Dodaj do ulubionych

Zdenerwowałam sie po raz kolejny na spacerze...

14.04.05, 15:35
Cieszę się, że mam ładne, pogodne i rezolutne dziecko, ale dlaczego co druga
babcia i nie tylko babcia podchodzi, bierze go za rączkę i pyta, czy z nią
pójdzie? Albo głaszcze po policzkach, albo (nie zdążyłam zareagować) - o
zgrozo!- całuje? Na moje uwagi, że dziecko nie może rozmawiać i bratać sie z
obcymi "życzliwi" są oburzeni, że przecież mają własne wnuki, że krzywdy nie
zrobią. Jeden facet mi odpalił: "więcej dzieci wychowałem od ciebie". Tomek
całe szczęście nie jest już taki śmiały, jak jeszcze parę miesięcy temu, ale
i tak często daje rączkę, uśmiecha sie, robi "papa".
Też tak macie? Co z tym robicie? Przecież to niebezpieczne i wkurzające. A
może to ja dzika jestem? Niedługo będe miała dwoje pod opieką. Boję się o
Tomusia...
Obserwuj wątek
    • cocosek1 Re: Zdenerwowałam sie po raz kolejny na spacerze. 14.04.05, 16:50
      ja poprostu biorę małego i przepraszam ale się bardzo spieszymy. Ale nie zawsze
      to możliwe, niestety.
      A wkurza mnie jeszcze to ze niektórym "babciom" poprostu nieładnie pachnie z
      buzi albo wogóle i jak dotykaja malucha to mi ciarki przechodza po ciele. A
      niedaj Bożźe jeszcze jakaś ma soczystą wymowę, uh az mnie obrzydzenie bierze
      jak to piszę ale tak się niestety zdarza.
      • driadea Re: Zdenerwowałam sie po raz kolejny na spacerze. 14.04.05, 17:24
        Gdy tylko ktoś wyciąga ręce do Glorki, pytam, kiedy mył/czy ma czyste. Zawsze
        dzieje się to na dworze, więc odpwoiedz "przed chwilą" zdarzało się wyśmiać. No
        bo ja widzę, jak taka baba jedzie w autobusie, trzyma się tych śmierdzących,
        obleśnych rurek, potem idzie do sklepu, dodtyka różnych rzeczy, pieniędzy,
        ziewa (o ile ma w zwyczaju zaslaniać się ręką!), kaszle (j/w) i td. a potem
        chce tymi łapami macać moje dziecko... Zgroza!
        Raz jeden nie zdążyłam zareagować, ale walnęłam paniusi taki wykład, że pewnie
        już nigdy nie dotknie żadnego dziecka wink
        Nie, nie wolno dotykać, całować (fuj!!!), ślinić i td - cudzych dzieci!
        • judytak Re: Zdenerwowałam sie po raz kolejny na spacerze. 15.04.05, 11:05
          driadea napisała:

          > bo ja widzę, jak taka baba jedzie w autobusie, trzyma się tych śmierdzących,
          > obleśnych rurek, potem idzie do sklepu, dodtyka różnych rzeczy, pieniędzy,
          > ziewa (o ile ma w zwyczaju zaslaniać się ręką!), kaszle (j/w) i td. a potem
          > chce tymi łapami macać moje dziecko... Zgroza!

          zróbmy taki eksperyment myślowy:
          na spacerze z dzieckiem podjedziesz gdzieś kilka przystanków autobusem,
          wstąpisz do sklepu, płacisz przy kasie, może zdarzy ci się ziewnąć, może
          kaslnąć?

          i tymi łapami macasz dziecko bez przerwy,
          trzymasz za rękę, poprawiasz czapkę, wycierasz nosek...
          zgroza, co?

          pozdrawiam
          Judyta

          P.S. nie chodzi mi o to, żeby każdemu pozwolić na kontakt cielesny z dzieckiem
          chodzi mi o to, żeby o innych nie mówić per "baba", "paniusia" "łapami" itd.
          bo to obraźliwe...
          J.
          • kangurzyca2 Re: Zdenerwowałam sie po raz kolejny na spacerze. 15.04.05, 11:25
            Może i obrażliwe, ale bardzo rozsądne. Co innego ręce matki, a co innego obcego
            babska. Ja niegdy nie pozwalałam, by ktoś dotykał moje dziecko. Reagowałam
            tak:" ale po buśce sie nie dotyka" , zresztą mój synke jak miał rok to już
            mówił: SIO! i tym skutecznie odstraszał
          • driadea Re: Zdenerwowałam sie po raz kolejny na spacerze. 15.04.05, 11:41
            A wiesz, że nie? Wcale nie macam swojej córki brudnymi rękoma. Po autobusie i
            sklepie wycieram ręce chusteczką nawilżoną, zawsze coś wink
            Ponadto - ja nie mam pewnoci, czy te obce osoby muły ręce przed wysciem z domu,
            z ubikacji, rany, ja nie wiem, gdzie dotykały, kogo i po czym... Co do siebie
            mam pewność, co do nich - nie.
            Jesli chodzi o znajomych to nie mam nic przeciwno glaskaniu, choć z umiarem,
            rzecz jasna.
            Pozdrawiam, Aga
          • allija Re: Zdenerwowałam sie po raz kolejny na spacerze. 18.04.05, 13:23
            Ja też jestem przeciw obściskiwaniu przez obce osoby mojego dziecka ale także
            uważam, że niektóre wypowiedzi są obraźliwe. Babska, łapy itp epitety.
            I już chyba nigdy nie będę się trzymała tej oblesnej, śmierdzącej rurki w
            autobusie! Driadea tak obrazowo ją opisała... Tylko co ja zrobię?
            • driadea Re: Zdenerwowałam sie po raz kolejny na spacerze. 18.04.05, 19:31
              Cóż, z całym szacunkiem, ale osoba nachalna i nadgorliwa to dla mnie babsko ( o
              ile, rzecz jasna, nie jest mężczyzną). A samo trzymanie obleśniej skąd inąd
              autobusowej rurki nie jest aż tak okropne, jak przekładanie "tego" na skórę
              obcego niemowlęcia. Może jestem nienormalna, ale moim zdaniem nie powinno się
              dotykać obcych ludzi. Ja tak nie czynię i nie życzę sobie, aby taki proceder
              miał miejsce w stosunku do mnie i/lub moich najbliższych. Co innego zagadać,
              uśmiechnąć się, ale lapy przy sobie.
              Pozdrawiam.
              • julinekk Re: Zdenerwowałam sie po raz kolejny na spacerze. 26.04.05, 13:10
                Brawo! popieram cie calkowicie! chociaz na swoje dzieciatko jeszcze z miesiac
                musze poczekac ale nie wyobrazam sobie zeby ktos na spacerze macal mojego syna.
                niewazne czy czystymi czy brudnymi rekami! a co do epitetow - uwazam ze sa
                bardzo trafne...pozdrawiam
              • magmarmaj Re: Zdenerwowałam sie po raz kolejny na spacerze. 28.04.05, 10:45
                O rany. Jak sie cieszę, że nie tylko ja mam takie zdanie. A moja teściowa
                mówiła, że jestem przewrażliwiona, bo dzicko przecież mósi "załapać" jakieś
                bakterie i zarazki. A osoba, która "napastuje" Twoje dziecko na spacerze to
                BABSKO (o ile to nie jest facet).
                Serdecznie pozdrawiam.
    • steffa Re: Zdenerwowałam sie po raz kolejny na spacerze. 14.04.05, 17:24
      Moje dziecko ma co prawda 'już' 2,5 roku, więc nie tak łatwo go ot tak sobie
      złapać za rączkę, ale nie ograniczam mu kontaktów z otoczeniem. Jeśli ktoś
      chce z nim zagadać, nie protestuję, cieszę się, że lubi z ludźmi pogadać.
      Całowania bym za to nie zniosła, ale nikt nie proponował wink Dlaczego nie
      chcesz, żeby przy tobie dziecko rozmawiało z obcymi?
    • basia755 Re: Zdenerwowałam sie po raz kolejny na spacerze. 14.04.05, 17:27
      Na zdania typu "oj,jakie śliczne dziecko" reagowałam pozytywnie i jeszcze sobie
      z daną osobą porozmawiałam. Natomiast jeśli chodzi o te "daj raczkę" albo "
      pójdziesz ze mną?" reagowałam dośc ostro mówiąc, że nie życzę sobie zaczepiania
      dziecka w ten sposób. Tłumaczyłam, że dziecko może kiedyś spotkać jakiegoś
      zboczeńca i uznając za normalną sytuację, że może z kimś pójść, po prostu to
      zrobi. Wszyscy odnosili się ze zrozumieniem i widać było, że trochę im głupio.
      Cóż, pewnie nie zdawali sobie sprawy, że więcej może z tego być szkody niż
      pożytku. Właściciwie pożytku to żadnego.
      Dotykanie, cmokanie dziecka przez obce osoby jest również nie na miejscu,
      chociaż nie robią tego w złej wierze. Ja też pochylam się nad wózkami znajomych
      mi młodych mam i czasami nawet pogłaszczę maleństwo po rączce ale tylko wtedy,
      kiedy wiem, że mam czyste ręce i za pozowleniem jego mamy.
      • monika.pap Re: Zdenerwowałam sie po raz kolejny na spacerze. 14.04.05, 18:25
        przeszlismy sformulowania "daj mi raczke"albo "pujdziesz ze mna",i bardzi sie
        irytowalam,a jakis czas temu bylo "ja sobie weaze twojego braciszka a mama kupi
        ci drugiego"na co moje wtedy 3 letnie dziecko odrzeklo "ze to jej brat a dzieci
        sie niekupuje a rodzi"i wielce zyczliwa pani sie zawinela i poszla.
        Zgadzam sie ze swoja poprzedniczka ze ci ludzie to sobie raczej niezdaja sprawy
        ile zlego moze z tego wyniknac wkoncu za ich czasow niedzialy sie az tak
        dantejskie rzeczy.Mam tylko Nadzieje ze moj bardziej niesforny synek szybko
        pojmie ze niewolno sie oddalac od mamy i ze niewolno isc z obcymi ani z nimi
        rozmawiac,bo corka juz wie.

        Pozdrawiam serdecznie Monika mama Natali i Jakuba
        gg 8883531 lub monika.pap@interia.pl
    • mifka Re: Zdenerwowałam sie po raz kolejny na spacerze. 14.04.05, 23:46
      nie toleruje dotykania mojego dziecka, dawania mu czegokolwiek, zaczepiania i
      rozmow bez zapytania sie o zdanie. jezeli ktos wyciaga lapy w jej strone mowie
      ostro, ze to nie lalka, jezeli probuje jej cos dac glosno protestuje. juz dawno
      przestalam robic to z zyczliwym usmiechem na twarzy. nie tlumacze sie tez
      ludziom, jezeli ktos nie rozumie, ze obmacywanie kogokolwiek jest molestowaniem
      i napascia to jego sprawa. wyraznie tez mowie dziecku, ze nie toleruje takiego
      zachowania i wyjasniam dlaczego. jesli ktos jest wyjatkowo oburzony,
      niegrzeczny albo rzuca jakies komentarze to kwituje prosto "pedofil tez ma
      wnuki i tez sie tak zyczliwie usmiecha". ludziom, ktorzy sa sympatyczni i
      grzecznie przepraszaja tlumacze skad moja reakcja i o dziwo zawsze sie ze mna
      zgadzaja.
      zaznacze, ze nie pozwalam tez aby moja corka nazywala ciocia czy wujkiem moich
      kolegow i kolezanki, nie pozwalam jej na zadne czulosci fizyczne z nawet
      najsympatyczniejsza przyjaciolka i zawsze jej powtarzamm, ze jesli nie chce dac
      cioci (babci czy mamie) buzi ma prawo odmowic.
      to jedyne co jako matka moge zrobic by chronic ja przed psychopatami.
      ekstremalne? byc moze ale uwazam, ze w tym przypadku korzysci wieksze niz
      straty.
      • hanka_79 Re: Zdenerwowałam sie po raz kolejny na spacerze. 15.04.05, 00:26
        Córka miała jakieś 3 lata, kiedy zrobiłam scenę w sklepie. Nie wiem dlaczego
        wpadłam w szał, potem mi było trochę głupio, ale... Wpadłyśmy na chwilkę
        do "Żabki" i stojąc w kolejce przyplątało się 2 całkiem młodych chłopaków,
        lekko "wciętych". I jeden z nich wziął z lady jakąś gumę i daje Małej! Rany,
        ale go objechałam, zachowałam się trochę jak jakaś nawiedzona wariatka, aż pani
        za ladą zamarła. Może przesadziłam, ale nie wiedzieć czemu w mgnieniu oka
        wyobraziłam sobie, że jak raz przy mnie weźmie od kogoś cukierka, to może się
        to skończyć tragedią kiedy weżmie gdy mnie nie będzie w pobliżu.
        Generalnie nie pozwalam jej dotykać, gadać głupot jak te ww, a na całusa to już
        lepiej niech się nikt nie naraża wink.
      • charl75 do mifka i pozostalych! 15.04.05, 11:17
        "jesli nie chce dac cioci (babci czy mamie) buzi ma prawo odmowic.
        to jedyne co jako matka moge zrobic by chronic ja przed psychopatami" Coz
        czytajac niektore posty mozna odniesc wrazenie, ze co niektorzy naprawde maja
        zaburzenia jesli chodzi o trzezwa ocene rzeczywistosci. Czy Twoje srodowisko to
        psychopaci??? Bo moi przyjaciele jak najbardziej lubia sie z moja corka, nosili
        ja na raczkach jak byla malusienka, ciocia opowiadala bajki przy ktorych Olka
        zasypiala slodko, a Babcia moze calowac wnusie kiedy sobie zyczy, tymbardziej,
        ze ona to bardzo lubi. Czy Twoje dziecko wogole ma okazje byc spontaniczne czy
        o wszystko musi Cie pytac???
        • julinekk Re: do mifka i pozostalych! 26.04.05, 13:19
          a czy tobie by sie podobalo jakby cie jakas baba (albo facet, ale oni na
          szczescie rzadziej maja takie pomysly) calowala kiedy tylko ma na to ochote?
          dlaczego uwaza sie ze dzieci uwielbiaja byc przez wszystkich obsliniane? to
          jest po prostu wstretne i wcale sie nie dziwie kiedy dziecko odmawia "dawania
          buzi", zawsze ma do tego prawo.
      • triss_merigold6 Re: Zdenerwowałam sie po raz kolejny na spacerze. 15.04.05, 11:36
        Czegoś nie rozumiem...
        Dlaczego nie pozwalasz żeby dziecko mówiło do twoich kolegów i
        koleżanek "ciociu, wujku", dlaczego nie pozwalasz na czułości nawet z najlepszą
        przyjaciółką? Ugryzie malucha czy co?
        Uważam, że lepiej aby dziecko zwracało się do znajomych dorosłych per "ciociu,
        wujku" niż na "ty".
        Ja tam pozwalam koleżankom (zwłaszcza bezdzietnym) na przytulanie synka albo
        wzięcie na rączki, usmiecha się , gaworzy, cieszy. Wolę mieć ufne niż lękliwe
        dziecko.
    • antonina_74 Re: Zdenerwowałam sie po raz kolejny na spacerze. 15.04.05, 01:31
      Jestem w szoku.
      Moja niania, osoba dobra, kochana, najmilsza na świecie, właśnie dziś
      opowiadała mi jak ją strasznie ciągnie do obcych dzieci w parku - zagadać,
      pogłaskać, uśmiechnąć się...
      cóż trzeba ją uprzedzić że naraża się na warknięcie wściekłej matki,
      natychmiastową ucieczkę z dzieckiem pod pachą i nieprzyjemności...
      Dziewczyny, na kogo wy chcecie wychować dzieci jeśli nie pozwalacie starszej
      osobie podejść, zagadać, dotknąć? Więcej bakterii jest w piaskownicy niż na
      ręce takiej "babci", jeśli już o tym mowa to waszej mamie jak całuje wnuka też
      może brzydko pachnieć z ust, a wasz ukochany brat - wujek dziecka może mieć HIV
      i o tym nie wiedzieć i bawić się z dzieckiem...
      Co w tym na rany Boskie niebezpiecznego że starsza osoba dotknie dziecko,
      wierzycie w czarownice czy co? Za proponowanego cukierka można grzecznie
      podziękować i odmówić wyjaśniając przy okazji że cukierków się nie bierze od
      obcych a nie robić awanturę...
      Wychowacie dzieci na strachliwych odludków i będziecie potem pisać na
      Wychowaniu "ratunku, boi się ludzi, co robić, do psychologa???" a same wpadacie
      w psychozę.
      Starsi ludzie podchodzą do dzieci z potrzeby zwykłego, ludzkiego kontaktu, z
      serca. Nigdy nie broniłam starszej osobie dotknąć czy pogłaskać dziecka,
      zagadać, pobawić się w parku. Wszystkie ekpedientki w sklepie znają moje
      dzieci, zagadają, pośmieją się, to samo sąsiadki w parku, na tym polega
      normalne współżycie społeczne a nie na uciekaniu w panice przed każdą osobą.
      Jasne, pijak, brudny żul prosto ze śmietnika, nie, ale starsza pani w parku,
      tego nie rozumiem i nawet nie będę próbować...
      • ewa216 Re: Zdenerwowałam sie po raz kolejny na spacerze. 15.04.05, 08:04
        Popieram Antoninę_74 w 100%
        Nie wyobrażam sobie wrzasku i ucieczki od staruszki w parku! Ani nawet
        zwracania uwagi! Jeśli jakaś osoba podchodzi do mojego dziecka, mówi coś do
        niego czy chce pogłaskać to normalnie się uśmiecham, rozmawiam itd. Dziewczyny
        czy Wy czasem trochę nie przesedzacie? Jeśli już coś mi działa na nerwy to nie
        babcia w parku tylko dzieci które trzymają się kurczowo maminej spódnicy i
        nawet pa pa nie zrobią. Potem jak są starsze to ciężko im nawet dzień dobry
        sąsiadowi odpowiedzieć
        • twinmama76 Re: Zdenerwowałam sie po raz kolejny na spacerze. 15.04.05, 09:04
          ewa216 napisała:
          > Jeśli już coś mi działa na nerwy to nie
          > babcia w parku tylko dzieci które trzymają się kurczowo maminej spódnicy i
          > nawet pa pa nie zrobią

          KUrcze, mój synek ma teraz własnie okreś chowania się za moimi nogami, pewnie
          by ci na nerwy działał.
          Za to moja córka pójdzie z każdym nie oglądając się na mamę sad I własnie
          szukam sposobu coby zapędy róznych babc i dziadków typu "pójdziesz ze mną" w
          sposób kulturalny ukrócić.
          • ewa216 Do Twinmama76 15.04.05, 10:16
            Napisałam o tych dzieciach troszkę przesadnie. Mój synek też nie do każdego
            leci, czasami potrafi się nawet rozpłakać na widok obcego. Chodzi mi tylko o to
            że przez takie zachowania można wychować lękliwe dziecko które będzie sie bało
            własnego cienia. Nie można z tymi niebezpieczeństwami przesadzać. Oczywiście
            należy tłumaczyć dziecku że z obcymi się nigdzie nie chodzi czy nawet nie
            rozmawia ale sytuacje opisane powyżej tego nie dotyczą bo dzieci były z
            opiekunem.
            Pozdrówkismile
            • ibulka Re: Do Twinmama76 20.04.05, 13:19
              Nie pozwala, na całowanie i głaskanie po buzi, ale jak babcia starsza chce
              popatrzeć na maluszka czy z nim pogadać to nie protestuje - bez przesady!
    • fugitive Re: Zdenerwowałam sie po raz kolejny na spacerze. 15.04.05, 08:56
      moje dziecko jak to dziecko lubi czasem odejśc dwa kroki ode mnie i iśc samo,
      zdarza sie wtedy, że jakiś obcy zwraca się do niej , chcac chyba pożartować? a
      może przestraszyć, słowami " a podziesz ze mną" moja córka kwituje to krótkim
      nie, a ja wtedy bardzo głośno i dobitnie ją chwalę na zasadzie " bardzo dobrze,
      nigdy nie wolno chodzic nigdzie z obcymi",
      natomiast jeśli ktoś podejdzie w parku i powie,zagada oś do niej to nie widze
      niebezpieceństwa , ani problemu, ważne że dziecko wie, że nigdzie nie wolno mu
      z nikim chodzic poza bliskimi, ale moje dzieci nie są jakoś szczególnie ufne i
      do obcych początkowo podchodzą z dystansem.
      Nie wiem dlaczego niebepiecznym miałoby być mówienie dziecku o swoich znajomy
      ciociu i wujku, ja tak zawsze robię, też niebezpieczeństwa nie widzę, w końcu
      wiem, z kim się przyjaźnie
      • driadea Re: Zdenerwowałam sie po raz kolejny na spacerze. 15.04.05, 11:00
        Moja córka jest bardzo towarzyska, uwielbia ludzi, wszystkich. I niechaj sie do
        niej śmieją, niechaj zagadują, ale z łapami - precz! Nie mam pewności co taka
        osoba robiła tymi rękoma jeszcze parę minut temu. Zresztą, ja też nie dotykam
        dzieci. A po rączce to już naprawdę, najgorsze (a są takie "ja tylko po rączce,
        żeby buzi nie dotykać"), dziecko za chwilę weźmie tę rączkę do buzi. To
        zupełnie tak, jakby te autobusowe rurki lizała.
        I nie chodzi tylko o higienę, ale o pewne zasady. Niechby chociaż taka jedna z
        drugą były łaskawe uprzedzić, że mają zamiar dotykać - wtedy można łagodnie i
        grzecznie jakoś temu zapobiec.
        Nigdy natomiast nikt nie proponowal małej, by z nim poszła, ale takie żarty są
        zrozumiałe, niezapowiedziane pieszczoty - nie.
        Pozdrawiam, Aga
    • skubany_kotecek Re: Zdenerwowałam sie po raz kolejny na spacerze. 16.04.05, 01:23
      kochane to co Wy byscie zrobiły mieszkając w mojej miejscowości? piękna
      uzdrowiskowa, setki emerytowanych kuracjuszy ,małe dzieci takie jak mój synek
      to towar deficytowy,tysiące babć i dziadków zagadujących na każdym kroku moje
      dziecko: jaki śliczny! dasz cześć? dasz rączke? pójdziesz ze mną? masz
      cukiereczka itp ,itd a mały jeszcze szczerzy zęby chce wszystkim przybić piatke
      cieszy się niesamowicie na każdą zaczepkę i zainteresowanie, na szczęście nikt
      go nigdy nie całuje nie ślini nie bierze na ręce ,przeważnie pogłaskają po
      główce wezmą czasem za raczkę a raczej rękawek,teksty typu pójdziesz ze mna
      przyjmuje spokojnie odpowiadam ze pospaceruje ale zawsze z mamą obok jak dają
      coś do jedzenia to rekwiruje mówię że mały zje póżniej {tak naprawdę w ogole mu
      nie daje mały je mało słodyczy sama się zapychamsmilekuracjusze sobie pogadają,
      powspominają swoje wnuki, pousmiechają jest miło, przyjemnie, potem mały robi
      papa, posyła całuski łapką rozpromienione babcie mają co przeżywać,bakteri sie
      nie boję, może dlatego tak pozwalam na kontakty z ludżmi bo mały (20 misiecy)
      jest zawsze ze mną i się o niego nie boję jak bedzie starszy pójdzie w świat
      sam (przedszkole)to na pewno bede go bardziej uczulać na zachowania obcych
      ludzi bo też więcej wtedy wytłumaczę takiemu dziecku
      • driadea Re: Zdenerwowałam sie po raz kolejny na spacerze. 16.04.05, 07:31
        To, co opisalaś, dzieje się wszędzie i uważam to za normalne. Ja też pozwalam
        dziecku na kontakty z ludźmi. Ale czym innym jest miła pani, która zagada,
        pogaszcze po rękawku (po uprzednim upewnieniu się, że to jest na miejscu),
        uśmiechnie się, a co innego taka, która od razu ślini dłonie maluchowi, któryt
        akurat jest na etapie ząbkowania - nieustannym ssaniu rączek.
        Moja niulka zachowuje się niemal identycznie, jak to opisalaś, uwielbia ludzi i
        daje wyraz tym odczuciom, co, rzecz jasna, nie pozostaje bez odezwu. I ja się
        bardzo z tego cieszę i dopiguję ją w tych "zaczepkach".
        Ale co innego przyjemna, fajna zaczepka, a co innego nachalna ingerencja.
        Pozdrawiam gorąco, Agnieszka
    • weronikarb Re: Zdenerwowałam sie po raz kolejny na spacerze. 18.04.05, 10:52
      Moj synek jest bardzo nieufny wobec obcych, nawet rodziny ktora nie widzi
      bardzo czesto. Wystarczy ze ktos na niego spojrzy a juz sie chowa za mnie.
      Jestem tym bardzo zdziwiona, bo jest ruchliwym i ufnym dzieckiem.
      Nic do jedzenia od nikogo nie wezmie chyba ze ja mu podam.
      Na ogol wszyscy co zagaduja do synka to sa zwiedzeni. Babcia nawet mowi ze my
      go chyba izolujemy od ludzi, co jest nieprawda.
      Niemam zamiaru tego zmieniac, jak niechce to nie.
      Buzi sam daje jak sie go poprosi, nie przepada za tym woli przeslac caluska smile
      ma 17 m-cy
      • talusia Re: Zdenerwowałam sie po raz kolejny na spacerze. 18.04.05, 11:12
        moje dziecko aktualnie 4 lata ma wpajane, że obcych się trzeba bać, oczywiście
        obcy to nie rodzina nasi znajomi,koleżanki itp troche to głupie bo np. naszym
        znajmomym, którzy przychodzą do nas po raz pierwszy nie powie dziendobry od
        razu tylko tak po 10 min - jak juz ich pozna, no cóż konsekwencje być może
        glupiego wychowania ( oczywiście mojego )ale mam nadzieję, że tym sposobem nie
        pójdzie z jakim " wujkiem" jak np odwrócę wzrok w markecie albo na plaży, mam
        jeszcze 9 miesieczną córeczkę - jeśli ktoś zagada to fajnie , pogadam też -
        jeśli natomiast zaczyna mi dotykać dzieciaka to warczę, że proszę nie dotykać
        dziecka, ja do pani/pana też nie podchodzę i pana/ pani nie dotykam,zreszta ja
        już będąc w ciąży nienawidziłam dotkania nawet przez znajmomych mojego brzucha,
        w zasadzie lubiłam jak to robi tylko mąż, wszystkim starałam się tłumaczyć, że
        to jest jednak mój brzuch i moje ciało i ja nikomu brzucha nie macam
        ot koażdy ma dziwactwa
        • katse Re: Zdenerwowałam sie po raz kolejny na spacerze. 18.04.05, 11:36
          nie ograniczalam
          jak jakas pani czy pan zagadywali to zawsze rozmawialismy

          teraz moje dziecko nie da sie dotknac obcym
          krzyczy mamunia mamunia

          K
          • zdral Re: Zdenerwowałam sie po raz kolejny na spacerze. 18.04.05, 16:56
            Niektórzy popadają tutaj w lekką paranoję.
            Oczywiście dużo zależy też od wieku dziecka ale nie pozwalać (nawet znajomym) na czułości (mam na myśli głaskanie, branie na ręce i całuski też)?? A sobie przy dziecku też nie okazujecie uczuć?
            Nie mówić ciociu czy wujku do moich koleżanek i kolegów??
            A co złego jest w tym że dziecko odpowie obcemu na zaczepkę?
            Jeśli boisz się że dziecko pójdzie z obcym za rączkę to wcześniej mu wytłumacz, dlaczego nie wolno z obcymi nigdzie chodzić ani od nich nic brać (bo zakładam, że chodzi o dzieci , które na placu zabaw bawią się same i potrafią juz mówić, w innym przypadku dziecko zawsze jest pod opieką dorosłego, nie?)
            A w kwestii brudnych rąk staruszek i staruszków - na spacer biorę zawsze stertę chusteczek nawilżanych (czasem mokrą pieluszkę) i jestem w stanie dziecku ręce i buzię wytrzeć. Samo tyle nazbiera z ziemi, nadotyka się różnych przedmiotów (zanim zdążę zareagować) że na rękach starszych ludzi nie znajdzie się więcej bakterii i zarazków niż na jego własnych.
            Zgadzam sie z Antoniną_74. Wychowacie dzieci na strachliwych odludków, którym trudno okazać uczucia innym ludziom i ciężko odpowiedzieć "dzień dobry" sąsiadowi.
            M.
            P.S.
            Mam znajomych, u których "mydełko musi leżeć w mydelniczce napisem do góry" a do córki "trzeba się zwracać Magdalena nie Madzia ani Magda, bo ona nazywa się Magdalena". Sorry Mifka, ale mi ich troche przypominasz.
            • driadea Re: Zdenerwowałam sie po raz kolejny na spacerze. 18.04.05, 17:52
              Ja tylko w kwestii rąk staruszek - nie chodzi o bakterie, ale o zasady.
              Pozdrawiam, Agnieszka


              Alfabetyczne porządkowanie ciszy...
    • zona_mi Re: Zdenerwowałam sie po raz kolejny na spacerze. 19.04.05, 09:14
      Niedawno pewien pan zaczął głaskać mojego synka, poprosiłam, aby przestał. "A
      co to, piesek?" oburzył się. Czyli psa nie można głaskać, a dziecko tak? Poza
      tym pieska by nie pogłaskał, bo bałby się o rękę smile
      Nie lubię jak ktoś obcy dotyka moje dzieci, mam prawo.
      Nie pozwalam na całowanie, głaskanie, ślinienie przez obcych. Nie mam schizy -
      kontroluję rzeczy, na które mam wpływ.
      Bliscy (rodzina, znajomi) mogą mogą dziecko wziąć na ręce, przytulić, czy
      pocałować, jeżeli ONO na to wyrazi ochotę.
      Moja córka nie mówi do znajomych "wujku, ciociu", głównie z własnego wyboru.
      Pamiętam z własnego dzieciństwa, jaka byłam zawiedziona, gdy
      domniemana "ciocia" okazywała się w końcu obcą osobą, gdy np. przestała się
      kolegować z moimi rodzicami.
      • frenczik Re: Zdenerwowałam sie po raz kolejny na spacerze. 27.04.05, 19:46
        Chyba panu, który powiedział do zona_mi o piesku chodziło o to, ze dziecko nie
        piesek więc nie ugryziewink Ja podobnych problemów do tej pory nie miałam, czasem
        ktoś się uśmiechnie, zagada i pójdzie dalej swoją drogą, ja też tak niekiedy
        robię, mam już nawet dobre znajome mamy albo babcie, z którymi się w ten sposób
        poznałam
    • pni Re: Zdenerwowałam sie po raz kolejny na spacerze. 19.04.05, 11:31
      Dobrz że jeszcze są osoby które zagadną i się uśmiechną do mojej córci, są mili
      i przyjaźni. Bo wydaje mi się że to pokolenie które wyrośnie z Waszych dzieci
      będzie oschłe, nie będzie potrafiło nawiązywać kontaktów, i nie będzie się
      potrafiło do obcych uśmiechnąć. Nie można każdego traktować jak pedofila czy
      innego zboczeńca. Jak wchodzę w moim bliku do windy lubię jak ludzie się do
      siebie uśmiechają i mówią sobie dzień dobry, ładna pogoda labo że pada.
      Kiedyś w restauracji moja mała dała rączkę starszemu panu, który wszedł do
      restauracji z całą rodziną widać było że to rodzina bo od dizadka i babci do 10
      letniego wnuka od razu zareagowałam wstałam od stolika i poszłam za nimi
      zobaczyć co moje maleństwo będzie robić, dziadzio wziął ją na ręce i zaczął
      pokazywać coś przy oknie cała rodzina zauważyła że ich obserwuję ale ładnie się
      do mnie uśmiechnęli ja ze zrozumieniem uśmiechnęłam się do nich. Tylko dziadek
      nie zauważył zajęty rozmową z moją córcią, gdy się obrócił zaczął przepraszać,
      i tłumacyzć że u niego w rodzinie to sami chłopcy. Małej nic się nie stało choć
      wytłumaczyłam jej że nie wolno chodzić z obcymi, że trzeba się spytać mamy. mam
      znajomą w bloku która bardzo kocha moją córcię, jej córka z wnukami wyjechała
      do Australi nie widziała ich już 4 lata i teskni lubi jak Magda do niej
      przyjdzie, zabiierają ją z meżem czasem na spacer i dzownią z komórki co 5
      minut żebym się nie martwiła choć im tłumaczę żeby nie dzwonili bo córka poszła
      z osobami dorosłymi i odpowiedzialnymi przecież zanam ich 12 lat, jak bym miała
      zastrzeżenia nie pozwoliłabym na spacery, ale oni dalej dzwonią taka ich
      natura.Zauważyłm że córka nie lubi niektórych osób i jak zresztą też ich nie
      lubię nawet jeśli jest to osoba którą zanam a córka nie chce jej dać rączki nie
      namawiam jej żeby się przywitała a jedynie proszę aby powiedziała dzień dobry.
      Bakteri ma tyle ile trzeba chodzi do żłobka i nie choruje. Myślę że dobrze
      postępuję, jeśli widzę że osoba jest brudna lub pod wpływem alkocholu nie
      pozwalam i wtedy reaguję ostro, ala córcia jakby sama wiedziała że coś jest
      nie tak ucieka od takich ludzi.Uważam że trzeba ją nauczyć kiedy można a kiedy
      nie.
      • mamadawidka1 Re: Zdenerwowałam sie po raz kolejny na spacerze. 20.04.05, 14:39
        A może wten sposób:
        Nie wychodzić z dzieckiem na dwór (qrcze ile tam zarazek, bakterii itp.)
        Zamykać dziecko w klatce lub szklanym pojemniku.
        Myśle że naprawdę przesadzacie (oczywiście mówię o niektórych), a jak dziecko
        pojdzie do przedszkola, szkoły będzie jeździć na wycieczki??
        No i taki malec ma też pewnie zakaz piaskownicy, huśtawek i drabinek.
        Tragedia. Wy też byłyście chowane w tak sterylnych warunkach??
    • lgosia1 Re: Zdenerwowałam sie po raz kolejny na spacerze. 20.04.05, 17:09
      rozumiem dziewczyny, które nie tolerują dotykania dzieci po rączkach a już nie
      daj Boże całowania. Rozumiem też, że nie można wychować dziecka na odludka.
      Strasznie się męczę, by znaleźć jakiś złoty środek w naszym przypadku. Może mi
      jakaś fobia została z dzieciństwa, gdy różni ludzie mniej lub bardziej dla mnie
      bliscy ślinili np chusteczkę by tą oślinioną szmatką wytrzeć mi buzię np.
      Oglądałam na dodatek jakiś program tv, w którym były obrazowo przedstawione
      sytuacje, w których człowiek zaraża się np. grypą. Wirus grypy potrafi przeżyć
      na klamce drzwi, na słuchawce telefonu nawet 8 godzin. W sezonie grypowym, gdy
      co drugi człowiek kaszle, kicha - cierpię okropnie patrząc jak nasza sąsiadka
      maca mojego synka po rączkach, a ten później od razu bierze kciuka do buźki.
      Niestety ssie w momentach zdenerwowania, głodu, pragnienia - kciuka. Nawet nie
      jestem w stanie zdążyć i wytrzeć tej rączki. I co robię? Nic. Głupio mi zwrócić
      uwagę, bo nie chcę by ktoś krytykował, że wychowuję dziecko na odludka. No i
      jeśli nie łyknie wirusa z ręki sąsiadki, to zawsze może łyknąć go z klamki -
      którą to sąsiadka dotykałasad
      No i sobie po prostu sama cierpię w tej mojej fobii zarazkowej. smile)))
      • kssia Re: Zdenerwowałam sie po raz kolejny na spacerze. 20.04.05, 22:00
        Cześć

        Ja się powiem Wam juz do tego przyzwyczaiłam. Jeszcze pól roku temu dostawałam
        szału jak babcie dotykały moja córkę a sławetne "pojdziesz ze mna" doprowadzało
        mnie do pasji. Teraz wyluzowałam bo wiem że zwracanie uwagi nic nie daje. Teraz
        reaguje tylko na całowaniesmile)) Swoja droga nie mam pojęcia dlaczego te obce
        babcie uzurpują sobie prawo do dotykania dzieci.Przecież nie dotykaja
        wszytskich naokoło. To miłe, że reaguja na dziecko ale mozna pomachac , pogugać
        ect.i wiele tak robi.
        Smiać mi sie chce bo zasze na pytanie "pójdziesz ze mną" moja dwulatka
        odpowiada zdecydowanie -NIE. Na to staruszki się zachwycają jak to dobrze mama
        nauczyła że nie wolno iść z obcymi. Tylko nie zdaja sobie sprawy że swoim
        zachowaniem psują cała wychowawcza robote mamusismile))
        pozdrawiam
        i
        mniej upierdliwych staruszek życzę

        • zdral Re: Zdenerwowałam sie po raz kolejny na spacerze. 21.04.05, 11:58
          Nie zgodzę się, że w/ w staruszki psują ci Twoją robotę wychowawczą. Przecież CHWALĄ Twoje dziecko za (nazwijmy to) prawidłowe zachowanie. Czy to nie wzmacnia Twojego dziecka w przekonaniu, że dobrze postępuje?? A co jeśli zostanie kilka razy zagadnięte w ten sposób przez obcą osobę? Czy za którymś z kolei razem pójdzie z tym obcym i zepsuje całą Twoją robotę wychowawczą??

          M.
          P.S.
          Mniej przesady i przewrażliwienia życzę.
    • madzikrze Re: Zdenerwowałam sie po raz kolejny na spacerze. 21.04.05, 12:19
      ja niestety mam czesto takie PRZYGODY.te mile babki łapięce za rączki.CO TO
      JEST?!!!! NIE MOZNA DOTYKAC RĄCZEK MALEGO DZIECKA-ONE PÓŹNIEJ LĄDUJĄ W JEGO
      CZYSTEJ BUZI. TE BABY WSTRĘTNE.
      • moni1978 Re: Zdenerwowałam sie po raz kolejny na spacerze. 21.04.05, 20:14
        nie wiem w jakim wieku jest twoje dziecko, ale radzę,żebyś zakazała mu zabawy w
        piaskownicy, dotykania i brania za rączki innych dzieci - tam wszędzie są
        zarazki.
        To normalnie jakieś chore!
      • mamuska.pl Re: Zdenerwowałam sie ... ludzie bez przesady!!! 22.04.05, 12:52
        CZYTAJĄC TE POSTY MAM WRAŻENIE ŻE MACIE PORCELANOWE LALKI A NIE DZIECI. NIE
        JESTEM ZWOLENNICZKĄ OBSCISKIWANIA DZIECI PRZEZ OBCE OSOBY ALE BEZ PRZESADY .
        MOI PRZYJACIELE CAŁUJĄ MOJĄ CURKĘ OD PIERWSZYCH JEJ DNI TAK SAMO BABCIE
        DZIADKOWIE CIOCIE . DZIECKO TO NIE PRZYTULANKA CZY ZABAWKA ALE NIE ZABRANIAJCIE
        SWOIM POCIECHOM POCZUĆ MIŁOŚCI I WIĘZI Z INNYMI LUDZMI.
        MOJE DZIECKO MA 27 MIESIĘCY I ZDECYDOWANIE POTRAFI ZAPROTESTOWAĆ:"NIE CAŁUJ
        MNIE"ITP I MA DO TEGO PEŁNE PRAWO(SAMA PAMIĘTAM JAK WYCIERAŁAM CAŁUSY CIOTECZEK
        O RĘKAW).JEŚLI CHODZI O HASŁA PT:CHODZ ZE MNĄ TO ZGADZAM SIĘ ŻE TO
        NIEBEZPIECZNE I TRZEBA TŁUMACZYĆ DZIEKU, A NIE ZACZEPIAJĄCYM, ŻE NIE WOLNO
        CHODZIĆ NIGDZIE(!)Z OBCYMI. CO DO STARSZYCH PAŃ, TO PRZECIEŻ MOZE BYĆ BABCIA
        WASZEJ KOLEŻANKI, A WY NIEŚWIADOMIE NAZYWACIE JĄ NP OBRZYDLIWĄ BABĄ. NO JAK NA
        MÓJ GUST TO ŁADNA NAUKA SZACUNKU DO STARSZYCH.POWODZENIA W DALSZYM DZIKUSTWIE.
        DŻUNGLA JEST BLISKO NAS!!!

        POZATYM TY MADZIKRZE TEŻ KIEDYŚ BĘDZIESZ STARA sad

        POZDRAWIAM WSZYSTKIE NAWET TE PRZEWRAŻLIWIONE MAMCIE!
        • driadea Re: Zdenerwowałam sie ... ludzie bez przesady!!! 22.04.05, 13:24
          Nie krzycz. W "słowniku internetowym" duże litery oznaczają krzyk, czyta się to
          fatalnie.
          • mamuska.pl Re: Zdenerwowałam sie ... ludzie bez przesady!!! 22.04.05, 16:56
            nawet nie wiedziałam o tych dużych literach sorki! nie miałam zamiaru
            krzyczeć smile
    • kawad Re: Zdenerwowałam sie po raz kolejny na spacerze. 22.04.05, 21:31
      A ja mam z głowy zaczepianie bo ani starszy, ani młodszy nie lubią gdy obcy się
      do nich zbliżają. Starszy chowa się za mnie, lub staje tyłam tak żeby nie
      patrzeć nawet na osobę,z którą rozmawiam a młodszy wykręca się w wózku w drugą
      stronę. Na szczęście nie płaczą już jak to mieli w zwyczaju gdy obca osoba
      podeszła za blisko. I nigdy nie uczułam ich takich zachowań. Moi chłopcy po
      prostu są tacy nieśmiali w stosunku do obcych.
    • pszczolka Re: Zdenerwowałam sie po raz kolejny na spacerze. 26.04.05, 13:34
      Witamsmile
      jestem Mamą 2 letniej Julii.
      Wczoraj trafiłam do piaskownicy z dwoma "Przemiłymi" mamami- cały czas sie
      uśmiechały (jak z reklam pasty do zębów), powtarzały, że zabawki ich dzieci sa
      dla wszystkich- poprostu ideał, ale...zaczęło sie licytowanie, które dziecko
      jest lepsze:
      - "moja córcia zaczęła chodzić jak miałą 13 miesiecy, a Pani synek?"
      - "ma teraz 10 i widzi pani jak pięknie wstaje"
      (oj mama córki była niepocieszona, więc atakuje)
      - "no ale chłopcy są sprawniejsi"
      (dostało sie również i mnie choć nie brałam w licytacji udziału):
      - "A Pani córeczka (Julia)?"
      ja na to
      - "zaczęła chodzić majac 15 ,miesiecy i nawet teraz (22 miesiące) sie potyka"
      spojrzały na mnie trumfująco.
      dzieci sie bawiły, babki i te sprawy. Moja córka w piasku bawi sie w ten
      sposób, ze rozdaje wszystkim dzieciom zabawki- poprostu bawi ją podawanie.
      mama synka :
      - "a ile lat ma Pani córka?"
      - "22" odpowiadam
      - "to dziwne, bo 2 latki maja czas buntu i nie chcą oddawać swoich zabawek"-
      radośnie oznajmia mi mama synka
      - "wie Pani niektóre dzieci są opóźnione! najwidoczniej dziewczynka (to o mojej
      Julii) jest opóźniona o jakieś pół roku!" mama córki
      no i zaczęło sie...jak dwie przekupki zaczęły sobie przyznawać rację, ubolewać
      nad moja córką, przestrzegać mnie przed owym buntem...tragedia.
      co mogłam zrobić? otrzepałąm sie z piasku, powiedziałam, ze my czas buntu mamy
      za sobą i pognałam za córka której najwyraźniej też nie spodobało sie
      towarzystwo.
      Widziecie drogie Mamy..po co chodzic do lekarzy, specjalistów- lepiej iść do
      piaskownicy i dowiedziec sie wszystkiego! a poza tym jakie jesteśmy pozyteczne-
      zastępujemy tym mamusiom, które wystawiły swoje dzieci do "wyścigu rozwojowego"
      psychoterapeutę!
      pozdrawiam
      Maja (gg 1955272)

    • miss_blokers Re: Zdenerwowałam sie po raz kolejny na spacerze. 27.04.05, 17:58
      Hmmm... Mnie spotkalo cos zupelnie innego ze strony tzw. babci i sasiadki
      jednoczesnie. Mieszkam na trzecim pietrze w starym bloku, czyli jak mozna sie
      domyslec pozbawionym windy... Najpierw wnosze wiec Malego, a pozniej poskladany
      wozek (trzyfunkcyjne wozeczki nawet w formie spacerowkowej, bez nosidelka itp.
      nie waza tyle by je wniesc razem z 10-cio kilowym KubusiemsmileWnioslam, wiec
      Malego, wsadzilam do kojca, przymknelam drzwi i popedzilam na dol po wozek.
      Weszlam do domu i prawie dostalam zawalu serca. Nad moim synkiem z
      wyciagnietymi rekami stala sasiadka z pietra wyzej! Po moim wejsciu odwrocila
      sie do mnie i powiedzila z usmiechem" Ach on tak slicznie gaworzyl, ze nie
      moglam sie oprzec, zeby nie wejsc..." Delikatnie wyrzucilam starsza Pania za
      drzwi, dziekujac Bogu, ze nie wziela Go na rece bo pewnie wtedy dostalabym
      jednak zawalu.Jestem w stanie wiele zrozumiec, ale to bylo lekkie
      przegiecie...No i nauczylo mnie zamykac drzwi na klucz, nawet na chwilke.
      • risto2004 Re: Zdenerwowałam sie po raz kolejny na spacerze. 27.04.05, 23:23
        Czytam powyższe posty i nie wierzę!!!!nie dowierzam własnym oczom,ile jadu,ile
        nienanwiści...Nie mam zamiaru Was drogie mamy do niczego przekonywać,namawiać
        do bardziej "ludzkiego" spojrzenia na innych.Napiszę tylko,że z całą pewnością
        Wy także będziecie kiedyś starszymi sąsiadkami,babciami z autobusów o
        nieświeżych zapachach z ust...usiłującymi życzliwie zagadnąć młodą mamę...NIe
        mogę otrząsnąć się z szoku...może dlatego,że sama podróżując z dzieckiem
        zastanawiałam się wielokrotnie jakie to miłe,że małe dziecko tak szybko
        przełamuje lody i zaczynają się takie zwykłe ludzkie rozmowy o
        wnukach ,siostrzeńcach...
        • mamaiwa Re: Zdenerwowałam sie po raz kolejny na spacerze. 28.04.05, 00:13
          no to czytaj może jakoś dokladniej, bo nie chodzi o życzliwe zagadywanie, ale o
          nachalne macanie i ślinienie. Pogadać zawsze można, to miłe, gdy ktoś się
          uśmiecha i zagaduje (byle gadał do rzeczy) dlaczego nie, ale na pewno nie można
          ot tak macać obcych ludzi a tymbardziej całować, to przecież nienormalne!
          • risto2004 Re: Zdenerwowałam sie po raz kolejny na spacerze. 28.04.05, 18:13
            Teraz dobra rada:jeżeli Droga mamo ktoś maca i ślini Twoje dziecko to zgłoś to
            policji -pisanie postów ...nie tędy droga!!!!
          • zdral Re: Zdenerwowałam sie po raz kolejny na spacerze. 29.04.05, 20:27
            mamaiwa,
            Jakby na potwierdzenie słów poprzedniczki, od razu agresywnie odpowiadasz.
            No i te epitety - "nachalne MACANIE i ślinienie".... Przeczytajcie sobie na głos własny post zanim go wyślecie.
            M.
    • czarnykot_bialykot Re: Zdenerwowałam sie po raz kolejny na spacerze. 01.05.05, 14:17
      Ja też nie rozumiem, dlaczego w Polsce ludzie nie trzymaja granic (bo moim
      zdaniem to tego typu problem). Jesteś w ciązy, to uważają, że brzuszek jest
      publiczny (ale robią to tylko kobiety!)i macają, głaskają, bez pytania czy
      sobie życzysz tego czy nie. Na moja odpowiedź, że mnie to krepuje (nic innego
      łagodniejszego nie potrafiłam wymysleć)-tak?! a dlaczego?
      Potem bez pytania przypadkowe obce osoby wsadzają głowy do wózka z dzieckiem,
      chca brać na ręce, częstuja słodyczami ( a może dziecko ma alergie albo dzień
      słodyczowy akurat wtedy nie wypada?). Nie mam nic przeciwko
      zagadywaniu,uśmiechom itp. To bardzo fajne i sympatyczne. I w tym przekraczaniu
      granic fizycznych, bynajmniej nie chodzi mi o bakterie. Jest dla mnie naprawde
      dziwne, że ludzie nie trzymaja granic i dopiero ostre ich wyznaczenie,
      powowduje że ich nie przekraczają. To niestety jest bardzo polskie. Nie ma tego
      ani np. w Anglii czy w Holandii.
      funana
      ps. a jak w sumie niewiele osób mówi "przepraszam" przeciskając się do wyjścia
      w środkach masowej komunikacji (ja sie chętnię odsunę, żeby się nie obcierać),
      czy też stają zaraz za plecami, jak wyciągam pieniądze z bankomatu.A moje
      dzieci mówią do znajomych po imieniu, a nie "ciociu" lub "wujku". Z moimi
      siostrzeńcami tez jestem na "ty".
    • agata_to_ja Re: Zdenerwowałam sie po raz kolejny na spacerze. 01.05.05, 17:49
      To przeczytajcie to:
      niejedna z was przegoniłaby tę dziewczynę, prawda? A czym ten piekny obrazek
      różni się od waszego "macania i ślinienia"? A jednak wywołał wyłącznie "śliczne"
      wzruszenie mam. Ciekawa jestem, czy któraś z koleżanek odważyłaby się napisać
      tej dziewczynie, że zachowała się po chamsku i że z łapami się do cudzego
      dziecka nie leci? No?...

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=566&w=23381133&a=23381133
      • mamaiwa Re: Zdenerwowałam sie po raz kolejny na spacerze. 01.05.05, 18:30
        Nie no, następna co czytać nie umie.
        Ten chłopaczek sam podbiegł do tej pani, to on sie do niej przytulił. To
        zasadnicza różnica pomiędzy inicjatywą ze strony dziecka, a nachalniactwem
        dorosłego. Ja bym nie napisala dziewczynie, ze sie po chamsku zachowalam, bo
        tak nie bylo. Byloby, gdyby zlapala tego dzieciaka i na siłę gho
        uszczęśliwiała, jak to mają w zwyczaj opisane wyżej "babska".
        Dlaczego nie widzicie tej ogromnej różnicy pomiędzy serdecznoscią a
        nadgorliwoscią?
        • agata_to_ja Re: Zdenerwowałam sie po raz kolejny na spacerze. 01.05.05, 18:32
          Umiem czytać bardzo dobrze i jednak w tym wątku główny nacisk nie jest położony
          na wolę czy też brak woli ze strony dziecka, tylko na dotykanie dziecka przez
          obce osoby. Rozumiem, że jeśli roczne dziecko wyciągnie ręce do "babska",
          któremu brzydko pachnie z ust i nie wiadomo, czego wcześniej dotykało
          "łapskami", to wszzystko jest ok i wtedy pozwolisz na kontakt?
          Jednak mam wrażenie, że nieważne, czy dziecko chce, czy nie, sam fakt kontaktu
          większośc matek oburza. Nie zostawiają swoim dziecionm tutaj pola do wyrażania
          zgody lub nie.
    • przeciwcialo Re: Zdenerwowałam sie po raz kolejny na spacerze. 01.05.05, 19:01
      Nigdy nie dotykam innych dzieci chyba że po główce lub nóżce. I nie pozwalam
      obcym dotykac moich dzieci. Mówiłam o dzieciach znajomych a nie zupełnie
      obcych. A gdy przychodzę do domu w którym jest małe dziecko to najpierw myje
      rece. A od takich róznych babc to po prostu szybko zabieram dziecko i mówie
      grzecznie zeby nie dotykac go w rączki lub buzie. Nikt z poza rodziny nie moze
      całowac moich dzieci.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka