kangur4
05.04.06, 15:06
Ponieważ wątek mojej córki jako anioła wcielonego przewija się dość często na
tym forum, chciałabym umieścić sprostowanie, w świetle ostatnich dokonań M.
Otóż moj dziecko z Niemowliny przepoczwarzyło (od poczwary) w Małe Dziecko.
Problemy niemowlęce typu kolki, nocne arie, bolesne ząbkowania i ogólne
marudzenie już nas, z racji wieku, nie dotyczą (żeby Was mimo wszystko dobić,
dodam, że nigdy nie dotyczyły), ale teraz wylosowaliśmy inny zestaw.
A więc:
- każde NIE kwitowane jest potwornym wrzaskiem, na najwyższych rejestrach (to
są chyba infradźwięki, cholera). Mąż parkując samochód na drugim końcu naszej
uliczki bardzo dokłądnie ją słyszał.
- każda czynność pielegnacyjna poprzedzona jest szaloną gonitwą po pokojach
przy akompaniamencie wrzasków lub (czasem, ale rzadko) idiotycznego rechotu
- na spacer wychodzimy chyba z godzinę, Matylda ucieka mi w jednej skarpetce,
albo z gołą dupą, zakładanie czapki trwa wieki.
- mycie rąk to jedna wielka szarpanina.
- spacer to kara za grzechy, Matylda chce chodzić, a w zasadzie uciekać,
każda próba wsadzenia do wózka kończy się wybuchem złości, takiej, że aż
ptaki podrywają się z drzew.
- rzucanie przedmiotami z wściekłości to teraz standard (chociaż to akurat
mnie śmieszy, bo choćby nie wiem jaka była wściekła, zawsze cichutko
powie "bach").
Na razie to tyle. Całe szczęście M jest leniem po mnie i po kilku próbach
zaniechała rzucania się na podłogę. Za dużo zachodu.