Twoje dziecko je parówki?

09.10.05, 20:30
To sobie poczytajcie:
mojafirma.interia.pl/news?inf=673630
Żadnych parówek!

smile
    • moofka Re: Twoje dziecko je parówki? 09.10.05, 20:35
      no cóz smile
      moje je
      i o dziwo bardzo lubi
      wiec czasem kupuje - ale tylko te drozsze
      wierze naiwnie, ze te w cenie dobrej kielbasy az tak podle nie beda
      cos jest w parowkach, ze dzieci je lubia smile
    • mamilka1 Re: Twoje dziecko je parówki? 09.10.05, 22:49
      Moja córcia (ma skonczone 1,5 roku) sama wie co dla niej najlepsze - parówki do
      ust nie włoży smile)) , uwielbia za to wszystkie owoce - je prosto z krzaka (mamy
      działkę).
    • lola211 Re: Twoje dziecko je parówki? 09.10.05, 22:58
      Od dawna wiadomo,ze sa be.Tylko ze na mojej corce zadnego wrazenia to nie robi
      i sie o nie upomina.Ale rzadko kiedy kupuję.
      • mimi44 Re: Twoje dziecko je parówki? 09.10.05, 23:51
        Daje pomimo wiedzy w sytuacjach awaryjnych,zawsze kupuje cos typu Berlinek.Nie
        daje natomiast do tej pory Danonków,czekolady.Kazdy czymś grzeszysmile
        • balbinka01 Re: Twoje dziecko je parówki? 10.10.05, 02:50

          Niezłe wytłumaczenie.... sprytne...
    • mimi44 Re: Twoje dziecko je parówki? 10.10.05, 09:46
      Bo tak jest bablinkasmile
      Jedna daje Danonki,a wszyscy na nią krzycza:nie dawaj,bo są od 3roku.Druga sie
      przyznaje:daje czekolade...tez krzyk-jak mogłaś,to niezdrowe,a i zęby.Trzecia
      karmi mlekiem od 6mies.,piszą ze nie wolno,bo ciężkostrawne.U kazdego jest coś
      na sumieniu,bo nie da sie wykarmić dziecka TYLKO zdrową zywnością.Tylko nie
      kazdy zauwaza ze popełnia te same błędy.
      Danonków nie daje,bo kupuje naturalny jogurt,czekolady nie-bo córa nie
      lubi,podkarmiam herbatnikami czasem,a są słodkie,z konserwantami i czymś tam
      jeszcze.Męso kupuje w markecie,bo nie mam dostępu do innego,tam podobno same
      hormony.Co mam dziecku nie dawac męsa?
      • charl75 Re: Twoje dziecko je parówki? 10.10.05, 14:43
        To co to za miejsce ze masz dostep do marketu a nie ma zwyklego sklepu miesnego
        albo delikatesow - az sie wierzyc nie chce?smile))
        • mimi44 Re: Twoje dziecko je parówki? 10.10.05, 18:24
          A w sklepie myslisz skąd to mięso?
          • mamand Re: Twoje dziecko je parówki? 10.10.05, 19:44
            > A w sklepie myslisz skąd to mięso?

            no jak to skąd?? - z MACRO wink
      • 76kitka Re: Twoje dziecko je parówki? 10.10.05, 22:40

        ja czasem kupuję morlinki-parówki z indyka, mały je lubi - niestety, za to nie lubi danonków. Na parówki czasem pozwalam, bo mój mały jada tylko kurczaka, nie znosi mielonego, wieprzowiny, (wołowiny u nas w domu się nie jada) a kurczaka nie można Mu za często podawać, bo jest alergikiem i jeśli je to mięso za często to cierpi potem na AZS, więc trzeba Mu rozsądnie dawkować, a indyka je tylko w postaci parówek, żadnych kiełbasek, nawet w spagetti mielonego nie mozna przemycic, bo obskrobuje kluski smile
      • annasumowska Re: Twoje dziecko je parówki? 11.10.05, 21:58
        Moj synek ma 13 miesiecy, juz od jakiegos czasu posmakowal paroweczek cieecych,
        deserkuMonte, normalnego mleka z kartonika musli czekolady i mnostwa innych
        niezdrowych rzeczy. Jest zdrow i caly i usmiechniety, nie wysypany i
        nieschorowany
    • ewulek81 Re: Twoje dziecko je parówki? 10.10.05, 10:00
      My ze zdrową żywnością nie mamy większych problemów. Mała "je" głównie moje
      mleko, a jeżeli zje coś z normalnego jedzenia to w tak minimalnych ilościach,
      że chyba nie ma prawa jej to zaszkodzić. Oczywiście to jej wybór, często
      zachęcamy ją do normalnego jedzenia, ale zawsze kończy się na małym gryzie i
      tyle.
      • orlando_b Re: Twoje dziecko je parówki? 10.10.05, 15:35
        A skąd masz niby pewność, że twoje mleko to jest takie super zdrowe? hę? może
        je zaczniesz sprzedawać w sklepie ze zdrową żywnością?
        i co tak będziesz karmić tym swoim mlekiem do 18 roku życia?
      • lolka11 ewulek 10.10.05, 15:37
        Ta Twoja cora, to chyba za duzo, na zeby sie "zywic" sama piersia...
        Zeby ma, to juz wszystko powinna jesc....

        D.
        • mamand Re: ewulek 10.10.05, 19:47
          > Zeby ma, to juz wszystko powinna jesc....

          parówki też?
    • ma.dzia Re: Twoje dziecko je parówki? 10.10.05, 10:34
      Od parowek jeszcze nikt nie umarl. Ja tez kupuje berlinki i jemy sobie. Nie
      przeszkadza mi,ze skory, tluszcz i chrzastki, wazne ze dobrze przyprawione i
      zmielone. w czym chrzastka gorsza jest od innych czesci ciala swini lub krowy,
      np. watrobki? robicie afere z parowek a chemii i innych winst nie ominiecie bo
      takie czasy i wszystko jest podejzane nawet marchewka. Ja czytalam niedawno
      zwierzenia anonimowe jakiegos rolnika,ktory twierdzi,ze aby sie utrzymac ze
      sprzedazy pomidorow do szklarni doprowadza jaka rure wydechowa ze spalinami i
      te pomidory dojzewaja w 24h. Strach jesc cokolwiek,wiec moze lepiej przestac.
      Pasztetowa tez czasem jadamysmile
      • lola211 Re: Twoje dziecko je parówki? 10.10.05, 17:18
        Nie
        > przeszkadza mi,ze skory, tluszcz i chrzastki, wazne ze dobrze przyprawione i
        > zmielone.

        Dlatego Ci, ktorym nie przeszkadza to jadaja, a Ci ktorych brzydza
        niezidentyfikowane produkty- nie.
        Nie kupuje ani mielonego gotowego ze sklepu, ani pasztetowych, zadnych konserw,
        po prostu rosnie mi to w gardle.Ale jak komus nie przeszkadza- prosze bardzo.
    • margarettka Re: Twoje dziecko je parówki? 10.10.05, 10:37
      nie je.
    • redudek Re: Twoje dziecko je parówki? 10.10.05, 10:51
      Moje dziecko czasami je,ale kupuję tylko drobiowe i nie te tanie tylko droższe.
    • antonina_74 Re: Twoje dziecko je parówki? 10.10.05, 10:52
      Je, żyje i ma się dobrze.
      Nie przesadzajmy - nie kupię sobie świni żeby ją utuczyć w ogródku a następnie
      uwędzić w kuchni w bloku. Nie kupię sobie również krowy żeby robić z jej mleka
      jogurt i nie obsieję 40 m2 ogródka ekologiczną pszenicą.
      Więc jemy parówki, danonki, czasem o zgrozo nawet czekoladę i żyjemy i nawet
      mamy bardzo zdrowe zęby i nie chorujemy częściej niż inni.
      • madziulaw Re: Twoje dziecko je parówki? 10.10.05, 12:24
        Fajnie Antonina, ze ktoś to rozsądnie wyjaśnił wreszcie. Przecież to można
        wpaść w paranoję........
        Pozdrawiam
      • anka1 Re: Twoje dziecko je parówki? 10.10.05, 12:26
        ja robie test : jesli cos kupilam i pies to je to i my jemy. jesli nie to nie
        kupuje tego wiecej.
        ps. do parowek pies odwraca sie zadkiem i dziaduje o boczek pieczony przez
        Babcie.
        • mamaemmy Re: Twoje dziecko je parówki? 10.10.05, 12:30
          anka1 napisała:

          > ja robie test : jesli cos kupilam i pies to je to i my jemy. jesli nie to nie
          > kupuje tego wiecej.
          > ps. do parowek pies odwraca sie zadkiem i dziaduje o boczek pieczony przez
          > Babcie.

          smile)

          Moja sąsiadka kiedys zrobiła taki test z mięsem z bazaru(to było ponad 20 lat temu) i pies zaczął na to SZCZEKAC...!!!
        • charl75 Re: Twoje dziecko je parówki? 10.10.05, 14:45
          u nas jest podobnie!!! Nasz wyzel na przyklad za zadne skarby swiata nie chcial
          tknac holenderskiego slicznego, zielonego jabluszka!!!! A inne bardzo chetnie,
          i gruszki i jablkasmile
    • mamaemmy Re: Twoje dziecko je parówki? 10.10.05, 12:26
      Moja jeszcze nie je ,bo jest za mała,ale...
      JA jadłam,moje kuzynki/kuzynowie jedli a to były lata 70-80,więc i większe świństwa pewnie w tym były..No i co?
      Parówki to przywilej dziecinstwa,większość dzieci je uwielbia-sama za nimi przepadałam.
      Ale i tak tanich bym nie kupiła.
    • gawliki Re: Twoje dziecko je parówki? 10.10.05, 12:32

      • zuzia_i_werka Re: Twoje dziecko je parówki? 10.10.05, 13:18
        Ale czemu znowu te parówki? Wszystkie wędliny sa do bani ale widać parówki
        ulubione do krytykowaniawink My jemy Berlinki bo lubimy,nie codziennie bo
        każdemu by się znudziły.Róznice w jakości parówek widać w wodzie po gotowaniu i
        ich wyglądzie.Berlinki w ogóle nie puchną,nie zmieniaja konsystencji itp.Woda
        nie jest specjalnie tłusta.Za to po parówkach po 4-5zł(kupilam kiedys psu)
        porażkasad Tego bym nie zjadła sama ani nie dała dziecku. Parówki to jedyna
        wędlina która mała je.Od urodzenia nie zhańbiła się jeszcze kęsem absolutnie
        żadnej szynki,polędwicy,kiełbasy itp. Pozdr!
    • ana_mama_patrycji Re: Twoje dziecko je parówki? 10.10.05, 13:27
      Moje dziecko je parówki bo lubi ale te z atestem Inst.M.I Dz., Czasem je
      czekolade ale ciemną prawie gorzką mo swoje dobre właściwośći, daję danonki i
      inne deserki bo naturalny jogurt nie wchodzi, mleko je od odkąd skończyła rok,
      mięso jemy z domowego chowu: trochę od jednej babci trochę od drugiej. Popieram
      Antoninę, nienależy wpadać w panikę bo w końcu to by człowiek nic nie zjadł.
      Teraz odkryli ptasią grypę w Rumuni i co wogóle drobiu jeść nie będziecie. W
      każdej rzeczy jak zjadacie są coś be...........a to wywołuje raka, a to żle na
      zęby, a to żle na główkę. Ludzie bez przesady.
    • abosa Re: Twoje dziecko je parówki? 10.10.05, 14:03
      Pisałam na ten temat już na Jedzeniu, pozwolicie, że tu powtórzę:
      Przerażające, macie dostęp do informacji, które jasno świadczą, że parówki nie
      tylko nie są w żadnym stopniu odżywcze dla dziecka (ot, zapychają żołądek), ale
      wręcz, że szkodzą. I co robicie? Odwracacie się od tych faktów, tworzycie
      teorie, uzasadniające własną ignorancję, nadymacie się jak obrażone kwoki, że
      ktoś zwraca uwagę, przestrzega. I te groźby : "coli też dam", no, i zaczynam
      się bać sad
      Wszystko jest niezdrowe, skażone itd..., to Wasze argumenty, tarcza ochronna
      przed własnym sumieniem. Niech Wam będzie, że wszystko. Ale nawet przyjmując
      taką tezę nie zaprzeczycie, że część tego wszystkiego jest niezdrowa mniej,
      część więcej, inna część minimalnie. I jest różnica między plasterkiem
      gotowanej wołowiny (na antybiotykach) i pomidorem (pestycydy) na chlebie
      posmarowanym masłem (dużo tłuszczu), a parówką (chrzęści, skóra, "zdrapki" z
      kości z tejże wołowiny na antybiotykach) z bułką maźniętą rozreklamowaną
      margaryną (utwardzacze, polepszacze, barwniki...) i fantazyjnym kleksem keczupu
      (trochę tychże pomidorów na pestycydach, sól, konserwanty, barwniki,
      zagęszczacze). Jest różnica między twarogiem wymieszanym ze śmietaną i, np.
      miodem, a danonkiem, czy innym bakusiem. To tylko przykłady, można je
      mnożyć... .
      Co się z Wami dzieje, o co chodzi? Lenistwo? Wygodnictwo? Brak czasu? Głupota?
      Dlaczego z takim uporem bronicie parówek i innych podłej jakości "gotowców"?
      Czy nie widzicie związku między takim "odżywianiem" (cudzysłów jest tu
      konieczny) a licznymi chorobami, nękającymi dzieci? Nowotwory mają różne
      podłoże, nie tylko genetyczne, o alergiach nie wspomnę sad
      Gdybyście nie miały dostępu do internetu, do bieżących wiadomości, to może...,
      a tak, naprawdę Was nie rozumiem sad
      a;
      • madziulaw Re: Twoje dziecko je parówki? 10.10.05, 14:27
        I jest różnica między plasterkiem
        > gotowanej wołowiny (na antybiotykach) i pomidorem (pestycydy) na chlebie
        > posmarowanym masłem (dużo tłuszczu), a parówką (chrzęści, skóra, "zdrapki" z
        > kości z tejże wołowiny na antybiotykach) z bułką maźniętą rozreklamowaną
        > margaryną (utwardzacze, polepszacze, barwniki...) i fantazyjnym kleksem
        keczupu
        >
        > (trochę tychże pomidorów na pestycydach, sól, konserwanty, barwniki,
        > zagęszczacze). Jest różnica między twarogiem wymieszanym ze śmietaną i, np.
        > miodem, a danonkiem, czy innym bakusiem. To tylko przykłady, można je
        > mnożyć... .



        A jaka to różnica???????? Mam klienta, który robi w Polsce sery. Po trzech
        latach dopiero walk z mleczarniami w Polsce wyegzekwował dla swojej firmy mleko
        bez antybiotyków, chemii, i sam już nie wie jakich paskudztw (chemik nie jest w
        stanie ich nawet zidentyfikować). Sery po prostu nie chcą się zsiadać na naszym
        swojskim polskim mleku ze względu na zanieczyszczenia.

        Gdybyśmy w ten sposób patrzyli na nasze zycie, to trzebaby odstawić mydło, a
        myć się naparem z ziół, szampony zastąpić tylko i wyłącznie jajkiem itd itd nie
        wspominając o tym, że rzeczywiście przyszłoby każdemu prowadzić gospodarstwo
        agroturystyczne/ samowystarczalne. Przecież to niemożliwe do zrealizowania.
        Ratunku - we wszystkim musi być jakiś umiar..........

        • antonina_74 Re: Twoje dziecko je parówki? 10.10.05, 14:30
          Nie wspominając już o tym że wołowina grozi chorobą Creutzfelda-Jacoba,
          pomidory alergią a masło - chorobą wieńcową...
          I są to informacje powszechnie dostępne m. in. w Internecie.
        • abosa Re: Twoje dziecko je parówki? 10.10.05, 14:35
          Nie widzisz różnicy między mięsem, a "zagospodarowanymi" resztkami z tego mięsa
          + polepszacze, wypełniacze, stabilizatory, konserwanty, barwniki i polepszacze
          smaku/ zapachu?
          Współczuję.
          Inna sprawa, że warto szukać źródeł zdrowej żywności;
          • triss_merigold6 Re: Twoje dziecko je parówki? 10.10.05, 14:41
            Widzisz, zasadniczo mam to gdzieś. Kupuję czasem parówki drobiowe, my jemy,
            dziecko, pies też łyknie. Preferuję inne wędliny inna wędlina do hot dogów nie
            pasuje.wink Nie będę jeździć pod Grójec i kupować niby eko żywności od chłopa bo
            nie mam na to czasu ani ochoty. Daję krowie mleko z kartonu, dorosłe jogurty,
            mielone mięso, bo mały to akurat łaskawie zjada. Na niemowlęce atestowane
            słoiczki pluje.
            Tak w ogóle to całe życie jest niezdrowe. DD
          • charl75 lenistwo:) 10.10.05, 14:52
            Jest chyba duzo prawdy w tym co napisalas - ludzie nie chca zauwazac tego co
            zle, a zazwyczaj jak napisaly tu niektore mamy nie chce im sie po prostu z
            LENISTWA. Lepiej wcisnac kawal parowy dziecku niz sie pomeczyc troche i upiec
            wlasny kawalek schabiku czy karkoweczki-przynajmniej wiem co jem! Albo Danonka
            mega cukier zamiast jakies bialego serka z rodzynkami czy innymi owocami. W tym
            wlasnie tkwi problem- po prostu sie nie chce, a potem lament, bo jedno
            uczulenia, drugie skaza, trzecie zeby od prochnicy ciemne....... Ja tez nie mam
            gosp agroturystycznego, ale SWIADOMOSC pozwali unikac tego co totalnie
            niezdrowe i nie pasc tym mojego dziecka, zwracajac na to co mozna wykorzystac z
            natury dla zdrowia. Czego i Wam zycze
            • triss_merigold6 Taa jest.. 10.10.05, 15:01
              Jestem leniwa i przyznaję się.wink Zamiast absurdalnie małych i drogich danonków
              wciskam dziecku normalne jogurty. Mięso dostaje takie jakie my akurat jemy.
              Uczuleń, skaz - zero.
              • a_pynia Re: Taa jest.. 10.10.05, 15:24
                Też jestem leniwa smile. O zgrozo, nawet dziecku daję gotowe kaszki rozpuszczalne
                w wodzie. Danonki też lubi, a zwłaszcza literki uncertain.
                Odnosnie tych nieszczęsnych parówek, to jak się prześwietli jakikolwiek proces
                produkcyjny, to włos się jeży na głowie. Naprawdę nie można by jeść niczego.
                Owszem, można wszystko robić samemu, jasne... może jak mama siedzi w domu z
                dzieckiem, to ma czas jechać po jaja na wieś, po mąkę do młyna, po mleko od
                chłopa, a potem dziecku zrobić ekologiczny budyniek, który owo dziecko wypluje
                po jednej łyżeczce...
                Na szczęście Polska ma ostrzejsze przepisy niż UE i nasze wyroby, w tym wędliny
                na Zachodzie ciesza się wielką popularnością.
                • migotka2000 Re: mama w domu;-) 10.10.05, 19:03
                  Tak się składa, że siedzę z dzieckiem w domu, ale po chleb do młyna nie
                  poginamwink.
                  Zachowuję za to umiar w gotowcach, a że dziecię mam z tych niejadkowatych, to
                  czasem jestem po ludzku szczęśliwa, że wciągnie dwie morlinki. Staram się
                  gotować trochę makrobiotycznie, korzystam z sezonowych warzyw i owoców, w zimie
                  mrożonki, mięsa raczej pieczone i gotowane (sama jestem wege, więc siłą rzeczy
                  królują warzywka). Dziadkowie mają ogród, więc i ekologiczne ( z robalemwink)
                  jabłka i marchew u nas gości.

                  Co do świadomości - TRZEBA ja mieć i potrafić w sklepie odróżnić bułkę z dobrej
                  piekarni od takiej mrożonej "prosto z pieca", czytać etykietki i nie ulegać
                  głupio reklamom. Skoro jest wybór, to trzeba mądrze wybierać w myśl
                  zasady "jesteś tym co jesz".
                • charl75 Re: Taa jest.. 10.10.05, 21:00
                  Pisalam o swiadomosci a nie o tym, ze mama ma obowiazek jazdy po make do mlyna.
                  Generalnie to Twoje dziecko bedzie mialo, to od Ciebie co mu dasz - ja ciesze
                  sie, ze SWIADOMOSC i jakas tam wiedza pozwala mi na zdrowszy wybor.
                • charl75 Re: Taa jest.. 10.10.05, 21:57
                  Chyba masz jakies bledne informacje odnosnie normsmile

                  "Mieliśmy najbardziej restrykcyjne przepisy dotyczące wędlin, ale popsuła je
                  UE, opowiada prof. Włodzimierz Dolata i podaje przykład fosforanów, których
                  można było dodawać 1500 mg na 1 kg szynki. Obecnie dozwolonych jest 5 000 mg na
                  kilogram! Fosforany mają cudowne właściwości wiązania wody, poprawiają też
                  konsystencję"
    • chimba Re: Twoje dziecko je parówki? 10.10.05, 14:38
      Ale wiecie nawet taka marchewka rosnąca, u siebie w ogródku nie jest bez
      zanieczyszczeń, no chyba, ze ktos ma szczeście i mieszka z dala od spalin
      samochodowych, od innych trujących fabryk, to faktycznie jest się wtedy
      szczęsciarą. Ciekawe jak mozna wychodować warzywa, owoce dla siebie mieszkając
      w mieście? Już nie wspomnę o trzymaniu krów, świn i temu podobnych zwierząt
      przeznaczonych na konsumpcję. Jeśli są ku temu warunki, to proszę bardzo, to
      urządzajcie sobie własną chodowlę świn, własne warzywa, własne mleko. Ale jeśli
      ktoś nie ma ku temu warunków to przecież nie bedzie głodować i kupi parówkę czy
      inne świnstwo wg. niektórych Was.
      Ja mam to szczescie, ze mam np. swoja marchewkę, ale tak sie zastanawiam, czy
      aby ona taka zdrowa, skoro rośnie 50 m od drogi krajowej...
      Parówki daję, ale nie często - czasami, i oczywiście nie kupuję najtańszych, a
      wręcz wybieram te najdroższe. Bo jak mniemam jednak sie różnią i to sporo. A
      tak naprawdę trzebaby ze wszystkiego zrezygnować, bo wszystko jest niezdrowe,
      tylko jak żyć wtedy?? Nic nie jeść nic nie pić - no ewentualnie wodę mineralną,
      ale jak długo można żyć na wodzie mineralnej. Nie przesadzajmy, należy zachować
      tylko umiar, i raz np. na tydzień dać parówkę, danonka, czekoladę, itp. rzeczy
      i nie robić z tego tragedii, bo nic innego nie pozostaje jak połozyć się w
      trumnie, bo nic nie można bo wszytko niezdrowe...
      • magdamroziuk Re: Twoje dziecko je parówki? 10.10.05, 15:14
        Dla mnie autorytetem większym od mam "forumowych" jest profesor Książyk z CZD,
        który niedawno w wywiadzie dla "Dziecka" powiedział, że dziecko może jeść i
        parówki (ale nie przesadzać z ilością- "jedna dziennie wystarczy"), czekoladę i
        wnawet lizaka dziecku nie zabroni - byleby z umiarem.
        Mój synek je Morlinki, te wieprzowe. Nie rozumiem, czemu uważacie, że kawał
        schabu kupiony w sklepie jest zdrowszy od takiej parówki - też w tym może być
        dużo chemii.
        W ogóle jakim prawem niektóre z nas nazywają inne matki "leniwymi, głupimi i
        niedbającymi o swoje dzieci" tylko dlatego, że różnią się w OPINIACH (nie
        faktach, bo faktów nikt tu nie przytaczał) innych mam?
        Umiar, umiar we wszystkim. "Wszystko może być lekarstwem albo trucizną - zależy
        od dawki." - to znano już w starożytności.
      • abosa Re: Twoje dziecko je parówki? 10.10.05, 15:17
        Jajka kupuję od kolegi z pracy, który ma rodzinę na wsi;
        Mięso różnie, najczęściej jw.;
        Ryby w sklepie, czasem, jak mam okazję, z wybranych hodowli (kupuję więcej i od
        razu zamrażam);
        Warzywa, owoce na bazarze, u kilku zaufanych sprzedawcy, sami są producentami;
        Nabiał w sklepie, najczęściej z dwóch wybranych mleczarni;
        Czytam etykietki, wybieram żywność jak najmniej przetworzoną, unikam
        veget, "rosołków", gotowców;
        Pracuję na pełny etat, mam jedno dziecko i męża, których nie zaniedbuję.
        Bez większego wysiłku udaje mi się unikać produjktów, jednoznacznie szkodliwych.
        To nie jest trudne.
        Jeśli ktoś z mojej rodziny kiedyś zachoruje na jedną z chorób bezpośrednio
        związanych z odżywianiem (cukrzyca, miażdżyca, nowotwory, alergie, ...), będę
        przynajmniej miała pewność, że starałam się temu zapobiec. A Wy?

        • triss_merigold6 Re: Twoje dziecko je parówki? 10.10.05, 15:38
          A my nie jesteśmy tak ambitne.
          Rodzinę na wsi mam ale nie będę po jaja jechać pod Kraków.DDD
          Produktów jednoznacznie szkodliwych unikam: żadnych fast foodów, coca coli,
          gazowanych napojów, czipsów, sosów z torebki czy gotowych dań mrożonych.
          Niemniej bez popadania w paranoję.
          W Polsce w porównaniu z USA jest i tak boskie żarcie.
          • migotka2000 Re: Stany 10.10.05, 19:10
            Tu się zgodzę. Mój mąż po krótkim pobycie w Stanch był przerażony - większość
            znanych mu ludzi stołowała się 3 razy dziennie w knajpach, gdzie królowały
            panierowane i smażone w głębokim tłuszczu specjały. Co ciekawe - niezależnie od
            jakości knajpy, wszędzie wszystko smakowało podobnie, oczywiście porcje były
            jak dla konia, bąblowane ulepki serwowano w prawie litrowych pokalach. Męża
            koledzy z pracy mieli problem, żeby mu wskazać gdzie jest najbliższy sklep
            z "normalnym" jedzeniem - przez co rozumiał świeże owoce i nabiał.
            • myelegans Re: Stany 11.10.05, 17:16
              No wlasnie, moze dlatego, ze byl krotko. Mieszkam w USA, i to jest kwestia
              wyboru co jesc. Mozna oczywiscie chodzic do McDonalda i fast foodow, albo mozna
              robic zakupy w sklepach ze zdrowa zywnoscia, sa sieci takich sklepow w kazdym
              miescie i ceny sa porownywalne do supermarketow, gdzie wszystko pochodzi z farm
              ekologicznych, rowniez mozna wybierac odpowiednie restauracje, czy miejsca
              gdzie mozna zjesc lunch, Mc Donald albo dobra kanapka na wieloziarnistym
              chlebie. Wole kupic zywnosc w takim sklepie niz parowki w polskim.
              To kwestia wyboru, w Europie robi sie to samo. Jestem przerazona, jak jade do
              Polski i moja rodzina chce mnie zaprosic do Mc Donalda, bo taka jest moda.
              Tutaj nie jem fast foodow, a w Polsce mam je jesc?
              • triss_merigold6 Re: Stany 11.10.05, 18:35
                Można, można. Tyle, że w sklepach eko żywność dużo droższa, zwłaszcza
                odtłuszczane mięso a gdzie by nie kupować owoce smakują jak woda, ogórek świeży
                smakuje jak woda i pomidory też smakują jak woda.wink Wybór wędlin mniejszy niż w
                Polsce i mniej smaczne, chyba, że importowane z Europy.
                • myelegans Re: Stany 11.10.05, 19:03
                  Owoce i warzywa, nie sa drozsze niz w normalnych supermaketach. A jezeli chodzi
                  o smak, to zadne juz nie bedzie mialo takiego jak z wlasnej dzialki czy w
                  Polsce czy w USA.
                  Wedlin nie jadam wiec sie nie wypowiadam, ale nabial jest dobry. Mieso kupuje
                  od detalistow nieodtluszczane.
                  Poza tym w tej chwili nawyki zywieniowe w Stanach zaczynaja sie zmieniac,
                  ludzie bardziej uswiadomieni, lekarze i zywieniowcy bija na alarm, wiec idzie
                  trend ku zdrowej zywnosci i w porownaniu co bylo 14 lat temu jak tu
                  przyjechalam widze zdecydowalna porpawe na lepsze, w przeciwienstwie do
                  Europy, gdzie odsetek otylych ludzi i dzieci rosnie w zastraszajacym tempie,
                  zle nawyki przyszly juz zza oceanu. Tak ze, punkt widzenia zalezy od punktu
                  siedzienia.
                  • triss_merigold6 Re: Stany 11.10.05, 19:20
                    Pierwszy raz byłam jako dziecię 20lat temu, potem w latach 90-tych. Różnice
                    spore na plus, zwłaszcza jeśli chodzi o wybór pieczywa. Spokojnie, jak piszesz,
                    można się prawidłowo odżywiać i NIE TYĆ na ichniej karmie tyle, że wymaga to
                    trochę większego zachodu niż w Polsce.
          • abosa Re: Twoje dziecko je parówki? 11.10.05, 08:19
            Paranoję? W czym? W tym, że nie daję parówek i danonków? Że jak mam możliwość,
            kupuję czystą żywność (nigdzie specjalnie za nią nie jeżdżę, przeczytaj
            dokładnie). Kto tu ma paranoję?
    • chimba Re: Twoje dziecko je parówki? 10.10.05, 15:11
      Co do alergii (oprócz alergii wrodzonej) właśnie takie dzieci wychuchane,
      chowane pod kloszem, są bardziej narażone na różne swiństwa niż te, które jedzą
      i parówki i danonki itp. Mój synek ma dwa lata - alergia - jaka alergia?
      Próchnica - jaka próchnica? A je i parówki i danonki pije mleko z kartonu już
      od jakiegoś czasu je czekoladę i jest zdrowy. Wystarczy, jeśli chodzi o ząbki
      umyć te zęby po jedzeniu, i jest dobrze.
      Dobra, jestem mama nie dość, ze wyrodna, to i leniwa, mamy leniwe i wyrodne
      łączmy się
      • lolka11 Re: Twoje dziecko je parówki? 10.10.05, 15:44
        Zgadzam sie toba chimba...

        Nie dajmy sie zwariowac
        Dorota
      • antonina_74 Łączę się :) 10.10.05, 19:27
        mój syn ma 6 lat i od 9 miesiąca życia jada Danonki, parówki, burgery rybne i o
        zgrozo białe bułki ze sklepu, nie wnikałam w technologię ich produkcji smile
        Zęby - 1 maleńki ubytek zdiagnozowany tuż przed 6 urodzinami, pozostałe 19
        zębów zdrowe i mocne
        Uczulenia - brak
        Przewód pokarmowy - w życiu raz miał zatrucie pokarmowe, trwało jedną noc
        Choroby - łapie przeziębienia z przedszkola. Do 3 urodzin chorował 2 razy
        Szpital - nigdy nie był
        Wzrost, waga - 75 centyl równiutko od urodzenia.

        Jak tak wygląda dziecko wyrodnej matki to będę wyrodna i leniwa przez resztę
        życia smile Ciekawe tylko dlaczego te makrobiotyczne, homeopatyczne, wychuchane
        dzieci zwykle są chude, blade i alergiczne. I dlaczego moja córka która z racji
        niby-to alergii miała zawsze dobierane "zdrowsze" pożywienie - jest na 10
        centylu i wyraźnie częściej choruje.
      • abosa Re: Twoje dziecko je parówki? 11.10.05, 08:11
        Mylisz pojęcia. Fakt, że staram się odżywiać moje dziecko (a nie zapychać mu
        żołądek), nie oznacza, że jest "wychuchane".
        Tak samo, jak dbam, żeby jadła żywność odpowiednią do swojego wieku, tak staram
        się, żeby była dzieckiem odpornym i zahartowanym. Jak narazie mi się udaje.
        Jeśli dla Was to "przeginanie", to chyba nie mamy o czym rozmawiać.
    • aluc Re: Twoje dziecko je parówki? 10.10.05, 16:25
      ponieważ o składzie parówek (w wersji rozszerzonej - np. papier toaletowy,
      obcięty palec kierownika zmiany, kalosze) usłyszałam w jakimś 79 roku od pani
      od emisji głosu, parówek nie jadam i dziecku nie dam smile
      a ponieważ w ogóle nie jadam wędlin z przyczyn ogólnosmakowych, to niejadanie
      parówek nie jest dla mnie zasadniczym wyrzeczeniem
    • mamamarka Re: Twoje dziecko je parówki? 10.10.05, 16:46
      Je, ale tylko takie ze sklepu ze zdrową żywnością. Czyli w składzie jest mięso
      i przyprawy.
      • mamaly Re: Twoje dziecko je parówki? 10.10.05, 17:09
        Moja córa je parówki i bardzo je lubi, choć nie daję zbyt często, je również
        inne wędliny tak samo chemicznie przyrządzone.
        Nie ma żadnych uczuleń, nie choruje możnaby powiedzieć wogóle, bo na dwa lata
        jej życia, od ponad roku nie mieliśmy nawet przeziębienia. Mam świadomość, że
        wiele rzeczy jest szkodliwych i produkowanych bądź chowanych na chemii, ale
        przecież organizm ludzki do wielu rzeczy się przystosowuje, sam wytwarza
        przeciwciała, żeby zwalczać różne choroby, ale tylko pod jednym warunkiem, że
        pozwolimy dziecku kiedyś się przeziębić, a nie bedziemy ich trzymać pod kloszem.

        Kiedyś przecież każde dziecko musi zjeść czekoladę , danonka, parówkę i wiele
        innych rzeczy i wtedy dopiero możemy się spodziewać ataków alergii w
        organizmach które się do tej pory ze sztucznymi konserwantami nie spotkały.

        Mam taką koleżankę, która ma bzika na punkcie zdrowej żywności. Ma dwójkę
        dzieci, w obu ciążach i w trakcie karmienia bardzo rygorystycznie przestrzegała
        diety, żywiła się tylko zdrowo, żadnych konserwantów, sama piecze wędliny,
        gotuje, warzywa tylko od zaufanego człowieka z bazarku, dżemiki i pieczywo
        tylko ze sklepu ze zdrową żywności. Oboje dzieci są alergikami i to dość
        poważnymi, ciągle chorują, każde przeziębienie trwa po trzy tygodnie, na
        spacerach mają zabronione grzebanie w piaskownicy bo zarazki, nie wchodzić do
        kałuży bo będziesz chory, nie wchodź w błoto bo buciki będą brudne, zjeżdżalnia
        jest za wysoka, nie dotykaj zabawek w sklepie z zabawkami bo to zarazki, o
        przedszkolu nawet nie wspominam.

        To oczywiście tylko przykład, ale jak najbardziej z życia wzięty. Moja córka
        jest według owej koleżanki źle chowana bo może zrobić wszystko co wyżej
        wymienione, ale to moja córka nie choryje, nie ma problemów z zębami (swoją
        drogą syn owej koleżanki ma już kilka ubytków), nie ma żadnych uczuleń i może
        wielu rzeczy spróbować, np. tego, że jak wejdzie do kałuży to buty będą mokre.
        Niech wie jakie są skutki pewnych zachowań a nie tylko zna tablicę nakazów i
        zakazów.

        Może trochę przesadziłam z tym pisaniem.

        Pozdrawiam,

        A.
        • lucynax Re: Twoje dziecko je parówki? 10.10.05, 22:27
          > Kiedyś przecież każde dziecko musi zjeść czekoladę , danonka, parówkę i wiele
          > innych rzeczy i wtedy dopiero możemy się spodziewać ataków alergii w
          > organizmach które się do tej pory ze sztucznymi konserwantami nie spotkały.

          A dlaczego musi? Tylko umrzeć człowiek musi,reszta jest kwestią wyborów.
          • mamaly Re: Twoje dziecko je parówki? 11.10.05, 00:05
            Dlatego, że dziecka nie upilnujesz, jak będzie miało 12-15 lat i bedzie
            dostwało kieszonkowe, to dasz listę zakupów, czy pozwolisz kupić dziecku to co
            chce. Pamiętaj, że inne dzieci będą jadły czekolady, hamburgery i inne rzeczy i
            Twoje dziecko też będzie chciało.
            Nie należy moim zdaniem zabraniać, tylko nauczyć racjonalnego spożywania takich
            rzeczy.

            Czy Ty niegdy nie zjadłaś czekolady lub hamburgera ?


            Pozdrawiam,

            A.
            • mama_kotula Re: Twoje dziecko je parówki? 11.10.05, 00:14
              Wiesz, mamaly, są wśród nas takie, co mówią, że tego świństwa (mniam!) nie
              tykają i w życiu nie tknęły. Ja tam im nie wierzę za grosz.
    • mama_kotula Woda destylowana i witaminy w pigułkach 10.10.05, 21:04
      Moje Potomstwo je zarówno tłuste, obrzydliwe, pełne resztek i kaloszy
      kierownika sklepu parówki, koszmarnie słodkie Danonki, o zgrozo czekoladę,
      nawet kakao rozpuszczalne na sucho paluchem i tłuste prażynki ziemniaczane z
      Kerfura. Żyje i ma się dobrze.
      Nie dajmy się zwariować. Jakby dalej iść w tym kierunku, pozostałaby nam do
      jedzenia (picia) woda destylowana i witaminy w pigułkach.
      Pozdrawiam
      Matka Parówkożerców
    • mama-patrycji Re: Twoje dziecko je parówki? 10.10.05, 21:10
      pewnie,ze od czasu do czasu zje jakąs Morlinkę,ale nie jest to głównym
      posiłkiem w jej menu,a skoro lubi to nie będę jej zabraniac.Nie popadajmy w
      paranoję...
      • pszczolka10 Re: Twoje dziecko je parówki? 10.10.05, 21:42
        Dołącze do tych wyrodnych,leniwych matek.Mam trójke dzieci najmłodsze ma 14 m-
        cy najstarszy 12 lat. Wszystkie dostają parówki kiełbaski pasztety z puszki i
        piją coca cole, a czekolade i kakao też bardzo lubią jedno ale zawsze z umiarem.
        A jeśli chodzi o coca cole to nie ma nic lepszego przy biegunce dla dzieci
        nawet pediatrzy zalecają. ( nie mówie o niemowlętach choć najmłodszy jak miał
        10 m-cy dostał cole właśnie przy biegunce i żyje ma się całkiem nieźle i
        szpitala unikneliśmy dzięki coli i Enterosolowi). Myśle że jest to temat bardzo
        kontrowersyjny i należy tu zachować szacunek do poglądów innych ludzi jaki
        świat byłby monotonny gdyby wszyscy robili i myśleli tak samo. Jeżeli zachowamy
        równowage dzieci są zdrowe dobrze się chowaja to nie dajmy się zwariować i
        żyjmy normalnie.ja nie mam sumienia odmówić dzieciom pizzy czy hamburgera gdy
        jadą np. na wycieczke i 99% kolegów z klasy kupuje sobie hamburgera i co mam im
        powiedziec nie wy nie zjecie możecie sobie popatrzec tylko. Szanuje opinie
        dziewczyn które są za zdrowym odżywianiem i podziwiam za wytrwałość ale mam
        jednego wegetarianina w rodzinie który do 12 roku życia jadł wszystko potem w
        okresie dojrzewania stał się wegetarianinem ( nawet sera żółtego nie zje bo na
        podpuszcze robiony) i wiecie co ma 21 lat 158 cm wrostu i 45 kg wagi. Jak na
        faceta to troche mizernie -tak przestał rosnąć .Wole żeby mój syn jadł sobie
        parówke i przegryzał marchewką i niech rośnie
        pozdrawiam Ania
    • charl75 polecam forum 10.10.05, 21:41
      forum Zdrowe Zycie dla tych, ktorym sie chce poczytac i zmienic przynajmniej
      troche zywienie na lepsze

      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=23948
    • aaga8 Re: Twoje dziecko je parówki? 11.10.05, 10:23
      nie je
      podobnie jak wielu innych rzeczy (niektórzy zapewne powiedzą - biedne dziecko)
      bo takie są przekonania jego mamy - a jak dorośnie to będzie miał wolny wybór,
      ale dowie się trochę na temat przemysłu mięsnego wcześniej (nie bójcie sie,
      poczekam z tymi opowieściami do momentu, kiedy będę miała pewność, że nie będą
      mu się śniły koszmary)
      • mamaly Re: Twoje dziecko je parówki? 11.10.05, 11:55
        Hej,

        A co zrobisz jeżeli Twoje dziecko kolega zaprosi na urodziny do McDonalda ?
        Zabronisz mu dotknąć czegokolwiek?
        Czy myślisz, że same opowieści wystarczą, jeżeli inne dzieci będa zajadały ze
        smakiem te wszystkie okropne rzeczy?
        Czy bedziesz pilnowała Panie kucharki na stołówce szkolnej ?
        Moim zdaniem lepiej nauczyć spożywać takie produkty racjonalnie. Czy Ty też
        nigdy nie byłaś w McDonaldzie lub czymś podobnym ? A jak dziecko spyta Cię czy
        Ty to kiedyś jadłaś i jak to smakuje, to skłamiesz, że nie jadłaś, skłamiesz,
        że nie dobre (no mnie może sam mcdonald nie smakuje, ale kilka innych
        restauracji owszem)?

        Ja staram się żywić dziecko racjonalnie, nie pasę dziecka samymi parówkami i
        wędliną, je mało słodyczy, ale je to wszystko, tylko niektórych rzeczy mniej,
        niech wie jak to smakuje i niech nie patrzy z zazdrością na inne dzieci.

        Pozdrawiam,

        A.
        • aaga8 Re: Twoje dziecko je parówki? 11.10.05, 14:12
          wiesz to trudne decyzje i trudne pytania
          w McDonalds jadłam frytki i lody - te ostatnie są ok
          moje dziecko poznaje inne restauracje - liczę na to, że znając alternatywę
          wybierze coś innego niż McDonald's, a może za parę lat zmniejszy się moda na
          urodziny w McDonald's - bo pojawia sie coraz więcej ciekawych rozwiązań...
          mi świadomośc tego co jest w hamburgerze wystarcza, żeby go nie jeść - czy
          wystarczy mojemu dziecku - czas pokaże; to odrębna istota, będzie musiała w
          pewnym momencie podejmować własne decyzje a ja będe musiała to uszanować
          dopóki ja decyduję o tym co je nie chodzimy do McDonald'sa (z wyjątkiem lodów
          smile czy raczej wafelka), nie jemy parówek etc.
          z pilnowaniem Pań w stołówce szkolnej jest trochę gorzej, ale do szkoły pójdzie
          za kilka lat więc mam jeszcze troche czasu - może po prostu będzie jadł obiad o
          14 u Babci a nie o 12.30 w szkole, sa różne rozwiązania, choć wcale nie
          najłatwiejsze (przyznaję)

          a to, że nie jemy parówek, czy innego rodzaju mięsa (synek z rzadka coś dostanie
          smile nie powinno być celem ataku tylko dlatego, że inni uważają parówki za
          wartościowy produkt, to, że nie chodzimy do McDonaldsa naprawdę nie oznacza, że
          jesteśmy dziwakami, przeżuwającymi kiełki w zaciszu domu; po prostu mając
          alternatywę staramy się szukać innych dróg
          trochę przez szacunek dla siebie samych i swojego ciała,a trochę przez szacunek
          do zwierząt

          • mama_kotula Re: Twoje dziecko je parówki? 11.10.05, 14:15
            Nie wiem, czy mogę się wtrącić, ale żadna ze zwolenniczek parówek na forum nie
            uważa ich za "wartościowy produkt"... wszystkie doskonale wiedzą, że to świństwo
            Pozdrawiam
            Matka Parówkożerców
            • aaga8 Re: Twoje dziecko je parówki? 11.10.05, 14:37
              możesz, możesz smile
              produkt wart zjedzenia - to chyba lepsze określenie wink
            • mamaly Re: Twoje dziecko je parówki? 11.10.05, 14:53
              Zgadzam sie całkowicie z mama_kotula, nikt nie uważa parówek za produkt
              wartościowy, cały czas mowa o tym, żeby nie dać się zwariować. Moje dziecko
              również nie jada w McDonaldzie i tym podobnych i nie będę jej tego uczyła, ale
              też jeżeli będzie chciała to kiedyś spróbuje to ja nie zabronię. Na razie nie
              dostaje żadnych fast foodów, napojów gazowanych, niewiele słodyczy, mało
              jogurtów, żadnych gotowych potraw, chipsów itp. dlatego właśnie , że uważam, że
              to dla niej narazie nieodpowiednie jedzenie.
              Każdy oczywiście może postępować według własnych kryteriów. Ja dziecku czasem
              daję parówki, bo lubi (ja osobiście nie lubię), dla urozmaicenia smaków itp.
              Natomiast z Twojej wypowiedzi, zrozumiała , że jesteś wegetarianką i dziecku
              również nie podajesz mięsa, lub bardzo rzadko. Według różnych specjalistów to
              również może być niezdrowe dla dziecka (niedobory wit.D, cynku, żelaza), poza
              tym tę decyzję powinien podjąć każdy indywidualnie, a nie rodzice za dzieci. No
              chyba, że dziecko samo z siebie nie chce jeść mięsa, bo tak też się zdarza.

              Pozdrawiam,


              A.
        • aluc Re: Twoje dziecko je parówki? 11.10.05, 16:13
          jest to ciekawa teoria smile
          jednakowoż nie karmię dziecka rzeczami, do których sama czuję obrzydzenie (np.
          ciepłym mlekiem albo kaszą manną) po to, żeby się przyzwyczaiło do smaków i nie
          zazdrościło kolegom
          • mamaly Re: Twoje dziecko je parówki? 11.10.05, 22:03
            A może to błąd. Ja nie lubię parówek, mleka, ciepłego w szczególności,
            naleśników a moje dziecko uwielbia.
            A może Twojemu dziecku samokowało by wiele rzeczy do których Ty czujesz
            obrzydzenie. Może kiedyś u kogoś spróbuje i spyta, dlaczego Ty mu nigdy tego
            nie dawałaś? Moje dziecię spróbowało wielu rzeczy i samo wie, co lubi a czego
            nie.

            Ja nie lubię wielu rzeczy, więc mój gust nie jest wyznacznikiem karmienia
            dziecka.

            A wogóle to cała ta dyskusja do niczego nie prowadzi, bo każdy ma swoje zdanie
            i niech się go trzyma, w końcu i tak wszyscy popełniamy nie takie to inne błędy.

            A.
    • mieszkowamama Ble :-( 11.10.05, 13:00
    • aaga8 Re: Twoje dziecko je parówki? 11.10.05, 15:39
      system wywala mnie z odpowiedzią - więc chyba powinnam już przestać pisać smile
      a szkoda - tyle sie nastukałam w klawisze....
      tak czy inaczej - trochę mnie zadziwiła puenta, że karmicie dzieci parówkami z
      pełną świadomością podawania produktów pośledniej wartości, a wytłumaczeniem
      jest to, że smakują
      ale przyjmuję tą odpowiedź do wiadomości
      pozdrawiam,

    • asia_grzes moje koty nie tkna parowek 11.10.05, 15:53
      a to juz mowi samo za siebie
      • mama_kotula Re: moje koty nie tkna parowek 11.10.05, 16:24
        Mój kot nie jadł nic poza Whiskasem. Czy wobec tego mam podać dzieciom Whiskas?
        Fajne masz kryterium weryfikacji jedzenia, nie ma co...
      • asia_grzes Re: moje koty;troche humoru nam sie przyda 11.10.05, 17:03
        moje koty jedza wszystko,gotowana kapusta i bob sa rarytasem dla nich.parowek
        zas nie tkna.skoro wiec parowki odrzucaja to mutroche humoru nam sie przydasi z
        nimi byc rzeczywiscie cos nie tak
        ps.kaszek jakie jada moj synek tez nie tkna wiec ...
        • mama_kotula Re: moje koty;troche humoru nam sie przyda 11.10.05, 17:12
          Fajnie, że tak do tego podchodzisz, bo drażnią mnie już posty w stylu "mój
          piesek powąchał i zwymiotował"... smile)))
          • myelegans Nawyki zywieniowe 11.10.05, 18:29
            Dziewczyny, to w zasadzie nie chodzi o parowki, Danonki, bakusie itd. tylko o
            wyksztalcanie prawidlowych nawykow zywieniowych u dzieci, bo z tym wejda w
            doroslosc i ich romans z jedzeniem bedzie trwal przez cale zycie.
            Pewnie, ze jedzenie parowek i Danonkow je nie zabije, tylko co im da na
            przyszlosc? Choroby wiencowe, miazdzyca, otylosc to sa zabojcy nr1. w tzw.
            krajach wysoko rozwinietych.
            Musze przyznac, ze po urodzeniu dziecka zrewidowalam nasze nawyki zywieniowe i
            staramy sie po prostu cala rodzina jesc zdrowo, wiec u mnie w domu nie ma
            chipsow, napojow gazowanych, slodyczy, ani wysoko przetworzonych produktow. Ja
            wole jakikolwiek domowy obiad, neich to bedzie ryz i warzywa na parze ze
            smietana, niz zamowiona pizza, hamburger, czy chinskie.Nie jadamy fast foodow,
            a mieszkamy w USA, maz Amerykanin, wiec kusi i juz postanowilismy zrobic
            naszemu dziecku pranie mozgu jezeli chodzi o jedzenie, tak zeby jak pozniej
            bedzie wybieral, wybral sam i dobrze. Wychodzimy z zalozenia, ze jezeli nie
            bedzie tego mial na codzien, nawyki sie nie wyksztalca i jezeli bedzie jadl
            dobre, wartosciowe jedzenie, ktore ma zupelnie inny smak, szanse sa, ze takie
            wysoko przetworzone produkty, po prostu nie beda mu pozniej smakowaly, a jak
            beda to jego wybor, a ja mam spokojne sumienie, ze dalam mu dobry start.

            To kwestia rodzicielskiej filozofii i naszej tez. Wg. mnnie po co dokladac do
            tego nad czym mamy mala kontrole jak zanieczyszczenie srodowiska, czy nie
            zawsze latwy dostep do produktow ze sprawdzonego zrodla, zawsze to mniejsze
            zlo, ale kazdy ma wybor i sumienie wg ktorego postepuje, wiec nie ma co
            oskarzac sie nawzajem i krytykowac.

            Pozdrawiam wszystkie parowkowe i nieparowkowe mamy jednakowo.
            • mamaly Re: Nawyki zywieniowe 11.10.05, 22:22
              Zgadzam się z Tobą całkowiecie, najważniejsze to wykształcenie prawidłowych
              nawyków, ale nikt nie piszę tutaj o amerykańskim sposobie żywienia, nikt nie
              karmi dzieci fast foodami, nie daje napojów gazowanych, nie karmi chipsami,
              pizzą i chińszczyzną, mowa tu o sporadycznym spożywaniu parówek, które raczej
              się do ww. nie zaliczają. Nie uważam, że podawanie dziecku parówek jest
              wykształceniem złego nawyku. Niech wie jak smakują i niech sama podejmie
              decyzję.
              Większość dostępnej ogólnie żywności w polsce jest przetworzona koniec i
              kropka. Każdy człowiek musi się nauczyć z tym żyć. Żywność będzie przetwarzana
              coraz bardziej a nie coraz mniej, więc organizm musi się również nauczyć te
              produkty przetwarzać.
              A tak swoją drogą to prawdziwa zdrowa zywność kosztuje koszmarne pieniądze i
              żadne kupowanie u zaprzyjaźnionych rolników nas nie uchroni od chemii, chyba,
              że ogórdek u babci w Bieszczadach. Każdy rolnik musi zarobić, a żeby zarobić to
              jego produkty muszą ładnie wyglądać, nie mieć robaków, być duże i ładnie
              zabarwione a to gwarantują tylko nawozy.
              To samo się tyczy wszystkich rzeźników itd.
              Nigdy nie macie pewności , że karmicie zdrową żywnością.

              Wszystko jest dla ludzi, tylko trzeba umieć z tego racjonalnie korzystać,
              parówki Berlinki też.



              A.
        • kasia1302 Re: moje koty;troche humoru nam sie przyda 11.10.05, 20:08
          A to napewno po polsku? Nic nie rozumiem.
          • asia_grzes Re:troche humoru to koniecznosc w tym smutnym kraj 11.10.05, 20:46
            chodzi mi o to,ze niestety,ale prawie nic juz nie jest takie jakbysmy
            chcieli.jak moja mama zrobi mi swojskie wedlinki to wiem,ze sa zdrowe i
            pewne.ale wiekszosc z nas zaopatruje sie w sklepach.nie widze roznicy miedzy
            parowkami a "pompowana"szynka.jemy i tak co nam daja,nie mamy wyjscia.dlatego z
            przymruzeniem oka potraktowalam temat,choc sprawa jest rzeczywiscie powazna.ale
            od czasu do czasu jeden komentarz moze byc rozluzniajacy,prawda?smile
      • kasia1302 Re: moje koty nie tkna parowek 11.10.05, 20:06
        Nie to nie mówi nic za siebie. Ja nie jem pokarmu dla rybek, puszek dla psów i
        kotów, a zwierzęta jedzą je. Podejrzewam, ze Twój kot również nie zjadłby wiele
        potraw powszechnie uwazanych za smakołyki. Co ma Twój kot do racjonalnego i
        zdrowego żywienia naprawdę nie wiem...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja