Pamietacie ten film? Julia Roberts, matka trojki dzieci, najmlodsze 7
miesiecy zatrudnia sie w kancelarii adwokackiej i, w imieniu swoich klientow,
podejmuje walke z wielka korporacja. No wiec to by bylo zajecie w sam raz dla
mnie. (Wiem jestem po historii sztuki, ale Erin Brockovich tez nie byla po
prawie

Lubie pomagac ludziom, uwazam nawet ze pomaganie innym w osiaganiu
ich celow jest duzo zabawniejsze niz osiaganie wlasnych, ale lubie tez to
robic w sposob hmm, lekko spektakularny. W tej chwili jestem na rozdrozu
zawodowym, niby moge zachowac swoje dotyczczasowe miejsce pracy, w
sprzyjajacych warunkach az do emerytury, ale praca z danymi statystycznymi
Miedzynarodowego Funduszu Walutowego jest tym, co wzbudza moja pasje (choc
ostatnio tata Olka powiedzial, ze z moim brakiem precyzji doskonale nadaje
sie do makroekonomii

). Probowalam juz kilka zawodow (PR,
dziennikarzowanie, tlumaczenia) ale nie moge jakos znalezc dla siebie
profilu. Chcialabym cos zmienic, nie tylko dla siebie ale i dla Olka, zeby
mial spelniona zawodowo (i zadowolona z pensji) mame. Jestem bardzo ciekawa
jak jest z tym u Was?