despudelskern
11.04.22, 21:23
Mój pięciolatek - prawie sześciolatek - gryzie. Zaczęło się jak miał dwa lata i trwa trwa trwa. Oczywiście z przerwami. Wcześniej gryzł z emocji, głównie tych pozytywnych. Np baraszkujemy na łóżku, śmiejemy się, nagle haps! Potem długo gryzł z zazdrości o brata, najpierw mnie, potem okresowo jego. Po dziś dzień co parę miesięcy obserwujemy nawrót gryzienia, zwykle motywowany zazdrością (np młodszy syn był chory, co spowodowało że miał więcej naszej uwagi). Potem sytuacja zaczyna się nakręcać sama, tzn wystarczy że zwracamy mu uwagę, to zaczyna gryźć coraz bardziej ochoczo. Gryzie również aby mnie "ukarać" , albo kiedy jest zmęczony. Próbowaliśmy naprawdę wielu metod. Proponowaliśmy różne sposoby przekierowania gryzienia na inny przedmiot lub inne sposoby rozładowania emocji. Tłumaczymy że boli, że sprawia przykrość. Wprowadzaliśmy konsekwencje typu przerwanie zabawy, wyprowadzenie do innego pokoju. Wprowadzaliśmy kary. Jednocześnie staraliśmy się zapewnić mu uwagę i spokój, na zasadzie aby wiedział że nie musi tak pajacowac. Niestety mam wrażenie że to wszystko na nic tzn gryzienie mijało ale raczej po prostu na dany moment wyrastał, a za jakiś czas to wracało, bez naszej sprawczości. Nie cierpię, nie znoszę tego i już mam serdecznie dość. Aktualnie trwa kolejny etap, kiedy jestem bez sensu, bez uprzedzenia szarpana zębami dla zabawy. Przytrzymywanie działa w tym sensie że oczywiście utrzymam dziecko ale on prze z ogromną konsekwencją do tego aby i tak mnie ugryźć i nie spocznie dopóki mnie nie ugryzie. Okropny bezsensowny upór, taka głupia zabawa. Uciekać przed własnym dzieckiem to zakrawa na absurd. Na moje kategoryczne stop! nie reaguje, śmieje się i pajacuje. Ktoś ma jakiś pomysł jak to przerwać? Skoro to już tak mocno utrwalone? Poza tym syn nie sprawia problemów, jest bardzo mądry, lubiany, bardzo szybko zaczął mówić, potrafi już czytać, generalnie fajny chłopczyk. Tylko nie rozumiem co mu odbija z tym gryzieniem