Uff, jak mi ulżyło. Mamy wreszcie wyniki poziomu witaminy D u Olka. I są w
normie. Dwa tygodnie temu byłem z Olkiem w poradni metabolicznej w Centrum
Zdrowia Dziecka.
Skierowała nas tam rejonowa pani doktor, która najpierw kazała podawać
Olkowie po kropelce D3 codziennie, a potem wystraszyła się i nas przy okazji,
szybko zarośniętym ciemiączkiem. Podobno może to się nieprzyjemnie skończyć.
Wolałem nie wnikać nawet jak. Czekaliśmy w kolejce do poradni metabolicznej
parę miesięcy - parę miesięcy niepokoju, a potem jeszcze na wyniki.
Dość miła doktor w Centrum (choć opinie o przyjazności Centrum są jak
zauważyłem podzielone, może centrum jest milsze dla ojców) od razu zapytała
czy mama Olka brała witaminy w czasie ciąży. Przypomniałem sobie, że Falvit i
żelazo całą ciążę były w domu, jako zalecenie "naszej" pani ginekolog.
Podobno Olek zgromadził w czasie ciąży tyle witamin, że jeszcze na długo mu
wystarczy. Na szczęście nie przeholowaliśmy z witaminami (mama Olka czasem
zapominała o Falivicie i potem o D3

)), ale niech to będzie przestrogą dla
innych.
Pozdrawiam miłe (na ogół) forumowiczki