czyli garśc przemyśleń o piaskowych zwyczajach.
właże z Kubusiem do piachu bo według mnie jest za mały , żeby sam tam
został, nie ze względu na to, żę przypadkiem naje się tego cudownego
wynalazku, ale ze względu na to, żę nie umie się jeszcze bawić z dziećmi-
może je obsypac, przewrócić, zabrać coś.
jestem jedyną mamą, lub jedynymi rodzicami - bo ostatnio chodzimy razem z
mariuszem, która nie boi się wybrudzić swoich spodni, zrobi zamek z piasku,
odpowie na tysiące pytań innych dzieci. inne mamy siadają na ławeczce daleko
od piaskownicy i plotkują lub palą papierosy.
chyba jako jedyna pozwalam kubusiowi połozyć sie na piachu - fajne aniołki
robi, zupełnie jak na śniegu, nie otrzepuje go bez przerwy, bo
przyprowadziłam go tam po to by się pobawił, a przeciez jest w piaskownicy,
nie w domu, jasne żę się wybrudzi, piasek ma to do siebie, żę brudzi

do domu wraca brudny jak stworzenie z innej planety, a piasek ma wszędzie,
wczoraj był nawet na brzuchu. przymykam na to oko, bo widzę jaki jest
szczęśliwy jak może się pobawić. w końcu od czegoś mam pralkę i wodę, prawda?
i tu pytanie : jak wy bawicie się z dziećmi w piaskownicy? lub na placu zabaw