Dodaj do ulubionych

Małe dziecko w kawalerce

01.01.16, 20:10
Z cyklu Jak się ogarnąć na malutkim metrażu. Rzecz dotyczy mojej siostry, jej męża i dziecia lat nieco ponad 2. Walczą z rzeczywistością na ok 26 metrach kwadratowych. Siostra chodzi do pracy, szwagier opiekuje się młodym.
Zasadniczo siostra musi się wysypiać, to pierwsze primo, a młody jest bardzo trudny do uśpienia. W zasadzie od zawsze. Z jednej strony chciałoby się cokolwiek porobić w domu po pracy, jeszcze w przyzwoitych godzinach, z drugiej strony, chwila świętego spokoju też ratuje dobrostan psychiczny Matki Polki. A wieczorem WSZYSCY muszą mieć ciszę nocną, ciemność i cichość. Nie da się nijak odgrodzić np komputera, żeby ekran nie dawał po oczach w całym pokoju, śpiącemu cudem dziecku także.

Młody ostatnio strzela fochy gastronomiczne, jak to 2-latki. Problemy dodatkowe tworzą się, kiedy "ja muszę się wysypiać do pracy" zaczęło owocować karmieniem dziecka w nocy jogurtem z dżemem, byle by przestał wyć szybko i skutecznie. Młody za to nie je za dużo w dzień.

W ramach chwili świętego spokoju (nie znam realnego czasu i częstotliwości bajek, choć z opisu szwagra wynika, że częściej, niż rzadziej) młody jest sadzany przed kompem i hipnoza na 2 godziny przy bajce pełnometrażowej.

Od razu zaznaczam, poniekąd się usprawiedliwiając, że moje dziecię w tym wieku też oglądało bajki, przez 3-4 miesiące było ich sporo - z powodu narodzin młodszego i mojego nieogarnięcia się z dwójką dzieci. ALE zawsze mieliśmy osobną sypialnię, pół drugiego pokoju i tata pacyfikował dzieci długo, kiedy było trzeba, samemu wstając do pracy.

Więc teges. Nie do końca jestem świadoma, jak realnie żyje się i ogarnia rzeczywistość z małym dzieckiem na małym metrażu, w jednym pokoju. Czy możecie mi pomóc, pomóc siostrze? Czy można to wszystko jakoś uporządkować, żeby nie rozpuścić młodego jak dziadowski bicz, nie pozbawić go zębów (przez próchnicę), ale jednak, żeby sis się w miarę wysypiała nocami? Czy rady w stylu "trzeba zacisnąć zęby i przecierpieć kilka nocy z wyciem młodego" w ogóle mają w tym przypadku sens i nie są kopaniem leżącego?

Dodam, że szwagier, czyli tata młodego, widzi problemy i bardzo chciałby je jakoś sensownie rozwiązać, tylko kurcze nie ma pomysłu, jak. Zabiera młodego często do sali zabaw wieczorami, w lecie cały dzień siedzą na działce (mają o rzut beretem, ale domek nie jest całoroczny, teraz ciężko). Poddałam myśl, że może mały jest przestymulowany dzikimi harcami z dziećmi w hałasie do godziny 19, ale z kolei długie romantyczne spacery przy mrozie i po ciemku to średnia frajda.

Czy ktoś z Was ma podobnie i jak dajecie radę? Helpunku, potrzebuję lajfhacków
Obserwuj wątek
    • agncwy Re: Małe dziecko w kawalerce 01.01.16, 20:37
      A zamiana mieszkania na choćby dwa małe,oddzielne pokoje?
      • morabal Re: Małe dziecko w kawalerce 01.01.16, 20:57
        Ciezki temat,przerabialam. Zmiana mieszkania nie byla taka prosta jak się niektórym wydaje,bo na kredyt,a kupowaliśmy jak dzieci nieplanowalismy i byla okazja. Masakra byla z tego względu ze fakt nie pożyjesz towarzysko,jak dzieciak spal to juz koniec,zero odwiedzin znajomych itp,cisza a tv to ogladalismy z napisami,he he. My na poczatku jak dziecko bylo Male to kladlismy spac późno,tzn miało ustawiony dzień tak ze wstawalo o 9.00 a spac na noc szli kolo 21.00 w tym drzemka w ciagu dnia. Dzieki temu w lecie poszliśmy tu i tam z dzieckiem zamiast od 19.00 siedziec w domu sami na paluszkach. Z praca bylo tak ze mąż pracował,ja nie,wiec ja mogłam odespac za dnia z dzieckiem i męża zbytnio nie angazowalam w nocy ale czasem a nawet często sila rzeczy nie dali sie i przyznaje bez bicia ze często dla świętego spokoju np bylo picie mleka w nocy (ma 3,5 r teraz i na szczęście nie ma próchnicy). Powiem Ci ze my to dopiero mielismy hardcore bo zanim zmieniliśmy mieszkanie to urodzilo nam sie drugie dziecko i nawet okazalo sie ze starsze nie budzilo sie od kolek,ale czasem jak starsze odwalalo numery w nocy to zalowalam ze nie mamy 2 pokoi bo jak się we dwie obudzily to niespalismy przez 3 h i to byl hardcore bo sama nie bylam w stanie ogarnąć i mąż na tym cierpiał w pracy,ale z drugiej strony nawet gdyby byly 2 pokoje to tez by się nie wyspial bo mysle ze budzilo by go moje chodzenie,lulanie dziecka i płacz. Niestety idzie przeżyć,my to juz tak przywykliśmy ze do tej pory dzieci śpią z nami w pokoju i za dnia bawią sie u nas,ja nie potrafię ich zostawić samych w osobnym pomieszczeniu,bo zawsze razem bylo,he he. A komputer u nas stal w kuchni,bo szum laptopa ich budzik,tv oglądaliśmy z napisami.
    • jusiakr Re: Małe dziecko w kawalerce 01.01.16, 21:04
      Mój maz jako dziecko mieszkał z rodzicami w kawalerce. Z tego co mi opowiadał i co widać na zdjęciach, miał kotarę, ktora odgradzała jego łóżko. Dzięki temu miał ciemno.
      Co do jogurtu w nocy to sie nie wypowiem, bo dla mnie to hard core. Gdyby chodziło o mnie to pewnie wykorzystałbym wolne dni w styczniu i spróbowała skończyć z nocnym jedzeniem.
      • szonik1 Re: Małe dziecko w kawalerce 01.01.16, 21:58
        Może wyje z głodu? W tym wypadku mycie zębów to rozwiązaniesmile
        Kotara albo jakakolwiek ścianka działowa z kartonogipsu to jedyne, co przychodzi do głowy.
        Zamiast bajek i hipnozy przed TV rozejrzałabym się za jakąś opieką w placówce, nawet na 2-3 h. Ewent. jakaś pomoc sąsiedzka za opłatą, godzinka- dwie dziennie chyba raczej nie zrujnuje domowego budżetu?
        • szonik1 Re: Małe dziecko w kawalerce 01.01.16, 21:59
          Tzn. mycie zębów PO tym jogurcie z dżemem, a nie zamiastwink
    • juuuu7 Re: Małe dziecko w kawalerce 01.01.16, 22:58
      Nie mam takich doswiadczen, ale z tego co pamietam, to biankao mieszka w kawalerce-mozna ona cos doradzi. Wydzielenie kacika dla dziecka na takim metrazu moze byc trudnesad.
      A kiedy tata chce do pracy wrocic? Dwie pensje=wieksze szanse na zmiane mieszkania.
    • murwa.kac Re: Małe dziecko w kawalerce 02.01.16, 07:23
      my z dzieckiem na kawalerce (jeszcze tylko miesiąc!)

      i widzę u Twojej siostry podstawowy błąd - dziecko usypiane, chowane w kompletnej ciszy.
      bez sensu, że Młode idzie spac, a dorośli nie mogą już nic, tylko siedzą przy ogarku jak za epoki kamienia łupanego.
      teraz to już trudno będzie przestawić dziecko, że jakieś życie wieczorami obok się toczy. Na początek kotara mogłaby zdać egzamin.

      karmienie po nocach - strzał w kolano. zdecydowanie odciąć, dojść do tego skąd pobudki u 2 latka się biorą i wyeliminować przyczynę.

      zbyt duża ilość oglądanych bajek powoduje nadpobudliwość i kłopoty ze spaniem. i kółko się zamyka. bajki skasować póki co całkowicie, dla świętego spokoju własnego dziecku poczytać, poukładać puzzle, pomalować, cokolwiek innego.
      dziecko wtedy się wyciszy i pójdzie spać normalnie.
      wieczorne spacery, takie solidne, z wybieganiem na placu zabaw, rowerem, hulajnoga - to nie taki głupi pomysł. 30 - 40 min i dziecko pada jak kawka spać (przynajmniej moje smile )

      i z doświadczenia powiem, że im dziecko starsze, tym będzie gorzej w tej kawalerce. mój ma 4 lata i od dłuższego czasu ja na wysokości lamperii fruwam z nerwów. póki dziecko małe, kawalerka jest idealnym lokum. ze starszym już trzeba myśleć o większym. więc siostra niech JUŻ myśli o czymś większym, bo się pozabijają. i to nie musi być od razu kredyt.
      • anci_2108 Re: Małe dziecko w kawalerce 02.01.16, 10:06
        My także z 2,5 latkiem w mojej panieńskiej kawalerce, z wyboru, bo nie chcieliśmy u którychkolwiek z rodziców, nawet w największym domu.
        No, ale to inne story, inne dziecko : przesypiające noce, zasypiające bez problemu. Fakt, musimy się z nim położyć w naszym łóżku, jak już zaśnie na dobre, jest odnoszony do swojego łóżeczka. W środku nocy drepta do nas. W międzyczasie, słuchamy nuty, oglądamy tv, oczywiście ne na full, a nawet, o Zeusie, uprawiamy seks smile
        Ale, jak wspomniałam, inne dziecko inna bajka. Latem zmieniamy definitywnie lokum, szkoda nawet, bo działo się, oj działo na tych kwadratach smile
        W tej samej klatce oraz tuż obok , na identycznym metrażu mieszają dwie znane mi rodziny 2+2, tu powiem z ręką na sercu, podziwiam.
        Powodzenia!
        https://www.suwaczki.com/tickers/relgh371fek5ci5v.png
    • asia200802 Re: Małe dziecko w kawalerce 02.01.16, 17:41
      Jeżeli mieszkanie jest własnościowe i ma osobną kuchnię to nie zastanawiać się i w kuchni zrobić pokój dziecka, a w pokoju zrobić aneks kuchenny.

      Mieszkaliśmy na 27m przez 7 lat z dwójką dzieci. Przy czym, gdy mieliśmy dopiero jedno dziecko mąż przeniósł całą instalację kuchenną (wodę i gaz) do pokoju, a w dawnej kuchni powstał niewielki (6m) pokój dziecięcy. Był tak zdeterminowany, że zrobił to samodzielnie w ciągu dwóch dni, ale mieliśmy już dość siedzenia w kuchni z laptopami w czasie gdy dziecko spało.
      • juuuu7 Re: Małe dziecko w kawalerce 02.01.16, 18:44
        Z dwojka dzieci w kawalerce to juz zupelnie sobie nie wyobrazam...a i nie wiem czy jest sens inwestowac w przenoszenie kuchni-wolalabym zbierac na nowe mieszkanie.
        • aamarzena Re: Małe dziecko w kawalerce 06.01.16, 00:54
          Jak facet ogarnięty to pociagnięcie dwóch rurek przez scianę, przeniesienie mebli kuchennych i pomachanie pędzlem to bedzie koszt kilku stówek. Dużo za to mieszkania nie nakupisz. A w czasie zbierania na większe jakoś mieszkać trzeba.
    • lucy-luka Re: Małe dziecko w kawalerce 02.01.16, 19:32
      To jest bardzo dobre rozwiązanie! zrobiłam dokładnie tak samo tyle, że u mnie aż 38m2 smile Kuchnia została przeniesiona do pokoju jako aneks, dzieci zyskały pokój, ja święty spokój i trochę przestrzeni.

      Jeżeli siostra nie ma możliwości zmiany mieszkania na większe, to pozostaje poświęcić 1-2 tygodnie żeby zmienić niektóre zwyczaje dziecka, co całej rodzinie wyjdzie na zdrowie.
      - jedzenie w nocy po to tylko, żeby dziecko się nie darło - dla mnie nie do przyjęcia
      - zero TV - im więcej dziecko ogląda, tym trudniej mu zasnąć i tym bardziej jest pobudzone
      - zero figlorajów o 19 - dziecko w tym wieku powinno już być przygotowywane i wyciszane do spania
      - w ciągu dnia rutyna - to pomaga ogarnąć malucha
      - wiem, że to trudne jak mama pracuje, ale może wyrwie się maluchem na godzinny spacer - dziecko będzie miało mamę na chwilę dla siebie, mama i dziecko dotlenią się przed spaniem

      Uważam też, że może czas już pomyśleć o przedszkolu od września dla chłopczyka, tata w tym czasie wraca do pracy. Dodatkowa pensja urealni choćby wynajęcie czegoś większego.

      I od siebie - mieszkanie na małym metrażu z dziećmi jest ok pod warunkiem, że dzieci mają prawidłowe przyzwyczajenia, sporo czasu spędza się na świeżym powietrzu, nie ma za wielu rzeczy w domu (to jest do zrobienia!).
      • moniaka77 Re: Małe dziecko w kawalerce 02.01.16, 21:33
        My też mieszkamy w kawalerce z dwulatkiem, tyle, że trochę większej (32 m2).
        Podstawą u nas jest zasłonka smile kupiliśmy takie szyny, które montuje się w suficie, do tego dwie zasłony w ikei z ciemnego materiału i synek ma przyjemny półmrok.
        Na nocne pobudki niestety chyba nie ma innego wyjścia jak konsekwentne podawanie tylko wody do picia, tulenie, całowanie, głaskanie i co tam jeszcze działa aż młody zrozumie, że w nocy nie ma jedzenia. Wtedy z pewnością w ciągu dnia będzie lepiej jadł. No, ale tu trzeba determinacji rodziców. Ja sama jestem miękka więc wiem, że nie jest łatwo wink
        Jeżeli chodzi o wyciszanie to na mojego synka bardzo działa opowiadanie bajek do uszka. Uwielbia się przytulić i słuchać szeptu. Oczywiście na każdego będzie działać coś innego.
        Przestymulowanie jest bardzo prawdopodbnie, tym bardziej, że pewnie mają dużo rzeczy w tej kawalerce, oko nie ma gdzie odpocząć.
        Jeśli jest możliwość zmiany komputera stacjonarnego na laptopa to chyba by ułatwiło sprawę, bo wtedy można sobie go zabrać w jakiekolwiek miejsce, w które nie będzie aż tak przeszkadzał.
        Filmy oglądamy na słuchawkach smile
        A jak z wysokością mieszkania? Bo może antresola by trochę pomogła?
        Generalnie dużo może pomóc pozytywne myślenie smile to tylko małe mieszkanie smile są naprawdę większe problemy. Jeśli wszyscy są zdrowi, jest miłość i zrozumienie w rodzinie więcej nie trzeba. Będą pieniądze będzie większe mieszkanie. Nieprzespane noce są przejściowe, kiedyś muszą minąć smile może spróbować też się lepiej organizować w ciągu dnia, żeby wieczory po prostu wykorzystywać na czytanie książki, czy jakikolwiek relaks, chodzić wcześniej spać i być bardziej wypoczętym smile
      • panizalewska Re: Małe dziecko w kawalerce 02.01.16, 21:51
        Dzięki bardzo za odzew! Odpowiem zbiorczo.

        Zamiana mieszkania na razie nie wchodzi w grę, chociaż o tym myślą, jak większość ludzi, żeby nie uświerknąć z dzieckiem właśnie. Tata prace miewał, ale różne i krótko, co też jest problemem, bo nie ma gdzie "wrócić do pracy"ale tu już nie poradzimy. Sytuacja lokalowa dość skomplikowana też, bo zadłużone przez ojca / dziadka i nie wiadomo, czy ZUS odpuści, czy trzeba będzie je sprzedać, czy robić inwestycje w stylu zabudowy loggii (co by powiększyło pokój i kuchnię) itp itd. No lekko nie mają. Także pomysł z remontem zamianą kuchni na pokój genialny w swej prostocie, zapodam siostrze, ale jak im się ułoży z zadłużeniem - trzeba poczekać.

        O myciu zębów po tym nieszczęsnym jedzeniu w nocy mówiłam, nie wiem, czy to odniosło skutek.
        Być może wyje z głodu, nie da się wykluczyć. Problem też pewnie taki, że tata dotychczas pozwalał mu na marudzenie i wybrzydzanie za dnia, no to młody się zaciskał, dzień przepędzał o jednym musie owocowym / bananie, a potem w nocy ryk na całą dzielnię. Szwagier już widział błąd i próbował młodego przestawić z jedzeniem na dzień, nie być czułym na awantury itp. Na razie nie wiem, jak idzie, kilka dni minęło raptem.

        Wpadłam jeszcze wczoraj na pomysł łóżka piętrowego. Są takie, że na górze jest pojedyncze, na dole podwójne. Wtedy młody miałby własną przestrzeń z możliwością odgrodzenia. Ale patent, wiadomo, kosztuje dużo i na ile lat starczy? Jeżeli nie wiadomo, kiedy zmienią mieszkanie? No i ciężko z seksem we własnym łóżku (tak tak wiem, można gdzie indziej wink Albo łóżko na antresoli dla rodziców, a pod spodem komputer, też z kotarą. Albo łóżeczko młodego, a komp gdzie indziej. W kuchni się nie da, bo ma ze 3 m kw.

        O bajkach mówiłam od razu szwagrowi przy naszej pierwszej rozmowie, podobnie jak przy zębach. I że sobie młody sam bierze tablet / smartfona rodzica i coś tam sobie na nim grzebie. I ryk wielki, jak zabierają., więc nie zabierają. Dla mnie to jakiś kosmos. No ale dziecko, że zacytuję siostrę "jak przychodzę z pracy o 17 to on o tej 19 w ogóle nie jest śpiący i chce się mną nacieszyć". No ok, może to taki późny typ "sowa", a nie "skowronek", w przeciwieństwie do moich. Często też siostra z młodym sobie długo siedzą na przytulańcach, też przed kompem. Nie wiem na ile są czytane książeczki naonczas.

        O spacerach wieczornych mówiłam, teraz szwagier z młodym chodzą na sale zabaw, bo zimno. Też tam szaleje aż cały spocony. A w dzień chodzą normalnie na spacery na dwór (nie wiem, czy chodzone, czy jeżdżone wózkiem). Wieczorami szwagrowi się już nie chce po całym dniu z młodym, tu go akurat rozumiem. Może to kwestia tego, żeby siostra go brała na spacer, a to szwagier ogarniał chałupę w tym czasie? Mi też się wydaje, że niezależnie od pracy mamy, ta 19 to już takie wyciszanie powinno być grane, a nie harce pobudzające.

        Co do tego, że błąd, że dziecko chowane w ciszy, to ja się nie zgodzę. Ja mam płytki sen odkąd pamiętam i mnie organicznie wkurza, jak ktoś mnie budzi, jakieś hałasy słyszę w tle i nie mogę głębiej zasnąć. Tak po prostu niektórzy mają i tego bym się nie czepiała. Jak już młody po wszystkich cyrkach zaśnie, to proste, że rodzice chcą, żeby spał jak najdłużej, najmocniej itp. My w małym mieszkanku onegdaj też zachowywaliśmy się cicho, gdy dziecko / dzieci spały, ale oglądaliśmy filmy, tyle, że w drugim pokoju i nie świeciliśmy dziecku po oczach kompem. Jest różnica.

        To chyba na tyle, zapodam pomysły z przeniesieniem kuchni, łóżkiem na antresoli, wieczornym spacerem z mamą. I zobaczymy co dalej. Gdyby coś jeszcze przyszło Wam do głowy to dajcie znać, klawe pomysły się rodzą smile
        Pozdrawiam
        • stara-a-naiwna Re: Małe dziecko w kawalerce 05.01.16, 21:52
          dwiulatek jeżdzony wózkiem?
          olaboga?!
          to po co taki spacer?!

          śpieszą się gdzieś? muszą coś załatwić i dziecko po godzinie, dwóch, trzech łażenia się zmęczyło?

          nie dziwię się, że on słabo śpi jak się nie ma gdzie zmęczyć fizycznie
    • lavinka Re: Małe dziecko w kawalerce 03.01.16, 16:37
      Wyobraź sobie na tym metrażu dwójkę dzieci. Wychowałam się z bratem na 26m2 i jakoś mama dała radę. Z perspektywy dorosłego to wygląda inaczej niż dziecka, poza tym kilka pokojów ani trochę nie pomaga lepiej się wysypiać, jeśli dziecko ma problemy ze spaniem lub jest nadaktywne. Nie pocieszyłam, wiem. wink
      • panizalewska Re: Małe dziecko w kawalerce 03.01.16, 20:36
        Ja wiem. A w ogóle w Japonii to sypiają w takich hotelach-trumienkach, i też dają radę wink

        Już gadałam trochę ze szwagrem, krótko, ale coś tam więcej powiedział. Z mieszkaniem faktycznie nie będą robić żadnych inwestycji, czekają na awans siostry, a wtedy zamiana na większe komunalne z dopłatą i możliwością wykupienia. Perspektywa pewnie ze 2ch lat.

        Łóżko na antresoli - szukam takiego w miarę niskiego, ale żeby dało się pod spód wejść. IKEA ma jedno na 140 szerokości, 176 cm od podłogi do podstawy, ale to drewno, można skrócić, jeśli okaże się za wysokie.

        Generalnie pomysły zapodane, ale z wykonaniem to już nie wiem. Być może coś tam podchwycą, ale nie wiem. Czasem się będę dopytywać jak tam z tym jogurtem wink No bo jednak szkoda, żeby dzieciak im na łeb wszedł, bo się później długo to odkręca, a i zębów i potencjalnej otyłości szkoda.

        Dzięki jeszcze raz za podzielenie się pomysłami smile
        • lavinka Re: Małe dziecko w kawalerce 04.01.16, 12:20
          W Japonii nie ma żadnych hoteli trumienek, coś Ty, to taka atrakcja do focenia, nikt tam prawie nie śpi. Japończycy natomiast rzeczywiście mieszkają w ciasnych wnętrzach mierzonych matami, tradycyjne dwupokojowe mieszkanie rzadko przekracza nasze 40m2, a na ogół jest jeszcze mniejsze. Tylko bogatych stać na apartamenty. I jakoś żyją i się dobrze mają, choć u nich jednak nie siedzi się w domu, tylko większość czasu spędza z ludźmi na mieście w publicznych klubach, saunach itd. To inna kultura, odwrotnie niż w Polsce nastawiona na zewnątrz, nie do wewnątrz.

          Jeśli mieszkanie jest wysokie, to piętrowe łóżko i szafy z nadstawkami bardzo się przydają. Moja kawalerka była wysoka (2,7-3m), za mało na antresolę, ale wystarczająco dużo powietrza, by nie czuć się jak w dziupli. Nawet ją w pewnym momencie podzieliśmy na pół szafami, żeby zrobić kącik "ciszy i spokoju".
    • camel_3d 26m2? 03.01.16, 20:53
      moja kuzynka wychowywala corke w kawalerce 19 m2.

      po prostu usypiala dziecko, a potem ciuchotko lecial tv, przed lozkiem byla zaslonka.

      zmienili mieszkanie kiedy mala miala 7 lat, wiadomo, szkola, trzeba biorko miec itd...

      ale do tego czasu nie bylo problemu. Tzn pewnie byl, ale jakos do opanowania.

      Jedyne co mozna doradzic to np...wydzielenie jakiegos kacika do spania, z mozliwoscia osloniecia go zaslonka...

      albo zaangazowanie dobrego archotekta wnetrz, choc to zalezy od finansow.

      • panizalewska Re: 26m2? 03.01.16, 21:20
        Zasłonka widzę kluczem do sukcesu wink Camel, pliz, czytaj poprzednie posty, ok? Pomysły zapodane, z przemieszczaniem kuchni nie wypali, z łóżkiem piętrowym i zasłonką MOŻE, z jedzeniem nocnym - nie wiem
        • eda_79 Re: 26m2? 05.01.16, 14:03
          Ja rozumiem, że ciasno,mały metraż itp. ale kilka rzeczy wydaje mi się cokolwiek dziwne. "Mama musi się wysypiać" - wiadomo, każdy by chciał, ale mało kto może. Mój starszak budził się na jedzenie jeszcze długo po tym jak wróciłam do pracy. Jakoś dawałam radę wstać w nocy, nakarmić a rano normalnie pojśc do pracy, z nóg nie leciałam. Teraz mam drugiego niemowlaka, wstaję po trzy, cztery razy w nocy a rano normalnie żeby zebrać i odprowadzić starszaka do przedszkola. W dzień nie odsypiam bo zazwyczaj brakuje czasu. Karmienia dwulatka w nocy jogurtem z dżemem to już w ogóle nie rozumiem.
          Po drugie dlaczego ojciec zabiera syna do sali zabaw wieczorami? Nie może w dzień? Mama po powrocie z pracy nie chce spędzić trochę czasu z dzieckiem? To może faktycznie za nią tęskni skoro cały dzień jej nie ma a wieczorem wychodzi z ojcem?
          A te bajki w ciągu dnia to z jakiego powodu? Tata musi odpocząć? Tysiące matek siedzi cały dzień w domu z dzieckiem i nie musi w ten sposób odpoczywać a tata musi? Przytulania mamy z synem przed komputerem też nie kumam.
          Ja mam dwa pokoje i dwoje dzieci, ale teraz jest tak, że młodej łóżeczko stoi tymczasowo w "salonie". TV gra cicho, można też podłączyć słuchawki, monitor komputera odwrócić albo odgrodzić choćby tekturką, wokół łóżeczka powiesić zasłonkę i pocieszać się, że to tylko przejściowewink
    • stara-a-naiwna Re: Małe dziecko w kawalerce 05.01.16, 16:45
      z opisu podpada pod patologię
      (dziecko sobie ich nieźle ustawiło)


      jak moje dziecko ogląda bajki 15 minut - zdarza się to moze z raz albo 2 razy w tygodniu (ma 2 lata i 2m) też potem jest upierdliwe i rozdrażnione
      a jak pójdzie na spacer i pooddycha na powietrzu to ma apetyt i lepiej śpi.
      niezależnie do metrażu w domu (ja mam dom około 100m) nie wyobrażam sobie spędzania w nim czasu jeśli nie muszę.

      i 20m to nie jakaś tragedia jak na powierzchnię do życia
      mieszkam w domu a większość czasu spędzamy w dużym pokoju gdzie sa wszystkie zabawki - zdecydowanie mniej niż 20m
      z kuchni idziemy do pokoju i tam siedzimy
      (dzieci wracają ze żłobka, jemy obiad i idziemy się bawić)

      odnośnie nocnego dojadania: i jest dla mnie oczywiste że jak by moje dziecko miało perspektywę jogurtu z dżemem to by wolało go zamiast obiadu, jak pokaże dziecku deser i powiem, ze zje po obiedzie stwierdza, ze już się najadł i odstawia obiad (nawet jak by wziął dopiero dwa kęsy).

      Może trzeba więcej czasu poświęcić dziecku realnie a nie puszczac bajki?
      Nikomu nie chce się układać klocków 2 latkowi bo on je i tak zaraz rozwali ale na tym to polega, ze się dziecku poświęca czas. Rysowanie też nie musi spełniać oczekiwań rodzica - bo dziecko nie będzie samo rysować za długo - jeśli w ogóle ale ma wypełnić czas dziecku - można spróbować RAZEM kolorowanek albo nawet rysować dziecku (autka, zwierzątka itp)
      Uleganie darciu się i puszczanie bajek (nie wyobrażam sobie mojego dziecka tyle przed komp!) to droga do nikąd i świadczy tylko o lenistwie rodzica i jego braku zaangażowania. Pokazuje tylko jak bardzo rodzicowi się nie chce i jak bardzo nie ma pomysłu na spędzanie czasu z dzieckiem.

      Po pierwsze póki nie ma prawdziwych syberyjskich mrozów -10' można wyjść z dzieckiem spokojnie na 1-1,5h na spacer (i to dwa razy dziennie). I te "romantyczne spacery w ciemnościach" nie maja być atrakcją dla rodzica tylko zorganizowaniem czasu małemu dziecku (ja z moim idę zobaczyć czy jets ktoś na huśtawkach, chwilę się huśtamy i wracamy, idziemy oglądać choinki potem można zobaczyć czy jest piesek na spacerze, czy ptaszki zjadły chleb który im się wczoraj zostawiło itp). Stety niestety trzeba ruszyć tyłek i maszerować.
      Duszna sala zabaw nie zastąpi spaceru an dworze.
      po drugie jak raz dziecko w nocy dostanie kanapkę albo odgrzany obiad to zobaczy, ze koniec z przysmakami i jest to samo co było - czyli nic na tym nie zyskuje (oczywiście, będzie się buntował bo przecież zawsze dostawał i to mu pasowało no ale niestety - coś za coś)
      PO kilku (może kilkunastu) nocach buntu powinno być spokojnie


      Jakie ma być to dziecko jesli nic się z nim nie robi i siedzi 2h przed bajkami?

      Rodzice nie rozważają wysłania go do żłobka?
      tam miał by lepsze zajęcia i nie gapił by się bezmyślnie w ekran


      ps. i fajny pomysł to kotara osłaniająca łóżeczko


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka