tra la la, tra lala,
bilans po pierwszym dniu:
jedna pzeziębiona mama,
jedno kaszlące i smarkające dziecko
ogólne zmęczenie
no nie było tak źle. Kuba bawił się ładnie nie płakał jak mu na chwilę
zniknęłąm, był tylko 3 godziny, bo nie chciał spac i pani puściła nas do domu.
przeraziła mnie ilość dzieci - 25 plus Kuba do tego piątka nieobecnych i
JEDNA pani przedszkolanka, plus jedna salowa. od razu chciała żebym bawiła
się z dziećmi, znaczy poprowadziła zajęcia z calą 25 grupą, gdzie były dwa
wciąz płączące maluchy w wieku Kubusia i mój mały zdobywca. więcej jutro,
bo rano muszę wstać o 6 i przed przedszkolem - idziemy na 9 zaprowadzić
dziecię do lekarza, żęby mi powiedział czy to na pewno alergia, czy może
przyplątało się przeziębienie, skoro, ja to i on pewnie też
ogólnie było fajnie prawie jak w domu

)))))) choć trudno cokolwiek mówic po
jednym dniu