisane, co wylatuje z programu. Tyle nt.

                              Nie mam misji przekonywania kogokolwiek, więc jeśli Tobie brakuje materiałów do przemyśleń - to sobie wyszukaj.
                              • bramanka Re: OFF TOP - "społeczności lokalne" 29.03.13, 13:00
                                zalinkuj ja jeszcze raz- mysle ze nie o tej mowimy. niech inni ocenia, po przeczytaniu calości. . emocje- no daj zyc- bez przesay. emocje to ja mam z mazurkami big_grin
                                jak ktos przekreca, i i nakreca tak jak ty, klamie, i przekreca, nadinterpretuje, linkuje STARE nieaktualne prezentacje, nijak majace sie do rzeczywistosci- to jaki ma cel?
                                zaczynam sie zastanawiac.
                • aihnoa Re: OFF TOP - "społeczności lokalne" 28.03.13, 09:20
                  gola1984 napisała:
                  > chyba mnie źle zrozumiałaś, nie chodzi mi o 2 szkoły w mojej okolicy, bo jeśli
                  > 70% szkół województwa Śląskiego to 1% wszystkich to ok. Spokojnie mogę powiedzi
                  > eć, że w tylu szkołach bywam i widzę.

                  Jeszcze jedno - może zamiast rzucać procentami - powiedz w ilu szkołach woj. śląskiego bywasz i je ZNASZ? 3, 30, 300? Skoro robisz to w ramach obowiązków służbowych, to ufam że przygotowujesz jakieś raporty i jesteś w stanie podać liczbę.

                  > czasem mam wrażenie, że kom
                  > entujesz moje wypowiedzi z perspektywy szkoły którą znasz, szkoły z twojej okol
                  > icy i tyle.

                  Nie przypominam sobie, żebyśmy wcześniej dyskutowały nt. - jedynie w tym wątku.
                  A komentarzy o problemach dotyczących szkoły jest bez liku na forum Starsze dziecko - wystarczy zajrzeć.
                  • gola1984 Re: OFF TOP - "społeczności lokalne" 28.03.13, 22:37
                    od września do czerwca TEGO roku - mam 91 szkół podstawowych i 109 przedszkoli w trzech miastach na Śląsku. Chcesz to Ci podeślę wydruk z systemu z raportami.
                    W zeszłym roku szkolnym miałam większą liczbę ale 5 innych niż teraz miast. Dwa lata temu trochę inaczej - gimnazja.
                    Wystarczy? Czy mam Ci podać liczbę wszystkich szkół na Śląsku, bo mija się to z celem jak Ty ich nie policzysz by sprawdzić czy w systemie prawdę mi piszą uncertain
                    • aihnoa Re: OFF TOP - "społeczności lokalne" ŚLĄSK 29.03.13, 09:29
                      Teraz przynajmniej rozmawiamy o konkretach.
                      Fajnie, że na Śląsku tyle szkół jest pozytywnie przez Ciebie ocenianych (pytanie, czy oceniasz zewnętrzne dostosowanie - tj. kwestie sanepidu, "dywanów" itp., czy ocena spraw organizacyjno-dydaktycznych: świetlice, liczebność w klasach, długość trwania lekcji, zmianowość zajęć, też wchodzi w zakres Twoich kompetencji), nie wszędzie tak jest.

                      W wielu szkołach jest np. chaos dydaktyczny - spowodowany tym, że do szkół trafiają dzieci, które w "rocznym przygotowaniu przedszkolnym" ćwiczyły "czytanie i pisanie"; i takie - które przychodzą z placówek, w których nauczycielki twierdzą, że MEN zakazało tych ćwiczeń.
                      Takie klasy - nierzadko liczące blisko 30 osób - musi być trudno ogarnąć. Współczuję nauczycielom.
                      Wszyscy znani mi jednoznacznie twierdzą, że nie da się utrzymać w takich warunkach dotychczasowego poziomu nauczania. Muszą odpuścić. I potwierdzają, że teraz dzieci po trzeciej klasie umieją dużo mniej niż przed reformą.

                      Jednocześnie - na sąsiednim forum "Starsze dziecko" - jest dużo osób rozgoryczonych, że posłało swoje fajne 6-latki do fajnych szkół - a tu te 6-latki cały czas muszą gonić. Nie mówiąc o przełomie w klasie 4. Nauczyciele nie zostali dobrze przygotowani do takich zmian (brak szkoleń). Jest różnica m. nauką dziecka, które ma np. 5 lat i 9 mies., a takiego co ma lat 7,5. A takie dzieci mogą znaleźć się wkrótce w jednej klasie, bo żaden przepis prawny tego nie reguluje.

                      Być może do czasu, gdy Twoje dziecko pójdzie do szkoły, część z tych problemów się rozwiąże (albo w Twojej okolicy nie zaistnieją). Oby. Co nie zmienia faktu, że poziom się obniży. I co, moim zdaniem, tłumaczy dobrze, dlaczego rodzice dzieci, które teraz mają iść do szkoły, protestują.

                      > Chcesz to Ci podeślę wydruk z systemu z raportami.
                      A to są jawne raporty? To chętnie poczytam.

                      Powtórzę jeszcze - nie jestem przeciw 6-latkom w szkole. Jestem za wolnością wyboru - bo w obecnym kształcie rozbieżności między poszczególnymi szkołami i przedszkolami w skali kraju są zbyt duże, żeby rodzicom ten wybór odebrać.
            • aihnoa Re: OFF TOP - "społeczności lokalne" 28.03.13, 09:31
              gola1984 napisała:
              > Rejonizacji nie ma.

              Jest. To o czym piszesz, to właśnie rejonizacja. Dziwi mnie, że piszesz takie rzeczy, a zajmujesz się wizytowaniem szkół.

              "Szkoła podstawowa
              Publiczne szkoły podstawowe podlegają rejonizacji, co znaczy, że dana szkoła musi przyjąć każde dziecko zamieszkałe w jej rejonie, czyli na danym obszarze (w wypadku małych miejscowości obwodem szkoły może być cała miejscowość lub nawet kilka, w dużych miastach rejon wyznacza kilkanaście ulic). Dziecko może być też na wniosek rodziców przyjęte do szkoły innej niż rejonowa (nazywana też obwodową) – wtedy decyzja o jego przyjęciu należy do dyrektora szkoły. "
              • tijgertje Re: OFF TOP - "społeczności lokalne" 28.03.13, 09:37
                Aihnoa, taka rejonizacja oznacza, ze zapewnia sie dzieciom dostep do szkolnictwa. Szkola MUSI przyjac dzieci z rejonu, ale dzieci z rejonu nie maja obowiazku do tej szkoly isc, mogo chodzic chocby do szkoly na drugim koncu kraju. Kiedys, gdy ja chodzilam do szkoly bylo inaczej, dziecko mialo przypisana szkole i nie mialo mozliwosci pojscia do innej. Tak jest tez np w Stanach, gdzie nastolatki przemeldowuje sie po ciotkach czy znajomych, zeby tylko mogly chodzic do lepszej szkoly. W Holandii nie ma rejonizacji szkolnictwa, co oznacza, ze jak dziecko ze szkoly wywala (bo uznaja, ze ma problemy z zachowaniem i sobie nie radza), to zadna szkola go przyjac nie musi. W klasie mlodego jest kilka starszych dzieci, ktore nawet ponad rok siedzialy w domu, bo nikt ich przyjac nie chcial.
                Wybierasz tylko to, co ci pasuje, nie potrafisz podejsc do tematu obiektywnie.
                • bramanka Re: OFF TOP - "społeczności lokalne" 28.03.13, 09:54
                  dokladnie tak- ale to chodzi caly czas o to, zeby mieszac, mieszac, nieszac - nie ma obowiazku chodzenia do szkoly rejonowej! co za populizm!
                  zadne z dzieci moich znajomych do rejonówki nie chodzi- wybiaramy swiadomie big_grin
                  • aihnoa Re: OFF TOP - "społeczności lokalne" 28.03.13, 10:06
                    Bramanka, jak na dydaktyka, wyjątkowo kiepsko czytasz ze zrozumieniem.

                    Nie ma obowiązku chodzenia do szkoły rejonowej, ale JEST rejonizacja. Łapiesz różnicę?
                    • bramanka Re: OFF TOP - "społeczności lokalne" 28.03.13, 11:09
                      nie moja droga wy manipulujecie slowami- popatrz na posty powyzej. biore tez pod uwage, ze u czesci osob to nie manipolacja, tylko ignorancja, ktora jest bardzo powszechna u pro-elbanowskich. ew. podatnosc na twoje i twoim podobne manipulacje.

                      REJONIZACJA oznacza obowiazek przyjecia dziecka z rejonu danej szkoly. REJONIZACJA NIE oznacza obowiązku uczesczania do szkoly rejonowej.

                      co oznacza, ze rodzice MAJA WYBOR. Jak ci sie dana szkola nie podoba, wysylasz do innej, w ktorej jest miejsce. I tak, sa szkoly w ktorych sa miejsca, ktore praktycznei nie maja dzieci z rejonu- jak szkola moich dzieci. Jak uzbieralo sie wiecej dzieci- dostal zgode na nastepna klase. Podobnie jak nasza rejonówka- jest wyjatkowo popularna dla dziec dowozonych.
                      laczy sie to tylko z: koniecznoscia wykazania sie aktywnoscia, znajomoscia oferty edukacyjne, pozbycia sie roszczeniowosci i wtykazania postawy proaktywnej.
                      dodam, bo watek o tym- ze na tym ZACHODZIE big_grin to najczesciej sie dzieci do szkoly upatrzonej dowozi- czesto do innego miasta, czasem laczy sie to z emigracja edukacyjna- wiec nie pitol, ze kazdy ma miec szkole odpowiadajaca jego wymaganiom pod domem- bo nigdzie tak nie jest, a jak jest to przypadek.
                      zeby skorzystac ze szkolnictwa w sytowanym przez ciebie singapurze, moja rodzina przeniosla sie, kosztem ogromnych wyrzeczen rowniez finansowych- do tego rejonu.
                      wiec dowozenie do szkoly nierejonowej, ktora jest lepsza/bardziej odpowieda naszym wymaganiom- jest stosunkowo malym wyrzeczeniem.
                      • aihnoa Re: OFF TOP - "społeczności lokalne" 28.03.13, 11:21
                        Bramanka, w całym Twoim zacietrzewieniu jedno mnie zastanawia - co się tak denerwujesz w każdym wątku - skoro jesteś zadowolona ze swoich wyborów? Zagrożona się czujesz, czy co?
                        Twoje dziecko może nawet dojeżdżać do sąsiedniego kraju, żeby realizować obowiązek szkolny. Nic mi do tego. A Tobie do moich wyborów i priorytetów również.
                        Ja walczę o moją lokalną szkołę wink Ty możesz walczyć o co chcesz.

                        Nie ma możliwości, żeby w 1 kraju były osoby mające identyczne zdanie na kwestie ekonomiczno-społeczne. Dla mnie ostatnim ogniwem, na którym warto oszczędzać w gospodarce, są dzieci. Dla Ciebie być może coś innego. Chyba wszystko już sobie powiedziałyśmy nt.
                        • bramanka Re: OFF TOP - "społeczności lokalne" 28.03.13, 12:02
                          ale walka o lokalna szkole to TWOJ WYBOR- i wybor masz.
                          moglas walczyc o inna- 500 m dalej. jest wybor- i wy nie walczycie o wybor- wy walczycie z ???? o???? i tak- ja jestem zadowolona- i chce, zeby inni wiedzieli, ze mozna byc zadowolonym, ze trzeba byc proaktywnym, a nei roscic sobie jak jakis celofan, czy zadac, zadac.
                          bo tak- zgadzam sie- edukacja to priotytet- ale to, o co wy walczycie to jest karykatura edukacji- i to za duze pieniadze, moje tez pieniadze, ktore by mozna wydac inaczej, lepiej. tez na edukacje, a co.
                • aihnoa Re: OFF TOP - "społeczności lokalne" 28.03.13, 10:12
                  Tijgertje, ale ja to wiem, nie musisz mi tłumaczyć. Z tym, że rejonizacja oznacza też dodatkowo: że dyrektor nie musi przyjąć dzieci spoza rejonu. Ja sobie mogę wybrać dobrą szkołę, a ta szkoła nie przyjmie mojego dziecka.
                  Tu przykład:
                  forum.gazeta.pl/forum/w,46,143506486,143506486,33_dzieci_w_pierwszej_klasie_Czy_to_mozliwe_.html
                  Ciekawe, co będzie za 2 lata, jak pójdą prawie 2 roczniki dzieci na raz.

                  > W Holandii nie ma rejonizacji szkolnictwa, co oznacza, ze jak dziec
                  > ko ze szkoly wywala (bo uznaja, ze ma problemy z zachowaniem i sobie nie radza)
                  > , to zadna szkola go przyjac nie musi.

                  W takim razie słowo "rejonizacja" jest u Was synonimem obowiązku szkolnego -? I co wtedy? Dziecko jest zwolnione z obowiązku szkolnego, skoro nikt go nie chce przyjąć?
                  • tijgertje Re: OFF TOP - "społeczności lokalne" 28.03.13, 11:12
                    aihnoa napisała:
                    W takim razie słowo "rejonizacja" jest u Was synonimem obowiązku szkolnego -? I
                    > co wtedy? Dziecko jest zwolnione z obowiązku szkolnego, skoro nikt go nie chce
                    > przyjąć?

                    Ze co? Przeciez napisalam, ze u nas nie ma rejonizacji! Jest obowiazek szkolny i rodzic jest odpowiedzialny za jego dopelnienie. w praktyce oznacza to, ze na jego glowie jest zdobycie pisemnych odmow ze szkol i udowodnienie urzednikowi, ze faktycznie dziecka NIGDZIE przyjac nie chca. w takim wypadku dzieci niestety wypadaja z systemu i nikt wlasciwie nie wie, co sie z nimi dzieje. Dotyczy to wlasciwie tylko dzieci z roznymi zaburzeniami, w tym problemami z zachowaniem. No coz, nigdzie nie jest idealnieuncertain
                    • aihnoa Re: OFF TOP - "społeczności lokalne" 28.03.13, 11:43
                      > w takim wypadku dzieci niestety
                      > wypadaja z systemu i nikt wlasciwie nie wie, co sie z nimi dzieje.

                      I nie jest to w żaden sposób uregulowane prawnie?
                      • tijgertje Re: OFF TOP - "społeczności lokalne" 28.03.13, 12:16
                        jeszcze nie, w ogole malo kto wie, ze taki problem istnieje.
    • bluemka78 Re: Szkoły na "Zachodzie" 26.03.13, 10:41
      Nie będę się rozpisywać, ale prawda jest taka, że w Polsce nie ma kasy na porządną reformę szkolnictwa dlatego bez sensu było robić cokolwiek. Lepiej by było jakby zostawili szkolnictwo w spokoju, tak jak było za naszych czasów, kiedy było 8 klas podstawówki. Kto miał chęci to się wykształcił należycie, kto nie to trudno. Na razie to tylko zbijają kasę na nowych podręcznikach nie dając nic, totalnie nic w zamian.
    • afro.ninja Re: Szkoły na "Zachodzie" 27.03.13, 08:57
      Tak z ciekawosci, wy wierzycie, ze to referendum sie odbedzie, a jesli sie odbedzie, to weźmie w nim udział ponad połowa uprawnionych do głosowania??
      Bo jesli bedzie mialo charakter opiniodawczy, to mysle, ze aktualny rzad sie na nie wypnie, choc pewnie przed wyborami, znowu cos namiesza w tej reformie, byleby ludzie na nich glosowali.

      Mysle, ze naprawde duzo zalezy od spraw lokalnych... W malych miastach, dyrektor placowki to niemal bog i rodzice boja sie zadzierac z wladza, bo nie beda mieli gdzie dziecka poslac. Wiec w malych miastach robi sie co chce i jak chce...

      Szesciolatki, naprawde niewiele musza robic w szkole, takze nie wiem dokladnie czego boja sie rodzice? Rodzice, ktorzy sa przeciw reformie i posylaja do pierwszej klasy siedmiolatki, a nawet i osmiolatki z tego co czytam, piekla sie, ze dzieci szescioletnie beda miec problem z ich dziecmi??? Bo ja mam dziecko z konca 2010 i nie bede sie bala poslac dziecka do pierwszej klasy jako pieciolatka.
      Jedynie jestem za zniesieniem gimnazjow, tej reformy nie rozumiem, ale nikt teraz tego nie odkreci, bo po prostu nie ma na to pieniedzy...?!

      • peilin Re: Szkoły na "Zachodzie" - szkoła francuska 29.03.13, 10:15
        Szkoła francuska w Warszawie - prawie identyczna nie licząc programu języka polskiego, jak szkoła we Francji, realizuje francuski program i podlega francuskiemu ministerstwu edukacji.
        Przedszkole od 2 roku zycia, podstawówka od 6. Dzieciaki dużo bardziej samodzielne. Rodzice nie wchodzą prawie do szkoły - dzieci są odprowadzane i odbierane z boiska szkolnego. Same się ubierają pilnują swoich rzeczy etc. Dopóki nie ma ekstremalnej pogody (-20 lub ulewa) 2 razy dziennie wychodzą na dwór i szybko pamiętają - jak zimno - do szkoły trzeba wziąc czapkę, szalik i rękawiczki. Większość je obiady na stołówce szkolnej i znowu nikt nie sprawdza nawet w przedszkolu czy zjadło. Raz będzie głodne, potem będzie pamiętało kiedy jest czas na obiad. Wycieczki szkolne/basen - komunikacją miejską. Standard 1- opiekun (rodzic) na 8 dzieciaków (7 letnich). Rodzice udzielają się w szkole, zgłaszają na wycieczki (na ogół trzeba robić losowanie kto pojedzie smile. Podstawowe pojęcie - nauczyciel nawet w przedszkolu nie jest niańką tylko nauczycielem. A i nie ma zebrań poza 1 na początku, a wymiana informacji między rodzicami a nauczycielem odbywa się w zeszycie korespondencji, ale też w razie potrzeby jest możliwość umówienia się nauczycielem. Z drugiej strony, jeżeli dziecko ma jakikolwiek problem - społeczny lub związany z edukacją reagują natychmiast i nie zrzucają odpowiedzialności na rodziców, np jak tylko zauważają jakieś zaległości proponują lekcje indywidualne w celu wyrównania. W związku z szybką reakcją dzieci na ogół nie potrzebują długiej pomocy dodatkowej tylko np 3 lekcje i koniec.
        • aihnoa Re: Szkoły na "Zachodzie" - szkoła francuska 29.03.13, 11:07
          Dzięki za opis - oby więcej takich szkół.
          Szczególnie nauka samodzielności i zaangażowanie kadry edukacyjnej w bieżące rozwiązywanie problemów mi się podoba. No i to wychodzenie na dwór.
          Jakie są koszty takiej szkoły? I ile mniej-więcej osób jest w klasie?

          Organizacja w przedszkolu moich dzieci wygląda podobnie - tylko opiekunów w trakcie wyjazdów na wycieczki - zazwyczaj mniej. Plus u nas pamiętają, kto nie zjadł obiadu, ale nie zmuszają do jedzenia. Efekt: dziecko się szybko nauczyło, że lepiej jednak zjeśćwink Tak jak piszesz.
          • peilin Re: Szkoły na "Zachodzie" - szkoła francuska 29.03.13, 18:48
            Wszystkie informacje znajdziesz na ich stronie www.lfv.pl.
            Trzeba tylko pamiętać, że jest to szkoła francuska, nie polska, z francuskim, nie polskim programem nauczania. Jest obowiązkowy polski dla wszystkich dzieci, a dla dzieci polsko-języcznych są osobne grupy, które przerabiają teoretycznie program polskiego z polskiej szkoły, ale wydaje mi się, że jeśli ktoś chce, żeby jego dziecko nie było na niższym poziomie z polskiego i historii Polski niż dzieci w polskiej szkole, trzeba się do tego samemu trochę przyłożyć smile. Poza tym szkoła jest płatna i raczej trzeba się na nią zdecydować na całą edukację, bo o ile jestem w stanie sobie wyobrazić zabranie do innego systemu ucznia szkoły podstawowej, to wyżej może być trudno, chociaż formalnie jest to możliwe.
    • aihnoa Nr 1 - FINLANdia 10.04.13, 23:54
      Numerem 1 na świecie pod względem wyników nauczania jest Finlandia, w której dzieci zaczynają szkołę w wieku 7 lat. Szkoła podstawowa trwa tam 9 lat. Jest możliwe zapisanie dzieci do zerówki w wieku lat 6 i ok. 96% społeczeństwa z tego korzysta.

      Świetna prezentacja fińskiego profesora dotycząca przyczyn edukacyjnego sukcesu Finlandii (w j. ang.):
      www.youtube.com/watch?client=mv-google&gl=NL&hl=nl&v=DCV3zw6R2nI&nomobile=1
      kilka złotych myśli:
      "priorytetem naszego systemu edukacyjnego jest zapewnić dostęp do dobrej szkoły dla każdego" [12:40]
      "najgorszym wrogiem kreatywności jest standaryzacja"
      "by przygotować młodych ludzi do coraz bardziej konkurencyjnej gospodarki, w naszych systemach szkolnych musi być mniej współzawodnictwa" - ze strony profesora.

      Szkoda, że twórcy naszej reformy nie czerpią z doświadczeń Finów, którzy jeszcze niedawno byli poniżej średniej światowej, jeśli chodzi o wyniki nauczania.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka