Moja córeczka ma 13, 5 miesięca. PIerwszy ząbek wyrósł jej, kiedy miała 10
miesięcy. Zarówno pierwszy jak i drugi wyszły dosyć boleśnie. Tydzień temu
naraz wyszła jej górna jedynka od razu z dwójką. Towarzyszył temu wrzask (
zwłaszcza w nocy). Słyszałam, ze te ząbki, to jeszcze mały pikuś. POdobno
przy trzonowcach jest "jazda" ...

((((( Kochane emamy, jak przeżyłyście
blesne ząbkowanie?? Pytam się pewnie tych nielicznych, gdyż prawie wszystkim
dzieciom moich koleżanek bezboleśnie wyrosły wszystkie zęby. Żele pomagają
na parę sekund ( o ile pozwoli sobie posmarować), przy pierwszych zębach
pomagał paracetamol w czopku ( 50), ale wczoraj nie zadziałał wcale. Nie chcę
zresztą przyzwyczajać dziecka od środków przeciwbólowych.
Teraz wiem jedno, nie chcę mieć już więcej dzieci. To pewnie wynika z egoizmu
i wyjątkowej niedojrzałości, ale kolejnych kolek, nienawiści żywionej przez
parę miesięcy do wózka ( uwierzcie, to jest problem), ząbkowania, i innych
dolegliwości niemowlęco - dziecięcych nie przeżyję . A co dopiero okres
dojrzewania?.....
POzdrawiam
PS wyżaliłam się trochę.