Dziewczyny!
Jestem mamą Dominisia, ur. w 30 tyg. ciąży, z hipotrofią, waga 810 g. Obecnie
to 20 miesięczny łobuziak, bez żadnych problemów zdrowotnych, oczywiście
drobniejszy i mniejszy niż rówieśnicy

Tylko ta mowa... Nie jest tak, ze nic
kompletnie nie mówi, ale najczęściej, jak coś chce, to pokazuje paluszkiem i
wydaje z siebie odgłosy typu: yyy czy coś w tym rodzaju. Mówi również: mama,
tata, dziadzia, baba, coś w rodzaju: cio(e)cia, nieraz uda mu się
powiedzieć "daj". Powiecie, ze to wcale nie jest mało - ja też tak bym
uważała, tylko jest jedno "ale", synek nie wymawia tych słów w związku z daną
sytuacją. Chodzi mi o to, że mówi to wszystko zupełnie "w oderwaniu od
rzeczywistości", tzn. np. chodzi i tak sobie wymawia to to, to tamto słowo.
Nie jest to natomiast świadome mówienie, bo nigdy nie powiedział np. mama,
gdy wracam z pracy, czy "tata", na widok męża, czy "baba", jak zobaczy
babcię, itd., itd. "Daj" też nigdy nie powie, gdy coś chce

Dziewczyny,
strasznie mnie to martwi, bo widzę, że on nie kojarzy związku przyczynowo-
skutkowego. Co o tym myślicie? Poradźcie coś. Czy Wasze dzieciaczki miewały
podobne zachowania? Kiedy zaczęły "świadomie" mówić? PLEASE! Czekam na jakieś
pocieszenie, bo zaczynam wariować i reszta rodziny ma mnie już stanowczo
dosyć

Poza tym jest to bardzo dobrze emocjonalnie rozwinięty chłopczyk -
uśmiecha się (nawet do obcych, a szczególnie do dzieci). Nawet, jak ostatnio
przebywaliśmy (niestety) w szpitalu, bo przypałętało się zapalenie ucha
środkowego, a potem rotawirus, pielęgniarki były nim zachwycone i były pewne,
że Dominik chodzi do żłobka, "bo jest taki kontaktowy, radosny i nikogo się
nie boi". Będę bardzo wdzięczna za wszelkie opinie! Wiem, że mogę na Was
liczyć. Z góry serdecznie Wam dziękuję!
Marzka, mama Dominisia