Synek (teraz 5 lat) od zeszłego roku chodzi do przedszkola. Początki były wg mnie nawet ok - widziałam jak inne dzieci płaczą i wracają do domu - u nas też na początku wiadomo płakał- ale w sumie wchodził i zostawał bez płaczu ... zawsze chętnie chodził - wesoło i radośnie. Od maja zaczął się problem - synek chętnie wychodził do przedszkola, dochodził do drzwi i nie chciał wchodzić, w szatni ładnie się ubierał itd. a pod samymi drzwiami płacz, że się boi. rozmowy w domu co się stało... czemu się boi... on że nie wie czego się boi ale się boi. rozmowa z panią z przedszkola - że syn ma silną osobowość i nie chce się podporządkować, że jako jedno z niewielu dzieci nie ma swojego przyjaciela, a ona uważa, że dzieci same się dobierają i ona nie zmusza nikogo ... (wg mnie mega dziwne, że pani w przedszkolu nie integruje dzieci ) . Inni rodzice też mówili, że dzieci nie chcą chodzić bo nudno mają w przedszkolu. w czerwcu był wyjazd na dzień dziecka - synek super się bawi i jest mega grzeczny w porównaniu z innymi dziećmi z grupy hmmm.... prośby, groźby ... wreszcie synek zaczął zostawać normalnie wesoło w przedszkolu. potem tydzień nie chodził bo chorował - wrócił i znowu płacz, że się boi

raz doszło do tego że został a po 20min pani dzwoni, że dziecko wymiotuję - w domu zjadł duże śniadanie tak sobie to tłumaczyłam, ale następnego dnia to samo było i tak od tego synek ma wakacje... i co teraz ... coś musi się dziać w przedszkolu - ale jak sprawdzić co !? czy to że moje dziecko fakt - przyznaje jest rozpieszczone ...