enja11
25.11.05, 10:35
No i miałam nosa - buuuuuuuuu. Znowu jest zapalenie uszka, znowu bez objawów
ubocznych (ból, gorączka). Tym razem bez gadania dostał antybiotyk. Na razie
udało nam się podać 2 dawki, bez większych problemów. Jachu zachwycony nie
był, ale przynajmniej nie wymiotował (odpukać!!!!) Mam nadzieję, że będzie
przyjmował ten antybiotyk, bo jak nie to czekają nas zastrzyki 3x dziennie.
Jeszcze nie widziałam takiego zapalenia uszka. Sama miałam dwa razy (i to już
w liceum) i wspominam to gorzej niż poród. A ten mocarz jest od paru dni (nie
mylić z nocami) jeszcze bardziej anielski niż do tej pory. Je, śpi, bawi się
jak marzenie (pewnie dzisiaj da mi popalić, bo go za bardzo chwalę).
Zobaczymy jak zniesie tą kurację, bo już żarty się skończyły - trzeba się
tego dziadostwa w końcu pozbyć!