Dodaj do ulubionych

Żłobek i wieczne infekcje

24.11.15, 17:41
Czy to zawsze tak wygląda? Od września córka poszła do żłobka, ma 2 lata. Choruje praktycznie bez przerwy. W miesiącu chodzi ok 8 dni.
Dzisiaj rozmawiałam z pediatrą i zasugerowała rezygnację że żłobka, bo nie będzie lepiej jeszcze przez ok 2 lata. Jakie są wasze doświadczenia?
Obserwuj wątek
    • juuuu7 Re: Żłobek i wieczne infekcje 24.11.15, 17:55
      Corka kolezanki poszla do zlobka majac 1,5roku. Wyglada to tak-tydzien w zlobku, tydzien lub dwa w domu...non stop choruje i konca nie widac. Kazdy katar przeradza sie w cos powaznego. Tez sie zastanawia nad rezygnacja bo w tej sytuacji nie ma to sensu.
    • nevada_r Re: Żłobek i wieczne infekcje 24.11.15, 18:33
      Jest różnie, to zależy od dziecka, niektóre chorują co chwilę, a inne mniej. Ja akurat uważam, że lepiej, żeby dziecko przechorowało swoje jak najwcześniej, bo jak nie w żłobku, to to samo będzie w przedszkolu. wink A tak to przynajmniej wcześniej nabędzie odporności. Ale nie naciskam.
    • panizalewska Re: Żłobek i wieczne infekcje 24.11.15, 18:39
      U mnie sezon gluciany w pełni. Ale to jest taki constans, że zielono do pasa i kaszel, ale NIC innego się nie dzieje. Nie gorączkują, tylko rękawem obcierają wink No i co ja poradzę? Jakbym miała przy dwójce pół dnia spędzać na inhalacjach, sracjach i innych atrakcjach, to życia by mi nie starczyło, a jeszcze urywam po kilka minut na pracę.
      Optuję, że glut się skończy w maju, jak u wszystkich przedszkolaków tongue_out
    • zabka141 Re: Żłobek i wieczne infekcje 24.11.15, 19:24
      Wcale nie musi tak wygladac. U nas corka w wieku 1,5 roku poszla, to bylo w maju. Do tej pory raz infekcja oka - nie byla w przedszkolu dwa dni. Drugi raz we wrzesniu zlapala ta goraczke trzydniowa z wysypka - opuscila trzy dni.

      Kwestia szczescia. Ale moze i tez codziennych spacerow,:spedzaniu czasu z dziecmi od malego, nieprzegrzewaniu (spi od urodzenia w temp. 16-18 stopni), duzo warzyw i owocow w diecie, bardzo malo lekarstw (jesli goraczka powyzej 39,5 lub z trzy razy przy zabkowaniu dostala czopek, krople do nosa uzyte przy 2:okazjach, poza tym nic).
      • princesswhitewolf Re: Żłobek i wieczne infekcje 26.11.15, 10:58
        > Wcale nie musi tak wygladac. U nas corka w wieku 1,5 roku poszla, to bylo w maj
        > u.


        jeszcze...

        Ja zaczelam w podstawowce.

        Wirusy i zakazenia bakteryjne niewiele maja wspolnego z temperatura w pokoju. www.health.harvard.edu/staying-healthy/how-to-boost-your-immune-system Tu bardzo wiarygodne zrodlo na ten temat

        To kwestia wirusow i bakterii i wystawienia na nie. Reszta to kwestia czynnikow indywidualnych, i zalozenia ze jada sie normalna diete.
    • rulsanka Re: Żłobek i wieczne infekcje 24.11.15, 19:30
      Nie, to tak nie musi wyglądać. Ale po pierwsze jest kwestia definicji choroby. Czy chodzi o katar? Czy jakieś infekcje z gorączką? Czy coś poważniejszego, typu zapalenia płuc, bakteryjne zapalenia ucha?
      Jak te infekcje są leczone?
      • gacek-junior Re: Żłobek i wieczne infekcje 24.11.15, 20:32
        To chyba zależy od dziecka. My zrezygnowaliśmy ze żłobka po pierwszym zapaleniu płuc (po 3 miesiącach od rozpoczęcia). Potem półtora roku siedział z nianią i rok temu poszedł do przedszkola - 2 zapalenia płuc, 2 zapalenia oskrzeli, trzydniówka, ospa, powiększony migdał, który pogorszył słuch - na szczęście wyleczone homeopatią+immunotrofina. Nam też laryngolog radziła wypisanie ze żłobka, ale tego nie zrobiliśmy. W tym roku odpukać tylko 1 zapalenie oskrzeli i dwutygodniowy katar (nie lejący, bardziej zatkany nos), ale przez cały listopad bierze immunotrofinę. W tamtym roku pił tran, sambucol, ale nic nie dały. Nie wiem, czy u Was immunotrofina pomoże ( i nie wiem, czy dwulatek już może pić) - nam laryngolog powiedziała, że działa u ok. 1/3 dzieci. I musi być zdrowa tarczyca, bo zawiera jod.
    • betka1984 Re: Żłobek i wieczne infekcje 24.11.15, 20:19
      Córka 1,5 roku chodziła do żłobka i praktycznie ciagle katar (kaszel od kataru od czasu do czasu), ale nic więcej. Teraz przedszkole i od września jest trochę lepiej tzn katar trwa 4 dni i córka potrafi pochodzic 2-3 tyg bez kataru. Generalnie wśród znajomych obserwuje, że ciągle katary koncza sie ok 5 rz. U Was coś poważniejszego?
    • nightdream Re: Żłobek i wieczne infekcje 24.11.15, 21:33
      U nas to samo. Synek 15 miesięcy, od połowy sierpnia chodzi do żłobka. Od października zaczęły się choroby - w ciągu ostatniego miesiąca miał 2x zapalenie gardła (zielone gluty, czerwone gardło + paskudny kaszel, temperatury brak), które po 2-3 dniach zamieniało się w zapalenie oskrzeli (paskudne furczenie i antybiotyk poleciał uncertain)
      Teraz po 3 tygodniach przerwy wlaśnie wrócił do żłobka, trzymam kciuki żeby do świąt wytrwał...
      Dajemy mu teraz codziennie immuno colostrum - lekarz polecił dawać przez 3 miesiące...
      Mieliśmy już moment że szukaliśmy niani ale ostatecznie dajemy jeszcze szanse żłobkowi, zwłaszcza że ostatnio mały wreszcie się tam odnalazł i polubił dzieci i ciocie...
      • rulsanka Re: Żłobek i wieczne infekcje 24.11.15, 21:48
        Większość zapaleń oskrzeli jest wirusowa i nie ma potrzeby antybiotyku. Oczywiście zależy to od oceny lekarza, ale samo furczenie, choć brzmi przerażająco, nie musi oznaczać nic groźnego. Wiele furczeń to wynik spływania kataru i wystarczy nebulizacja + oklepanie i furczenie magicznie znika.
        Mój młodszy syn miał tendencję do takich furczeń, z najpoważniejszego wychodziliśmy 3 dni nebulizacji sterydami i ventolinem. Inne przechodziły od samej soli fizjologicznej + maść rozgrzewająca.
        • nightdream Re: Żłobek i wieczne infekcje 25.11.15, 09:58
          U nas antybiotyk wszedł dopiero po tygodniu, na początku mały dostawał właśnie nebulizacje z ventolinu i pulmicortu, które średnio pomagały. Chodziliśmy co 3 dni na kontrole i lekarz uznał, że skoro zmiany w oskrzelach są i trwa to wszystko ponad tydzień to trzeba niestety.
          • rulsanka Re: Żłobek i wieczne infekcje 25.11.15, 14:35
            No to w takim razie było dobre leczenie. Rzeczywiście dłużej niż tydzień nie powinno się czekać jeśli brak poprawy.
            U starszego syna lekarz przeciągał ponad tydzień, choć otwarcie domagałam się antybiotyku, bo dziecko z dnia na dzień słabło i duszności się nasilały. Niestety lekarka się uparła. Czekaliśmy 10 dni, zapalenie było już bardzo zaawansowane. W rezultacie syn ma astmę poinfekcyjną uncertain
    • stara-a-naiwna Re: Żłobek i wieczne infekcje 24.11.15, 21:48
      nie musi
      syn poszedł do żłobka jak miał 9m
      córka jak miała ledwo 7m.

      w sezonie zimowym wiadomo kaszlą i smarkają ale nie jakoś strasznie
      (rok temu syn miał raz antybiotyk i zapalenie płuc, w tym miał antybiotyk na ucho. Córka jeszcze "nie chorowała" )

      najwidoczniej ona ma odporność bo on przynosił zarazy do domu ze żłobka.
      Tez dużo czasu spędzali na powietrzu, w domu są zwierzęta co wpływa ogólnie na podniesienie odporności.

      Gdzieś wasze dziecko odporności musi nabyć - czy siedząc w domu mu się uda?
      nie wiem...
      Z drugiej strony koleżanki dziecko reagowało stresem na żłobek - bał się, nie chciał. I ze stresu wiecznie chorował (taka reakcja somatyczna)
      I nich lekarz zalecił rezygnacje ze żłobka aż dojrzeje (ale to jedyny przypadek który rozumiem - bo takie odcinanie do zarazków i nie obcowanie z nimi normalnie uodpornienia nie dadzą)

      • poziomka_84 Re: Żłobek i wieczne infekcje 24.11.15, 22:03
        Dziękuję wszystkim za odpowiedzi. Czyli nie jesteśmy jakimś wyjątkiem...
        U nas córka zaczęła z przytupem, bo zapadła na jelitowke. Potem po kilku dniach chodzenia była infekcja wirusowa, czyli temperatura ok 38, katar, kaszel. Potem znowu to samo, skonczylo się antybiotykiem. Pod koniec brania antybiotyku pojawił się lejacy katar. Jak uporalismy się z katarem,córka chodziła do żłobka caaale 6 dni. Potem katar lejacy ale już bez temperatury. Po kilku dniach przerwy jelitowka. No i teraz katar, kaszel, temp ok 38 od 4 dni.
        Od urodzenia długie spacery, ciągle jest na piersi, dieta raczej w porządku, lubi warzywa i owoce i wszelkiego rodzaju kasze.
        Żal mi po prostu, jak ona ciągle taka chora. Już nie mowie o tym, że do pracy nie mam jak wrócić. No i nie możemy niczego zaplanować, weekendy przechorowane.
        • rulsanka Re: Żłobek i wieczne infekcje 24.11.15, 22:40
          A jakie były przesłanki do podania antybiotyku? 38st, katar i kaszel nie stanowią wskazania. Sam katar bez gorączki i złego samopoczucia tak naprawdę nie wyklucza możliwości chodzenia do żłobka czy przedszkola. Ja wpuszczam krople obkurczające i/lub steryd (bo u syna katarowi towarzyszy płyn w uszach) i normalnie wysyłam do przedszkola, a wcześniej żłobka.
          • poziomka_84 Re: Żłobek i wieczne infekcje 25.11.15, 09:24
            Jak tak teraz patrzę, to przesłanek chyba nie było. Pediatra z przychodni dała ten antybiotyk na zasadzie, że skoro ciągle ma kaszel, to trzeba dać antybiotyk. To moje pierwsze dziecko, do tej pory nie chorowała wcale, dostała 39 stopni i spanikowalam. Teraz się wstrzymuje, ale to już 5 dzień z 38.
            • rulsanka Re: Żłobek i wieczne infekcje 25.11.15, 12:10
              A jak samopoczucie u córki? Ma apetyt, energię? Zasadniczo po 3 dniach gorączki dziecko powinien obejrzeć lekarz.
              Kaszel może utrzymywać się do 6 tyg po infekcji, ale powinien z suchego przekształcić się w mokry a następnie stopniowo zanikać. Powinna być poprawa samopoczucia.
              • poziomka_84 Re: Żłobek i wieczne infekcje 25.11.15, 20:45
                Samopoczucie lepiej, apetyt trochę gorzej niż zwykle. Od poniedziałku ma mokry kaszel, teraz raczej w zaniku, ale jest. Katar w poniedziałek zielony, teraz taki nieprzezroczysty, jest go mniej. Niepokoi mnie tylko ta gorączka. Od poniedziałku pojawia się tylko ok 16, ale jednak się pojawia. W trzeciej dobie gorączki byliśmy u lekarza, osluchowo i gardło ok, dostała amotaks w razie wystąpienia 38. Konsultowalam to z innym pediatrą telefonicznie. Twierdzi że to wisrus i bez sensu pakować w córkę antybiotyk. Też tak myślę, ale ilez może trwać taka gorączka??
                • ela.dzi Re: Żłobek i wieczne infekcje 25.11.15, 21:45
                  Zrób jutro CRP zanim podasz antybiotyk i będziesz wiedzieć. Mój syn często czuł się lepiej po 2 dniach na Nurofenie i Paracetamolu i potem gorączka wracała. Obstawiam, że bez antybiotyku się nie obędzie.
                  • rulsanka Re: Żłobek i wieczne infekcje 25.11.15, 23:04
                    Obstawiam, że bez antybiotyku się nie obędzie.

                    Wróżka?

                    Zrób jutro CRP zanim podasz antybiotyk i będziesz wiedzieć.

                    Samo crp o niczym nie świadczy. Crp + morfologia z rozmazem manualnym.

                    Skoro samopoczucie dziecka się poprawia to jest to dobry znak. Gorączka przy wirusie może trwać tydzień a nawet do 10 dni. Zdarzają się też wirusy z dwoma rzutami gorączki w odstępie kilku dni, gdzie nawrót gorączki może wyglądać jak nadkażenie, choć nadal to jest wirus.
                    Oczywiście sytuację powinien kontrolować lekarz.
                    • ela.dzi Re: Żłobek i wieczne infekcje 26.11.15, 14:05
                      Tak, mam szklana kulę, w której wszystko widzę. Zwlaszcza, że napisalam, ze obstawiam, a nie, ze tak musi być. Z mojego doświadczenia nawrót goraczki oznacza podłoże bakteryjne, ale co tam mogę wiedzieć. Rulsanka zawsze wszystko wie najlepiej.
                      • rulsanka Re: Żłobek i wieczne infekcje 26.11.15, 16:33
                        No wiem, bo się z tym spotkałam. Pytałam wtedy na forum eksperckim zdrowie małego dziecka i to była opinia p. Miśko-Wąsowskiej. Mój syn miał wtedy 3 dni gorączki, 2-3 dni przerwy i znowu gorączkę. P. ekspert wytłumaczyła, że wiele wirusówek ma przebieg dwufazowy, co u nas się potwierdziło. Drugi rzut gorączki trwał kilka godzin, po tym dziecko było zdrowe.

                        Zwlaszcza, że napisalam, ze obstawiam, a nie, ze tak musi być.

                        Ale tu nie ma co obstawiać, to nie loteria. Fakty są jak powyżej. Nawrót gorączki nie oznacza automatycznie, że nastąpiło nadkażenie. Może być wirusówka, która przebiega z dwoma rzutami gorączki, może też być druga wirusówka po pierwszej.
                        To, co radzisz na temat crp świadczy o niepełnej wiedzy. Samo crp może dać odpowiedź, ale nie musi. W zasadzie mając samo crp i pomiar temperatury wiemy niewiele więcej niż wynika z samego pomiaru temperatury. Niskie crp nie wyklucza np. zapalenia płuc, a wysokie bywa przy niektórych infekcjach wirusowych albo w gorączkach samoistnych. Jeśli już badać - a warto! - to crp z rozmazem ręcznym
                        • ela.dzi Re: Żłobek i wieczne infekcje 26.11.15, 21:46
                          Ok, faktycznie mogłam dodać, że u nas dodatkowo były zawalone uszy i przy wysokim CRP pediatra kazał lecieć do laryngologa, a jakby się nie dało, to recepta na antybiotyk. Do tej pory nie ma u nas innych scenariuszy - albo wirusówka i gorączka przechodzi albo coś bakteryjnego, co po chwilowej poprawie daje znów wysoką gorączkę.
            • princesswhitewolf Re: Żłobek i wieczne infekcje 26.11.15, 11:16
              Po 3 dniach goraczki podaja antybiotyk bo wg procedur lekarskich to symptom bakteryjnego zakazenia.

              Antybiotyki sa ROZNE. Slabsze i bardzo mocne. Nikt nie musi zaraz walic z grubej rury. Ludzie przeginaja ALBO traktuja antybiotyki jako zlo wcielone i nie podaja nawet jak dziecko ma ropniaki w gardle i choruje od tygodnia z wysoka goraczka, a potem sie dziwia ze ma zapalenie pluc i komplikacje. ALBO tez w druga strone i byle katar i juz biora antybiotyki. Z zalozenia antybiotyki sa na bakteryjne zakazenia a nie wirusowe. Na wirusy nie dzialaja. Tyle ze wirusowki przeradzaja sie w bakteryje czesto. Po paru dniach juz widac z czym ma sie do czynienia.
        • mlfox Re: Żłobek i wieczne infekcje 25.11.15, 08:52
          Rozumiem Cię, bo u nas podobnie. Córka 2 lata, do żłobka chodzi od września (żłobek prywatny, więc tylko 10 osób w grupie). Pierwsza choroba po 4 dniach. Rekord był jak chodziła ciurkiem 2 tygodnie i 2 dni. U nas królują jelitówki, zakażenia układu moczowego przerywane katarem i kaszlem. Jeżeli mała ma tylko katar, bez temperatury to puszczam. Jeśli widać, że źle się czuje i ma choćby stan podgorączkowy to zatrzymuję. Inahaltor z nebudose u nas stoi na wierzchu prawie cały czas i tym się ratuje przy katarze i kaszlu. Liczę na to, że w końcu się uodporni i jak pójdzie w przyszłym roku do przedszkola, to będzie już lepiej.

          Wydaje mi się, że niektóre dzieci po prostu bardziej chorują, a inne mniej. Irytuje mnie gadanie mam, które mają z natury odporne dzieci, że to zasługa ich diety/stylu ubierania, życia/spacerów itp. U nas córka karmiona piersią ponad rok, w domu sterylnie nie jest, mamy psa, jestem maniaczką spacerów, więc córka jest dużo na powietrzu, niezależnie od pogody, przy katarze i kaszlu również jeżeli nie ma temperatury, w domu kaloryfery zakręcone, mała nie je słodyczy, co najwyżej czasami ciasteczko dostanie ze 2 razy w tygodniu, jedynie z warzywami jest ciężko, bo nie przepada, ale staram się przemycać. Dawałam przez prawie 2 miesiące sambucol i entitis, ale nie widziałam różnicy, więc stwierdziłam, że szkoda kasy. Dostaje tylko wit D. Z tym, że u nas córka choruje dużo od zawsze, pierwszy raz jak miała 3 miesiące, to dopadło ją zapalenie ucha.
          Też nie możemy nic zaplanować, bo to ruletka czy akurat będzie zdrowa, czy chora. Ale ze żłobka nie chcę rezygnować, bo córce dobrze robi przebywanie z dziećmi. Mieliśmy nianię przez 7 miesięcy i niezbyt się ta opcja u nas sprawdziła.
        • stara-a-naiwna Re: Żłobek i wieczne infekcje 25.11.15, 22:28
          hej
          odpowiem szybko bo jest dla mnie mega późno i muszę iśc zaraz spać (bo jutro nie wstanę)\\jak przeczytałam co napisałaś przypomniało mi się
          syn tez miał tendencję do jelitówek - w sumie oprócz rozwolnienia przechodził bezobjawowo (taka "tendencja")

          podawaliśmy rożne probiotyki i chyba najlepiej się sprawdziły krople bio gaja - po 2 kuracjach (uzupełnieniu flory bakteryjnej) jakoś mamy spokój
      • kiddy Re: Żłobek i wieczne infekcje 25.11.15, 11:19
        Dzieci w pierwszym roku życia często są odporniejsze niż dwulatki, bo mają jeszcze przeciwciała, które dostały od mam razem z mlekiem.
        Dziecko nabędzie odporności także w warunkach pozażłobkowych, w czasie normalnych kontaktów z innymi ludźmi. Niektóre dzieci, w tym moje, potrzebują więcej czasu, żeby układ immunologiczny dojrzał. Dodatkowo jeśli dziecko ma np. alergię, to jest bardzo podatne na infekcje i trzeba tu postępować nieco inaczej niż z dzieckiem niealergicznym.
        Wszyscy pediatrzy, z którymi rozmawiałam, sa zgodni, że nie ma bezpośredniej zależności między "wychorowaniem się" w pierwszym roku uczęszczania do żłobka czy przedszkola a niechorowaniem w kolejnych latach. Szczególnie jest tak gdy dziecko przechodzi ze żłobka do przedszkola i spotyka się z nowymi dziećmi, a tym samym - z nowa florą bakteryjną. Niestety, to nie działa tak prosto, wiele zależy po prostu od dziecka i jego organizmu.
    • ela.dzi Re: Żłobek i wieczne infekcje 24.11.15, 22:31
      Tak to u nas wyglądało przez pierwsze pół roku, chyba 5 antybiotyków i non stóp zapalenie ucha. Trafiłam w końcu na dobrego laryngologa i syn nie choruje (za to chyba przynosi nam to wszystko do domu smile ) Nikt Ci nie powie jak będzie u Was, ale ja nie zabierałabym jeszcze dziecka ze żłobka. Jak nie teraz, to potem będzie chorować, jeśli ma ku temu predyspozycje.

      Starajcie się zdrowo odżywiać (dużo warzyw i owoców), przebywać na powietrzu. Ja dodatkowo podaję tran, ale nie wiem czy on coś daje.
      • poziomka_84 Re: Żłobek i wieczne infekcje 25.11.15, 09:39
        Moja kolezanka, która ma opinię jednego z najlepszych neonatologow i pediatrów w mieście, uważa, że w przedszkolu też może nie być różowo i będzie chorować w takim samym stopniu, jak teraz. Zastanswiam się teraz, czy te ciągle choroby jej nie zaszkodza. Kolezanka mówi, że dopóki nie kończy się każda infekcja antybiotykiem, to jest ok. Ale dzieciak się męczy: (
          • princesswhitewolf Re: Żłobek i wieczne infekcje 26.11.15, 11:18
            drenażu ucha


            Plyn w srodkowym uchu niewiele ma wspolnego z wirusami kaszlem itd. NIe nalezy mylic tego z zapaleniem ucha bo to cos innego.

            To bardzo czeste wsrod dzieci. Duzy procent ma to. Najczesciej samo przechodzi a jak nie to robia drenaz
              • princesswhitewolf Re: Żłobek i wieczne infekcje 26.11.15, 16:10
                no to zapewne bylo ropne zapalenie ucha jakie moglo byc w polaczeniu z plynem w srodkowym uchu.
                ale wcale niekoniecznie otitis media ( bo tak sie to nazywa) nie musi oznaczac ze plyn w uchu srodkowym musi byc ropa. Wszystkie dzieci po urodzeniu maja plyn w uchu srodkowym jaki stopniowo sam ustepuje. Jesli nie to w ciagu kilku pierwszych lat a jesli nie robi sie drenaz (paracenteza).
                • ela.dzi Re: Żłobek i wieczne infekcje 26.11.15, 21:50
                  Nawet nie zapewne, mogłam od razu dodać, że błona bębenkowa pękła 2 razy przy 5-6 zapaleniach, więc było widać co się dzieje. Nawet prawidłowo dobrane antybiotyki nie pomogły. Nie wiem z czego to wynikło, obstawiam jakieś zakamarki w uszach, w których chował się płyn.
                  • najma78 Re: Żłobek i wieczne infekcje 29.11.15, 09:49
                    ela.dzi napisał(a):

                    > Nawet nie zapewne, mogłam od razu dodać, że błona bębenkowa pękła 2 razy przy 5
                    > -6 zapaleniach, więc było widać co się dzieje. Nawet prawidłowo dobrane antybio
                    > tyki nie pomogły. Nie wiem z czego to wynikło, obstawiam jakieś zakamarki w usz
                    > ach, w których chował się płyn.

                    Sam plyn w uszach nie powoduje problemow choc moze np slabszy sluch a to wplywa na rozwo mowy czyli rozwoj dziecka. Powodem sa zbyt waskie nazwijmy to przewody, ktore ten plyn odprowadzaja, to z wiekiem ie reguluje. Jednak czasem zaklada sie dreny. Takze gdy wraz z zalegajacym plynem istenieja przerosniete migdaly. To razem moze powodowac problemy. Infekcje uszu takze moga miec wplyw.Generalnie jest to zlozony problem dlatego w zaleznosci od sytuacji stosuje sie rozne rozwiazania ktore maja na celu polepszenie stanu zdrowia.
    • aska1205 Re: Żłobek i wieczne infekcje 25.11.15, 08:33
      Moja 2 latka też choruje co jakiś czas... Zazwyczaj ma katar... Mniejszy, większy... W tamtym tygodniu jedynie miała łagodne zapalanie spojówki. Dostała w porę antybiotyk i po 2 dniach poszła do żłobka. W poniedziałek w tym tygodniu bostonkę... łagodną bez gorączki. Za zgodą lekarza poszła do żłobka.
    • wuika Re: Żłobek i wieczne infekcje 25.11.15, 10:30
      Nasze doświadczenia są takie, że najgorszy był pierwszy rok, ale nie było aż tak tragicznie. Jesień, zima, wiosna - tak do kwietnia maja to był wieczny katar, trochę kaszlu, pieklące się opiekunki w żłobku i walka z "ma katar, nie wejdzie do żłobka" z "mamy zaświadczenie, że jest zdrowa, dziecko zostaje". Drugi rok już na lajcie, teraz trzeci i czwarty w przedszkolu - 0 dni nieobecności z powodu choroby.
    • kiddy Re: Żłobek i wieczne infekcje 25.11.15, 11:13
      Mój synek poszedł do żłobka w ostatnim tygodniu sierpnia. Zachorował po 1,5 tygodnia, w domu spędził 3 tygodnie. Bardzo długo miał infekcję górnych dróg oddechowych, która ostatecznie przekształciła się w zapalenie ucha. Dostał wtedy pierwszy raz w życiu antybiotyk. Po tej chorobie chodził do żłobka 2,5 tygodnia. Po tym czasie znów miał infekcję górnych dróg oddechowych, które przekształciła się w zapelenie oskrzeli. Po 3 tygodniach miał iść do żłobka, ale okazało się, że z powodu osłabienia długa chorobą złapał kolejną infekcję. Ostatecznie spędził w domu 5 tygodni i... już tak zostanie. Zgodnie z sugestią pediatry zrezygnowaliśmy ze żłobka do wiosny. Spróbujemy posłać dziecko do żłobka lub przedszkola w maju lub czerwcu. Po prostu moje dziecko ma jeszcze na tyle niedojrzały układ odpornosciowy, że łapie wszystko, jak leci, a co gorsza u niego infekcje trwają bardzo długo i lubią pojawiać się powikłania. Nasza pediatra mówi, że to wcale nie jest rzadkie i takie dzieci po prostu nie bardzo nadają się do żłobków i przedszkoli. Po prostu później nabywają odpornosć, wymagają więcej czasu. Teraz pracujemy nad odpornością: podaję tran, witaminę D, dbamy o dietę, bo dziecko w czasie choroby zupełnie miało apetytu, żywiło się głównie mlekiem, więc straciło na wadze. Na miesiąc przed powrotem do żłobka dostanie preparat Entitis.
      • jaghooda Re: Żłobek i wieczne infekcje 25.11.15, 12:07
        ja zawsze myślałam, że deklaracje, że nie zawsze musi tak być, że są dzieci które nie chorują, to opowieści z ,,mchu i paproci", bo dzieci chorują. I taki był mój pierwszy syn, tydzień w żłobku, tydzień w domu, tak przez pierwszy rok w kółko, ale okazało się, że ma alergię na nabiał która objawiała się bezobjawowym zapaleniem oskrzeli. Dziś syn chodzi do 1 klasy i frekwencję ma niemal 100%.
        Do żłobka poszedł od sierpnia młodszy syn, teraz ma 15 miesięcy. I od sierpnia opuścił 2 dni- miał zapalenie spojówek. katar oczywiście jest, ale nic więcej się nie przyplątuje. Fakt, że od 2 tygodnia jego życia 2 razy dziennie był w przedszkolu przyprowadzając i odbierając brata, także miał styczność z wirusami, ale nie chorował. Po prostu ma większą odporność. I myślę, że ani dieta (on w przeciwieństwie do starszego nie garnie się do jedzenia), ani spacery- obaj są niemal codziennie na dworze, nie mają tu znaczenia. Jedne dzieci są po prostu bardziej odporne, innym nabranie odporności zajmuje trochę czasu. I tyle.
        • kiddy Re: Żłobek i wieczne infekcje 25.11.15, 12:43
          Całkowicie się z tobą zgadzam. Praktycznie od urodzenia dziecka dbaliśmy o spędzenie czasu na powietrzu, nieprzegrzewanie, z czasem - o dietę, a synek i tak łatwo łapie infekcje, które ciągną się, jak glut z nosa wink. Ludzie są różni, dzieci w swoim tempie dosrastają zarówno do siedzenia, chodzenia, mówienia, jak i do skutecznego zwalczania infekcji. Można wspomóc dziecko, ale to nie daje gwarancji, że maluch nie będzie chorował. Nie ukrywam, że irytują mnie uwagi, w których rodzicom zarzuca się, że "nie dbają o odporność", "nie dają się wychorować". Moje dziecko z powodu chorób od trzech miesięcy nie tylko nie przybiera na wadze, ale wręcz ją traci. Każda choroba to tygodnie marudzenia, płaczu, problemów ze snem spowodowanych złym samopoczuciem, siedzenie w domu i brak kontaktów z kimkolwiek poza rodzicami, babciami i lekarzem. Mojemu dziecku nie jest to potrzebne, nam, rodzicom też nie. O dziecko dbamy, po prostu potrzebuje więcej czasu.
          • mlfox Re: Żłobek i wieczne infekcje 25.11.15, 13:10
            Ech ja też się z Wami zgadzam, po prostu nasze dzieci są z rodzaju "ten typ tak ma" i żadne cuda na kiju nie pomogą. Mam tylko na dzieję, że to się jednak kiedyś skończy i z chorowitych dzieci nie wyrosną wiecznie przeziębieni dorośli wink
        • zabka141 Re: Żłobek i wieczne infekcje 25.11.15, 13:43
          Pomijajac alergie u starszego zauwaz ze, jak sama piszesz, mlodszy mial stycznosc z chorobami przez brata. I to, calkiem mozliwe, go uodpornilo.

          Pomijajac skrajne przypadki (np. Jak u was alergii czy wspomniana w tym watku niedojrzala odpornosc) to jednak jakis tam wplyw chyba mamy. Jak dla mnie to ciekawe ze niektore mamy licza katar do chorob. W zyciu by mi to do glowy nie przyszlo. Ale to przyznaje wplyw mojego meza Niemca - u niego w domu nie bylo lekarstw prawie w ogole, nie chorowal choc urodzony w skrajnym wczesniactwie. I to moze byc przypadek a moze byc tez kwestia innego wychowania.
          • kiddy Re: Żłobek i wieczne infekcje 25.11.15, 13:51
            Katar katarowi nie równy. U nas choroba zaczyna się od kataru, zwykłego lejącego, przezroczystego kataru. Z takim katarem puszczałam przez kilka dni do żłobka. Niestety, ten zwykły katar przeradza się w zielone gluty, a potem w zapalenie ucha czy oskrzeli. Gdyby mój syn dalej chodził do żłobka, to przy pierwszych obajwach kataru zostawiłabym go w domu. Ale zakładam, że każda mama zna swoje dziecko i wie, czy katar to tylko czy aż katar ;-0.
    • pavia Re: Żłobek i wieczne infekcje 25.11.15, 13:49
      Będzie lepiej smile. Nasza mała poszła do żłobka w marcu, w wieku 13 miesięcy. Wiosna była straszna, dwa tygodniowe pobyty w szpitalu ze względu na ciężkie anginy, kilkanaście drobnych przeziębień i wieczny katar. Teraz, odpukać, nic się nie dzieje. Mieliśmy 3 dni kaszlu i kataru, ale to wszystko. Czyli coś się z tą odpornością polepszyło. Od czasu do czasu robimy syropek z cebuli i dajemy co drugi dzień Pneumolan Fluo.
    • betka1984 Re: Żłobek i wieczne infekcje 25.11.15, 15:40
      A ja tak przy okazji tematu. Czy puszczacie dzieciaki z katarem? Moja ma dotąd tylko katary, nawet bez kaszlu. Ale za to ma bardzo duzo wydzieliny. Zostawiam ja w domu 3-4 dni, no i teoretycznie moglabym dluzej, ale sama nie wiem. Panie w przedszkolu nie komentuja, ale jak spytam to mowia, ze katar to ona ma straszny. Jak u Was jest z tymi katarami. Puszczacie z gestym zielonym glutem, ktory wysmarkuje.co jakis czas (sama smarka)? Innych objawow brak. Lekarka mowi, zeby puszczac po 3-4 dniach, ale tak jak pisalam, jestem w domu chwilowo, wiec moglabym ja przetrzymac dłużej.
            • kiddy Re: Żłobek i wieczne infekcje 25.11.15, 20:29
              Z gęstym, zielonym katarem poszłabym do dobrego pediatry lub laryngologa, bo on świadczy o nadkażeniu bakteryjnym, pewnie miejscowym. Często wystarczy podawanie do nosa maści z antybiotykiem, np. Bactroban, i zatrzymanie dziecka w domu.
              • rulsanka Re: Żłobek i wieczne infekcje 25.11.15, 20:48
                Katar bakteryjny śmierdzi.
                Nie każdy zielony i gęsty katar świadczy o bakterii. Katar w miarę trwania infekcji często ulega zagęszczeniu i wtedy wygląda zielonkawo. Pomagają mukolityki.
                Nadkażeniom najlepiej zapobiega utrzymywanie drożności nosa. Krople obkurczające, płukanie, mukolityki, sterydy. Nos ma być drożny.
                Nawet z katarem bakteryjnym (po udrożnieniu nosa) można chodzić do przedszkola, pod warunkiem, że dziecko nie gorączkuje i czuje się normalnie. Mój syn ma często katary bakteryjne, ponieważ z powodu krzywej przegrody, jego lewa dziurka nosa jest wyjątkowo trudna do udrożnienia. Tak więc mam temat przerobiony. Baktroban rzeczywiście się sprawdza.
              • betka1984 Re: Żłobek i wieczne infekcje 25.11.15, 21:34
                Kiddy katar mojej córki raczej nie jest bakteryjny. Nie śmierdzi i przechodzi sam po 5-6 dniach. No i to nie jest tak, że ma go na okrągło. A pediatrę akurat mamy świetną. Zastanawia mnie tylko czy na jej odpornosć lepiej wpłynie zostawianie jej w domu dopóki nie przejdzie jej, czy puszczanie do przedszkola.
                • ela.dzi Re: Żłobek i wieczne infekcje 25.11.15, 21:51
                  Nie rezygnowałabym, jeśli córka ma tylko katar i to taki, który szybko przechodzi. Przechorowałam żłobek dokumentnie, po roku rodzice mnie wypisali. Potem poszłam dopiero do zerówki i wcale nie było lepiej. Siostra z kolei parę razy w życiu miała gorączkę. Naprawdę nie ma reguły.
                  • betka1984 Re: Żłobek i wieczne infekcje 25.11.15, 22:06
                    Rezygnować na pewno nie zrezygnuję. Aktualnie jestem w domu z maluchem i mogłabym ją cały katar przetrzymać w domu, tylko nie wiem czy to coś da w temacie odporności. Niedługo wracam do pracy i już wyboru nie bede miała. I faktycznie zielony katar ma po nocy, wysmarka się do 10-11 i już jest bezbarwny, ale wtedy jest w przedszkolu więc zielony katar wypada na czas placówki.
    • princesswhitewolf Re: Żłobek i wieczne infekcje 26.11.15, 10:53
      Dzisiaj rozmawiałam z pediatrą i zasugerowała rezygnację że żłobka, bo nie będzie lepiej jeszcze przez ok 2 lata. Jakie są wasze doświadczenia?


      Takie same. Rezygnacja to bardzo glupia rada. Dziecko musi nabyc odpornosc. Jesli teraz bedziesz je trzymac pod kloszem to w szkole bedzie mialo anginy i wirusowki. Znam to na wlasnym przykladzie. Od zerowki do konca 1 klasy ciagle bylam przeziebiona. Aha dzis mam 43 lata i jakos specjalnie nie odbiegam zdrowotnie od przecietnego czlowieka
      • kiddy Re: Żłobek i wieczne infekcje 26.11.15, 11:27
        To zupełnie fałszywe przekonanie, już o tym pisałam w tym wątku. Dziecko stale chorujące nie nabywa już odporności, bo nie jest w stanie zregenerować się pomiędzy chorobami, jego układ odpornościowy jest "zmęczony". Nie wiem też, skąd przekonanie, że tylko żłobek czy przedszkole pozwalają dziecku nabywać odporności. Nazywanie zatrzymania dziecka w domu do momentu, gdy będzie na tyle silne i dojrzałe, żeby jego układ odpornościowy radził sobie z infekcjami, a tym samym uczył się tej odporności, trzymaniem pod kloszem jest kompletnym nieporozumieniem. To, że dziecko nie chodzi do placówki nie oznacza, że jest na trzy spusty zakmnięte w domu. Wychodzi przecież na dwór, do sklepu, na pocztę, ma kontakt z dorosłymi i dziećmi i nabywa odporności w warunkach bardziej naturalnych niż grupa przedszkolna czy żłobkowa.
        • ela.dzi Re: Żłobek i wieczne infekcje 26.11.15, 14:25
          Jest sens w tym co mówisz, ale w rzeczywistości bywa różnie. Znam sporo dzieci, których mamy mówiły, że w ogóle nie chorowały do momentu pójścia do żłobka, przedszkola czy nawet szkoły, a potem bardzo chorowały lub dalej bardzo choruja. Niezależnie od wieku. A przecież przed poslaniem do placówek miały jednak kontakt z różnymi zarazkami.
          • princesswhitewolf Re: Żłobek i wieczne infekcje 26.11.15, 16:23
            przecież przed poslaniem do placówek miały jednak kontakt z różnymi zarazkami.

            troche na bakier ta statystyka. Owe dzieci nie poszly wtedy jeszcze do przedszkola czy zlobka bo byly na to za mlode. W domu nie spotykaly sie z duza grupa rowiesnikow i w ogole ledwo sie gacaly za lapke tylko z mama. Z wirusami nie mialy takiego kontaktu jak w szkole.
            Mozna wysylac na plac zabaw systematycznie na 2-3 godziny dziennie i efekt bedzie jak w przedszkolu, albo do grup zabaw pod okiem mamy: to samo.

            Wirusy to kwestia wieku dziecka oraz wystawienia na nie. Nie dopadnie dziecka w przedszkole, to dopadnie w szkole. No i sa jeszcze takowe czynniki jak ogolny stan odpornosci dziecka zwiazany z genetyka i odzywianiem
          • kiddy Re: Żłobek i wieczne infekcje 26.11.15, 16:24
            Miały w stopniu, który były w stanie zaakceptować ich organizmy. Żłobki i przedszkola to są niestety wylęgarnie chorób i dla wielu dzieci to jest po prostu za dużo. Trzeba zrozumieć jedno. Małe dzieci mają niedojrzały układ odpornościowy, tak samo jak niedojrzały mózg, aparat ruchowy itd., itd. Dzisiaj już raczej nikt nie przyspiesza na siłę nauki chodzenia, siadania, nikt też nie wymaga od dwulatka, żeby mówił pełnymi zdaniami, bo nauka i rozsądek podpowiadają, że to nie możliwe. Podobne jest z odpornością. Dzieciom trzeba dać czas i stworzyć warunki, żeby ta odporność mogła się rozwinąć. Te warunki muszą być różne, w zależności od tego, jak rozwija się dane dziecko. Uważam, że jeśli lekarz pediatra jest zdania, że dziecku należy zrobić przerwę i zabrać je ze żłobka, to tak należy zrobić. Za pół roku czy rok dziecko będzie dojrzalsze immunologicznie i sytuacja może wyglądać dużo lepiej. Narażanie dziecka na nieprzerwane infekcje, które osłabiają organizm i dają skutek w postaci upośledzenia odporności dziecka, utraty wagi, spadku poziomu żelaza itd., jest po prostu bez sensu.
            • princesswhitewolf Re: Żłobek i wieczne infekcje 26.11.15, 17:09
              Za pół roku czy rok dziecko będzie dojrzalsze immunologicznie i sytuacja może wyglądać dużo lepiej.

              Tu byc moze dotykasz sedna sprawy. Ja mowie o dzieciach powyzej 2.5 roku zycia a nie bardzo malych dzieciorach. Nie rozwazalabym zlobka dla niemowlat bo ani nie ma zysku w socjalnych interakcjach dziecka ani nie trzeba zaraz tak wystawiac na wirusy. Tak powyzej 2.5 roku zycia ( mniej wiecej bo dla jednego bedzie to 2.5 dla drugiego 3) warto dziecko poslac do przedszkola chocby na 4 godziny dziennie
              • kiddy Re: Żłobek i wieczne infekcje 27.11.15, 14:22
                No to chyba trochę się wyjaśniło smile, bo ja jednak piszę o dzieciach młodszych - moje własne ma dopiero dwa lata. I zgadzam się, że 2,5-3 latek jednak powinien na parę godzin chodzić do przedszkola. Moje dziecko poszło do żłobka glównie ze wskazań logopedycznych, bo ma opóźnioną mowę. Przy czym było to zalecenie neurologopedy, podane następnie w wątpliwość przez psychologa dziecięcego, którego zdaniem nie ma prostego i bezpośredniego przełożenia przebywania przez dziecko w grupie rówieśniczej na poprawę rozwoju mowy.
        • princesswhitewolf Re: Żłobek i wieczne infekcje 26.11.15, 16:19
          ie wiem też, skąd pr
          > zekonanie, że tylko żłobek czy przedszkole pozwalają dziecku nabywać odporności


          nie musi by to zlobek. Moze byc plac zabaw, gdziekolwiek gdzie spotyka wirusy. Jesli wezmiesz go z przedszkola i nie odizolujesz pod kloszem od innych dzieci to gwarantuje ze nadal bedzie chorowal.

          . Nazywanie zatrzymania dziecka w domu do momentu, gdy będzie na tyle silne i d
          > ojrzałe, żeby jego układ odpornościowy radził sobie z infekcjami,


          to zaprzeczenie wszelakich badan na ten temat. Akurat system odpornosciowy dzieci szybciej przechodzi wirusy niz osob starszych. A wspominalam wyzej ze jak poszlam do zerowki a potem do szkoly to non stop bylam chora? Nie, nie chodzilam do przedszkola.

          >To, że dziecko nie chodzi do placówki nie oznacza, że jest na trzy spusty za
          > kmnięte w domu. Wychodzi przecież na dwór, do sklepu, na pocztę, ma kontakt z d
          > orosłymi i dziećmi i nabywa odporności w warunkach bardziej naturalnych niż gru
          > pa przedszkolna czy żłobkowa.


          a ty tak powaznie czy zartujesz? Wg ciebie w przedszkolu sa nienaturalne warunki i na placu zabaw dzieci czy na poczcie dorosli maja "inne" bardziej "naturalne"wirusy?

          Sluchaj jesli sa powody dlaczego chcesz trzymac dziecko w domu to nie trzeba szukac wymowki pt choroby. Jest ok, nie ma przymusu zlobkow ani matki chodzenia do pracy. Naprawde to jest ok...Ale zakladanie ze w przedszkolu sa inne wirusy niz gdzie indziej to jakis brak wiedzy z podstaw biologii...
          • kiddy Re: Żłobek i wieczne infekcje 26.11.15, 16:35
            Tak mocno upierasz sie przy swoich racjach, że nieuważnie przeczytałaś to, co napisałam.
            W grupie żłobkowej często jest tak, że prawie każde dziecko jest mniej lub bardziej przeziębione. Dzieci z gorzej rozwiniętą odpornością po prostu nie dadzą sobie z tym rady.
            Nie wdzisz żadnych różnic, między środowiskiem przedszkolnym a placem zabaw? Co do "naturalności" to źle zrozumiałaś, chodzi o nie o naturalność wirusów, a skład i liczebność grupy, w której przebywa dziecko. Ale to są rozważania z innej dziedziny.
            Nie rozumiem, dlaczego zarzucasz mi szukanie jakichś wymówek. Nie muszę ich mieć, żeby zajmować się własnym dzieckiem. Po prostu chyba nigdy nie byłaś w takiej sytuacji, że twoje dziecko z jednej choroby przechodzi w drugą, chudnie, bo nie je, ciągle płacze, bo źle się czuje przez bite 1,5 miesiąca, a do tego w tym czasie prawie nie ma kontaktu z dziećmi, bo... źle sie czuje i siedzi w domu. Dlaczego uważasz, że należy szukac usprawiedliwień, żeby zajmować się dzieckiem w domu?
            Przecież ja nie twierdzę, że dzieci nie mogą chodzić do żłobków. Piszę o tym, że są dzieci, którym to nie służy i o które należy zadbac inaczej. Myślisz, że ot tak, bez zastanowienia wypisałam dziecko ze żłobka? Nie, konsultowałam się z kilkom pediatrami, co jest raczej jasne w sytuacji, gdy dziecko dużo choruje.
            • princesswhitewolf Re: Żłobek i wieczne infekcje 26.11.15, 17:06
              Dzieci z gorzej rozwiniętą odpornością po prostu nie dadzą s
              > obie z tym rady.


              no ale chyba nie mowimy o dzieciakach paromiesiecznych tylko juz powyzej 2.5 roku zycia. Jesli maja mniej rozwinieta odpornosc to nadroba wlasnie wystawiajac sie na te wirusy. Sama przeciez to przechodze ze swoim dzieciorem.

              > Nie wdzisz żadnych różnic, między środowiskiem przedszkolnym a placem zabaw? Co
              > do "naturalności" to źle zrozumiałaś, chodzi o nie o naturalność wirusów, a sk
              > ład i liczebność grupy, w której przebywa dziecko. Ale to są rozważania z innej
              > dziedziny.

              no ja nie widze roznicy. ja nie wiem jakie macie przedszkola w okolicy ale w grupie gdzie moj dziecior przebywa jest dzieciakow 6cioro aktualnie. Wszystkie z nosem w smarkach. Wszystkie po kolei : angina, wirusowka jedna za druga itd.

              o prostu chyba nigdy nie byłaś w takie
              > j sytuacji, że twoje dziecko z jednej choroby przechodzi w drugą, chudnie, bo n
              > ie je, ciągle płacze, bo źle się czuje przez bite 1,5 miesiąca,


              smile) nie? chocby teraz. Policzmy od poczatku wrzesnia. Wrzesien: angina a po tym ja, moj chlop i babcia po kolei. Pazdziernik: wirusowka Listopad: angina i jednoczesnie ja angina. Teraz koniec listopada czyli na dzien dzisiejszt: wirusowka z kaszlem i ma 38C. W miedzyczasie mial plesniawke. Aha i ma tez otitis media i regularnie chodze z tym do audiloga i rozwazamy naciecie. Czy to wyjatek? NIE. Znam kilkoro mam dzieci i w wiekszosci mialy jeszcze gorzej: dochodza zapalenia pluc, oskrzeli, ospy. Ja mialam taka historie w zerowce i na poczatku podstawowki. Mojej siostry dzieciaki tak mialy w przedszkolu. Mowie ci pewnych rzeczy nie da sie ominac.
              Czy wypisze dziecko ze zlobka? Nigdy w zyciu! Od czasu jak chodzi na pol dnia do zlobka rewelacyjnie mowi i po polsku i po angielsku, bawi sie juz klockami Lego, ma kolegow i wspaniale sie rozwija socjalnie.

              > Dlaczego uważasz, że należy szukac usprawiedliwień, żeby zajmować się dzieckiem
              > w domu?

              Bo wirusow sie NIE OMINIE i to fakt znany przez wszystkich. 6-8 latki tez choruja i gorzej to przechodza niz 2-3 latki. Powaznie. Niektorzy pediatrzy w Polsce maja dziwne podejscie do naturalnych procesow. Gdy marudze ze dziecko choruje czesto albo przedszkolance albo pediatrze to sie ze mnie smieja tu w UK bo twierdza ze to statystycznie jest calkiem normalna ilosc

              No chyba ze dziecko ma zapalenie pluc po zapaleniu pluc i inne powazniejsze choroby. No to wtedy nie zlobek ale badania immunologiczne trzeba zrobic. Wtedy rozumiem
              • princesswhitewolf Re: Żłobek i wieczne infekcje 26.11.15, 17:14
                P.S. Kiddy jeszcze dodam do pelnego obrazu mojej historii: Moj chlop pracuje do 19tej ( pracoholik piep...) Ja pracuje na pelen etat i moja praca wiaze sie ze szwendaniem sie w okolo 30% po Europie i USA z waliza niestety a co za tym idzie wstawaniem ultra wczesnie jak jeszcze kury spia i gnaniem na lotnisko. No i teraz wyobraz sobie jak dziecko chore ma "chorobe wiszacego fafla" jak ja nazywam czyli flegme i rykocze pol nocy czyli zero spania, potem gnanie o swicie na lotnisko... Wesolo nie mam... Ale co tam, psy szczekaja karawana jedzie dalej
                • kiddy Re: Żłobek i wieczne infekcje 27.11.15, 14:29
                  Współczuję, nie wyobrażam sobie, jak to ogarniasz. Mam nadzieję, że szybko wam zleci ten najgorszy okres i będzie już coraz lepiej smile.
                  U nas jest o tyle dobra sytuacja, że mój mąż pracuje z domu i w awaryjnych sytuacjach może się zająć dzieckiem w ciągu dnia. Do tego moja mama i teściowa też pomagają. Aczkolwiek na pewno będziemy musieli zmienić nieco plany i rozkład naszej pracy w związku z zatrzymaniem synka w domu do wiosny.
                  • princesswhitewolf Re: Żłobek i wieczne infekcje 27.11.15, 14:48
                    ano jak nie latam jak wsciekla po swiecie to tez na szczescie pracuje z domu. Dziecior w przedszkolu do 13tej. Jest tez babcia. Tyle ze ma 74 lata i osobowosc wrzaskliwej Wloszki wiec bywa ciezko z nia. Jak juz przejda te choroby to bedzie dobrzesmile czego i tobie zycze bo zdrowie najwazniejsze

                    Moja siostra farmaceutka mowi ze ludzie chwala ta immunotrofine o jakiej tu jedna pani powyzej mowila
              • kiddy Re: Żłobek i wieczne infekcje 26.11.15, 17:17
                Aaaa, ty nie mieszkasz w Polsce. No, my ze żłobkiem trafiliśmy znakomicie, bo dzieci jest tylko dziesięcioro. W państwowym żłobku w grupie byłoby ok. 25, więc wyobraź sobie, jaki tam jest kocioł. Do tego zwykle dziecko spędza w żłobku czy przedszkolu ok. 8 godzin.
                Zdaniem pediatrów, z którymi rozmawiałam, tzw. przechorowanie w żłobku nie daje żadnej gwarancji, że moje dziecko za rok, w przedszkolu będzie chorowało mniej lub niemal wcale. Za to danie mu pół roku czy roku na wzmocnienie i rozwój ukladu odpornościowego daje szansę, że będzie lepiej.
                Wiesz, ja szanuję twoje zdanie i zgadzam się z tobą, że żłobek może sporo dać dziecku. Nasz jest bardzo fajny, kameralny, panie są zaangażowane i naprawdę lubią dzieci. Mój synek lubił tam chodzić. Ale na ponad 3 miesiące, które minęły od początków żłobkowej kariery, realnie był tam przez niecałe 4 tygodnie. Teraz i tak musiałby zostać w domu do końca roku, żeby odzyskac siły, bo jest mocno osłabiony po tym ostatnim maratonie. Korzyść ze żłobka dla dziecka jest żadna, bo ono zwyczajnie do żłobka nie chodzi. My czekamy do wiosny, w maju będzie ponowna próba, dziecko wróci do żłobka albo pójdzie do przedszkola. Powtórzę: nie jestem przeciwniczką żłobków, po prostu uważam, że niektóre dzieci potrzebują innej formy opieki.
                • princesswhitewolf Re: Żłobek i wieczne infekcje 26.11.15, 17:29
                  poprobujcie z probiotykiem o wieloszczepowym skladzie ( udowodniono naukowo ze wzmacnia uklad odporonosciowy) Ja zaczynam teraz z tym. Moze pomoze. Tez mam juz dosc
                  Poza tym zaczelismy brac tez olej rybny. Mozna zobaczyc tez sok z bzu ( np Sambucol Forte czy jakis inny) albo Colostrum Bovinum ( Immunocolostrum) ale tego jeszcze nie probowalam
                  • kiddy Re: Żłobek i wieczne infekcje 26.11.15, 18:06
                    Dzięki za podpowiedzi. Na razie podaję tran, witaminę D, zwykły probiotyk. Przed powrotem do żłobka mam podawać Entitis, rodzaj szczepionki kolonizującej jamę ustną i górne drogi oddechowe bakteriami, które podobno zapobiegają namnażaniu się chorobotwórczych wirusów o bakterii. Oczywiście mamy dbać o dietę, żeby uzupełnić rezerwy żelaza i innych składników.
    • julita165 Re: Żłobek i wieczne infekcje 26.11.15, 17:22
      Układ odpornościowy musi dojrzeć. Jak nie jest wskazane izolowanie dziecka od wszelkich potencjalnych źródeł zakażeń tak też nie musi być najlepszym rozwiązaniem wystawianie go na taki "ostrzał" jaki ma miejsce w żłobku. Prawdę jest, że dziecko chorując nabywa odporność ale...zbyt wiele infekcji wcale rozwojowi odporności nie pomaga. To nie jest tak że naście chorób w roku w wieku 2 lat spowoduje że jako 4-latka będzie okazem zdrowia. Znam wiele przykładów, w których dzieci po roku ciągłego chorowania w kolejnym roku chorowały znacznie mniej i drugie tyle przykładów że wcale lepiej nie było i uczęszczając do zerówki nadal są wiecznie chore. Trzeba indywidualnie ocenić to konkretne dziecko, powinien to zrobić lekarz. Może ona już ma obniżoną odporność ? Może można tą odporność wzmocnić a może jednak dać układowi odpornościowemu trochę oddechu. A może przyczyna ciągłych chorób jest jednak gdzie indziej, przynajmniej po części. Był tu już wątek matki wiecznie chorego przedszkolaka, która opisywała że ma w domu 24 st, a pod spodnie zakłada rajstopki chociaż jest plus 10. W każdym razie moim zdaniem jeśli dziecko choruje co dwa tygodnie to jest coś bardzo nie tak i coś z tym trzeba zrobić. Mój syn poszedł do przedszkola w wieku 2 lat 10 m-cy, wcześniej chodził tylko do klubu malucha 2 x tydz po 3h przez pół roku no i miał poza tym normalne, przeciętne kontakty z otaczającym światem. W okresie uczęszczania do klubiku nie chorował w ogóle. Od sierpnia ub. roku kiedy poszedł do p-kola chorował na przełomie 10/11 2014 przez tydzień, jakoś w marcu z tydzień i w sierpniu chyba 3 dni. Za każdym razem to jakieś wirusowe infekcje - katar, trochę kaszel, bolące gardło. Nic specjalnego - przechodziło właściwie samo. Także nie jest prawdą że ustawiczne chorowanie w pierwszym roku to jest jakaś norma, coś co musi się zdarzyć i nie ma na to rady
      • meggie30 Re: Żłobek i wieczne infekcje 29.11.15, 16:47
        Moj syn poszedl do zlobka jak skonczyl mi sie urlop macierzynski w kwietniu 2013. Do sierpnia non stop katar, troche kaszel. Caly sierpien i polowe wrzesnia bylam z nim w domu zdazyl sie wyleczyc. Potem wrocil do zlobka i chyba po tygodniu znow mial katar. Staly katar i okresowy kaszel ciagnely sie do tegorocznych wakacji. W tym roku szkolnym jest zdecydowanie lepiej. Dopiero drugi raz ma katar ktory po czasie przechodzi. Przez caly ten okres dwa razy mial zapalenie oskrzeli. Po zeszlorocznych wakacjach i po tych dawalam mu bronchowaxon a ja w tym roku dodatkowo bralam ismigen bo zeszla zime stale zarazalismy sie na wzajem. Zadnych suplementow typu tran , syropy na odpornosc nie daje. W przypadku jak widze ze pojawia sie katar juz tak bardziej na powaznie neosine 2 razy dziennie po 5 ml przez 5 dni. Jelitowke mial raz, przy drugiej luznej kupie w krotkim odstepie czasu daje lacidoenterol.
        • 17daisy Re: Żłobek i wieczne infekcje 09.01.16, 11:15
          Moja córka jak skończyła rok i poszła do żłobka też zaczęła często chorować. Jeśli chodzi o kaszel mam już sprawdzony syrop Dicotuss Baby. Podaje jej przy każdym rodzaju kaszlu i szybko widać efekty.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka