mooh
05.03.06, 15:35
Wstałam o 7.30. Spytałam męża, czy jeśli zajmę mu teraz łazienkę na jakieś
15 minut, to czy się nigdzie nie spóźni. Spojrzał dziwnie. Stwierdził, że
nie. Zbrałam więc Klusie na poranną toaletę. Potem mama wyszła ze swojej
sypialni w nocnej koszuli i nie sprawiała wrażenia kogoś, kto spieszy się do
pracy. Tym razem ja spojrzałam dziwnie. A potem wszystko się wydało - ktoś
ukradł poniedziałek i dziś nadal jest niedziela. Jakie miłe zaskoczenie!