tristezza
23.02.07, 20:52
Tymczasem rośnie liczba badań, z których wynika, że SSRI nie są ani tak
skuteczne, ani tak wybiórcze, jak reklamują producenci. Ponowna analiza 47
badań nad antydepresantami wykazała, że działają one tylko trochę skuteczniej
niż placebo, czyli pigułki bez właściwości leczniczych. Jest to szczególnie
niepokojące w odniesieniu do schorzeń, które ze swej natury wydają się
bardziej podatne na tzw. efekt placebo, czyli wtedy, gdy stan zdrowia chorego
poprawia się li tylko dlatego, że wierzy on w to, że jest leczony (wartość
samego leczenia nie ma przy tym znaczenia).
Podobnie jest z precyzją ich działania. Fakt – działają najbardziej wybiórczo
ze wszystkich dostępnych preparatów przeciwdepresyjnych i z tego powodu są
chętniej przepisywane, gdyż pozwalają pacjentowi na normalne funkcjonowanie.
Jednak to, że blokują tylko wychwyt zwrotny serotoniny, nie oznacza idealnej
selektywności działania. Przecież samych receptorów tego związku mamy w
organizmie co najmniej 14 rodzajów, zaś każdy działa inaczej. Ścisłe
powiązania między poszczególnymi przekaźnikami sygnałów w mózgu sprawiają, że
działanie SSRI jest niejako „z urzędu” ściśle związane ze zmianami w układach
innych neuroprzekaźników, np. noradrenaliny. Dodatkowo zaś leki te oddziałują
też na zupełnie, wydawałoby się, niezwiązane z psychiką układy, zmieniają
m.in. własności krzepnięcia krwi.
Być może część zagadki tak częstego chwalenia tych leków przez badaczy
wyjaśni fakt, że spośród autorów prac przychylnych stosowaniu nowych leków aż
96% miało finansowe powiązania z ich wytwórcami, podczas gdy w doniesieniach
krytycznych lub neutralnych odsetek ten wynosił 37% i 60%.
portalwiedzy.onet.pl/4868,12799,1393880,1,czasopisma.html