na poranna kawe i pogaduchy. A wszystko przez to, ze od paru dni Szafka budzi
sie o szostej rano, oczywiscie wyspany, natychmiast zada podania flachy z
kaszka i towarzystwa do zabawy. Wypija szybciutko kaszke i juz jest gotowy do
akcji, niestety nie lubi sie bawic sam

(( Potem pada okolo osmej, ja z nim,
spimy max godzinke, a wtedy to juz jest po zawodach, czyli wy wszystkie juz
poszlyscie na basen/spacer/zakupy etc. Na dodatek u nas jest o godzine
wczesniej niz w Polsce

Ale sa tez jasne strony Szafkowego porannego wstawania - maly od jakiegos
czasu namietnie powtarza "tatatatatata", szczegolnie zaraz po przebudzeniu -
staje w lozeczku i "tatuje", no i Szafa mieknie, zajmuje sie synkiem. Niestety
taki scenariusz ma miejsce jedynie w weekend

(( Ale juz slyszalam jak sie
chlopaki namawiali, ze Szafka sie nauczy "mamowac", naiwnaicy mysla ze sie dam
nabrac