Dodaj do ulubionych

do mam dwulatków...

27.02.14, 13:28
Hej wszystkim jestem mamą prawie dwuletniego urwisa...no właśnie to określenie idealnie opisuje ostatnie zachowanie synkauncertain Wiem że każde dziecko musi się wyszaleć ma gorsze i lepsze dni ale od jakiegoś czasu mam wrażenie jakby mały celowo nam robił na złość... czy to wogóle możliwe? Robi wszystko żeby nas wyprowadzić z równowagi można prosić,kazać nic nie działa...próbowaliśmy już chyba wszystkiego i jeszcze doszły problemy ze spaniem w dzień a co za tym idzie w nocy... niby jest śpiący trze oczy potyka się o własne nogi kładzie się za chwilę wstaje marudzi za chwile się śmieje...nie daj Boże się obok niego położe(co jeszcze niedawno było naszym rytuałem) to zaczyna "świrowac" Nic do niego nie dociera...wczoraj szalał przez cały dzień myślałam że wieczorem padnie zmęczony a ten miał w nosie jeszcze bardziej się nakręcał...zasnął ok 22 po czym po godzinie zaczął okropnie płakać przez sen uspokoił się dopiero na rękach ale przez całą noc popłakiwał Może któraś z Was przechodziła coś podobnego? czy to ma coś wspólnego ze słynnym "buntem dwulatka"? Może macie jakieś sposoby na takie zachowanie dziecka bo ja już czuję się na skraju wytrzymałości i cierpliwości...
Obserwuj wątek
    • mama_kotula Re: do mam dwulatków... 27.02.14, 13:40
      Piszesz o normalnym zachowaniu dwulatka.
      Nie, on nie robi tego po to, by cię wyprowadzić z równowagi.
      Przeczekać, cieszyć sie tym, dużo wychodzić na dwór.

      Co do drzemki - pewnie przestawia sie na brak dziennej drzemki. Tez normalne zachowanie.
    • una_mujer Re: do mam dwulatków... 27.02.14, 13:46
      Przechodziła, przechodziła... To właśnie określa się jako sławny bunt dwulatka. Zacisnąć zęby i przeczekać, minie, ale może to potrwać parę miesięcy.
      • rulsanka Re: do mam dwulatków... 27.02.14, 14:16
        bunt dwulatka to potoczne określenie, w rzeczywistości nie ma żadnego buntu, bunt to świadome działanie
        w wieku 2 lat dziecko przechodzi duży skok rozwojowy i stąd zmiany w zachowaniu
    • camel_3d zapomnij o "buncie" 27.02.14, 14:36
      to nie bunt, to dojzewanie. Jego mozg znow sie rozwija gwaltownie, uczy sie nowych uczuc, emocji itd..

      jednye co teraz MUSISZ pilnowac to wlasnie te rytualy. Im silniej tym lepiej dla dzeicka.
      To jak z doroslmi. Jak masz ustalony rytm dnia, latwiej ci sie pozbierac i choc czaem wkurza cie, ze MUSISZ cos w tym momencie zrobic.

      • mamadiabelka Re: zapomnij o "buncie" 27.02.14, 15:22
        wróciliśmy właśnie ze spaceru i mimo że się wyszalał to o drzemce ani mowy...może faktycznie już mu niepotrzebna Mąż się zastanawiał czy ten "przyrost energii" spowodowany może być np zbyt dużą zawartością cukru w organizmie...mały dostaje od czasu do czasu coś słodkiego ale nie jest tego dużo więc już sama nie wiem...
        • camel_3d Re: zapomnij o "buncie" 27.02.14, 19:18
          cuker nie dodaje az tyle energii, jak sie wydaje. a dzeci im bardziej zmeczone tym bardziej staraja sie byc aktywne bo w ale dla 2 latka jestalcza ze soba..sen jest dla nich "strata" czasu... ardzo wazny.

          u nas dopiero 5 latkie w przedszkolu mogly wybracz czy spia czy bawia sie cicho. ale do 5 roku wszytskie szly spac (od kiedy byly w zlobku).
    • ichi51e Re: do mam dwulatków... 27.02.14, 18:32
      Raczej przegapiacie pierwsze objawy sennosci. Moje dziecko tak ma - jak sie w dobrym momencie polozy (gdy wyglada jeszcze spoko zupelnie) zasypia i spi 3h. Jak przetrzymam do moemntu sennosci - dokladnie tak samo wybudza sie lata jak nakrecony i o spaniu nie ma mowy. Potem zombiuje. I dokladnie tak samo potem nie da sie go polozyc wieczorem a przez sen poplakuje.
      • alga49 Re: do mam dwulatków... 27.02.14, 21:02
        Hej . Przeczytałam wszystkie wasze komentarze uważnie. Moja córeczka ma dopiero 1,5 roku a już przechodzi tzw "bunt dwulatka " Największy problem jest ze spaniem w południe a mianowicie to już od ponad tygodnia nie śpi ... Wstajemy rano o 8 a spać kładę małą o 20 ...Idziemy na spacer przed spaniem i kładę ją do łóżka od 3 dni czekam nawet do godziny 14 aż zaśnie (raz się udało padła po 13 ) a tak to sobie gada i śpiewa smile nie trzymam jej tam płaczącej,mam wrażenie ,że dla niej to fajna zabawa ... A teraz chce przejść do zachowania które pojawiło się dobre ok 5 msc temu ,ale teraz od 2 bardzo się nasiliło. Do czasu to był anioł nie dziecko ,które się obróciło o 360 % Zuzka pozwala sobie na bardzo dużo.Bije,kopie,rzuca wszystkim co ma pod ręką jak się zdenerwuje lub kładzie się na ziemię i piszczy w niebo głosy oraz płaczę ,nie daj boże jej czegoś zabronić czy coś kazać lub zabrać.Nie reaguje na słowo NIE WOLNO i w ostateczności głośne NIE .Ja wiem ,że ona bardzo dobrze rozumie co do niej mówię i ,że jej czegoś zabraniam ale ona patrzy mi w oczy i dalej to robi z uśmieszkiem na buzi po czym podejdzie i mnie uderzy i na dodatek pomacha mi palcem . Ja wiem ,że to wszystko musi minąć tylko ,że u nas to już trochę się ciągnie i już naprawdę tyle wstydu się za nią najadłam i nasłuchałam za plecami co ze mnie za matka która nie umie sobie poradzić z dzieckiem ...Może faktycznie nie daje sobie z nią rady i przeczekanie nic nie pomoże (ignorowanie nic nie daje,upominanie jak pisałam,bić nie mam jej zamiaru) czy macie może jakieś rady w związku z tym czy mam nadal czekać aż się poprawi a ja dostane całkowitego rozstrojenia nerwów ?
        • tabakierka2 Re: do mam dwulatków... 28.02.14, 08:30
          alga49 napisał(a):

          Największy problem jest ze span
          > iem w południe a mianowicie to już od ponad tygodnia nie śpi ... Wstajemy rano
          > o 8 a spać kładę małą o 20 ...Idziemy na spacer przed spaniem i kładę ją do łó
          > żka od 3 dni czekam nawet do godziny 14 aż zaśnie (raz się udało padła po 13 )
          > a tak to sobie gada i śpiewa smile

          Może już nie potrzebuje drzemki?

          Zuzka pozwala sobie na bardzo dużo.
          > Bije,kopie,rzuca wszystkim co ma pod ręką jak się zdenerwuje lub kładzie się na
          > ziemię i piszczy w niebo głosy oraz płaczę ,nie daj boże jej czegoś zabronić c
          > zy coś kazać lub zabrać.Nie reaguje na słowo NIE WOLNO i w ostateczności głośn
          > e NIE .Ja wiem ,że ona bardzo dobrze rozumie co do niej mówię i ,że jej czegoś
          > zabraniam ale ona patrzy mi w oczy i dalej to robi z uśmieszkiem na buzi po czy
          > m podejdzie i mnie uderzy i na dodatek pomacha mi palcem .

          Normalne zachowanie dziecka w tym wieku. Ona nie wie, ile jej wolno i sprawdza Was.
          Z doświadczenia: operowanie słowami "nie wolno' i 'nie' zwykle budzi większy opór.
          Warto zarezerwować zakazy tylko dla sytuacji dla dziecka niebezpiecznych, bo im więcej tego nie wolno i nie, tym może być gorzej. Niebezpieczne przedmioty przed dzieckiem chować ( co z oczu, to z serca), niedozwolone (piloty, telefony) również. Gorące - kawa, herbata - wzmóc kontrolę nad dzieckiem, bo łatwo o poparzenie. Można też w sposób kontrolowany pokazać dziecku, że kubek jest gorący ( u nas to zaprocentowało i synek nie podchodzi nawet do kubka z kawą/herbatą).
          W sytuacji wybuchu złości - wziąć dziecko na ręce, spróbować zająć czym innym ( podejść do okna, pokazać psa/kota/samochód) i odwrócić uwagę. Tak samo w przypadku ataku (kopanie, bicie) przytrzymać dziecko/rękę, powiedzieć "nie bijemy! to boli!"

          Ja wiem ,że to wszys
          > tko musi minąć tylko ,że u nas to już trochę się ciągnie i już naprawdę tyle ws
          > tydu się za nią najadłam i nasłuchałam za plecami co ze mnie za matka która nie
          > umie sobie poradzić z dzieckiem ...

          co dla Ciebie ważniejsze? opinia obcych ludzi czy Twoje dziecko?


          Może faktycznie nie daje sobie z nią rady i
          > przeczekanie nic nie pomoże (ignorowanie nic nie daje,upominanie jak pisałam,b
          > ić nie mam jej zamiaru) czy macie może jakieś rady w związku z tym czy mam nada
          > l czekać aż się poprawi a ja dostane całkowitego rozstrojenia nerwów ?

          wyluzować, powiedzieć sobie 'moje dziecko super się rozwija, pojawiają się u niego nowe emocje, z którymi jeszcze sobie nie radzi i których nie rozumie" i pomóc dziecku przejść przez ten etap.
      • camel_3d mnie dziwi taka rzecz... 27.02.14, 21:21
        w zlobku u mlodego (dawno temu) WSZYSTKIE dzieci szly o 12 spac...i wszytkie spaly..
        zadne nie robilo scen i ten rytual skonczyl sie dopieo u 5 latkow. Do tego czasu po prost byly przyzwyczajone, ze po obiedzie, cala grupa sie kladzie na aterace i idzie spac... ZERO problemow...
        To jest kwestia przyzwyczajenia i rytualu. I w zlobku tez dynamiki grupowej.
        Ale dziala...
        Roznica polega na tym, ze w zlobku rytualy sa przestrzegane, bo od tego zalezy spokoj i organzcja ..w domu.. raz sie przestrzega, raz, nie.. i std problemy.. skod dziecko ma wiedziec...czemu dzis musi isc spac, a dzis nie.. jednego dnia po bajce moze sie jeszcze pobawic, innego nie.. dlatego dzeici sa iepwene i staraja sie przeforsowac swoe zdanie.. a noz sie uda. big_grin dlatego ja jestem fanem zeeznego przestrzegania rytalow szczegonie u malych dzieci.

        • alga49 Re: mnie dziwi taka rzecz... 27.02.14, 21:40
          Zgadza się i też tego przestrzegam ,zawsze chodziła spać o 11 i nie było dotąd problemów .
        • mama_kotula Re: mnie dziwi taka rzecz... 28.02.14, 09:52
          Cytat
          Do tego czasu po prost byly przyzwyczajone, ze po obiedzie, cala grupa sie kladzie na aterace i idzie spac... ZERO problemow...
          To jest kwestia przyzwyczajenia i rytualu. I w zlobku tez dynamiki grupowej.


          Camel, a zapytaj pań w żłobku, ile z tych dzieci rzeczywiście śpi, ile leży tylko, ile próbuje wstawać. Możesz się zdziwić.
          Ja śpię, kiedy jestem śpiąca, a nie na hasło "pora spać". Moje dzieci też.
          • tabakierka2 Re: mnie dziwi taka rzecz... 28.02.14, 10:13
            mama_kotula napisała:

            >
            > Ja śpię, kiedy jestem śpiąca, a nie na hasło "pora spać". Moje dzieci też.
            >

            bo tak w rzeczywistości drzemka dzienna jest bardziej dla rodzica niż dla dziecka...zwykle.
            • mama_kotula Re: mnie dziwi taka rzecz... 01.03.14, 11:53
              tabakierka2 napisała:
              > bo tak w rzeczywistości drzemka dzienna jest bardziej dla rodzica niż dla dziec
              > ka...zwykle.

              Nie zwykle, tylko w przypadku kiedy ma się _jedno_ dziecko.
              • tabakierka2 Re: mnie dziwi taka rzecz... 03.03.14, 07:29
                mama_kotula napisała:


                > Nie zwykle, tylko w przypadku kiedy ma się _jedno_ dziecko.
                >

                Pierwsze dwa, trzy miesiące po pojawieniu się drugiego, udawało mi się kłaść ich w tym samym czasie - to były moje 2 godziny na zrobienie obiadu, czy odpoczynekwink
                • mama_kotula Re: mnie dziwi taka rzecz... 05.03.14, 20:30
                  tabakierka2 napisała:
                  > Pierwsze dwa, trzy miesiące po pojawieniu się drugiego, udawało mi się kłaść ic
                  > h w tym samym czasie

                  Cóż - w moim przypadku ani 8-latek, ani 7-latka nie spali już w dzień big_grin
                  • tabakierka2 Re: mnie dziwi taka rzecz... 06.03.14, 07:20
                    mama_kotula napisała:


                    > Cóż - w moim przypadku ani 8-latek, ani 7-latka nie spali już w dzień big_grin
                    >

                    hehewink
                    ale oni duzi, to już można do nich dotrzeć słowniewink mój 2 latek nie rozumiał, że "teraz mama idzie położyć malucha, więc cicho sza". On po 2 minutach przybiegał zobaczyć, czy brat już śpiwink a brat na wszelki ruch reagował rozbudzeniem.
          • camel_3d Re: mnie dziwi taka rzecz... 28.02.14, 21:35

            > Camel, a zapytaj pań w żłobku, ile z tych dzieci rzeczywiście śpi, ile leży tyl
            > ko, ile próbuje wstawać. Możesz się zdziwić.


            wszystkie spia. jedne kolo godziny..inne 2 godziny. najmlodsze sia wszytskie po ok 2 godziny. starsze od godziny do 2. 4 latkei juz roznie. Niektor po pol godziny juz sie budzily.
            • rulsanka Re: mnie dziwi taka rzecz... 01.03.14, 08:33
              w żłobku/przedszkolu dzieci są po prostu zmęczone, bo jest dużo bodźców
              dlatego śpią

              Mój syn przestał spać w domu jak miał 1,5. Potem poszedł do żłobka i spał tam po 2,5 godziny, nie można go było dobudzić. Dopiero koło 4rż przestał spać.
              • mama_kotula Re: mnie dziwi taka rzecz... 01.03.14, 10:19
                rulsanka napisała:

                > w żłobku/przedszkolu dzieci są po prostu zmęczone, bo jest dużo bodźców
                > dlatego śpią

                O, to to.
                Dlatego ja nie oczekuję, że moje dziecko będzie sobie ucinać drzemkę, kiedy od rana siedziało i czytaliśmy książki, potem malowaliśmy farbami, a potem słuchaliśmy muzyki. Prawdopodobieństwo dziennej drzemki rośnie, kiedy spędzamy kilka godzin na dworze.
                W tej chwili córka potrzebuje drzemki tylko wtedy, kiedy jest bardzo zmęczona - i tak, wtedy śpi, bywa, że i 3 godziny. Jak nie jest bardzo zmęczona, fundujemy sobie wyciszenie - leżymy, słuchamy np. słuchowiska, i po godzinie córka jest jak nowonarodzona, wtedy idzie wieczorem spać te dwie godziny wcześniej.

                > Mój syn przestał spać w domu jak miał 1,5. Potem poszedł do żłobka i spał tam p
                > o 2,5 godziny, nie można go było dobudzić. Dopiero koło 4rż przestał spać.

                To samo zaobserwowałam u starszych moich dzieci. Natomiast z opowiadań pań - nie, nie wszystkie dzieci spały w żłobku. Co więcej, bywały dzieci, które zasypiały np. po godzinie, czy półtorej, a potem spały po 15 minut, bo czas drzemki się kończył. Bywały dzieci, które nie zasypiały wcale. Dlatego nie byłabym tak przekonana, że "rytuał" w żłobku jest remedium na wszystko.
    • mamka_adrianka Re: do mam dwulatków... 28.02.14, 19:39
      u nas podobnie to się objawiało, też myśleliśmy że to spowodowane słodyczami, akurat okres świąteczny był smile ale po ok miesiącu ustąpiło. pierwsza zmiana to taka, że faktycznie zrezygnował z dziennej drzemki, wytrzymuje 12h bez snu, ale wtedy zasypia o 19 i budzi się o 7 , chyba że mam gdzieś wyjazd to odjeżdza w aucie około południa, druga zmiana : po tamtym tzw "bunciem" zaczął nazywać i okazywać uczucia... tzn, mówi , że chce się przytulać, że kocha mamusie i tatsuia, chce dawać buziaki... wtedy byłam wściekła, ale warto było przeczekać ten okres DLA TYCH CHWIL smile cierpliwości smile
      • camel_3d Re: do mam dwulatków... 28.02.14, 21:37
        >, chyba że mam gdzieś wyjazd to odjeżdza w a
        > ucie około południa,

        czyli potrzebuje...tylko musi miec szanse na wyciszenie sie... biegajac i skaczac nie wyciszy sie i mimo ze potrzeuje to zrezygnowal...
        • mamadiabelka Re: do mam dwulatków... 01.03.14, 14:44
          udało się już drugi dzień z rzędu mały poszedł spać...i noc była spokojna czyli potrzebuje tej dziennej drzemki wczoraj zacisnęłam pięści i powiedziałam że nie dam za wygraną bo ewidentnie był śpiący ale oczywiście gdy tylko się położyłam mały zaczął skakać(po mnie) krzyczeć itd i czekał na moją reakcję a ja brzydko mówiąc go olałam i dał za wygraną po około pół godziny położył się i zasnął...dziś było podobnie choć chyba trwało to krócejsmile
        • mamka_adrianka Re: do mam dwulatków... 01.03.14, 19:37
          myślę, że nie potrzebuje dziennej drzemki, ponieważ miesiąc trwało jak próbowałam go nadal kłaść , jak zwykle jego rytuały, roleta w oknie na dół, bajeczka w łóżeczku, ulubiona podusia i misio i usypianie trwało nawet 1,5 godz, kończyło się wyrzucaniem poscieli i materaca z łóżeczka oraz bieganiem i skakaniem, więc po około miesiącu przestałam go "kłaść" na drzemkę i teraz jest ok, a ta drzemka w aucie to zazwyczaj po zakupach albo po harcach na placu zabaw , więc na pewno z powodu wrażeń odjeżdza w krainę snu...
    • gosicek Re: do mam dwulatków... 05.03.14, 19:17
      Mój synek ma 23 m-ce i od ok. miesiąca ma kłopoty ze spaniem w dzień. Myślałam, ze już nie będzie drzemki dziennej, bo robił wszystko byle nie leżeć w lozeczku. Zazwyczaj kładę go o 13. 2 razy jak nie poszedl spać to zasnął mi ok 16 przy jedzeniu. Zaczęłam intensywniejsze spacery, więcej chodenia niz jezdzenia w wózku, zabawy na placu zabaw. Teraz czesto musze pilnowac, zeby nie zasnął mi w drodze powrotnej w wozku. Nadal zdarza sie ze i tak nie chce spac, to leze z nim, lub lulam. Parę razy włączyłam mu bajke i zasnal. Zazwyczaj spi od 2 do 3 godzin.
    • mia_siochi Re: do mam dwulatków... 05.03.14, 19:59
      Mój jakoś w tym wieku przestał sypiać w dzień.
      A ja jakoś szczególnie nie naciskałam.
      Szedł za to spać przed 19, co mi w zupełności wystarczało wink
      • mamadiabelka Re: do mam dwulatków... 07.03.14, 15:46
        też bym nie miała nic przeciwko temu żeby nie spał w dzień ale jeśli nie ma tej drzemki to jest marudny w dodatku nie może spać w nocy...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka