reirei
06.10.17, 11:29
Niestety kolejny wątek o adaptacji, ale jestem już naprawdę zdesperowana. Syn prawie 3 lata, w lutym była próba posłania go przedszkola, nieudana bardzo, wypisaliśmy go po miesiącu. Teraz próba druga, posłaliśmy go do klubu malucha, 2 x w tygodniu na 4 godziny. Problem jest przy rozstaniu, bo jest płacz, kilka razy udało mi się wyjść, dzisiaj była prawie histeria i musiałam zostać. Najbardziej martwi mnie to, że on nie uczestniczy w żadnych zabawach, praktycznie tylko siedzi ze swoją przytulanką i patrzy na dzieci, jak pani usiłuje go zachęcić to mówi, że nie chce i nie lubi się bawić. Nie wiem co mam zrobić z tym dzieckiem, to wygląda jakby on tam był za karę, nie chce go tam zostawiać na siłę, bo uważam, że będzie jeszcze gorzej. Mogę go stamtąd zabrać ale chciałam żeby się zaczął trochę uspołeczniać, przecież kiedyś w końcu pójdzie do zerówki, potem do szkoły. Zastanawiam się nad wizytą u psychologa dziecięcego, może jest jakiś problem którego ja nie dostrzegam.
A druga sprawa to zastanawiam się czy w przedszkolach zawsze to wygląda tak, że panie tak strofują dzieci. Co chwila słyszę : nie bierz tego, zostaw to, teraz jest taka zabawa a nie inna więc rób to co inne dzieci itp. A przy śniadaniu : siedź ładnie i jedz wszystko. Średnio mi się to podoba, szczerze mówiąc, mam trochę inne podejście ale może to jest norma, wiadomo, że panie muszą ogarnąć kilkoro dzieci i jakoś sobie z nimi dać radę, ale zgrzyta mi to bardzo i nie wiem czy to jest dobre miejsce.