agnesgie
19.10.15, 20:04
Witam, mam problem z moją prawie 4 letnią córką.Chodzi do przedszkola drugi rok ale w tym roku mniej choruje i jest tam dłużej.Przedszkole kocha, lubi tam chodzić, panie są miłe, zresztą mam dostęp do zdjęć, na których buzia jej się cieszy.Niestety od jakiegoś czasu w domu wpada w histerię-płacze strasznie o drobiazgi,że ktoś jej czegoś nie dał, że rozmawiam z jej siostrą a ona chce mi coś powiedzieć itp.Jednak to, co się stało dziś, kompletnie wytrąciło mnie z równowagi.Zostawiłam córkę na chwilę z siostrą 11 letnią (mówiąc im,że wychodzę na moment) i wyszłam do sklepu na kilka minut.Córka przestraszyła się małego pajączka i zbiegła na dół do dziadków, którzy jeszcze na nią nakrzyczeli,że urządza sceny i zamknęli samą.Krzyczała tak strasznie,że cała ulica słyszała.Moim zdaniem, ona odreagowuje przedszkolny stres, bo przytulilam ją i szybko się uspokoiła ale teściowa uważa,że córka jest rozpieszczona i nie należy jej przytulać i pocieszać.Niestety ja słyszałam w jej głosie autentyczne przerażenie.Zachowuje się tak odkąd zaczęła przebywać dłużej w przedszkolu.Miałyście takie sytuacje? Jak sobie z nimi radziłyście?Dodam,że izolacja potęguje krzyk, pomaga przytulenie i uspokojenie.Dziecko na pewno również przeżywa pobyt w przedszkolu (podobno jest tam grzeczna) bo zaczęła obgryzać paznokcie.Jak mogę jej pomóc?Dziadkowie niestety nie są dla niej wsparciem.