Byliśmy przez dwa dni w górkach ze znajomymi, a przez ten czas dziecię nasze
nieletnie zostało u dziadków. Frutka sobie świetnie dawała radę i jej reakcji
nawet się nie obawialiśmy, bo na ogół nawet nie zauważa nieobecności
rodziców.
Trochę gorzej było z nami, a przynajmniej tak początkowo myślałam. Fakt, po
przyjeździe na miejsce momentalnie zaczęłam w myślach przemeblowywać pokój
("to trzeba schować, bo Frutka zdemoluje, tamto położyć wyżej, a tutaj
zlikwidować dziurę"). To był zupełnie automatyczny odruch i dopiero po
sekundzie zorientowałam się, że NIC NIE MUSZĘ ROBIĆ! I to było naprawdę
piękne uczucie! Możemy zająć się wyłącznie sobą i robić, co dusza
zapragnie...eh- życie jest piękne

Przyznam się, że przez te dwa dni w
ogóle nie tęskniłam za córeczką, chociaż bardzo się ucieszyłam, gdy w końcu
po nią pojechaliśmy. Czasem dla zdrowia psychicznego niezbędne jest
odizolowanie się od potomstwa- ot, takie małe mentalne SPA...