Dodaj do ulubionych

Wizyta u lekarza - znowu pech

17.07.06, 22:36
Witam, jakiś czas temu opisywałam swój przypadek podczas wizyty z dzieckiem u
kardiologa. Dzisiaj byłam z małą u ortopedy. Byłam zarejestrowana na 16:50,
więc przyszłam o 16:40. Na poczekalni siedziało już pare osób. Jakaś
dziewczyna usłyszała ze ja do ortopedy i krzyknęła, że ona jest ostatnia i
jestem za nią. Gdy ta dziewczyna juz weszla do gabinetu, wowczas stanelam
przy drzwiach i czekałam, gdy w pewnym momencie Panstwo siedzące obok
powiedzialo, ze tu jest kolejka, ktora oni sobie wczesniej zajeli. Okazalo
sie ze byli umowieni na 17:20, czyli na logike biorac ja mialam
pierwszenstwo. Jakze trudna byla ta rozmowa. Nie dali sobie wytlumaczyc, ze
ja wchodze, bo bylam zarejestrowana na 16:50. Bo owa kobiecina przyszla tu
godzine wczesniej i to jej sie nalezy pierwszenstwo. Padlo nawet
stwierdzenie, ze zachowuje sie chamsko. To na jakiego diabla są te godziny
wyznaczone???? Pamietajac wizyte u kardiologa powiedzialam, ze nie i weszlam.
Pani sie tak obrazila, a panowie nawet nie raczyli mi odpowiedziec do
widzenia, czym zbytnio sie nie przejelam.
Dodam, że nie byli to starsi ludzie. Tak na oko ok. 50 lat. Gdyby to byli
staruszkowie, puscilabym (moze, zalezy jakby ze mna rozmawiali). Mam dosc
wizyt u lekarzy na najblizszy czas.
Obserwuj wątek
    • karynk Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 17.07.06, 22:48
      Ja też nie lubię, gdy najpierw wyznacza się godziny
      a potem do gabinetu wchodzi się wg kolejki pierwszeństwa.

      Słusznie zrobiłaś stawiając na swoim.
    • mruwa9 jaki pech? 17.07.06, 23:26
      przeciez bez przeszkod zostalas przyjeta. Starcia z innymi pacjentami w
      poczekalni to nie pech.
    • alpepe Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 18.07.06, 08:40
      jaki pech? Moje dziecko czekało od lutego czy marca na wizytę w lipcu.
      Pojechałam ją zarejestrować, a tam STRAJK lekarzy. To jest pech.
      Nawet nie wiem, kiedy teraz będę miała wizytę.
    • magdalenkaaa78 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 18.07.06, 09:49
      Norma... Miałam podobną sytuację, z tym, ze do "zwyklego " lekarza. zapisałam
      się telefonicznie ( taki wymóg ) na 12. I okazalo się, ze mimo zapisu i tak
      musze wyjąć kartę, co wiązalo się ze staniem w kolejce. Byłam za pięc 12 a tu
      przed gabinet pomyka żywo babsko, popycha mnie i władowuje się do gabinetu.
      wsiekłam się i pytam się, patrzącej na to rejestratorki, po co w takim razie są
      zapisy na konkretną godzinę. A ta z mordą, że przecież kazdy moze wejśc, że
      zaraz sprawdzi, że tamto, że siamto... Baba była krótko , ale , qrcze, ja też
      nie przychodzę dla przyjemności, mam synka z autyzmem, kazde wyjście w takie
      miejsce dużo nas kosztuje...
      • agawamala Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 18.07.06, 10:18
        Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Bardzo rzadko korzystam z porad
        lekarzy. I tym razem sytuacja nie dotyczyła mnie bezpośrednio.
        100 metrów od przychodni zasłabła w czasie tych ostatnich upałów mocno starsza
        kobieta. Wezwałam pogotowie, nagle przypomniałam sobie, że tuż obok jest
        przychodnia. Wbiegłam do poczekalni a potem do gabinetu prosząc lekarkę, aby
        wyszła przed budynek do chorej. W gabinecie była mama z 3-4 latkiem. I dopiero
        otworzyła buzię! Ona jest w gabinecie, jej dziecko jest badane to tamta niech
        poczeka. Tłumaczenie moje a potem lekarki, że być może tamta chora znajduje się
        w stanie zagrożenia życia jakoś nie docierały do mamy.
        Lekarka mimo wrzasków wyszła - i dobrze, bo stan chorej niebył rewelacyjny.
        Pogotowie niebawem się zjawiło i lekarka wróciła do wrzeszczącej mamy i
        przeziębionego dziecka.
        I pewnie jeśli ta mama wpada czasem na forum edziecko, przedstawi tę sytuację
        tak, że była w gabinecie, do którego wleciała baba i zmusiła lekarkę, aby
        zostawiła jej dziecko i poszła do jakiejś na ulicę. Skandal!
        • magdalenkaaa78 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 18.07.06, 11:05
          To trochę inna sytuacja, nie uważasz?
          zakładam, że skoro wpad babka do gabinetu jak na pożar i każe lekarce
          natychmiast przyjśc to raczej nie woła jej na kawę ani na olotki tylko do
          czegoś ważnego i nie klapię jadaczką dla samej przyjemności pomarudzenia.
          • agawamala Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 18.07.06, 13:50
            Dla tej mamy z dzieckiem nie! Dla niej osoba na ulicy mogła umrzeć, zginąć (
            przecież zaraz przyjedzie pogotwie)- ważne było jej dziecko i koniec. Wszyscy
            inni się nie liczyli.
            P.S. Lekarz nie jest służącym, któremu się cokolwiek "każe" - ja wpadłam d
            gabinetu i powiadomiłam lekarkę o sytuacji, p r o s i ł a m ją o pomoc. Może
            czepiam się słóweńka, ale jako żona lekarza jestem dość przewrażliwiona na
            tekstu "kazłam lekarzowi......przyjść, przepisać, zrobić......"
            • magdalenkaaa78 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 18.07.06, 14:35
              Co to znaczy: poprosiłaś? Wybacz, ale dla mnie to jej psi obowiązek i
              tyle...prosić to możesz udzielną ksieznę... ja przychodzę i wymagam od
              lekarza...
              Tak samo, jak do mnie przychodzi klient i wymaga, on nie ma mnie prosić, bo ja
              za to biorę pieniądze. A lekarz dodatkowo przysięgał.
              Wiesz, mnie sie wydaje, ze lekarzom to się we łbach poprzewracalo....
              • agawamala Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 18.07.06, 15:00
                A ja uważam, że niektórym pacjentom poprzewracało się we łbach i to równo.
                Wymagać możesz od swoich pracowników- o ile jesteś szefową.
                Prezentując taki a nie inny stosunek do lekarzy ( wymagam, psi obowiązek,
                poprzewracało we łbach itp) walnie przyczyniasz się do tego, że za 3-5 lat w
                Polsce lekarzy po prostu nie będzie - wybiorą inne miejsca pracy na terenie UE.
                A wtedy nie będziesz miała ani kogo prosić, ani od kogo wymagać. No, chyba, że
                Boga o zdrowie. To tak na marginesie.
                • magdalenkaaa78 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 18.07.06, 15:06
                  Myślisz? dla mnie mogą sobie wyjeżdzać za granicę, ja chodzę prywatnie, i,
                  jestem pewna, ci, do których chodzę, zostaną. Często chodzę do przyjedznych
                  lekarzy - Arabów, Rosjan. I wiesz, jestem bardzo zadowolona. są mili,
                  kompetentni, zadowoleni.
                  Wymagam - bo placę. A jak juz idę na fundusz ( rzadko ) to też wymagam - bo też
                  placę. Składki. I to nie małe. A jak widac po domach lekarzy i samochodach (
                  pracuję w branzy medycznej ) to źle im się w Polsce nie dzieje. Nie podba się
                  któremuś? trudno.
                  I nadal uważam,że to lekarzom wydaje się, że są bóg wie kim, Bóg wie co im się
                  nalezy i tylko oni mogą protestować. A dla mnie to kpina.
                  • agawamala Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 18.07.06, 15:12
                    A mogą protestować i będą. To kwestia czasu. W szpitalu, w którym pracuje mój
                    mąż latem nie odbywają się prawie żadne planowe operacje, bo nie ma ani
                    anestezjologów ani anestetyczek ani instrumentariuszek.
                    Ale to nic w porównaniu z tym co będzie się działo na jesieni.
                    • magdalenkaaa78 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 18.07.06, 15:22
                      Super...niech ludzie zdychają... Co was, święte krowy, to obchodzi...
                      Wiesz, może zastrajkuje straż pożarna ( oni nie mogą jak lekarze dorabiać w 10
                      prywatnych gabinetach) i nie wyjedzie, jak wam się chałupa będzie palić.
                      Rozumiem, że popierasz starjk, bo akurat lekarzom się należy... A pracownicy
                      Genata się nie nalezy? tylko że ona nie może protestowac...
                      Gratuluję niefrasobliwego podejścia do życia. Mąż lekarz cię takiego nauczył?
                      • agawamala Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 18.07.06, 15:50
                        A ja gratuluję pełnego złości i agresji podejścia do ludzi i życia.
                        Lekarze nie pracują w 10 gabinetach dlatego, że lubią tylko dlatego, że zmusza
                        ich do tego sytuacja ekonomiczna.
                        W Geancie też można dorobić, nie dalej jak kilka tygodni temu widziałam
                        stosowne ogłoszenia. Można pracować 24 godziny na dobę ( tyle trwa dyżur
                        lekarski) nie widzę przeszkód.
                        Tyle, że zboczyłyśmy z tematu.
                        • magdalenkaaa78 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 18.07.06, 15:55
                          Nie jestem zła na cały swiat. mam tylko ( uzasadnione ) pretensje do lekarzy.
                          Mam roszczeniowy stosunek do życia - życie taki stosunek wymusiło.
                          Sytuacja ekonomiczna to jedno a odejście od łózka pacjenta to drugie.
                          A dygresje są zawsze mile widziane smile
                          • agawamala Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 18.07.06, 16:04
                            A wiesz ja nie uważam, że wszystko mi się należy, nie mam roszczeniowego
                            stosunku do ludzi i życia, potrafię ustąpić i zwykle dobrze na tym wychodzę.
                            Zamiast pchać się - proszę o przepuszczenie ( np. w sytuacji, gdy chodzilam o
                            kulach); umiem powiedzieć proszę, podziękować, przeprosić.
                            Natomiast w sytuacji, gdy np. matka z dzieckiem, żwawa ( chyba przez "ż")
                            staruszka itp usiłują wpychać się, żądać, domagać i wykazują stosunek
                            roszczeniowy - po prostu nie przepuszczam. I nikt mnie wtedy mnie zmusi do
                            ustąpienia.
                            • magdalenkaaa78 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 09:16
                              Ja też dobrze wychodzę na tym, co robię. I jak będę chciała coś załatwić, to
                              twój sprzeciw raczej mnie nie powstrzyma.
                              • agawamala Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 12:04
                                A co pobijesz mnie? Wezwiesz policję? Bo, że rozedrzesz się na całą okolicę to
                                nie mam wątpliwości. Tylko zyskasz jedno. Po awanturze, wyładowaniu się
                                będziesz ( lub nie) załatwiona przede mną. A sobie wystawisz opinię osoby
                                niezrównoważonej psychicznie. A takiej nie lubi nikt - ani urzędnik, ani lekarz
                                ani ekspedientka.
                                • magdalenkaaa78 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 12:56
                                  Nie biję kobiet smile wejdę i tyle smile i co, pobijesz mnie?
                                  I nie intersuje mnie opinia ekspedientki na moj temat smile Nie zlaezy mi tez, by
                                  mnie lubił urzędnik. Moze mnie szczerze nieznosić smile Zalezy mi tylko na
                                  bliskich mi osobach i dla nich jestem w stanie poskromnić swoje roszczeniowe
                                  zapędy smile
                                  • agawamala Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 13:03
                                    Ale urzędnik , gdy zrobisz awanturę może ZGODNIE Z PRZEPISAMI dobrze dać Ci
                                    popalić. I nic nie możesz zrobić, najwyżej odwiedzać urząd i gromadzić
                                    dodatkowe papierki.
                                    Ekspedientka może dać Ci ochłapy. itd.
                                    Twój stosunek do świata, Twój wybór.
                                    • magdalenkaaa78 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 13:23
                                      Nie moze, jeśli mam wszystkie papiery w porządku smile
                                    • magdalenkaaa78 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 13:24
                                      ochłpaów też nigdy nie dostałam, zawsze wybieram sobie kawałek, który mi się
                                      podoba smile
                        • izabela_741 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 11:53
                          Ja tylko mam pretensje jak dzecko jest zapisane na wizyte a pani doktor konczy
                          sobie prace przed ta wizyta. Na tabliczce jak byk i krowa stoi, ze ma byc w
                          gabinecie jeszcze przez najblizsze 4 godziny a laska wyfruwa.
                          Oczywiscie zapisac sie na wizyte do przychdni sie mozna, bo jest duzo
                          pacjentow.
                          Wiesz ja tez mialabym ochote sie polenic i pracowac tylko 4-5 godzin dziennie.
                          A co mnie obchodzi, ze babka pracuje potem gdzies prywatnie??????
                          Panstwowo ma pracowac dluzej, bo tak stoi na rozpisce a wizyt domowych
                          zaplanowanych nie ma.
                          I jeszcze jedno: jestem za podwyzkami dla lekarzy POD WARUNKIEM, ze tak jak
                          reszta ludzi beda podpisywac aneks o zakazie konkurencji.
                          Bo jak slowo daje, nie rozumiem jak mozna dobrze pracowac na caly zegar w 2-3
                          miejscach.
                          I nie wiem dlaczego w innym zawodzie nie mozna odwalac tak byle jak roboty,
                          wychodzic wczesniej i pracowac u konkurenta- prywaciarza. A lekarzowi wolno?
                          Tylko czemu za pieniadze ludzi, ktorych olewa?????
                          • agawamala Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 12:08
                            Jeśli pacjent jest zapisany, lekarz ma obowiązek go przyjąć. I najczęściej tak
                            czyni.
                            Są jednak sytuacje wyjątkowe - mojej przyjaciółce-pediatrze zmarła matka.
                            Nagle. Dowiedziała się o tym przyjmując pacjentów.
                            Czy w tej sytuacji powinna przyjmować dalej czy jednak nie?
                            Moim zdaniem wyjście jest jak najbardziej usprawiedliwione, ale nie wszystkie
                            matki to rozumiały. Byly takie, które rozdarły buzie, choć znały powód wyjścia.
                            Zaś sprawy uposażenia lekarzy, pracy w konkurencyjnych firmach to zupełnie inny
                            temat.
                            • magdalenkaaa78 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 12:12
                              wiesz, matkom, co się wtedy rozdarły ( chociaż trudno mi uwierzyć w coś
                              takiego ) przydałaby się wizyta u psychiatry. Ale lekarze zbyt często się
                              spóźniają / kończą wcześniej by zwalać wszystko na śmierć w rodzinie ;/
                              • agawamala Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 12:20
                                Zgadzam się, jak w KAŻDYM, ale to KAŻDYM zawodzie są ludzie solidni i nie,
                                podchodzący uczciwie do pracy i urywający się z niej ( zwłaszcza, gdy jest ona
                                byle jak opłacana - co WCALE nie jest usprawiedliwieniem).
                                Tak jak widzisz nic nie jest ani czarne ani białe. Są i kolory i rózne odcienie
                                szarości i sytuacje, które trudno zrozumieć.
                                Te panie miały postawę roszczeniową - przyszły z dzieckiem ( pewnie chorym),
                                zapisały się, płacą składki ubezpieczeniowe, odczekały swoje ( być może
                                zwolniły się z pracy) a tu k l o p s. Lekarka wybiega i nie wiadomo co będzie.
                                Przyjdzie inny lekarz albo nie. Przyjmie a może odeśle . I kiedy przyjmie.
                                Te panie miały niewygodę, niepewność, musialy czekać, pytać się, pacyfikować
                                dzieci ( może chore i cierpiące), tracić dzień urlopu lub co najmniej czas. A
                                miały p r a w o - więc czemu go nie wyegzekwować? Czemu się nie rozedrzeć? A
                                nuż lekarka się załamie i przyjmie ..........
                                • magdalenkaaa78 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 12:24
                                  demonizujesz. Wiadomo, że panie miały prawo czuć się rozgoryczone i złe. I
                                  pewnie ja też pozwoliłabym sobie na kilka słów, ale na pewno nie pod adresem
                                  owej lekarki. jakoś nie wyobrazam sobie,żeby w obliczu śmierci mamusie były tak
                                  pozbawione empatii. A moze to tylko twoja historia by naciagnąć teorię...
                                  • agawamala Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 12:32
                                    Nie koloryzuję, tak było. Z empatią w naszym narodzie marnie. I jak sama
                                    zauważyłaś pozwoliłabyś sobie na kilka słów. Nie pod adresem lekarki, a pod
                                    czyim??? Kto wyszedł?
                                    • magdalenkaaa78 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 12:44
                                      pod swoim smile jakiego to ja mam pecha i co teraz mam zrobić.
                                      Alr TY oczywicie na to nie wpadlas.
                                      • agawamala Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 12:48
                                        Nie nie wpadłam, ale może dlatego, że nie traktowałabym tego w kategoriach
                                        pecha. Poszłabym do rejestracji i zapytała co recepcjonistka radzi w tej
                                        sytuacji, zapisała się na mozliwie szybki termin. I tyle. Bardziej
                                        współczułabym lekarce niż użałała się nad sobą ( czy jak wolisz pechem).
                                        • magdalenkaaa78 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 12:58
                                          Współczucie swoja drogą, a wizya swoją drogą. Co dzień umierają ludzie, nie
                                          mogę się rozczulać nad kazdym. A rejestratorek to generalnie wolę nie pytać, bo
                                          moze do żony lekarza mają dobre podejście, ale do pacjentów to już za zwyczaj
                                          nie...
                                          • agawamala Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 13:06
                                            No to znowu ja mam szczęście.Gdy złamałam nogę pies z kulawą nogą ( nomen omen)
                                            nie wiedział, że jestem żoną lekarza. I zetknęłam się z ciepłym, sympatycznym
                                            przyjęciem zarówno lekarzy jak i średniego personelu.
                                            Potem, gdy się już dowiedziano, pytano, dlaczego mialczałam. A milczałam m.in.
                                            dlatego, że w tym szpialu i w tym momencie byłam zwykłym pacjentem, nie
                                            chcialam, żeby ktokolwiek wpychał mnie np. poza kolejnością.
                                            Ale może mam szczęście do ludzi.
                                            • 100krotka9 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 13:24
                                              agawamala napisała:

                                              > No to znowu ja mam szczęście.Gdy złamałam nogę pies z kulawą nogą ( nomen
                                              omen)
                                              >
                                              > nie wiedział, że jestem żoną lekarza. I zetknęłam się z ciepłym, sympatycznym
                                              > przyjęciem zarówno lekarzy jak i średniego personelu.
                                              > Potem, gdy się już dowiedziano, pytano, dlaczego mialczałam. A milczałam
                                              m.in.
                                              > dlatego, że w tym szpialu i w tym momencie byłam zwykłym pacjentem, nie
                                              > chcialam, żeby ktokolwiek wpychał mnie np. poza kolejnością.
                                              > Ale może mam szczęście do ludzi.

                                              Na pewno poszłaś do pierwszego lepszego lekarza gdy to TWÓJ MĄŻ PRACUJE W
                                              PORADNI CHIRURGICZNEJ trele trele ....
                                              nieźle nas tu cyganisz
                                              • agawamala Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 13:56
                                                Mieszkam w Warszawie, mój mąż pracuje w warszawskim szpitalu.
                                                Nogę złamałam na nartach w Zakopanem. Kilkaset kilometrów od miejsca pracy
                                                mojego męża. Zostalam zawieziona przez PR na tamtejszą Izbę Przyjęć. Nim
                                                pojawily się tam moje dzieci minęło sporo czasu. Nikomu nie wykrzykiwałam, nie
                                                mówiłam, że jestem żoną chirurga. Udzielono mi pomocy szybko, grzecznie bez
                                                protekcji. Poczekalam na swoją kolejkę. I tyle.
    • 100krotka9 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 18.07.06, 12:14
      Bardzo dobrze zrobilaś.
      Ostatnio pani w aptece poprosiła mnie do okienka - byłam w szoku "Pani z
      dzieckiem proszę podejść".
      Jak wybieraliśmy się na wakacje to w biurze podróży powiedzieli nam, że na
      lotnisku mamy podchodzić bez kolejki - do odprawy. Kosztowało mnie to trochę
      nerwów ale jestem wdzięczna, że nie musiałam stać w długich kolejkach!!!!
      Oczywiście pozostali pasazerowi byli z tego niezadowoleni ale to ich sprawa.
      Dziwi mnie, że ludzie, którzy kiedyś mieli też małe dzieci nie rozumieją tego
      że kobieta z dzieckiem powinna mieć pierszeństwo.
      W ciązy jak byłam to raz mi się zdarzyło, że ktoś mi ustąpił. Co za
      społeczeństwo!!!
      • agawamala Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 18.07.06, 13:58
        A ja w ciąży byłam dwa razy i nie wymagałam, aby cały świat kręcił się dokoła
        mojego brzucha.
        Czy uważasz, że na lotnisku samolot odleci bez Ciebie? Zapewniam, że jeśli się
        nie zawieruszysz to nic takiego Ci nie grozi. Czy miejsce A jest w samolocie
        lepsze od miejsca B - nie. W pierwszym rzędzie jest może ciut luźniej.
        Wepchasz się pierwsza, to będziesz o tyle samo minut dłużej po drugiej stronie
        granicy. I tyle. To co robisz wpychając się i uzurpując sobie prawo do tego, że
        musisz z racji wieku/macierzyństwa/ciąży być koniecznie pierwsza jest po prostu
        szukaniem konfliktu.
        A czy warto Ci już na początku wyjazdu antagonizować sobie innych turystów to
        już pytanie do Ciebie.
        Zapewniam, że wkurzony taką roszczeniową postawą inny uczestnik wyjazdu może Ci
        w znacznie większym stopniu popsuć , i to złośliwie, pobyt. Może palić
        papierosy i dmuchać w kierunku dziecka, sluchać głośniej muzyki, gdy właśnie je
        usypiasz, a ci mniej kulturalni zrzucić ręczniki z zajętych leżaków.
        I kto będzie per saldo wygranym?????
        • magdalenkaaa78 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 18.07.06, 14:36
          Wygranym, bo dmuchnie dziecku w twarz? to gratuluję podejścia i ptzekonania, co
          znaczy słowo "wygrany"
          • agawamala Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 18.07.06, 15:09
            Czytaj ze zrozumieniem. Wygrałaś, bo egzekwując swoje prawo wepchnęłaś się bez
            stania w kolejce ( mnie to osobście śmieszy, bo jak powiedziałamjest mi
            dokładnie obojętne czy będę stała po tej czy tamtej stroniegranicy). Tym nie
            mniej ludzie są różni. Są i tacy, którzy się wkurzą i ani myślą w takiej
            sytuacji odejść z papierosem czy zachowywać się cicho. Dla jasności - nie palę
            i drażni mnie dym.
            Kiedyś w Grecji byłam świadkiem takiej sytuacji. Facet został obsztorcowany
            przez panią z dzieckiem już na lotnisku, że ona musi(!) być pierwsza przy
            odprawie. Potem po przylocie to samo - ona musi(!) zająć TO miejsce w autokarze
            ( no bo dziecko) - tak jakby miejsca nie były w zasadzie równorzędne.
            Potem wszyscy byliśmy w tym samym hotelu. Facet z uporem maniaka chodził palić
            papierosy tam, gdzie rozłozyła się owa pani z dzieckiem. Ta usiłowała się go
            pozbyć, ale on oświadczył, że nie ma tu zakazu palenia a w spornym miejscu
            każdy może stać.
            Tak się złożyło, że raz mieliśmy leżaki obok siebie. Poprosiłam, żeby nie
            palił. Grzecznie odchodził w inne miejsce.
            Tak więc kto był wygranym a kto przegranym?
            • magdalenkaaa78 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 18.07.06, 15:15
              Ty czytaj ze zrozumieniem. ewentualnie pisz z sensem. Wg ciebie facet był
              wygrany, bo...chodził i palił gdzie siedziala matka z dzieckiem. Fajnie. Słodka
              zemsta na poziomie.
              Tak - ja mam prawo zrobić wszystko, by moje dziecko mialo jak najlepiej. Czy ów
              pan mial zamiar przyepuścić kobietę z dzieckiem ? pewnie nie, bo wiedziałby
              także, że nie chodzi się palić tam, gdzie są dzieci.
              Rozumiem, ze na to patrzyłaś bez słowa. Trzeba było podejść do pana i
              pogratulować mu "wygranej" i tego, ze dopiekł matce. A ze dziecku przy okazji
              też...
              Wiesz, kobiety się "pchają" bo jak stoisz bez słowa to nikt cię nie przepuści.
              Chyba, ze druga kobieta, znajaca życie...ale sądząc po tobie, to wcale nie jest
              takie pewne...
              • dwazera Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 18.07.06, 15:48
                między pachaniem na chama a staniem jak cielę są jeszcze formy pośrednie
                • magdalenkaaa78 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 18.07.06, 15:58
                  tak, można grzecznie zapytaćsmile żesz na to nie wpadłam smile
                  • agawamala Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 18.07.06, 16:04
                    Chyba nie wpadłaś - wolisz kazać i żądać niż poprosić.
              • agawamala Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 18.07.06, 15:59
                Dwazera jednym słowem Ci wytłumaczyła- między pchaniem się na chama a staniem
                jak cielę jest różnica.
                Gdyby owa matka grzecznie poprosia, facet pewnie by ją przepuścił, gdy zaczęła
                akcję pt "mnie się nalezy, bo mam dziecko" - wkurzył się.
                Czy reagowal kulturalnie czy nie chodzac palić tej pani i jej dziecku pod nosem
                to inna sprawa. Postanowił jej dokuczyć i też egzekwował to co mu się należy (
                w tym przypadku palenie w dowolnym miejscu).
                Nie jestem zwolenniczką palenia - nigdy nie palilam i duszę się od dymu, ale
                jak dotąd jesli nie ma zakazu palenia można palić i obecność dzieci nie ma tu
                znaczenia.
                Jestem za tym, aby było jak najwięcej miejsc dla niepalących, tym nie mniej
                póki co mogę najwyżej prosić( tak prosić- Ty tego nie rozumiesz, bo uważasz, że
                można jedynie żądać lub kazać), aby palacz odszedł w inne miejsce.
                A ponieważ robię to grzecznie, więc najczęściej nie mam z tym problemu.
                Ta pani wygrała to, że wepchnęła się z dzieckiem do kolejki, przegrała brak
                dymu z papierosa i tyle.
                • magdalenkaaa78 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 18.07.06, 20:16
                  O ile wiem, nie mozna palić w dowolnym miejscu... ale moze w grecji jest inne
                  prawo smile
                  Ta pani nic nie wygrała, ten pan też nie.
                  A co do pchana się na chama - w naszym kraju nawet grzeczna sugestia ( typu,
                  przepraszam, czy mogłby pan.... ) bywa często odbierana jako atak i chamstwo.
                  Być może, tamta pani, nauczona doświadczeniem, ruszyła od razu z krzykiem, bo
                  innej mozlwiosci nie widziala.
                  Ja kiedyś stalam na poczcie, synek jeszcze sam nie siedział, była zima a w
                  budynku - gorąco. Nie moglam rozebrać synka. Grzecznie zapytałam panią w
                  okienku, ktorej kończyła sie przerwa czy moge podejść bez kolejki. To był
                  jeszcze czas, gdy na pocztach wisiały słynne karteczki uprawniające matki z
                  dziećmi do obsługi poza kolejnością. Baba wydarła się na mnie aż miło.
                  zareagowała kolejka, ktora wydarła się na babę. dopiero pod tą presja panie
                  zgodziły się obsłużyć mnie jako pierwszą. Doswiadczenie uczy, że grzecznośc nie
                  zawsze skutkuje.
                  I grubo się mylisz, jesli ci się wydaje, że słowa: proszę, przepraszam,
                  dziękuję i w ogole elementarne podstawy kultury są mi obce. Ale w momencie, gdy
                  nie mam wyboru, gdy kultura nie skutkuje, robię to, co muszę i tyle. Mam za
                  duzo ciekawszych problemów, by się przejmowac kłótnią na poczcie smile
                  • gosiula81 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 18.07.06, 21:03
                    Nie chcialam wzbudzic takiej dyskusji, ale skoro juz to nastapilo, to przytocze
                    jeden przypadek (a propos proszenia o przepuszczenie). Kiedys bylam w
                    supermarkecie. Bylam ze swoja corka i byla pani z synkiem, ktory strasznie sie
                    darl w wozku, a ta pani nie wiedziala co robic. Chciala juz rzucic zakupy i
                    wyjsc po prostu ze sklepu. Przede mna stalo panstwo, ktorych pani w kasie juz
                    kasowala, za mna 4 osoby i ta pani z dzieckiem. Widzac cala sytuacje poprosilam
                    panstwa za mna czy bysmy mogli przepuscic ta pania z dzieckiem, zeby sie tak
                    nie meczyli. Jeden pan za mna powiedzial dobrze, natomiast pozostale osoby
                    krecily nosami, ze jak to tak mozna, takie nerwowe dziecko do sklepu brac itd
                    itp. Na szczescie (dla tej pani) otworzyli nowa kase i byla jako pierwsza. A ja
                    placilam karta i wszyscy za mna dostali kare i musieli stac troche dluzejsmile
                    Niestety, ta pani z dzieckiem mi nie podziekowala za reakcje, mimo ze pozniej
                    sie mijalysmysad
                    • monia145 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 18.07.06, 21:41
                      A Ty tak zawsze uszczęśliwiasz ludzi na siłę? Może jej pomimo zachowania
                      dziecka nie zależało na szybkim przejściu? Może poczuła się dopiero wtedy jak
                      zła matka, kiedy zwróciłaś uwagę wszystkich na nią i jej dziecko? Nie sądzisz,
                      że sama powinna zwrócić się z prośbą do ludzi gdyby jej zależało?
                      Wybieganie przed szereg i rozczarowanie z powodu nie uzyskania podziękowania,
                      no cóż...wybacz ale sama pracujesz na swoje kiepskie samopoczucie.
                      • gosiula81 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 18.07.06, 22:19
                        Staram sie zawsze uszczesliwiac ludzi w miare moich mozliwosci. Zazwyczaj
                        ludzie dziekuja mi za to. Akurat po tej pani widziałam, ze raczej chciała
                        przejsc szybko, skoro juz chciala zostawiac zakupy. A nie pomyslalas, że moze
                        byla zbyt zdenerwowana ta cala sytuacja ze nawet nie pomyslala zeby
                        podzieckowac? Oczywiscie swiat mi sie z tego powodu nie zawalil, ale kazdemu
                        milo uslyszec slowo dziekuje za pomoc czy cokolwiek. O tym, czy poczula sie jak
                        zla matka nie wiem, ale raczej watpie, poniewaz moja prosba nie byla krepujaca.
                        A zwracac na nia uwagi innych nie musialam, gdyz dziecko samo postawilo ich w
                        centrum zainteresowania, Pani czepialska.
                        A z moim samopoczuciem wszystko ok.
                        • monia145 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 18.07.06, 22:32
                          To jest Twoja i tylko Twoja ocena tej sytuacji.
                          Jak sama przyznajesz zachowanie tej pani mogłobyć spowodowane nieznanymi
                          pobudkami. Zarówno mojei Twoje wyjaśnienia mogą być słuszne.
                          Anagażując się w takie sprawy trzeba ponosić konsekwencje bycia niezrozumiałym
                          i nie dziwić się że ludzie nie dziękują, to wszystko.
                      • zawsze-w-drodze Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 18.07.06, 22:26
                        Uwaga porządkowa a'propos lotniska - zwyczajem obowiązującym i przestrzeganym
                        przez pracowników większości lotnisk i większość linii lotniczych jest
                        przepuszczanie jako pierwszych przy odprawie i wsiadaniu do samolotu pasażerów
                        z małymi dziećmi. Ktoś kto często lata po prostu o tym wie. Personel naziemny i
                        pokładowy sam prosi najpierw takie osoby - jeśli nie zauważy - należy się
                        przypomnieć - zgłosić poza kolejnością. Tak, że nikt tu się nie "wpycha".
                        Pozdrawiam.
                        • agawamala Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 07:49
                          To samo dotyczy np. inwalidów czy osoby w nocno podeszłym wieku. Też mają prawo
                          do obsługi poza kolejnością. Wiek "małych dzieci" też jest nijako sprawą
                          umowną. Czy z 3 latkiem się już wchodzi a z 4 latkiem nie? Czy ludzie z 5
                          latkiem( też się wierci i kręci) mają przepuścić 4 rodziny z dziećmi młodszymi
                          o 2 miesiące?
                          A co z kobietami w ciąży?
                          Są terminy i trasy ( np. linie południowe przed lub po sezonie) gdzie 80%
                          pasażerów to albo rodzice z bardzo małymi dziećmi, albo ludzie w podeszłym
                          wieku . No i co wtedy? Bójka przy odprawie? Licytacja uprawnień?
                    • gosiula81 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 18.07.06, 22:34
                      A poza tym nie napisałam, że ona mi odmówiła, tylko ze akurat otworzyli nowa
                      kase, przy ktorej konczyla sie kolejka, a ze ona byla ostatnia, to poszla do
                      tej kasy jako pierwsza. Ludzie, czytajcie dokladnie posty!!!
                      • gyokuro Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 18.07.06, 23:38
                        Mnie tez w aptece pani poprosiła bez koleji, bo byłam z dzieckiem. Nie chciałam
                        nawet, ale i ci w kolejce zaczęli przytakiwać, aż zdziwiona byłam.
                        Ale u lekarza raz byłam jak połamało mnie w krzyżu i musiałam pójść z
                        dzieckiem, bo nie miałam z kim zostawić. Dziecko w wieku takim, że nie było w
                        stanie usiedzieć zbyt długo i biegałao po przychodni a ja za nim, w pół zgięta.
                        Byłam bez numerka bo przyszłam interwencyjnie i nie prosiłam nikogo o pójście
                        bez kolejki. Jedna pani chciała mnie przepuścić bo widziała, że mnie boli i już
                        nie wyrabiam. Ale inni pacjenci myślałam że mnie zjedzą - a przecież ja nie
                        prosiłam, nie pchałam się, nie wykłócałam. Ciekawe, że nie zjedli tej pani,
                        która chciała mnie puścić, tylko mnie... I do tego w zdecydowanej większości
                        przyszli tylko po receptę.
                        Inna sprawa z sytuacją z lotniska - gdyby powiedziała spokojnie, byłoby ok, tym
                        bardziej, że tak jest przyjęte, ale krzyczenie jest nie w porządku. Myśmy raz
                        mieli coś podobnego w supermarkecie, jak pan z dzieckiem wrzeszczał, że należy
                        go puścić, bo on ma dziecko. Jasne, nawet w kasie był uprzywilejowanej, ale po
                        co krzyczeć? Nawet jak go puścili, to pomstował długo, że to nie tak, że w
                        ogóle ta kasa pusta powinna być.
                        A wracając do lekarza i zapisania na godzinę - trzymam się swojej godziny mocno
                        i przepuszczę tylko małe dziecko (bo tak u nas jest w przychodni, że chore
                        dziecko do lat dwóch bez kolejki). W sumie starsze chore też puszczę, bo jak
                        widzę, że w gorączką wisi na mamie... Ale u ortopedy, nic z tego.
                  • agawamala Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 07:44
                    Bardzo żałuję, że tak jest, ale tam gdzie nie ma wyraźnego zakazu palenia
                    NIESTETY palić wolno. Czy to będzie plaża czy przystanek autobusowy, ulica czy
                    nawet własny balkon.
                    Bardzo bym chciała, żeby tak nie było, ale jest, i niestetey nie zanosi się na
                    radykalne zmiany.
                    Widocznie żyjemy w innym świecie, bo ja, zachowując się grzecznie i prosząc (
                    oczywiście nie o rzeczy absurdalne na zasadzie ustąp mi , bo ja mam rację- z
                    definicji) bardzo, ale to bardzo rzadko spotykam się z odmową czy chamstwem.
                    Jak widać agresja budzi agresję i koło się zamyka. I jeśli ktoś, nawet po
                    negatywnych doświadczeniach rusza do ataku z krzykiem, musi się liczyć z
                    identyczną reakcją i złośliwością innych.
                    W sumie przegrała właśnie ta pani - facet i tak poleciał samolotem, tyle, że w
                    strefie bezcłowej przebywał 5-10 minut krócej, a ona naraziła dziecko na
                    wdychanie dymu.
                    Pytanie czy warto?
                    Podobnie jak nie warto denerwować się w sklepie, na poczcie itp.I nie uwierzę,
                    bo moje dzieci też kiedyś były małe, że nie można rozpiąć, rozebrać czy w
                    ostateczności zająć kolejki. Można też g r z e c z n i e p o p r o s i ć (
                    nie żądać, nie kazać, nie domagać się, nie wrzeszczeć nie wykrzykiwać, że masz
                    p r a w o ) ludzi, no i wtedy nie załatwiać spraw przez pół godziny.
                    • magdalenkaaa78 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 09:15
                      A, rozumiem, że musi być nalepka, zeby było wiadomo, ze w danym mijescu palić
                      nie można... Nie wiem, co rozumiesz przez "wyraźny zakaz". To może być
                      niewyraźny? skoncentrujmy się na Polsce, jako że tu mieszkamy...
                      • agawamala Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 11:36
                        Póki co niestety,w naszym kraju wolno palić i na plażach i na przystankach i na
                        ulicy i w wielu miejscach publicznych, ba nawet w pociągach w
                        wagonach/przedzialach dla palących. Bardzo żałuję, bo nie znoszę dymu.
                        Nie wolno palić w szkołach w placówkach służby zdrowia.
                        I wrzaskiem, awanturą , roszczeniową postawą nie zmusisz ludzi aby nie palili.
                        A ponieważ agresja budzi agresję ( sama o tym wiesz), wrzszcząc na ludzi
                        powodujesz to, że oni będą robili Ci na złość.
                        No i mamy polskie piekiełko.
                        Rozebrać dziecko można zawsze i wszędzie pod warunkiem, że się chce.
                        Jeśli ma się postawę- mnie się należy i zrobię wszystko, aby korzystać ze
                        swoich praw- można wrzaskiem, raz drugi dopiąć swego. Tak się zdarza, że te
                        wrzaskliwe osóbki głos podnoszą najczęściej na słabszych i bardziej
                        kulturalnych. Ogolonemu drechowi raczej nie podskoczysz - zwyczajnie ze strachu
                        o własną skórę, a starszej osobie - czemu nie.
                        • magdalenkaaa78 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 12:21
                          Czytaj ze zrozumieniem, co się do ciebie pisze. NIE WOLNO. Ale jest różnica
                          między zakazem a respektowaniem zakazu!
                          Owszem, roszczeniową postawą często jestem w stanie wyegzekwować prawo. Czasem
                          jestem w stanie wyegzekwować je także kulturalnym zachowaniem.... Nie, nie
                          zawsze agresja rodzi agresję. Czasem pyskate zachowanie powoduje, że druga
                          strona zaczyna myśleć.
                          Nie, nie wszędzie można rozebrac dziecko - i badź łaskawa nie kwestionować
                          mojego doświadczenia ani chęci. Nie, jeśli dziecko jest chore, uposledzone (
                          no, chyba że kwestionujesz moje prawo chodzenia na pocztę z chorym dzieckiem )
                          Nie "podskakuję" do osób kulturalnych - na kulturę odpowiadam kulturą. A co do
                          drechów to mam same dobre doświadczenia. Któregoś dnia zobaczyłam, jak taki
                          byczek, zmęczony życiem, siedzi w wózku mojego synka. I palnęlam mu taką
                          niekulturalną mówkę, że w pięty chłopaczkowi poszło. Wózek stoi nadal, panowie
                          stoją obok i jak mnie widzą, z szacunkiem mówią: dzień dobry.
                          • agawamala Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 12:46
                            Trafiłaś na określony egzemplarz byczka. Mogłaś trafić na inny - taki, który
                            użyłby pięści jako argumentu ( dla jasności nie pochwalam).
                            Czytać ze zrozumieniem u m i e m i raz jeszcze powtarzam - NIESTETY BARDZO
                            ŻAŁUJĘ NIE MA ZAKAZU PALENIA W MIEJSCACH PUBLICZNYCH TAKICH JAK PRZYSTANKI
                            KOMUNIKACJI MIEJSKIEJ, ULICE, PLAŻE, ODKRYTE BASENY, PARKI A NAWET WŁASNE
                            BALKONY. Bardzo bym chciała, żeby były, ale nie ma.
                            To, że ktoś powie, że palić nie wolno nie oznacza, że tak jest.
                            Teraz doczytałam się, że masz chore czy upośledzone dziecko. To w jakimś
                            stopniu tłumaczy Twoją roszczeniową postawę wobec wszystkich i niechęć do
                            lekarzy. Pewnie nie będę wstanie tego zrozumieć mając dwoje normalnych,
                            zdrowych dzieci.
                            Życzę Ci jednak mniej zadziorności i agresji, bo naprawdę więcej działa się
                            spokojem niż awanturowaniem i chamstwem.
                            • magdalenkaaa78 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 12:52
                              JEST ZAKAZ. Matko kochana, czy dla ciebie fakt, że nie ma znaczka, nalepki,
                              odnosnika do stosownej uchwały oznacza, że nie ma zakazu? Jest. Napisze jeszcze
                              raz: zakaz jest tylko nikt go nie przestrzega.
                              Nie mam roszczenowej postawy wobec wszystkich tylko wobec tych, ktorzy maja
                              wobec mnie jakieś obowiązki.
                              Nie cierpię lekarzy. Praca jaką wykonuję zmusza mnie do obcowana z nimi kazdego
                              dnia. Nie zaprzeczam - bywaja mili, kompetentni i życzliwi. Ale takich jest
                              mało. To oni z reguły uważają, że coś im się należy, na już, na wczoraj, z
                              dostawą do domu. Zycie ich nauczyło, ze im wolno.
                              Tak, na pewno nie możesz zrozumieć matki chorego dziecka mając dwoje zdrowych,
                              ale to zupełnie inna bajka i nie mam na tym tle kompleksów.
                              I, jak pisalam, staram się wypośrodkować między chamstwem a kulturą,jeśli
                              znajduję się w sytuacji podbramkowej.
                              • agawamala Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 13:01
                                To podaj w takim razie przepis ( rozporządzenie, może ustawę) w myśli której
                                NIE WOLNO PALIĆ W MIEJSCACH PUBLICZNYCH TAKICH JAK ULICA, PLAŻA itp. Szukałam,
                                niestety takiej nie ma.
                                A twierdzenie "nie cierpię lekarzy" jest już poza jakąkolwiek dyskusją. Można
                                niecierpieć dr X, można nienawidzieć doc Y czy prof Z. Przyznanie się do
                                nienawiści do jakiejkolwiek grupy ( zawodowej, społecznej, narodowościowej,
                                etnicznej, wyznaniowej) powoduje, że nie jesteś osobą, której argumenty są w
                                jakikolwiek sposób poważne i rzeczowe.
                                Być może tłumaczy Cię chore dziecko, ale zostawmy to z boku.
                                • magdalenkaaa78 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 13:23
                                  Nie cierpię nie jest jednoznaczne z nienawidzę. zauważ subtelną różnicę. I nie
                                  mam zamiaru na ten temat dyskutowac. Nie cierpię zupy grochowej, szpitali i
                                  brzydkiej pogody. I lekarzy generalnie też. Do cylkistów i Żydów nic nie mam smile

                                  Poczytaj ustawę o ochronie zdrowia z 1995 roku przed następstwami używania
                                  tytoniu i wyrobów tytoniowych z 9 listopada 1995 roku (Dz.U. z 1996 r., nr 10,
                                  poz. 55). W art. 5 zabrania się palenia tytoniu w szpitalach i szkołach, w
                                  pomieszczeniach zakładu pracy oraz innych obiektów użyteczności publicznej,
                                  poza wyjątkami wymienionymi w ustawie. Na mocy ustępu 4 art. 5 rada gminy może
                                  ustalić, w drodze uchwały, dla terenu gminy inne niż wyżej wymienione
                                  miejsca przeznaczone do użytku publicznego jako strefy wolne od dymu
                                  tytoniowego. Art. 13 wprowadza sankcję za palenie tytoniu w miejscu
                                  zabronionym: karę grzywny do 5000 zł.


                                  www.dlaczego.org.pl/tekchniep1.htm
                                  • agawamala Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 14:09
                                    Nie ma tu słowa o zakazie palenia na ulicy itp. Nie ma takich rozporządzeń.
                                    P.S. Przeczytałam www.dlaczego........... i w pewnym sensie rozumiem DLACZEGO
                                    masz taki a nie inny stosunek do świata i ludzi.
                                    • magdalenkaaa78 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 14:23
                                      Nie, nie rozumiesz i nie masz pojęcia, jaki mam stosunek do ludzi. I niech tak
                                      zostanie smile wiesz, jaki mam stosunek do ciebie ( mam taki, jaki sobie
                                      wypracowałaś swoimi postami ) I... ja nie chcę, żebyś mnie rozumiała smile nie ty
                                      • agawamala Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 14:27
                                        Masz chore dziecko i to tłumaczy. Do mnie masz taki sam stosunek jak do
                                        wszystkich, którzy nie widzą świata tak jak Ty, którzy Ci nie ustępują tylko
                                        dlateo, że masz upośledzone dziecko, którzy nie mają w sobie agresji tylko
                                        próbują rozwiązywać probelemy pokojowo.
                                        Sama sobie przeczysz pisząc np., że nienawidzisz ( niecierpisz) lekarzy. Ja
                                        lekarzem nie jestem.
                                        • magdalenkaaa78 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 14:40
                                          Nie, moja droga ( tania? ) choroba dziecka ( ani jej brak ) nic nie
                                          usprawiedliwia i nic nie załatwia, otwiera tylko oczy na niektore sprawy o
                                          których rodzice dzieci zdrowych nie mają bladego pojęcia.
                                          Jóż ci napisalam ( sprobuj, ach spróbuj czytać ze zrozumieniem ) że agresją
                                          reaguję na: głupotę, chamstwo, agresję. Na kulturę reaguję kulturą. I nigdy nie
                                          biegnę z mordą do okienka krzycząc : JA JA JA, moje moje moje, dla mnie, dla
                                          mnie!
                                          Nigdzie nie napisałam,że kogoś nienawidzę. A nie cierpię lekarzy ( ogolnie, nie
                                          poszczególne jednostki ) bo to święte krowy...ale to już na inny wątek. Nie
                                          dorabiaj sobie chorych teorii i fałszywych ideologii bo psycholog z ciebie
                                          zaden.
                                          ty nie jesteś lekarzem tylko zonką lekarza, wiem, wiem, chwaiłaś się już. A ja
                                          jestem żoną informatyka i co z tego?
                                          • ka-ja Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 14:54
                                            Dokładnie tak jak mówisz.Niektórym chyba ciężko jest zrozumieć,że jak się
                                            przychodzi z dzieckie raz na pare miesięcy do lekarza na szczepienia to jasne
                                            moge być cała uśmiechnięta,kto pierwszy,za kim itd.Ale jak muszę chodzic co
                                            chwilę i najpierw proszę o np.skierowanie,raz, drugi,i słyszę "a po co" ,albo
                                            "to nie możliwe","pani jest przwrażliwiona",to kiedyś ta cierpliwość się
                                            kończy,i jeżeli nie zacznę rozmawiać stanowczo nie załatwię nic.
        • 100krotka9 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 08:26
          O rany ale się rozpisałaś.
          Po pierwsze się nie wepchałam.
          Po drugi na lotnisku rodzice z dziećmi mają pierwszeństwo i jak obsługa sama
          zauważy to prosi te osoby pierwsze do odprawy.
          Po trzecie chyba dawno nie byłaś na lotnisku. Kolejki do odprawy są bardzo
          długie zdarza się że w takich kolejkach jest po 15 – 20 rodzin a czasami i
          więcej. Stoiska odprawy są oddalone od siebie o około 1-1,5 metra wiec bardzo
          blisko i wybacz ale w takiej kolejce nie puścisz 1,5 roczne dziecko żeby sobie
          chodziło. Co do strefy to tam już sobie dziecko może biegać. Masz czas na
          przebranie pieluchy i nakarmienie malucha.
          Z tego co widać to chyba Ty jesteś taką osobą, która mściłaby się na matce z
          dzieckiem, paląc papierosy w miejscu gdzie będzie matka z dzieckiem, dmuchając
          dziecku w twarz dymem czy też zrzucając ręczniki na leżakach itp. O których
          wolę już nie pisać.
          Przyznam szczerze pomimo tego, że obsłużono mnie bez kolejki nie spotkałam
          takich ludzi a raczej ludzi życzliwych. I na strefie i w samolocie i w miejscu
          zakwaterowania.
          • agawamala Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 11:49
            Na lotnisku byłam po raz ostatni dokładnie 7 dni temu. Czy to dawno czy nie -
            nie wiem. Bywały czasy kiedy nie bywałam tam kilka miesięcy, bywało tak, że 2
            razy w tygodniu.
            Zgadzam się, że są dość długie kolejki - zwłaszcza przy stanowiskach charterów
            do cieplejszych krajów -ale "załatwienie" jednej rodziny trwa nie dlużej niż 2-
            3 minuty. Ze względu na panujący tłok ( o czym byłaś uprzejma napisać) ground
            service raczej nie rozgląda się kto stoi w kolejce. Bywają wyjątki, ale rzadko.
            Po drugiej stronie granicy jest co prawda więcej miejsca, ale nie jest to
            miejsce do biegania.
            Jestem osobą niepalącą(!!!!!) i co więcej nieznoszącą dymu, więc raczej trudno
            mi sobie wyobrazić, abym dmuchała w twarz komukolwiek.
            I powtarzam raz jeszcze - tak jak Ty masz prawo podejść z dzieckiem bez kolejki
            i zamierzasz tego prawa się domagać, tak X ma prawo palić papierosy tam, gdzie
            nie ma zakazu, i nie musi odchodzić dalej po to, aby dziecko nie wdychało dymu.
            Tak jak Ty możesz poczekać 10 minut i nic się nie stanie, tak X może przejść 20
            metrów i zadymiać pustą przestrzeń. Tylko i do jednego i do drugiego trzeba
            trochę dobrej woli. A jak się jej nie ma to każdy stawia na swoim. Pani Y
            weszła jako pierwsza- i pokazała, że jej wyegzekwowała należne jej prawo, pan X
            ją zapamiętał i też nie rezygnował z prawa do palenia na wygodnym leżaku. A, że
            przy okazji podtruł trochę dziecię- cóż nie jego dziecko, nie jego sprawa.
            • 100krotka9 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 13:31
              Oh nie wiedziałam że z ciebie taka podróżniczka,
              tak, tak trzeba się chwalić na forum jaką to ja jestem światową kobietą.
              Żoną lekarza wink
              • agawamala Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 14:12
                Czyżbyś miała kompleksiki? Ja nie mam i informuję, że nie trzeba być
                podróżnikiem, aby bywać na lotnisku. Ja akurat odbierałam powracające z wakacji
                moje dzieci.
                I co głupio Ci?
                • 100krotka9 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 14:13
                  nie nie głupio
                  Ty chora jesteś!
                  • agawamala Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 14:23
                    A na co? Na to, że nie zgadzam się z Twoją wizją świata?
        • 100krotka9 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 10:50
          Jeszcze jedno pytanie
          Kto powiedział, że się wpychałam?!!!
          Chyba Ty chociaż Cię tam nie było!!!
          Na pewno należysz do tej części społeczeństwa, która uważa słowo "przepraszam"
          za wpychanie.
          Gratuluję takiego podejścia.
          • agawamala Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 12:00
            Słowo "przepraszam" można wypowiedzieć w różny sposób- przez zaciśniete zęby,
            wypychając z kolejki innych, albo z uśmiechem, tłumacząc dlaczego prosi się o
            przepuszczenie. Z tonu Twojej wypowiedzi wnioskuję, że był to raczej wariant
            opisany wyżej.
            Prezentując roszczeniowy stosunek do wszystkiego na zasadzie należy mi się, bo
            mam małe dziecko ( do kiedy małe będzie małe), powoduje się, że zaraz znajdą
            się ludzie, którzy też mają prawa i będą się ich domagać.
            Pracownicy lotniska, ich przyjaciele, ludzie starsi, inwalidzi, inne matki itd.
            Awantura gotowa.
            I jeszcze powracając do wątku o lekarzu. Mój mąż raz w tygodniu przyjmuje w
            poradni chirurgicznej. I tego właśnie dnia zapomniał kluczy od mieszkania.
            Przywiozłam mu je i wyjaśniając po co wchodzę do gabinetu - przedstawilam się i
            pomachałam kluczami - poprosiłam, aby pozwolono mi wejść. Na to młoda osoba
            oświadczyła, że wejdę po jej trupie, bo ona też się śpieszy, w domu zostawiła
            dziecko itp.
            Ponieważ nie lubię się awanturować wyszłam na parking i
            z komórki zatelefonowałam do męża prosząc, aby przyszedł po klucze. Tak też
            uczynił. Przerwa w przyjmowaniu chorych wyniosła ok. 15 minut a nie 20 sekund.
            I ta pani grzecznie poczekała w poczekalni. Pytanie czy warto było???????
            • magdalenkaaa78 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 12:27
              Gartuluję, zrobiłaś to specjalnie, pewnie miło ci było pokazać wlasna przewagę,
              co ty mozesz i do czego się posuwasz smile musisz być bardzo z siebie zadowolona.
              Iz "władzy" męża też. 15 min, to chyba parking 1,5 km od budynku. no, chyba że
              w ramach uprzyjemniania życia pacjentom jeszcze mu opowiadałaś, co cię tego
              dnia spotkało ( agresywna mamusia na poczie ) i co ugotujesz stęsknionemu
              małżonkowi ma obiadek. Zenada.
              • agawamala Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 12:38
                Nie naciągaj. Nie zmieniaj faktu. Nikomu nie pokazywałam swojej przewagi, nie
                demonstrowałam. Zważ, że to Ty a nie ja napisalam o "władzy" męża.
                Mąż musiał zamknąć gabinet, przejść ( nie przebiec) na parking- oddalony ok.
                400 metrów, zapytał dlaczego nie weszłam, opowiedziałam, dałam klucze , wrócił
                ( też nie biegiem).
                Może trwało nie 15 a 12 minut. Może spotkał jeszcze swojego szefa, z którym
                zamienił 3 zdania ( a siedząc w gabinecie byłby odizolowany od ludzi).
                I piszę o tym nie dlatego, żeby cokolwiek komukolwiek pokazywać, bo nie lubię
                pokazówek ani awantur. Chcę tylko udowodnić, że czasem warto ustąpić. W tym
                przypadku wejść do gabinetu 20 sekund później.
                Ale Ty i tak uważasz inaczej więc pozostań przy swojej opinii.
                • magdalenkaaa78 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 12:47
                  Podtrzymuję swoją wersję. Chciałaś ukarać tę kobietę ( a przy okazji jeszcze
                  kilku innych pacjentow, a co sobie bedziesz żałować ) Bo nie moglaś tych kluczy
                  zostawić pielegniarce albo w rejestracji, ty musiałaś samemu męzusiowi ( jeszcz
                  by ktoś odcisk klucza sobie zrobil )
                  12 min, jasne smile to moze i kawę jeszcze z szefem zdołał w tym czasie wypić?
                  • agawamala Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 12:55
                    Magdalenko, pora zakończyć tę wymianę poglądów. Ty i tak wiesz lepiej, jesteś
                    chora z nienawiści, gotuje się w Tobie agresja. W sumie Ci współczuję. Jak
                    straszne musi być życie takich ludzi.
                    Natomiast sprawę kluczy zostaw w spokoju. Skoro je przywiozłam do szpitala a
                    nie zostawiłam np. u sąsiada miałam jakiś powód. Po prostu nie zostawiam kluczy
                    u osób postronnych i mam do tego prawo.
                    Mój mąż miał prawo nie tylko wypić kawę z szefem, ale nawet , gdyby dosłał
                    takie polecenie, iść na konsultacje. I to wcale nie dlatego, żeby kogokolwiek
                    karać.
                    Magdalenko, spójrz inaczej na świat. Nie wszyscy knują spiskową teorie, nie
                    wszyscy usiłują zrobić innym na złość i coś tam udowodnić, nie wszyscy są
                    nastawieni do innych na zasadzie "ja im pokażę".
                    Są na tym świecie także ludzie normalni, pogodni, którym nie zależy, aby
                    pokazać czyje na górze.
                    Spójrz na to tak. i chociaż zapewne Ty życzysz mi wszystkiego najgorszego i
                    mogę się spodziewać z Twojej strony kolejnych agresywnych postów czy inwektyw -
                    serdecznie Cię pozdrawiam - Agata.
                    • magdalenkaaa78 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 13:02
                      Bredzisz. nienawidzę? A niby kogo, pani psychiatro?? Wiem lepiej tak samo jak
                      ty wiesz lepiej. I zadne argumenty ( dla mnie twoje to pseudoargumety ) nie
                      trafiają.
                      Twój mąż ma prawo pić kawę jak ma przerwę. I ma obowiązek przyjmowania chorych.
                      To ty masz jaką chorą teorię ma mój temat - bo ja jestem i pogodna i
                      optymistycznie patrzę na swiat i nie robią mi się zmarszczki na czole od
                      gniewnego marszczenia smile Nie masz zielonego pojęcia, czego życze ludziom więc
                      badź łaskawa te głupoty zachować dla swojego psychoanalityka.
                      I nie pozdrawiaj mnie - to zalatuje hipokryzją smile
                      • agawamala Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 13:12
                        Mimo wszystko pozdrawiam, chyba nie rzucisz się na mnie z pięściami. Nie jestem
                        psychatrą, ani wogóle lekarzem. Ukończyłam Akademię Wychowania Fizycznego.
                        Twoje posty , niestety, aż nazbyt wyraźnie ukazują jaki masz stosunek do ludzi
                        i świata. No, chyba, że myślisz coś innego a piszesz dla przekory coś innego.
                        Tego już nie wiem.
                        Przeczytaj jednak raz jeszcze swoje posty. Zwróc uwagę ile w nich nienawiści,
                        złości, jadu, agresji. Jakim tonem zwracasz się, chocby do mnie ( pominę już
                        uzywanie zwrotu 'TY", który grzecznościowo pisze się z dużej litery).
                        • magdalenkaaa78 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 13:27
                          Wiem, jak się pisze "ty" ale dla mnie pisane z dużej litery to przejaw
                          szacunku, ktorego akutar do ciebie nie czuję...
                          Skoro doszukujesz się w moich postach nienawiści to sobie szukaj, jadowita
                          jestem ( uwaga, kąsam ) i dobrze mi z tym. I nie chce, by taka paniusia jak ty
                          uczyła mnie kultury :0 Ja nie jestem żona lekarza tylko proletariacką chamką (
                          acz z wyższym wykształceniem ) i z tym tez mi dobrze smile
                          • agawamala Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 14:02
                            Oj chyba jest Ci z tym źle, bardzo źle, nawet nie zdajesz sobie sprawy jak źle.
                            Być może chcialabyś żeby było Ci lepiej i dlatego jesteś w stosunku do ludzi
                            taka jadowita.
                            A ja w przeciwieństwie do Ciebie mam zwyczaj wyrażać szacunek wszystkim
                            ludziom, z którymi się kontaktuję - nawet jesli prezentują zupełnie inne
                            poglądy. I może dlatego nie muszę kąsać.
                            Zaś co do kultury - tego zazwyczaj uczą rodzice - czy Ciebie nauczyli czy nie -
                            oceń sama.
                            Przeczytaj swoje posty, zastanów się nad nimi - wylecz kompleksy, złość,
                            zawiść. Można nad tym popracować.
                            • magdalenkaaa78 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 14:26
                              Nie mam kompleksów, pani psychiatro... chyba bardzo ci się nudzi, bo
                              wymślasz... smile
                              Na szacunek, droga pani, trzeba sobie zasłużyć. A klapanie dziobem o kulturze
                              ni jak ma się do jej posiadania.
                              Uczyć się będę - jeszcze większej asertywności. I...nie wdawania się w dyskusje
                              z ludźmi, ktorzy wiedza lepiej ode mnie , co w sercu noszę smile
                              • agawamala Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 14:32
                                Komplesy masz - człowiek który ich nie ma nie prezentuje postawy roszczeniowej,
                                bo nie musi. Ja mam wakacje i ma prawo ( no chyba, że Ty wiesz lepiej) robić ze
                                swoim czasem to na co mam ochotę.
                                Dajesz upust swoim złym emocjom usiłując rzucać inwektywami.
                                W dalszym ciągu podtrzymuję- jesteś biedna, zakompleksiona i musisz to jakoś
                                odreagować. I robisz to albo awanturując się ( sama o tym piszesz, ja tego nie
                                wymyślam), albo usiłujesz obrażać ( ale tylko usiłujesz bo nijak Ci to nie
                                wychodzi), ludzi o odmiennych poglądach.
                                Bardzo Ci współczuję, tacy ludzie muszą mieć w zyciu strasznie......
                                • magdalenkaaa78 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 14:46
                                  jesteś pzremądrzałą snobką co wszystko wie lepiej. Wiedź sobie, kobieto smile
                                  dowartościuj się, że ( tylko w twoim pzrekonaniu ) są ludzie agresywni bez
                                  powodu, złosliwi i z kompleksami smile Jak ci to pomaga w życiu smile
                                  Wiesz, ten AWF to chyba rekompensata za nieudany start na medycynę ;-p Jak
                                  mowilam - psycholog z ciebie zaden. człowiek też. bosssze, biedne te twoje
                                  dzieci ;-p

                                  www.dlaczego.org.pl/tekchniep1.htm
                                  • agawamala Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 15:18
                                    No i co ulżyłaś sobie, lepiej Ci, czujesz się bardziej dowartościowana, że
                                    próbowłaś mnie obrazić? Jeśli tak - to dobrze, może milej skończysz dzień.
                                    Na AWF zdawałam bo chciałam, nigdy nie marzyłam o medycynie choćby dlatego, że
                                    brzydzę się niektórych chorób; źle reaguję na wymiotujących, śliniących się,
                                    brzydko pachnących. Nigdy nie mogłabym być lekarzem.
                                    A moje dzieci są normalne, szczęsliwe - teraz na wakacjach z dziadkami.
                                    • magdalenkaaa78 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 15:23
                                      Ani sobie nie ulżyłam ani się nie dowartościowałam... za to ty na pewno czujesz
                                      satysfakcję ( zastanów się,czy nie chorą ) że ja mam chore dziecko ( z
                                      założenia wg ciebie nieszczęsliwe, oczywiście ).
                                      Moje dziecko teraz jest w złobku smile i znając życie ( i jego też ) jest tam
                                      zadowolone i a jak po niego przyjdę to pójdziemy na lody i na rower smile I wtedy
                                      będę faktycznie dowartościowana i stwierdzę, że miło kończę dzień smile
                                      paniusiu, pewnie nie jeździsz komunikacją miejską, bo tak ludziom mogą pachy i
                                      nóżki brzydko capić smile ach ci lekarze, ta łapówki na domy , samochody,
                                      wakacje winkach te ich żony wink
                                      • agawamala Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 15:41
                                        A jednak masz kompleksy i to przeogromne. Nigdy, ale to przenigdy nie czułam
                                        satysfakcji z tego, że ktoś ma chore dziecko, sam jest chory czy choruje
                                        ktokolwiek z jego rodziny.
                                        Usiłuję jednak Twoje zachowania i agresję wytłumaczyć faktem posiadania chorego
                                        dziecka. I nie bądź skłonna do nadinterpretacji.
                                        Jeżdżę samochodem, czasem metrem - mam do tego prawo.
                                        Zaś ostatnie zdanie świadczy już nie o Twoich kompleksach, ale o prymitywizmie.
                                        Złapałaś mojego męża, albo kogokolwiek innego na braniu łapówki? Jeżeli tak
                                        powiadom prokuratora, jeżli nie jest to po prostu pomówienie. Takie samo jak
                                        to, gdybym powiedziała, że Twój mąż informatyk jest piratem komputerowym i
                                        handluje pirackim oprogramowaniem. Pewnie tak nie jest, ale zdarza się to, i
                                        wcale nie rzadko w tej grupie zawodowej.
                                        I nie mieszkam w domu, a w mieszkaniu. porządnym, duzym, ale w mieszkaniu.
                                        • magdalenkaaa78 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 15:47
                                          kobieto - co ty, obsesję masz?? Nie kwestionuję twojego świętego prawa do jazdy
                                          metrem smile
                                          Gdzie ja napisalam, ze mieszkasz w domu?? Albo że twoj mąz bierze łapówki? Nie,
                                          złapać nie złapałam smile Nie podgladam lekarzy w tak intymniej, tak, to dobre
                                          słowo... sytuacji smile Ale wszyscy wiemy, ze takie zachowania mają miejsce.
                                          Nie rzucaj się tak kobieto, bo zawalu dostaniesz smile I nie wiem, czy ktoś ci
                                          udzieli pomocy, bo przecież ty będziesz grzecznie czekac na karetkę i niew
                                          powiesz, ze masz męza lekarza smile
                                          Ta..nie dość, żem chora psychicznie i z kompelksami, tom jeszcze prymityw.
                                          dalej, kobieto, rozwijasz się jak papier toaletowy smile
                                          Moja ty śliczna, mądra, urocza , przemiła i bez rozstępów smile Qrcze, taki ideał
                                          koło mnie a ja w zachwyt nie popadam...
                                          • agawamala Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 15:55
                                            Przecież od rana to właśnie Ty się irytujesz, denerwujesz i strzępisz.
                                            • magdalenkaaa78 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 20.07.06, 08:05
                                              Wcale się nie irytuję. Za to ty tak ładnie dajesz się podpuszczać smile
            • 100krotka9 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 13:14
              Tak jak napisałam wcześniej należysz włśnie do tej grupy spoleczeństwa która
              będzie się mściła!!!
              I dlatego tak też wyglądają Twoje wypowiedzi wydaje Ci się, ze każdy jast taki
              jak Ty czyli mściwy, wrzeszczy jak coś chce osiagnąć itp.
              Robisz na złość innym.
              • agawamala Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 13:20
                Pudło! Nie mam zwyczaju mścić się na nikim. No, chyba, że wiesz lepiej .
                I wyobraź sobie, że ja nie wrzszczę, a jeśli chcę coś osiągnąć robię to zgoła
                innymi metodami. Nie agresywnymi.
                I nie robię na złość innym, no chyba, że uznasz, że robieniem na złość jest
                posiadanie innego zdania. No bo wtedy rzeczywiście...........
                • 100krotka9 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 13:28
                  Tak tak właśnie nie robisz nikomu na złość
                  a kto zadzwonił do mężulka z parkingu żeby przyszedł po klucze
                  i pacjenci musieli czekać
                  I widać z jaką satysfakcją to napisałaś.
                  Wcale się nie mścisz nic a nic.
                  Straszna z ciebie osóbka.
                  Chyba wszystkie osoby na forum mają o tobie swoje zdanie a jakie można wyczytać
                  powyżej.
                  • agawamala Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 14:06
                    A co miałam robić, ustawić się w kolejce i czekać, aż mąż przestanie przyjmować?
                    Podobnie jak Magdalenka jesteś chora i zakompleksiona do cna. Zresztą
                    zastanawiam się czy nie jesteś klonem Magdalenki ( forma postów dość podobna).
                    Zastanów się Dobra Kobieto co wypisujesz. Były dwie mozliwości, albo ja
                    dostarczę klucze mężowi, albo on po nie się uda. Obcym ludziom kluczy od
                    mieszkania nie powierzam.
                    • magdalenkaaa78 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 14:35
                      Lo matko, zapisz nas hurtem do psychiatry. Chirurga na szczęscie możemy sobie
                      darować smile Chora..tak..jak to pięknie brzmi...jakaś ty mądra, zdolna i w
                      ogóle...skrzyżowanie matki teresy z lady Di... sam miodzio smile
                      Boisz się, że cię obcy ludzie okradną? cóż za brak wiary w społeczeństwo, a
                      przeciez wystarczyło grzecznie poprosić panią rejestratorkę o przechowanie
                      kluczyków smile
                      • agawamala Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 15:19
                        A czy Ty zostawiasz klucze obcym ludziom? Bo ja nie i mam do tego prawo.
                        • magdalenkaaa78 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 15:24
                          obcym nie smile ale ja mam dużo dobrych znajomych i mam komu zostawić klucze. Mam
                          dobrych sasiadów, zyję z nimi w serdecznej przyjaźni smile Nie masz takich?
                          • agawamala Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 15:43
                            Mam wielu.Tylko nie widzę powodu dla którego miałabym np. wozić klucze do pracy
                            zaprzyjaźnionej sąsiadki, skoro byłam już u mężą. Chyba widzisz absurd takiej
                            sytuacji.
    • mynia_pynia Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 12:50
      Jak wchodzę do "poczekalni" to grzecznie się pytam "która godzina jest
      przyjmowana", a że umawiają co 15 min więc najczęściej mówie: O to super bo ja
      na 16:00, i po sprawie, nikt jeszcze nie wepchał mi się z późniejszej godziny,
      chociaż miny ludzie mają zawsze nieciekawe.
    • ka-ja Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 14:01
      Tak ja też ,zawsze grzecznie.Mogę poczekać...Tak było do czerwca 2004
      roku.Trafiłam z 2.5letnim synem na izbę przyjęć,czekaliśmy,mały skarżł sie na
      ból głowy,wymitował-dostał kroplówki i tyle czekaliśmy aż stan się porawi.Była
      tam tez kobieta ze starszym synem te same objawy co moje dziecko,tylko ona z
      krzykiem zażądała neurologa,dostała.A ja grzecznie i spokojnie czekałam,przecież
      lekarze wiedzą co robić...komu nurolog,komu nie.Tej samej nocy mój syn dostał
      obrzęku mózgu,który prawdopodobnie zaczął się już na izbie,dobry neurolog
      zorientowałby się że coś jest nie tak....Syn nie żyje.

      Teraz ja jestem po operacji.Też izba przyjęć ja zwijam sie z bólu,wymiotuje,a
      lekarz,że to pewnie atak kamicy nerkowej nie ja pierwsza i nie ostatnia.Usg
      niczego w nerkach nie wykazuje,boli coraz bardziej ja czekam,czekam.W końcu z
      bólu wydarłam się,żeby jakiś lekarz jeszcze raz mnie zobaczył.Po
      awanturze,łaskawie poproszono ginekologa na konsultację,za godzinę od owej
      konsultacji byłam juz na stole operacyjnym w stanie krytycznym.
      I gdybym grzecznie czekała,bo tak trzeba to pewnie nie byłoby mnie tu teraz.
      • 100krotka9 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 14:12
        Bardzo mi przykro
        przyjmij proszę szczere wyrazy współczucia innej mamy.

        Wiem, że nie po to opisałaś nam swoją historię.
        Anna
        • ka-ja Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 14:19
          Dziękuję .Chciałam tylko pokazać ,że nie zawsze można być "ułożonym",są
          sytuacje,że trzeba wręcz krzykiem walczyć o swoje.
          • magdalenkaaa78 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 14:31
            Przykro mi...
            Mój tata był z udarem ( do pnia mózgu ) na izbie przyjęć, ponad 4 godziny
            czekał na pojawienie się lekarza, potem okazalo się, że dla umierającego
            pacjenta nie ma miejsca, lekarze kłocili się między sobą, który szpital ma
            przyjąć tatę ... Mój tata siedział, nie skarzył się, nie pomstował, moja mama
            siedziała razem z nim i też nic nie mówiła ufając, że na izbie przyjęć w
            szpitalu nic nie może się stać...
            Mój tata żyje, jest częściowo sparaliżowany sad
      • agawamala Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 14:23
        Zawsze mogłaś grzecznie poprosić.
        Miałam sytuację nieco inną, w urzędzie skarbowym. Czekam w kolejce. Po mnie
        przychodzi pani z kategorii takich, które wszystko krzykiem. Oświadcza, że ona
        z dzieckiem i czekać nie może. Głośno, agresywnie. Przepuszczam, bo w
        przeciwieństwie do wielu Pań albo nie mam korony na głowie, albo noszę ja
        wyjątkowo mocno osadzoną, bo jakoś mi nie spadnie.
        Pani nie ma jakiegos papierka czy czegoś innego. Wchodzę ja. Grzecznie, bo mam
        taki zwyczaj. Urzędniczka mnie załatwia, a w połowie sprawy wpada ta pani,
        która skompletowała papierek. Urzędniczka ma przerwać, teraz ona musi, bo ona z
        dzieckiem.
        Wrzask, krzyk. Urzędniczka przerywa, spogląda na dokumenty i daje termin
        odebrania za dwa tygodnie. Ja mam załatwioną sprawę od ręki.
        I czy nie można inaczej, spokojnie bez awantur?Można - efekt ten sam (
        załatwienie sprawy) tylko szybciej i bez nerwów.
        A lekarze nie są mordercami, choć ten i ów tak sądzi.
        • magdalenkaaa78 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 14:33
          Wiesz co...żyj sobie w swoim ugrzecznionym świecie i przestań umoralniać i
          przytaczać przykłady dobrego - grzecznego i złego - pyskatego, bo nie masz
          pojęcia o swiecie.
          • agawamala Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 15:23
            O Twoim świecie z pewnością nie mam. O swoim tym w którym się obracam
            wystarczające.
            Żyj Ty także w swoim świecie, domagaj się swoich praw, awanturuj gdzie trzeba,
            pyskuj gdy uznasz to za słuszne, i życzę Ci, żeby Ci było z tym dobrze i żebyś
            nie spotkała kogoś kto na agresję zareaguje spotęgowaną agresją- wymierzoną
            bądź w Ciebie, bądź w Twoje chore dziecko ( bo i tak, czego Ci nie daj Boże nie
            życzę) może się zdarzyć.
            Zaś między światem ugrzecznionym, a normalnymi, życzliwymi stosunkami jest
            różnica.
            • magdalenkaaa78 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 15:25
              Uprzejmie proszę : odwal się od mojego dziecka.
        • ka-ja Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 14:35
          A co myślisz,że nie prosiłam,wręcz błagałam bo widziałam,że coś jest nie tak.A
          przemiła pani doktor swierdziła,że tak małe dziecko nie wie co to ból głowy i
          sprawę olała.
          A moja druga sytuacja,równiez najpierw prosiłam,bo widziałam ,że ginekolog był u
          innej pacjentki,to mógł również mnie zbadać.No ale po co,przeciez nie ja
          pierwsza i nie ostatnia cierpę prawda?
          • agawamala Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 15:24
            Czy podejrzewasz lekarzy o spisek? O chęć zrobienia Ci na złość? O celowe błędy?
            • magdalenkaaa78 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 15:26
              Nie. Podejrzewam ich o znieczulicę, rutynę, niedbalstwo, zniechęcenie,
              przemęczenie.
              • agawamala Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 15:47
                Rutyna - napewno.
                Przemęczenie - niewątpliwie.
                Znieczulica - u części tak, u większości nie.
                Niedbalstwo - napewno są i tacy, ale w znakomitej mniejszości.
                Zniechęcenie - do pracy przy tych zarobkach pewnie tak, ale tylko u znikomej
                części przenosi się to na pacjentów.
                • magdalenkaaa78 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 15:49
                  to masz małe doświadczenia z lekarzami. Poza tym, jako ŻONA lekarza jesteś
                  traktowana inaczej. Wiem po sobie - ja też jestem traktowana inaczej ( ach te
                  znajomości z pracy )
                  • agawamala Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 16:02
                    Z lekarzami mam doświadczenia jak mało kto. Znam ich bolączki, problemy, słabe
                    strony itp.Wiem jak pracują, bo znam z opowiadania także drugą stronę.
                    Nie noszę na czole kartki, że jestem żoną lekarza. Do np. okulisty chodzę
                    prywatnie, choć mam dobra znajomą specjalistkę chorób oczu.
                    Do ginekologa - także. Co więcej ponieważ mam dość rzadkie a znane w środowisku
                    lekarskim nazwisko ginekolog znał mnie pod panieńskim. Płacę i tyle. Tak samo
                    jak każdy inny pacjent.
                    • magdalenkaaa78 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 20.07.06, 08:07
                      Proszę, jakaś ty dzielna. Chodzisz prywatnie smile to co ty możesz wiedzieć o
                      służbie zdrowia ?
                • magdalenkaaa78 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 15:49
                  na pewno pani polonistko smile
                  • agawamala Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 19.07.06, 15:57
                    Tak na pewno. Nie jestem polonistką, tak jak każdemu zdarzają mi się i błędy i
                    literówki.
    • magdalenkaaa78 agawa... 19.07.06, 15:09
      Obraz cnoty

      Oto macie ideał człowieka,
      Podług waszych pojęć, moi drodzy.
      Uśmiechnięty. Nie klnie. Nie narzeka.
      I nikomu nie stoi już w drodze.

      Samolubstwa w nim nie odnajdziecie,
      Które z bólem stwierdzacie u bliźnich.
      Piędzi miejsca nie zajmie wam w świecie.
      Jeszcze ziemię wam sobą użyźni.

      Żony wasze już go dziś nie nęcą.
      Wół ni osioł, ani żadna z rzeczy...
      Obojętny. Uroczysty nieco.
      I niczyim już głupstwom nie przeczy.

      Co miał - rozdał. Z wolą czy bez woli.
      Nawet zrzekł się swej powietrza części.
      Niech więc wieniec uznania okoli
      Ten ideał bez krwi i bez pięści.

      Bez pragnienia, bez buntu, bez siły,
      Bez przekory, namiętności, pychy!
      - Cnót obrazie, moralistom miły,
      Nie zwycięzco, a ustępco cichy!

      Takim widzieć chciałabyś każdego,
      Czujna cnoto, dewotko zgorszona!
      Bez zarzutu, dalekim od złego,
      I niech pachnie jak świeca zgaszona...

      Złóż błogiemu dygi i pokłony
      I oddreptaj, pokrzepiona skrycie,
      Pełna wzgardy dla nieuciszonych,
      Płomienistych, niebezpiecznych życiem!

      Grzechy ludzkie, żywe, gorączkowe,
      Pochwalone bądźcie tym wierszem!
      Żyjcie myślą, uczynkiem i słowem,
      Od krwi tęższe i od serca szersze!

      /M.Pawlikowska-Jasnorzewska
      • agawamala Re: Magdalenko............. 19.07.06, 15:34
        Mogę odpowiedzieć na to innym wierszem, ale nie chce mi się go przepisywać.
        x x x
        Sądzę, że wymieniłyśmy co cna poglądy i pora zakończyć tę dyskusję. Nic ona
        nowego nie wniesie.
        Mnie różni od Ciebie i 100krotki ( o ile nie jesteście tą samą osobą), to, że
        mam inny stosunek do ludzi i życia.
        Nie obrażam, nie rzucam inwektywami , co Wam się zdarza. Nie unoszę się i
        panuję nad emocjami.
        Nie piszę, że nienawidzę( nie cierpię, nie lubię) np. mechaników samochodowych,
        chociaż trafilam na kilku złodziei. I co? Zmieniłam warsztat samochodowy. To,
        że dwóćh kradnie nie oznacza, że wszyscy są złodziejami.
        Napewno trudno mi jest zrozumieć matkę upośledzonego dziecka - to przyznaję.
        Choć mam sąsiadkę, kobietę wychowującą 12 letnią dziewczynkę z dziecięcym
        porażeniem mózgowym i głęboko upośledzoną psychicznie . Często rozmawiamy. Jej
        postawa życiowa jest nieco inna - nie żąda, nie domaga się, prosi, potrafi
        pomóc i ustąpić. Taka jest.
        Jak każda wymiana postów tak i ta jest w jakimś stopniu twórcza, pozwala poznać
        punkt widzenia innych.
        • magdalenkaaa78 Re: Magdalenko............. 19.07.06, 15:40
          Primo : nie mam upośledzonego dziecka.
          Secundo : obrazasz i to nie tylko mnie.

          Postawa tamtej matki mnie nie interesuje. Jak jej dobrze z niewymaganiem
          niczego to niech sobie żyje. Tylko...jak żyje. Pewnie nie ma pretensji do
          świata smile

          Dobra rada na koniec : zmień psychoanalityka
          • agawamala Re: Magdalenko............. 19.07.06, 15:49
            Nikogo nie obrażam, no chyba, że ktoś za wszelką cenę chce być obrażony.
            Napisalam o chorym dziecku, przecież sygnalizowalaś, że takie posiadasz. Jeśli
            jest zdrowe, to tylko trzeba być szczęśliwym.
            I na koniec dobra rada - zmień stosunek do ludzi, bo prędzej czy później odbije
            się to czkawką. Z takim nastawieniem do świata naprawdę trudno żyć.
            • magdalenkaaa78 Re: Magdalenko............. 20.07.06, 08:06
              Do ciebie stosunku nie zamierzam zmieniać. I w oróle nie w głowie mi jakies
              stusunki z tobą. A do ludzi mam dobre nastawienie smile
    • mac58 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 20.07.06, 16:14
      widzę ze dyskusja trochę zeszła z tematu postu. ja widzę inny problem - starsi
      ludzie bardzo często nie mają szacunku do młodszych , w tym kobiet w ciązy i z
      dziećmi, sami natomiast wymagają żeby ich szanować. Pytanie- od kogo mamy uczyć
      się kultury - bo teoretycznie od starszych?jeśli mamy takie wzory to
      kiepsko.Będąc w ciąży nieraz doświadczyłam takiego zachowania
      starszych "schorowanych" pań, które wpychały się tuż przede mną w kolejkę.
      Natomiast te same panie mają siłę dźwigać siaty z zakupami z targu i rozpychac
      się w autobusie żeby przypadkiem ktoś nie zajął miejsca siedzącego.Nie reaguję
      na takie zachowania bo nie mam zamiaru psuć sobie nerwów.
      • aneczka7777 Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 21.07.06, 18:40
        Bedac w osmym miesiacu ciazy poszlam do laboratorium na pobranie krwi.
        Pobierano od godziny siodmej, bylam za dziesiec. W poczekalni tlum osob w
        wieku emerytalnym. Jedna z pan poinformowala mnie, ze jestem za nia. dodam, ze
        na dzwiach laboratorium wisial widocznu napis mowiacy o tym, ze kobiety w ciazy
        przyjmowane sa bez kolejki!!! gdy drzwi otworzyly sie i mila pani poprosila
        mnie do srodka rozpoczela sie awantura. Ja mam reumatyzm, ja mam podagre -
        zgroza.

        Inna historia. Jadac metrem w baaardzo zaawansowanej ciazy, bylam poproszona
        przez dziarskiego staruszka o ustapienie miejsca. dodam, ze wokol bylo pelno
        nastoletniej mlodziezy.
        • czystopraktyczna Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 23.07.06, 01:43
          może dziadek miał wadę wzroku? smile
    • k.zborzecki Re: Wizyta u lekarza - znowu pech 23.07.06, 21:11
      niech żyje chamstwo!
      Niech żyje agresja!
      Niech żyje cwaniactwo!
      Moje - nie popuszczę, szybciej zakatuję konkurenta!
      Mam prawo - nie ustąpię, choćby ten drugi miał zdechnąć!
      Moje zawsze musi być na wierzchu, bo jestem najważniejszy.
      To motto życiowe większości dyskutantek, które uzbrojone w długie pomalowane
      pazury najchętniej wydrapałyby drugiemu oczy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka