Dodaj do ulubionych

karmienie sonda

03.01.06, 01:01
poruszalam juz problem karmienia sonda 22 listopada 2005 , teraz nie ma juz
mojego listu na forum, ale wczesniej odpowiedzialo mi kilka mam, w tym jedna
z bardzo zblizonym problemem.Moja 15 miesieczna wnuczka Ania do tej pory jest
odzywiana sonda wprost do zoladka przez powloki brzuszne.Urodzila sie miesiac
wczesniej, pluca zostaly zalane wodami,dziecko bylo 4 miesiace pod
respiratorem,przeszla zakazenie paleczka ropy blekitnej, wirus
Rotha,zapalenie pluc,operacje wpustu zoladka z powodu refluksu.Juz dawno
moglaby jesc normalnie lecz nie potrafi.Ania w szpitalu przebywala 6 i pol
miesiaca, nie ssala matczynej piersi,smoczka ani butelki.Juz od dawna moglaby
jesc normalnie ale nie potrafi.Przychodza terapeuci,syn i synowa regularnie
chodza na wizyty do roznych specjalistow ale postepow nie ma.Jak juz pozwoli
sobie wlozyc odrobine jakiejs papki do buzi , to trzyma ja bardzo dlugo za
przednimi dolnymi zabkami tak aby nie dotknac jej jezykiem. Jezeli juz
nastepuje odruch polykania , to bardzo sie dlawi ,czesto ta minimalna ilosc
jedzenia pozostaje bardzo dlugo w buzi , nawet przez czas poobiedniego
spania.Ania rozwija sie doskonale ,rozumie w 3 jezykach ;po polsku, chinsku i
angielsku(synowa jest Chinka a mieszkaja w USA ).Poniewaz Ania urodzila sie
na poczatku 8 miesiaca sa tez klopoty z plucami, ktore maja sie rozwijac
jeszcze do 6 roku zycia. 2 razy dziennie dostaje leki wziewne i przez prawie
7 miesiecy dostawala sterydy.Zaczela chodzic , reaguje na otoczenie
prawidlowo,jest pogodna i przesliczna - chinska laleczka.
Pielegnowala Anie przez pol roku po jej przyjsciu ze szpitala do domu.W
zwiazku z problemem nauki jedzenia przychodza terapeuci , rodzice cwicza
wedlug ich zalecen ale nie ma efektow.Moze ktos przeczyta moje slowa i bedzie
mogl wskazac nam jak postepowac z takim malenstwem , zeby spowodowac aby
nauczylo sie normalnie jesc.bardzo prosze o jakies rady na forum lub namoj
adres l.skoraczewska@wp.pl wertuje w internecie pisma dotyczace
rozwoju dzieci ale w zadnym nie ma nic o powaznych problemach , tak jakby
wszystkie dzieci byly u nas tylko piekne i zdrowe.czesto przeciez rodziny
ktore maja dzieci z roznymi problemami, takimi chocby jak nasz ciagle
poszukuja na slepo roznych kontaktow, przewaznie droga pantoflowa.Wszystko
jest dobrze gdy dziecko urodzi sie zdrowe . Lecz jak po urodzeniu wystepuja
problemy , to rodzice staja jak przed przeszkoda nie do przebycia.Uwazam , ze
pisma powinny anonsowac rozne problemy. Np wielu lekarzy nie wie co to jest
za choroba Cornelia de Lange. Moi znajomi maja dziecko z ta choroba ( jest w
Polsce sporo tych dzieci). Bardzo dlugo szukali innych rodzicow ,ktorzy maja
tez takie chore dzieci.Pomagajmy sobie nie tylko droga pantoflowa ale
otwarcie podajac w pismach dla rodzicow , ze rozne problemy istnieja i jak im
zaradzic aby dzieci byly szczesliwe.
pozdrawiam wszystkie mamy.
babcia Lucyna
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka