Syn ma 3 lata. Od zawsze była masakra że spaniem, budzenie co godzinę, wiszenie na cycu całą noc, histerię że do mamy (tata nie może w nocy do niego wstać bo mały amoku dostaje)...
Łudziłam się że jak przestanę karmic to sen się poprawi - trochę się zmieniło, bo z miliona pobudek zostały 3-4.
I tak jest do tej pory. Przespane noce to na palcach jednej ręki mogę policzyć.
Budzi się i mnie woła, budzi się i wrzeszczy (lęki nocne- to bardzo rzadko).
Nie chce z nami spać, woli swoje łóżko- tyle że ja latam do niego (czasem już usypiam z nim u niego...)
W dzień nie śpi, w przedszkolu czasem zaśnie na 10-20 minut. Wstaje ok. 7, zasypia nie wcześniej niż o 20-wczesniej żadna siła go nie położy.
Chodzę jak zombie, te trzy lata dały mi potwornie w kość...
Zacznie kiedyś spać jak człowiek?