Dodaj do ulubionych

babcie/dziadkowie + słodycze

02.02.05, 08:28
Witam.
Już nie mam siły. Nie wiem czy to ja mam taką oporną rodzinkę, czy wszystkie
babcie i wszyscy dziadkowie za wszelką cenę chcą uszczęśliwić swoje wnuczęta
słodyczami. Co prawda ostatnio odniosłam mały sykces w tej kwestii - moja
mama przestała mojej córci proponować słodycze, dopiero kiedy mała sama się
upomina to coś od niej dostaje. Gorzej jest z teściami, ci są zupełnie
nierefolmowalni, wszelkie rozmowy o próchnicy, nadwadze nie odnoszą
najmniejszego rezultatusad Przykład z wczorajszego dnia: przyjechali zanim
skończyłam obiad i z progu moja córcia dostała paczkę ciastek - mówię, że
jeszcze nie jadła obiadu, a teść na to że jak zje jedno ciastko, to nic się
jej nie stanie. Tyle że jedno ciastko, to może zjeść on, a nie 20-to
miesięczny łakomczuszek który przepada za słodyczami i nie rozumie tego typu
ograniczeń. Efekt był taki że córcia wyła kiedy jej zabrałam te ciastka, a
teść się chyba obraził.
Dlaczego oni nigdy nie przyjeżdają z jabłkiem czy bananem?
Dodam tylko, że nie jestem jakąś zatwardziałą przeciwniczką słodyczy i sama
też je daję mojemu dziecku, ale staram się robić to z głową.
Czy Wy też macie takie problemy? A może się już z nimi uporaliście?
Doradźcie coś, proszę - bo mi się już skończyły pomysły.
m.
Obserwuj wątek
    • ewitek01 Re: babcie/dziadkowie + słodycze 02.02.05, 08:57
      też mam dokładnie taki sam problem problem z teściami ! na szczęście widujemy
      się b. rzadko (1 na miesiąc lub dwa), więc odpuściłam; sytuacje podobne:
      pzyjeżdżają kiedy właśnie serwuję na stół obiad i dają Młodemu czekoladę; albo
      kiedy wyskakujemy na zakupy i zostawiamy z nimi Młodego- od razu karmią go
      ciasteczkiami- efekt taki, że dziecko obiadu nie je sad(( a oni się dziwią że
      niejadek !
      ja też daję Młodemu słodycze, ale tylko i wyłącznie wtedy, kiedy zje obiad, a
      chociaż sporą jego część; i nie 5 min. przed kolacją, bo wtedy to już mogę
      zapomnieć, że cokolwiek konkretnego ruszy sad

      ja niestety w tej kwestii muszę walczyć jeszcze z mężem sad(( który nie widzi
      krzywdy w karmieniu dziecka czekoladą czy podawania mu słodkich herbatek czy
      mleka w nocy jeśli Młody sobie tego zażyczy sad((
    • twinmama76 Re: babcie/dziadkowie + słodycze 02.02.05, 09:38
      Ja mam o tyle "dobrze", że moje dzieci są alergikami, więc od początku
      przyzwyczajałam dziadków do tego, że tylko ja, albo mąż dajemy dzieciom
      jedzenie. Oczywiście tak łatwo nie było, kilka razy przechwytywałam paczkę
      ciastek i czytałam na głos ich skład (dzieci uczulone m.in. na mleko, jajka,
      czekoladę, miód), musiałam tez tłumaczyć, że pomarańczki czy truskaweczki nie
      sa dla nich.
      Jakos się udało, ale ostatnio miałam lekką scysje z moim ojcem, który chcial
      dać Szymusiowi ciastko. POwiedziałm spokojnie, ale stanowczo, że mały zje
      ciastko jak JA mu dam.
      Może wprowadź taką zasadę, że słodycze podajesz dzieciom tylko ty lub mąż? Tzn.
      dziadkowie przynoszą, ale ty otwierasz pudełko i ty dajesz ciastko?
      • nikita333 Re: babcie/dziadkowie + słodycze 02.02.05, 09:55
        Ja mam ten sam problem, w rodzinie męża większość uważa,że dziecko które nie je
        czekolady jest nieszczęśliwe. Niektórzy mają lepsze jeszcze pomysły- jak mój
        synek miał sześć miesięcy i dopiero od tygodnia zaczął jeść stałe pokarmy, bo
        przedtem była tylko pierś, to oni wciskali mu do buzi czekoladę, wcale nie
        zapytawszy mnie o zdanie. Wkurzyłam się, bo co by nie myśleli, mogli zapytać,
        przecież mógłby być na przykład uczulony... więcej, bratowa męża wmawiała mi,
        że dziecko musi jeść czekoladę, bo w niczym innym nie ma magnezu!!! Po prostu
        mnie zatkało... teraz obawiam się, że jak tam pojadę, to będą mu wciskać
        słodycze za moimi plecami, bo uważają, że jestem matka-wariatka. A ja do
        trzeciego roku życia nie jadłam słodyczy, mój brat też i jakoś żyjemy, a za to
        zęby mamy zdrowe. A poza tym jak można dawać coś dziecku nie zapytawszy matki o
        zgodę! Oczywiście się obrażają i uważają, że się nie znam na własnym dziecku...
        smutko mi z tego powodu. Na szczęscie moi rodzice postępują inaczej,
        przynajmniej oni mnie wspierają, no i mąż. Myślę, że dobrą zasadę proponuje
        Twinmama, tylko żeby inni chcieli się do niej dostosować.


        pozdrawiam
    • weronikarb Re: babcie/dziadkowie + słodycze 02.02.05, 09:52
      Oj tez tak mam i z tesciami i z rodzicami smile
      Na szczescie maly jest niejadkiem i tlumacze ze jak zje za duzo slodkiego to
      niech sie pozniej nie dziwia ze nie je obiadu.
      Mam to w miare ustabilizowane, maly nie zjada duzo slodyczy i dziadkowie
      zadowoleni smile
      Szwagierka natomiast daje malej (12 m-cy) i pozwala wszystkm aby karmili a
      wszystkim - zreszta podkresla ze mala lubi slodycze.
      Na jej roczku solenizantka zjadla caly kawalek tortu. Ja z synkiem na pol go ni
      zdjedlismy
      A najlepszym daniem malej jest bigos
    • adrianna_c Re: babcie/dziadkowie + słodycze 02.02.05, 10:23
      No cóż, ja mieszkam z teściami w jednym bloku, a znając tendencję teściowej do
      podkarmiania wnuków (również z alergią) tak "żeby mama nie widziała" od
      urodzenia synka postawiłam sprawę jasno - żadnego karmienia przez dziadków. Gdy
      synek trochę podrósł (okazało się że też alergik),jadł różne rzeczy ale
      teściowa mogła mu dać coś tylko jeżeli najpierw mnie zapytała. A gdy synek był
      z nią w sklepie i "tak szybko wziął batonika z półki i zjadł że nie zauwazyła"
      nie może z nim chodzić do sklepu. To moje dziecko i to ja później się
      zastanawiam od czego wysypka na buzi, po czym biegunka itp. Może jestem wredną
      synową, ale trudno, nie będę sie tym przejmować. Pozdrawiam! A.
      • mama1232 Re: babcie/dziadkowie + słodycze 02.02.05, 10:45
        Jakbym o nas czytała...
        Moja teściowa potrafi dać mojej córce na śniadanie 4 kawałki ciasta,reszta
        wygląda tak jak u Was,nie mam nic do dodaniasmile
    • izia30 Re: babcie/dziadkowie + słodycze 02.02.05, 11:11
      DZIADKOWIE SĄ NIEREFORMOWALNI DO CZASU.
      moje dziecko na szczęście nie lubi nic co słodkie (fajnie prawda?)ale babcie
      opiekują się Kingą na co dzień, ja pracuję. jest stałe noszenie na rękach,
      trzymanie za kuper żeby nie nabiła sobie guza. było taĸże sadzanie na poręczy
      fotela (surowo przeze mnie zakazane) w odpowiedzi słyszałam "przecież ją
      trzymam" na nic były moje tłumaczenia że za chwilę sama to zrobi. no i zrobiła.
      śliwa na pół czoła. teraz obie babcie mnie słuchają jak mało kto.
      • edytek1 Re: babcie/dziadkowie + słodycze 02.02.05, 11:35
        Moja teściowa podala mojej 4 m coreczce lody... Niech sobie małą spróbuje...
        Byłam wtedy na diecie bezmlecznej, bezjecznej, . Wścieklam się i powiedzialam
        babci, ze za leczenie prochnicy u malej bedzie ona placić tak samo ak za wizyty
        u alergologa... Mało miło było wtedy... ale babcia sie nauczyła , że zanim da
        coś małej do dziubka należy mnie spytać! Los okazał sie dla niej łaskawy i mala
        ma ząbki zdrowe, bieluteńkiesmile
        • mickie Re: babcie/dziadkowie + słodycze 02.02.05, 13:55
          ja też mam z tym problem sad jak jestem u teściów to poprostu jestem chora!!!!
          zaraz po obiedzie na stół lądują słodycze, ciasta, cukierki - moja mała (20
          mies.) aż piszczy, niestety jest strasznym żarłokiem i pochłania wszystko!!!
          babcia od razu leci zadowolona i daje jej, mnie aż piecze w żołądku........ale
          po wielu starciach przemówiłam im troszeczkę do rozsądku i od jakiegoś czasu
          córeczka dostaje po obiecie talerzyk owoców (mandarynki, jabłka, gruszki),
          wszyscy są zadowoleni smile ale oczywiście zdarza się, że zaraz dziadek "macha jej
          przed nosem" waflem i daje, bo Hania prosi;
          zawsze jak zostają ją pilnować to przynoszą swój prowiant, bo ja to niby za
          mało szykuję jej jedzenia i biedne dziecko głodne, wiem, że zawsze teściowa coś
          przemyca w torebce!!!
          no cóż ręce opadają i tyle!!!!
          z moimi rodzicami nie mam w ogóle takich problemów smile
          pozdrawiam
    • anusia151 Re: babcie/dziadkowie + słodycze 02.02.05, 14:34
      Mój syn jest alergikiem,więc nie pozwalam karmić go czekoladą.Poprostu mówie ze
      nie wolno!Może w twoim przypadku powinnaś bardzo stanowczo powiedzieć NIE!!
      Słodycze owszem ale po obiedzie!Przyzwyczaić dziadków do tego,do pewnych reguł
      które ty ustalasz w odniesieniu do Twojego dziecka!!W końcu to Twoje i twojego
      męża dziecko!!!!!!!!
      • alfinka1 Re: babcie/dziadkowie + słodycze 02.02.05, 15:42
        dziewczyny, czytam wasze posty i stwierdzam ze chyba jestem z kosmosu. ja nie
        robie problemu ze moje dziecko raz czy dwa nie zje obiadu z powodu slodyczy.
        przeciez dla dziadkow i dzieci to przyjemnosc - wy chyba tez robicie sobie
        przyjemnosci: kupujecie kolejy ciuch, dobre winko, papierosy. od kawalka
        czekolady, ciasta czy nie zjedzenia obiadu nikt nie umarl.
        ja tez mialam taki problem ale rozwiazlam go wlasnie takim tokiem mmyslenia.
        dziecko zadowolone, ja sie nie denerwuje. a obiad zje najwyzej pozniej albo
        wcale.
        a zabki fluorujemy profilaktycznie raz na kwartal u stomatologa.
        oczywiscie dziecko jest zdrowe i nie ma alergii bo wtakich sytuacjach reakcja
        jest dla mnie oczywista.
        ale ludzie wyluzujcie i nie dajcie sie zwariowac!!!!!! dajcie pozyc swoim
        dzieciom, dziadkom, tesciom i sobie.
    • praktycznyprzewodnik Re: babcie/dziadkowie + słodycze 02.02.05, 15:46
      Jesli dziecko ma alergie, nie ma co luzowac.
      Dziadkowie musza zrozumiec, ze to jest choroba. I to bardzo nieprzyjemna dla
      dziecka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka