Konstancja 2,5 l.
Piszę smsa do mojego taty.
- Koniczynko, piszę do dziadka, przesłać mu całuski od ciebie.
Na to Koniczynka macha energicznie rączką:
- Nie, nie ty go lepiej pozdrów
Konstancja jako 3 latka.
Babcia robi na drutach. Konstancja tylko czeka na okazję, by wyciągnąć babci
drut z robótki. Co jakiś czas sie jej udaje. Babcia na początku cierpliwie
nawleka drut oczko po oczku, ale ja upominam Koniczynę, by tego nie robiła.
Upominam raz, drugi, trzeci ale ona nic sobie z tego nie robi. Po kolejnej
akcji dywersacyjnej dostaje kare - każę jej iść do pokoju obok, by się
uspokoiła i może wrócić, jak będzie gotowa babcię przeprosić. Kara straszna,
bo na tym etapie Konstancja byłaby bardziej skłonna się udusić niż wymamrotać
słowo "przepraszam". Siedzi więc w pokoju i marudzi coś pod nosem na
niesprawiedliwość losu. Po kilku długich minutach dziadek postanowił
interweniować. Wszedł do niej i tłumaczy:
- Koniczynko, przeproś babcię i będziesz mogła wrócić do nas.
Koniczyna do dziadka:
- Idź sam, ty to lepiej załatwisz.
W tym momencie dziadek wyminął się ze mną w drzwiach pokoju, ona myślała, że
dziadek już wraca i pyta:
- I jak poszło?
Konstancja widząc, jak jej wujek całuje się ze swoją dziewczyną:
- Macie ślub?