Witajcie ponownie i pocieszcie od razu. Rozpoczął się istny dramat. Majka nie
płacze ale drze sie w nibogłosy kiedy odmawia jej cyca. Pisałam już na tym
forum, że juz raz odstawiałam, było nieźle ale wróciłam do cyca, bo
zachorowała. Wcześniej jadła cyca tylko w nocy, teraz zaczęła się cycowa
histeria, co tylko mnie widzi, przytula się , a zwłaszcza jak jestem w skąpej
bluzce, to od razu jest szarpanie i "am", a w nocy to mimo że zje kaszkę i
inne rózności to jak nie dam cyca to jest istny sajgon. Tego wieczoru
podjęlismy drugą próbę odstawienia Mai. Do teraz dźwięczy mi w uszach jej
krzyk ale w końcu usnęła, jakoś wytrzymaliśmy ale czy wytrzymamy w nocy,
zobaczymy.
Wczoraj w nocy ryczłam razem z nią, bo to strasznie mi przykro że koniec
karmienia musi tak wyglądać

zrozpaczona basia