Dodaj do ulubionych

Mamy domowe - mamy pracowe

23.09.05, 11:19
Przed urodzeniem Mysza pracowalam na etat, poltora, plus nadgodziny, czeste
rozjazdy itp. I tak ponad 10 lat. Meczace to bylo, ale przyzwyczailam sie,
innej rzeczywistosci nie znalam. Zadna tam wielka kariera, ale praca
wciagajaca i czasami niestety mocno stresowa "wszystko na wczoraj". Mysl o
dziecku odkladalam na pozniej... Myslalam sobie, ze po kilku miesiacach bede
chciala wrocic do pracy, bo nie wytrzymam z nudow w domusmile) Wiecie, mialam
taki naiwno-sielski obrazek matki niepracujacej przed oczami: wstac pozno,
sniadanko, troche radia i tv, dziecko pospi to ja poczytam i posprzatam,
spacerek, spotkania z innymi kolezankami
heeeeeeeeeeheeeeeeeeheeeeeeeeeeheeeeeeeeee

Mysz grzeczny, a mimo tego robic co jest. Nie spi duzo w dzien (wczoraj 2 x po
20 minut), a jak nie spi, to chce zeby sie nim zajmowac, sam bawic sie jeszcze
nie potrafi - mata 5 minut, obserwowanie na lezaczku - gora 15. Telewizje to i
owszem, by poogladal, ale nie za bardzo mu daje, chyba ze juz wszstkie inne
argumenty odpadaja a ja MUSZE cos zjesc, bo obiad 3 raz podgrzany na stole
paruje.
Mimo tego do pracy nie spieszy mi sie. Moze dlatego, ze ostatni rok przed
ciaza dal mi bardzo mocno popalic, atmosfera byla fatalna, mobbing i wizje
redukcji. Na szczescie w tej chcwili mozemy sobie pozwolic na to, ze zostane w
domu tyle, ile bedziemy uwazali za stosowne, o ile oczywiscie sie cos nie
zmieni. Planuje na chwile obecna 3 lata, z drugiej strony wyboru duzego tez
nie mam, bo o zlobku do 3 lat mozna zapomniec, a prywatna opiekunka do dziecka
kosztowala by tyle, ze niewiele zostaloby z pensji, wiec po co.
Rodziny na miejscu nie mam, wiec taka wersja tez odpada.
Moze i chcialabym cos robic wczesniej, ale najchetniej w jakims malym wymiarze
godzin, a o to tez nie latwo.

Ciekawa jestem, kobitki, ile planjecie pobyc w domu - czy wracacie do pracy,
bo chcecie (wlasny rozwoj, oderwanie od "pieluch"), czy tez musicie (nie tylko
ze wzgledow kasowych, tylko bo np. macie obawe o Wasze miejsce w pracy), a
jesli chcecie wracac do pracy, to po jakim czasie? No i mamy pracujace - czy
wrocily, bo musialy, czy chcialy? I co z tej perspektywy moga powiedziec?




Obserwuj wątek
    • kama72 Re: Mamy domowe - mamy pracowe 23.09.05, 11:29
      Ja jestem matką pracującą od 3 tygodni. Mój Kaj ma 6,5 mca. Wróciłam, bo (bez
      gradacji):
      a). kasa
      b). lubię swoją pracę
      c). czułam wewnętrzną potrzebę powrotu, mimo szarpiącego bólu rozstania z młodym

      Zalety powrotu:
      a). fajnie spotkać inne problemy i ludzi, z którymi gada się o trochę innych
      pierdołach
      b). Kaj zaraz zacznie raczkować - cieszę się, że moja niania trochę mi
      kręgosłup odciąży...
      c). za ten rozdziawiony w pełnym uśmiechu pyszczek na powitanie mamy - dałabym
      się zabić gołą ręką

      Buuu:
      a). ominie mnie wiele cudownych momentów z życia mego facecika
      b). ominie mnie wiele cudownych momentów z życia mego facecika
      c). ominie mnie wiele cudownych momentów z życia mego facecika

      Ale ogólnie nie jest źle...
    • enja11 Re: Mamy domowe - mamy pracowe 23.09.05, 11:37
      Ja najchętniej bym nie wracała, bo po pierwsze primo: nie mam do czego (zaszłam
      w ciążę jak miałam umowę na czas określony - przedłużyli mi do porodu a potem
      bye bye), po drugie primo: nie chcę dawać Jacha jakiejś opiekunce (na którą
      mnie de facto nie stać) a tym bardziej dawać do żłobka, a po trzecie primo:
      okazało się, że nawet dobrze czuję się w domu z Jachem, co jest największą
      niespodzianką dla mojego męża, któremu się wydawało, że jestem wojującą
      feministkąwink)
      Ale prawda jest taka, że za jakiś rok (tak ustaliliśmy z mężem) postaram wrócic
      do pracy (starać się zacznę oczywiście odpowiednio wcześniej). Związane jest to
      poniekąd z finansami (oszczędności + pensja męża = życie "w miarę", starczy
      właśnie na jakiś rok), a poniekąd z tym, że mój mąż chce zmienić pracę i pewnie
      mągą być jakieś zakłócenia finansowe przez jakiś czas i dobrze byłoby mieć
      jakieś "plecy" czyli mnie.
      Ale na razie staram się o tym nie myśleć. Próbuję przezwyciężyć mały kryzysik
      (niewyspaniowo-wyglądowy) i cieszę się patrząc na synkasmile)
      • mmala6 Enja, u mnie DOKLADNIE tak samo! 23.09.05, 12:48
        z ta roznica ze umowe mam na 10lat co i tak niczego nie zmienia, bo juz jak
        bylam w ciazy (na zwolnieniu) to byl dzial zostal zlikwidowany i gdybym nie
        zaciazyla, to bym poleciala na bruk.Moj szef mi otwracie powiedzial,zebym szla
        na wychowawczy bo jak wroce, to mnie zwolnia albo zredukuja do pozimou kurzu na
        dywanachsad(Praca mialam byle jaka, kompletnie nie w moich klimatach, kasa
        srednia i bylam na etapie szukania innej gdy Matus sie pojawil w brzuszku.
        Teraz potrzebuje pracy za minimum 2tys na reke, zeby oplacalo sie zatrunic
        opiekunke i kupic dla mnie drugi samochod, zebym mogla sie z naszej wioski
        wydostac (przeprowadzamy sie pod Wroclaw) no i zeby cosik na pampersy i waciki
        zostalowink
        Jakos ten rok pociagniemy ale juz przegladam oferty i cos wysylam...nie chce ale
        muszesmile
        Poza tym tak samo jak u Enji, maz chce zmienic prace wiec wiec nie moze byc tak
        ze jest ryzyko,ze oboje bedziemy BEZ.
        • wenus.z.willendorfu Re: Enja, u mnie DOKLADNIE tak samo! 23.09.05, 14:38
          U mnie było bardzo podobnie: ledwo dowiedziałam się o ciąży, zlikwidowano
          firmę, w której pracowałam. Od jakiegoś czasu rozsyłam oferty i mam nadzieję,
          że szybko coś znajdę. Powiem szczerze, że półtora roku w domu to dla mnie
          stanowczo za długo.
    • wiolkak Re: Mamy domowe - mamy pracowe 23.09.05, 14:32
      u mnie dokładnie jak u Viviene - zdziwienie że siedzenie w domu z dzieckiem
      jest takie absorbujące i fajne, nagle odeszły mi zupełnie ambicje zawodowe i
      zaczęłam się zastanawiać że tak jak do tej pory nie chcę już pracować (13-14
      godzin poza domem)
      Planując dziecko odkładaliśmy połowe mojej pensji żebym spokojnie mogła
      siedzieć z małą, planuję do maja czyli jak Kaśka skończy rok - 13 miesiecy a
      potem najprawdopodobniej inna praca, tzn spróbuję czegoś szukać od początku
      przyszłego roku, tyle tylko że to niestety nie wrocław i szanse mniejsze
    • aada100 Re: Mamy domowe - mamy pracowe 23.09.05, 21:45
      Od 25 października idę na pół roczny urlop wychowawczy z możliwością
      przedłużenia do 1 września, z uwagi na to, że nie będę miała co zrobić z
      Kindziorem w okresie od maja do września. Od września Kinga idzie do
      przedszkola a Łukaszka planujemy oddać do żłobka.
      A miejsce pracy czeka... tralalalala
    • pampeliszka Re: Mamy domowe - mamy pracowe 24.09.05, 09:21
      A ja jestem z mezem za granica, stac go,zeby nas obie utrzymac. Z poprzedniej
      pracy nie sciagnelam jeszcze 6 tys zl, wiec srednio mam ochote pracowac gdzies
      indziej i sie uzerac o to, co mi sie nalezy. Sielanka sie prawdopodobnie skonczy
      za 2 lata i wtedy wrocimy do Polski- a ja wtedy pomysle o pracy. Moze o czyms
      malym ale swoim.
    • zona_mi Re: Mamy domowe - mamy pracowe 24.09.05, 10:54
      Jestem szczęściarą - na trzyletnim urlopie wychowawczym. Lubię być w domu z
      moimi dziećmi, obserwować, je, pielęgnować, bawić się. Nie tęsknię do pracy
      zawodowej. A najchętniej, jeśli tylko mam taką możliwość - pracuję w domu.
      Jestem typowo domową mamą i żoną smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka