właśnie sie dowiedziałam, ze dzisiaj w nocy moja koleżanka zaczęła rodzić!

a było to tak:
dzwoniłam do niej od rana, ale nie odbierała, niemniej stwierdziłam, ze
pewnie coś z telefonem, bo jest juz 4 dni po terminie i uznałam, ze na
żadnych zawodach bym na nią nie postawiła, a poza tym pewnie z tą ciażą to
lipa i po prostu przytyła na zimę

koresponduje więc sobie z szanownym mężem na skypie i propnuję mu, zeby
zadzwonił do męża Iwony, bo Kaśka śpi i nie chcę jej obudzić.
koniec konców, ta pierdoła przez duze P, zadzwoniła i dowiedział sie tylko
tyle, ze Iwona jest w szpitalu, na moje pytania (z gwiazdką) od kiedy, jak
czesto miała bóle, dlaczego Waldek z nią nie został itp., napewno zrobił duze
oczy i zgubił sie jak ciotka w Czechach!
faceci to jakiś dramat umysłowy!!!