Ratunku! Zaczynamy tonąć w skarbach Młodego!
Podpowiedzcie proszę, jak radzicie sobie ze zbieractwem. Wszystko, absolutnie wszystko jest ukochane i niezbędne do przetrwania: pocięte kawałki papieru, połamane patyki, każda namiastka dzieła, choćby dwie kreski maźnięte na kartce, odpadnięte kawałki zabawek, połamane podkładki korkowe itp. itd. Wszystkim Młody będzie się jeszcze bawić i jest mu bardzo potrzebne.
Wiem, sama chciałam mieć kreatywne dziecko, które do zabawy nie potrzebuje zabawek

Ale teraz marzy mi się, żeby w miarę bezkolizyjnie być w stanie pozbywać się nadmiaru tego, co zabawką jest tylko potencjalnie.
Osobna sprawa to produkcja prac przedszkolnych. Bardzo kreatywnych, często przestrzennych i wszystkich bardzo cennych. Kilku dziennie. Po kilku miesiącach przedszkola mamy tego pokaźną kolekcję i sprawa dojrzała do jakiegoś systemowego rozwiązania. Co z tym robić? Trzymać wszystko? Wyrzucać starsze niż miesiąc? Z jednej strony cieszę się, że Młody zaczął szanować swoje dzieła, ale zaczynamy w nich tonąć w 48m2 mieszkania!