Dodaj do ulubionych

szantażowanie malucha

IP: *.* 26.09.02, 15:05
Moja prawie trzyletnia córka bardzo niechętnie sprząta po sobie zabawki. Kiedy ją o to proszę udaje że nie słyszy . Kiedy stanowczo każę jej to zrobić, odmawia. Mam jeden sposób ale nie wiem czy pedagogiczny - mały szantaż. Np. "Adusiu, posprzątaj zabawki" ona na to: "Nie" ja: "Rozumiem, że nie chcesz oglądać dobranocki " ona: "Chcę" i zaczyna powoli sprzątać.Czasami (bardzo rzadko) stosuję ten zabieg w innych przypadkach, ("zachęcaczem" może być cukierek, albo opowiedzenie bajki) ale mam wątpliwości czy to jest nieszkodliwe, czy może uczy dziecko robić coś za coś? Co myślicie na ten temat?
Obserwuj wątek
    • Gość: bonia Re: szantażowanie malucha IP: *.* 26.09.02, 23:14
      Pedagogiem nie jestem i też się ciąglę zastanawiam jak wychowywać skutecznie popełniając jak najmniej błędów. Myślę jednak, że najmniej pedagogiczne jest nagradzanie cukierkiem. Z tego co czytałam w mądrych książkach wiem, że dobre są metody naturalnej konsekwencji: umawiamy się przed przystąpieniem do zabawy, że jak posprzątasz zabawki będziesz mogła obejżeć bajkę i każda ze stron jest zobowiązana do wypełnienia umowy. Ważne jest by dziecko z góry wiedziało co straci jak nie wykona umowy i ważne jest by być konsekwentnym.
    • Gość: Kamila Re: szantażowanie malucha IP: *.* 27.09.02, 07:44
      Moze akurat cukierek nie jest najzdrowszym "zachecaczem", ale tak jak napisala Bonia - umowa: jesli nie posprzatasz przed bajka, to jej nie obejrzysz, dopoki nie sprzatniesz nie wyjdziesz na dwor pobawic sie z Kasia. Moja mama twardo stosowala te zasade i jak do tej pory nie mam problemow ze sprzataniem po sobie, ani jakos nie wplynelo to negatywnie na moja psychike. Nie ma co demonizowac "malych szantazy", bo dziecko nalezy jakos zmobilizowac i nauczyc odpowiedzialnosci i samodzielnosci.POzdrawiam :hello:Kamila
    • Gość: guest Re: szantażowanie malucha IP: *.* 27.09.02, 08:18
      Też nie popieram metody nagradzania słodyczami. Moja teściowa i mama owszem, a ja próbuję z tym walczyć.Ale jeśli chodzi o druga kwestię - robie tak samo, np. jak Zuzia nie chce zjeśc obiadku (a nie jadła już jakieś 5 godz), tylko wrzeszcy, że chce na "pacielek", stanowczo mówię, że jak zje, to wyjdziemy, że wszystkie dzieci najpierw jedza, potem soacerują itd..na początku były straszne krzyki i płacze, ale za jakis czas Zuzia chyba zrozumiała, o co chodzi: teraz zawsze, jak zje zupkę, mówi:"Zuzia zjadła, idziemy mama!"KIKA
    • Gość: eBeata Re: szantażowanie malucha IP: *.* 30.09.02, 11:34
      A ja kiedyś wyszłam z łazienki, w tym czasie synek miał posprzątać zabawki i ... udałam zachwyconą. Pochwaliłam Go jaką wspaniałą niespodziankę zrobił mamie, jak bardzo się cieszę, jest tak czysto itp.I co?Od tego czasu 3-4 razy w tygodniu słyszę, że mam jeszcze nie wychodzić z łazienki :-). Oczywiście za każdym razem małego przytulam i mówię jak sie cieszę z niespodzianki.Zauważyłam, że głównie chodzi o słowo NIESPODZIANKA.Na razie działa /jak długo??? :-)???/.Polecam, może na inne dzieci też podziała?Beata

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka