domin38
31.01.19, 07:13
Mam 2,5 letnie dziecko a moja żona od 3 lat choruje na epilepsję i jej stan się drastycznie pogarsza mimo potężnych dawek leków (na pograniczu ryzyka). Bierze leki rano, po południu i wieczorem w dawkach mogących zagrażać zdrowiu jednak ma coraz więcej i coraz cięższych napadów. Regularnie przewraca się, rozbija sobie głowę, chodzi posiniaczona. Mimo konsultacji z kilkoma neurologami, wykonania licznych badań nikt nie wie skąd jej się to wzięło i dlaczego leki nie działają. Gdy wczoraj w ostatniej chwili zabrałem córkę, na którą mogła się przewrócić dotarło do mnie, że tu już chodzi o życie mojego dziecka. Jeśli jej jakoś nie odizoluję od dziecka, to w końcu spadnie na nie i je zabije. Jakie mam możliwości prawne, żeby to zrobić?