elgosia
14.04.05, 15:35
Cieszę się, że mam ładne, pogodne i rezolutne dziecko, ale dlaczego co druga
babcia i nie tylko babcia podchodzi, bierze go za rączkę i pyta, czy z nią
pójdzie? Albo głaszcze po policzkach, albo (nie zdążyłam zareagować) - o
zgrozo!- całuje? Na moje uwagi, że dziecko nie może rozmawiać i bratać sie z
obcymi "życzliwi" są oburzeni, że przecież mają własne wnuki, że krzywdy nie
zrobią. Jeden facet mi odpalił: "więcej dzieci wychowałem od ciebie". Tomek
całe szczęście nie jest już taki śmiały, jak jeszcze parę miesięcy temu, ale
i tak często daje rączkę, uśmiecha sie, robi "papa".
Też tak macie? Co z tym robicie? Przecież to niebezpieczne i wkurzające. A
może to ja dzika jestem? Niedługo będe miała dwoje pod opieką. Boję się o
Tomusia...