mamakochana
07.09.05, 21:44
Dziecko jak gdyby nigdy nic za to ja dostaję świra. Nie wiem już sama kto ma
wiekszy problem ja czy ona.
Z zaparciamy walczymy juz ponad 1,5 roku. Sa okresy ok kiedy udaje się Zośce
kupe zrobić raz na 2, 3 dni bez wspomagaczy, bywa tak że trzeba podac czopek
ale przewaznie rozwiązujemy to najpóźniej czwartego dnia. Wczoraj był własnie
czwarty dzień, dostała czopek, zero reakcji, przespała się z nim, poszła do
przedszkola, wróciła, próba lewatywy (nieudana zresztą, mój pierwszy raz-nie
bardzo mogłam sobie poradzić z wierzgającym dzieckiem i buteleczką z płynem),
śpi.
Jutro minie tydzien od ostatniej kupy. Co robić? Najciekawsze jest to że ona
zupełnie nie wydaje sie tym faktem "zmartwina". Nie widać po niej żeby ją
męczył ten zalegający stolec, ma apetyt i dobry humor ale 6 dni?
Co robić? Czy wam zdażały sie tak długie przerwy w oddawaniu stolca? Czy
sobie odpuścić czy prowokowac wypróżnienie. Obawiam się że moimi ciągłymi
zabiegami wywołuję wręcz odwrotny skutek
Help bo wariuję.