śmiech - problem

28.02.06, 16:03
mój 15 miesieczny synek płacze kiedy sie z niego śmiejemy. robimy wtedy gdy
zrobi coś śmiesznego. skąd takie przewrażliwienie u małego dziecka. musimy
uważać żeby czasem nie było mu przykro.co robić w takiej sytuacji?
    • verdana Re: śmiech - problem 28.02.06, 16:05
      Proste - nie śmiać się z dziecka.
      Jak z Ciebie się śmieją, nie jest Ci przykro?
      • banaskiewiczj Re: śmiech - problem 28.02.06, 16:25
        no właśnie nie jest .to nie jest typowe śmianie sie z czegoś. po prostu popisuje
        sie i siła rzeczy jak to dumni rodzce smiejemy si ez tego co nasz maluch
        wyrabia. nie powinno go to tak stresować.
    • mieszkowamama Re: śmiech - problem 28.02.06, 17:15
      Nasze dziecko płacze, jak zaczynamy śpiewać. Nienawidzi, kiedy któreś z nas
      śpiewa. Krzyczy wtedy:"Nie piewaj!"

      wink
    • iwoniaw Może się boi? 28.02.06, 17:18
      Może nie sądzi, że się z niego śmiejecie, tylko boi się, że nagle wydajecie z
      siebie, za przeproszeniem wink, jakieś niezrozumiałe ryki? Może się głośno
      śmiejecie, a na ogół jest przy nim cicho?
    • triss_merigold6 Re: śmiech - problem 28.02.06, 17:25
      Może czuje się niepewnie? Urażony? A może śmiejecie się za głośno? Znam
      dorosłych, którzy za przeproszeniem rżą jak konie i innego dorosłego ich wybuch
      smiechu potrafi przyprawić o lekki zawał.
    • annalda Re: śmiech - problem 28.02.06, 18:24
      Ja przy 15 miesięcznym dziecku raczej obstawiałabym to, że boi się nagłych
      hałasów. Mój 17 miesięczy syn boi się np. głosniejszego klaskania w dłonie,
      innych nagłych hałasów, jak np. głosne niespodziewane szczekanie psa czy pianie
      koguta. Od razu płacze.
    • joannab-o Re: śmiech - problem 28.02.06, 19:49
      Ależ trzeba się śmiać z dziecka. Oczywiście nie wtedy, kiedy ma poważny problem,
      ale kiedy sie przewróci, zdarzy mu sie coś zaskakującego, powie coś śmiesznego
      niechcący - jak najbardziej.
      Nasze dzieci śmieją się jeszcze zanim przestaną płakaćsmile i nikt ich nie speszy
      wybuchem śmiechu, raczej je ucieszy, że spowodowały czyjąś wesołość.

      Verdano to nie jest wrodzone, że nie lubimy, kiedy się z nas śmieją - to jest
      nabyty odruch.
      • verdana Re: śmiech - problem 28.02.06, 20:31
        Nie bardzo rozumiem, dlaczego jest dobrze śmiać się z dziecka. Śmiać się razem
        z dzieckiem - doskonale. Śmiać się do dziecka - bardzo dobrze. Śmiać się gdy
        dziecko nas rozsmiesza - fajnie. Ale z dziecka? No chyba, ze nie traktujemy
        dziecka jako osoby majacej godność.
        Śmiać się, gdy dziecko upadnie, albo powie głupstwo? Ciekawe, czy byłabys
        zachwycona, gdybyś upadła na ulicy, a przechodzący ludzie zaczęli by się z
        Ciebie śmiać. Bo śmiech oznacza w tym wypadku brak współczucia. A śmianie sie z
        czyichś wypowiedzi oznacza, że traktujemy kogoś jako głupka. A radość, że
        wywołuje się własnym zachowaniem, bezwiednie, czyjąś wesołość - to
        wychowywanie błazna, bez poczucia własnej wartosci.
        Może to i nabyty odruch. Ale co zrobisz, gdy Twoje dziecko będzie wybuchało
        śmiechem na widok przewracajacej się staruszki (powinna się cieszyć, uśmialismy
        sie dzięki niej po pachy)i śmiało się z "głupich" wypowiedzi innych ludzi, z
        ich potknięć, pomyłek? Bedzie powszechnie uznane za osobę niewychowaną,
        nieczułą i bez serca - i słusznie.
        • joannab-o Re: śmiech - problem 28.02.06, 21:40
          verdana napisała:

          > Nie bardzo rozumiem, dlaczego jest dobrze śmiać się z dziecka. Śmiać się razem
          >
          > z dzieckiem - doskonale. Śmiać się do dziecka - bardzo dobrze. Śmiać się gdy
          > dziecko nas rozsmiesza - fajnie. Ale z dziecka? No chyba, ze nie traktujemy
          > dziecka jako osoby majacej godność.

          Raczej problemem jest JAK się śmiać. Z sympatia mianowicie, żeby rozładować
          atmosferę, żeby nauczyc dziecko nie traktować śmiertelnie poważnie własnej osoby
          i, może najważniejsze - żeby uodpornić dziecko. Żeby właśnie nie nabyło tego
          bezsensownego odruchu, który czyni je bezbronne wobec cudzego smiechu.


          > Może to i nabyty odruch. Ale co zrobisz, gdy Twoje dziecko będzie wybuchało
          > śmiechem na widok przewracajacej się staruszki (powinna się cieszyć, uśmialismy
          >
          > sie dzięki niej po pachy)i śmiało się z "głupich" wypowiedzi innych ludzi, z
          > ich potknięć, pomyłek? Bedzie powszechnie uznane za osobę niewychowaną,
          > nieczułą i bez serca - i słusznie.

          Dzieci mam już całkiem spore, więc mogę juz mówić o efektach. Pozytywnie. Śmieją
          się w takich sytuacjach, ale własnie z sympatią i natychmiast przestają, kiedy
          widac po kimś, ze jemu nie do śmiechu.
          Zwykle ten śmiech jest zaraźliwy i znośniejszy dla obśmianego niż napięcie
          wywołane powstrzymywaniem się obserwatora od śmiechu lub udawaniem, ze nie
          zauważył lapsusu...

        • banaskiewiczj Re: śmiech - problem 28.02.06, 21:43
          jedynym pocieszeniem dla mnie jest fakt ze tak małe dzieci boją sie hałasu.
          nigdy nie śmiałbym się z kogoś kogo kocham najbardziej na śwoecie kiedy jest mu
          żle, albo coś mu się stanie. po prostu kiedy jest fajna zabawa, wszyscy mają
          dobry humorwłącznie z małym i jak ktoś sie głośniej zaśmieje wtedy Maciuś
          zaczyna płakać. może to jednak strach.
Pełna wersja