Dodaj do ulubionych

Wątek absolutnie kompromitujący

03.01.06, 15:21
Na wniosek Mamy_olka zakładam wątek poświęcony zespołowi mooh mooh. Dla
niewtajemniczonych link
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32911&w=33244055&a=33244055.
Zachęcam do odwiedzania i dopisywania smakowitych, kompromitujących
historyjek o tym, co zrobiłyście głupiego i jakie to miało skutki, jeśli
miało. Na początek wklejam przypadki już raz opisane, ale chciałabym, żeby
była ciągłość
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32911&w=34235699&a=34285692
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32911&w=34235699&a=34310635
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32911&w=34235699&a=34324027
Obserwuj wątek
    • tropikalna Re: Wątek absolutnie kompromitujący 03.01.06, 15:34
      Moj znajomy kiedyś był tak zmęczony i zakręcowny że na uczelni oddając kurtkę
      do szatni powiedział:"Poproszę Wyborczą"...

      Ale hitem jestem ja.
      Miałam może z 7 lat i to był chyba początek objawów mooh mooh.
      Kupiłam mojej całkiem zdrowej mamie pod choinkę super prezent.
      Książke w kiosku ruchu pt."Jak żyć ze stwardnieniem rozsianym"
      Wyobraźcie sobie minę mojej matki jak zobaczyła to wydawnictwo...
      Oczywiście nie miałam pojecia co to stwardnienie rozsiane...a moja mama byla
      calkiem zdrowa.
    • tropikalna A i jeszcze to 03.01.06, 15:39
      Jak byłam mała to częśto lunatykowałam.
      Kiedyś byłam na Sylwestra u koleżanki, napiłyśmy się chyba za dużo szampana a
      były to czasy 5 klasy mnniej wiecej podstawowki.
      Rano moja pomyslowa babcia zamowila msze za pradziadka i poprosilam mame
      kolezanki zeby mnie rano zbudzila.
      Kiedy zerwałam się na równe nogi pobiegłam do przedpokoju i darłam się"gdzie są
      moje okulary???"obmacywałam szafę(bzdura), wlazłam na stołek i obmacywałam
      dalej a kiedy mama koleżanki podała mi okulary krzyknęłam jej "spierdalaj"
      Oczywiście pamiętam to jak przez mgłę, ale wyobraźcie sobie co czułam jak się
      ocknęłam...
      Całe szczęście że mama koleżanki potraktowała to jako osobliwy żart i
      niecodzienną sytację.
      Boszzzzzzzzzzz
      • mmala6 Re: A i jeszcze to 03.01.06, 16:54
        jak Matek byl malutki a ja niewsypana i zmeczona (jakbym teraz nie bylawink)
        poszlam a zakupy.Przy kasie wyciagam karte platnicza i podaje pani kasjerce.Pani
        przejezdza karta raz-nic, dwa-nic, trzy-nic, w koncu obydwie popatrzylysmy na te
        "karte" a pani trzymala w rece moj dowod osobisty....tiaaa.....

        W warzywniaku kupuje warzywa dla Mateusza:"ziemniaki, pietruszka, marchew..." i
        mysle co jeszcze.Pan popowiada "moze seler?", ja zamyslonym glosem "nie, on ma
        uczulenie na seler", w koncu natrafilam wzrokiem na to co mi chodzilo po glowie
        i mowie " o i jeszcze cwiartke tego" wskazalam na ....seler!

        Czyzby to byly obajawy mooh mooh?wink
        • wiolkak Re: A i jeszcze to 03.01.06, 16:56
          a liczy sie mój wyprany telefon?
          • mmala6 Re: A i jeszcze to 03.01.06, 16:57
            hehehe, jak dla mnie to jak najbardziej....ale w takim ukladzie wskazywaloby to
            ze mooh mooh przechodzi tez na facetow, bo mnie maz wypral telefon!wink
            • wiolkak Re: A i jeszcze to 03.01.06, 17:00
              w zastepstwie, może sie wystraszył ze zapomniszwink
              • mooh Re: A i jeszcze to 06.01.06, 19:34
                Mam nową teorię. Ta choroba przenosi się na nas od NICH. Oni są nosicielami, a
                my to łapiemy po porodzie, albo jeszcze w ciąży, czyli w stanie ogólnego
                osłabienia. Doszłam do takiego wniosku dzisiaj, po tym jak zobaczyłam swojego
                męża, który ubrał się do pracy - jak co dzień - garnitur, koszula, wypastowane
                buty, ale zapomniał założyć ... krawata. Miał taki swój casual Friday smile
                • duramgama To i ja się przyznam... 07.01.06, 21:32
                  Moja historia wcale nie jest taka krótka...
                  Wydaje mi się, że "mooh mooh" złapałam zaraz na początku ciąży. Objawy nasilały
                  się wraz z rosnącym brzuchem, a apogeum osiągnęły zaraz po porodzie. Potem nieco
                  osłabyły i już miałam nadzieję na całkowite wyleczenie. Niestety, zdaje się, że
                  moja choroba przyjęła postać chroniczną...

                  1. Ciąża. Mniej więcej 4-5 m-c. Zapałałam miłością do zielonej herbaty z
                  żurawiną. Nie pokochałam jednak fusów, które koniecznie musiałam dokładnie
                  usuwać ze szklanki, gdyż zjedzenie któregoś z nich groziło nagłym zwróceniem
                  przeze mnie i herbaty, i wszystkiego co wczesniej jadłam. Jako że byłam nad
                  morzem i nie miałam swojej "zaparzarki", w celu pozbycia się niechcianych fusów
                  z kubka, postanowiłam przelać dobroczynny napój przez sitko do innego naczynia.
                  Wzięłam a)kubek B)sitko i stanęłam nad zlewem. Zrobiłam "chlust" i zadowolona
                  odłożyłam na bok sitko pełne fusów. I... zaraz, gdzie moja herbata? Pod sitkiem
                  nie było drugiego kubka...
                  Żeby było zabawniej podobna historia z herbatą zdażyła mi się kilkakrotnie.
                  Cóż... widać nie posiadam umiejetności uczenia sie na własnych błędach...

                  2. Historia INTYMNA. Ale napiszę, co tam... Popisowy numer sprzed kilku tygodni.
                  Pewnej nocy po małym hm... baraszkowaniu z Panem Mężem, wymyślił on pewne czułe
                  określenie - "orgazmolot". Cóż jesteśmy już duże, wszyscy mają swoje malutkie
                  fanaberie i bujną fantazję, więc chyba zrozumiecie...wink
                  Od tej pory kiedy Pan Mąż kładł się obok mnie wieczorkiem, mówił żartobliwie
                  mniej więcej tak: "Już idzie Cię ogrzać twój orgazmolot" (gwoli wyjaśnienia: mam
                  zawsze zimne stopy i przeważnie marznę, nawet wtedy, gdy inni oblewają się potem).
                  Pewnego wieczoru Pan Mąż pracował do późna. Minęła północ, a jego jeszcze nie
                  było, postawowiłam więc dowiedzieć się delikatnie kiedy wróci. Napisałam zatem
                  SMS takiej treści "Gdzie jest mój ORGAZMOLOT? Tęsknię." Po kilku minutach
                  dostałam odpowiedź "Co to za sprzęt ten orgazmolot? I czy nie mógłbym go zastąpić?"
                  Zdębiałam. Okazało się, że SMS nie trafił do Pana Męża, tylko do mojego dobrego
                  znajomego (wpisany w mojej komórce zaraz obok męża). Na szczęście jest to facet
                  z poczuciem humoru i nie musiałam umrzeć ze wstydu...smile
                  A gdybym tę widomość wysłała do np... swojego szefa? he he...

                  3. Kolejna historia zdarzyła się nie dalej jak 3 dni temu. Wracaliśmy z zakupów.
                  Pan mąż niósł siatki, a ja Srajdzinkę. Stanęłam przed drzwiami naszego
                  mieszkania i zaczęłam się z nimi szarpać. Za Chiny Ludowe nie chciały się
                  otworzyć. Ciągnęłam za klamkę, usiłując nie zgubić dziecka, a te stały murem!
                  Odwróciłam się przez ramię, a Pan Mąż stał z szeroko otwartymi oczami i wyglądał
                  tak, jakby chciał coś powiedzieć, ale wielka klucha nieznanego pochodzenia
                  utkwiła mu w gardle. W końcu zapytał z wrodzoną delikatnością:
                  _-Kochanie? Normalna jesteś?
                  -A co? zablokowało się coś, cholera jasna...- i znów chwytam za klamkę... I
                  olsnienie!
                  Przecież ja W OGÓLE nie wyjęłam z torebki klucza, nie wspominając o tym, że nie
                  włożyłam go do zamka, nie przekręciłam...

                  Czy według Was rokuję jakieś nadzieje na wyzdrowienie?

                  Permanentnie szukam telefonu, kluczy, portfela; chleb wkładam do lodówki, a
                  masło, ser i wędlinę do chlebownika. Ostatnio wylałam Panu Męzowi gar rosołu do
                  zlewu, bo myślałam, że to woda po brokułach...
                  • mooh Re: To i ja się przyznam... 07.01.06, 21:39
                    Duramgamo, co do historii z herbatką, to identyfikuję się z Tobą. Ja tak samo
                    zaparzam rumianek.
                    • duramgama Re: To i ja się przyznam... 07.01.06, 21:41
                      Teraz to ja jestem gość, bo mam swoje zaparzadełko. Wkładam,wyjmuje i MAM
                      herbatkęsmile
                      Właśnie piję gorącą herbatę z cytryną, bo Pan Mąż nieobecny więc nie ma mnie kto
                      grzaćwink
                      • duramgama Mooh... 07.01.06, 22:33
                        A tak w ogóle czy tę chorobę jakoś się leczy..?
                        • mooh Re: Mooh... 07.01.06, 22:40
                          Ja tylko ją zidentyfikowałam i nazwałam. Nie podejmuje się znalezienia
                          lekarstwa.
                          • duramgama To kto się podejmie??? 07.01.06, 22:53
                            Mmala? Pampeliszka? Kubona? Xemm?
                            Dziewczyny, zmobilizujta się, bo jak tak dalej pójdzie to zapomne jak sie
                            nazywam, gdzie mieszkam i co gorsze gdzie mam...komputer!
                  • pomme Re: To i ja się przyznam... 07.01.06, 22:53
                    He he duramagma jak czytałam sobie twoja wpadke smsowa to mi sie przypomniało,
                    ze będąc jeszcze w ciazy ( byłam wówczas jeszcze bardziej zakręcona) napisałam
                    czułego smsa do męża i wysłałam go.... do swojego szefa... W odpowiedzi
                    dostałam trzy ? i zorientowałam sie co zaszło. natychmist zrobiłam sie
                    czerwonasmile ale że szfuńcia super mam to smial sie tylko ze mnie przez kilka
                    dni, jak szłam na macierzyński to miałam mu obiecać że bede do niego smsy
                    pisaćsmile
                    Inny przypadek
                    Moi rodzice pojechali kiedys z moim młodszym bratem do zakopca. Lato upał ful
                    turystów rodzinka na krupówkach. mama wyciąga drobne z portfela i wysyła brata
                    po 3 lody. brat kupuje wraca, rozdaje lody a mama do brata: daj te resztę bo Ci
                    się roztopi.
                    • duramgama Witaj Pomme:-) 07.01.06, 23:01
                      Widzę, że przybyłaś właśnie do nas. Ucałowania dla Gerarda. Ale maleństwo.
                      Poprosimy o zdjęcia. To taka nasza polska forumowa tradycjasmile
                      • kubona Re: Witaj Pomme:-) 07.01.06, 23:11
                        oraz czerwoną gąbkę i mydło bambinosmile


                        acha, rozpoczęłam poszukiwania leku na ogarniającą nas chorobęsmile))
                        • duramgama Kubona 07.01.06, 23:14
                          wiesz, że osoba, która znajdzie szczepionkę bądź lekarstwo na "mooh mooh" ma
                          sznsę zostać szanownym NOBLISTĄ?
                          • mooh Re: Kubona 07.01.06, 23:18
                            Naszą etatową forumową noblista jest Pampeliszka, za odkrycie dziewiątego zęba
                            ale ona nie chce się z nami podzielić nagrodą, tylko próbuje się wymigac tym
                            swoim Kozelkiem.
                            • duramgama Re: Kubona 07.01.06, 23:20
                              Jak wiesz dziedzin, w których przyzanje się Nobla jest sporo więc dziewczyny na
                              pewno poszkodowane nie bedą.
                              Zaraz... a jaka nagrodę dostała Pam za swoje wiekopomne odkrycie?
                              • mooh Re: Kubona 07.01.06, 23:23
                                Nobla z medycyny, oczywiście.
                                • duramgama Re: Kubona 07.01.06, 23:29
                                  Chodzi mi o NAGRODĘ, którą nie chce się podzielić!
                                  • mooh Re: Kubona 08.01.06, 00:39
                                    Do Nobla jest całkiem pokaźny "załącznik". I tym właśnie Pampeliszka nie chce
                                    sie podzielić. A oto dowód:
                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32911&w=34424836&a=34471183
                  • xemm1 Re: To i ja się przyznam... 07.01.06, 23:35
                    Duram historia z Orgazmolotem rozbawiła mnie i mojego szanownego małżonka do
                    łez...wink))
                    • duramgama Re: To i ja się przyznam... 07.01.06, 23:53
                      I co? teraz Twój mąż zastanawia się jakie Wasze okreslenie możesz nieopatrznie
                      posłać w świat?smile
                      • xemm1 Re: To i ja się przyznam... 08.01.06, 00:04
                        teraz pewnie się głowi.... co ja już puściłam "nieopatrznie" w świat... a w
                        przyszłym tygodniu poprostu odetnie dostęp do netu...
                        Duram czy Twój Pan Muż już powrócił na łono rodzinne, czy dalej masz zimne
                        stópki?? wink
                        • duramgama Re: To i ja się przyznam... 08.01.06, 00:05
                          Nadal mam zimne. rety, gdzie mój orgazmolot??wink
                          • wiolkak Re: To i ja się przyznam... 08.01.06, 20:23
                            ja "udoskonaliłam" nieco twoją historyjkę nr 3, mianowicie wczoraj po powrocie
                            do domu, po kilku godzinach nieobecności, zastałam klucze tkwiące cały czas w
                            dziurce, drzwi na marginesie nie były zamknięte, następnym razem zostawię
                            jeszcze kartkę o której zamierzam wrócić żeby się złodzieje nie stresowali, na
                            szczęście nic sie nie stało
    • mama_olka Re: Wątek absolutnie kompromitujący 10.01.06, 21:49
      A my skonczylismy wlasnie garderobe. Po rozlozeniu i powieszeniu swoich rzeczy
      zorientowalam sie ze brakuje mi trzech pary spodni, ktore najprawdopodobniej
      oddalam do pralni i nie odebralam. Teraz zachodze w glowe kiedy to bylo i
      gdzie. Kwitka nie mamsad
      • mooh Re: Wątek absolutnie kompromitujący 10.01.06, 21:58
        Dobre!!!!!!
        Ja dostałam 300 złotych na Gwiazdkę i o tym zapomniałam. Dziś robiłam porządki
        w szufladzie z Klusiowymi akcesoriami i ZNALAZŁAM, choć wcale nie szukałam.
        Jakie było moje szczęście...
    • mooh Re: Wątek absolutnie kompromitujący 26.01.06, 22:54
      Kolejny dowód na to, że mężczyźni cierpią na zespół mooh mooh. Wracamy
      wieczorem z Tesco, jedziemy przez puste już prawie ulice i zbliżamy się do
      skrzyżowania ze światłami. Mamy zielone, więc prowadzący auto mąż ...
      zatrzymuje się i stoi. Stoi, stoi, stoi, stoi ...
      W końcu się zreflektował i pojechał. Dotknięta opisywany syndromem autorka
      niniejszego postu nie zauważyła nic dziwnego w tym, że stoimy na zielonym.
      • monya33 Re: Wątek absolutnie kompromitujący 26.01.06, 23:48

        • duramgama A propos mężów... 27.01.06, 09:10
          Mój Pan Mąż wczoraj wrócił z zakupami i dojrzałam wśród sprawunków dwa piwa
          Tyskie. Zapytałam więc czy szykuje się jakiś wieczorek i jeśli tak, to dlaczego
          ja nie zostałam zaopatrzona w piwo (gwoli wyjaśnienia: Tyskiego nie pijam), a
          Pan Mąż, najwyraźnioej zaskoczony pytaniem, bez namysłu odpowiedział: -
          Zapomniałem, że już nie jesteś w ciąży...
          W odpowiedzi na mój histeryczny atak śmiechu, podrapał się w głowę i poprawił: -
          Znaczy się, że nie karmisz juz piersią...
          Nie szkodzi, że minęło już prawie 4 miesiące odkąd odstawiłam dziecię i
          wypiliśmy od tego czasu wspólnie morze wina... Już głupszej wymówki,
          usprawiedliwiającej własną sklerozę, nie mógł wymyslićwink
    • z1mka Re: Wątek absolutnie kompromitujący 27.01.06, 10:08
      U mnie Pieluszkowe Zapalenie Mózgu, jak to ładnie mooh z początku napisałaś,
      jest bezpośrednio powiązane z Pieluszkowym Zapaleniem Pupy mojej Gieni.
      A było to tak:
      Akt I scena 1.
      Ja: Marysiu założę Ci na chwileczkę tetrową pielusię, a potem założymy
      pa,mpersik, ok?
      Marysia: Eeeeeg.
      (Mamusia zawinęła pielusię ceratką i Marysi nic nie przeciekało na porteczki.
      Minęło 6 godzin)
      Marysia:EEEEEGHEEEEE!!!
      Ja: Co misiu?
      Marysia: Łaaaaaghaaaa!!!
      Ja: Co się dzieje, słonko, czemu tak marudzisz??
      Marysia: Buuuueee!
      Ja: Głodna nie jesteś. Pampersa przecież Ci niedawno zmieniłam, kupy nie masz,
      bo nie śmierdzi, co jest??
      (Mamusia bierze Stokrotkę na rączki, coś jakieś plecki mokre)
      Ja: No kurcze! Jak Ty to robisz, że się zawsze poszczysz po tych plecach, mimo
      pampersa!!
      (No i mamusia bierze dzidziusia na stół operacyjny, zdejmuje portki - co widzi?
      - różowa ceratka, odwija ceratkę i co widzi? - kupa na całej dolnej części
      dziecka umazana)
      Ja: Marysiu, to czemu mi nie przypomniałaś, że masz tetrę!!!

      A ogólnie choroba u mnie rozwija się prawidłowo, jak na razie, i charakteryzuje
      się obijaniem się o przedmioty martwe i żywy inwentarz futerkowy.

      Następnym razem opiszę historię suszenia ręczników.
      Pozdrawiamsmile))
      • agagaby Re: Wątek absolutnie kompromitujący 27.01.06, 10:22

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka