Dodaj do ulubionych

"lula sie" w nocy

IP: *.* 31.03.03, 09:37
Syn ma 8 1/2 roku i prawie "od zawsze" "lula sie" w nocy, a do tego czesto dolacza sie "mruczenie".Chodzimy na konsultacje do neurologa, mial robione EEG w czasie snu, które wykazalo nieprawidlowosci w zapisie, ale w lagodnym stopniu. (Podobno taki zapis ma co 3 - zdrowy czlowiek). Próbowalismy leków, które nic nie daly, witamine B, wspólne spanie, aby uspokajac gdy sie przebudzi.W koncowym efekcie syn moze nie "lula sie" tak intensywnie jak na poczatku, ale jest to uciazliwe, gdyz czesto budzi "mruczeniem" domowników. Moze ktos ma podobne problemy? A moze mial i juz sie skonczyly?
Obserwuj wątek
    • Gość: Zilka Re: "lula sie" w nocy IP: *.* 31.03.03, 10:06
      A co to znaczy, że on "lula się"????zilka
      • ewa2233 Re: 'lula sie' w nocy 03.04.03, 10:36
        "lula się" to znaczy: leżąc na boku, kladzie rękę na uchu i "przewraca się" z
        prawej do lewej.
    • gwronka Re: 'lula sie' w nocy 04.04.03, 11:33
      Nie przejmuj się. Mój Bartek też miał takie objawy: w nocy rzucał, dosłownie
      rzucał głową na boki. Wyglądało to okropnie. Skończyło się wizytą u neurologa i
      USG głowy ( przez ciemiączko ) Wyszło, że głowa jest w porządku ( a mózg się
      zdążył pofałdować wink). Gdy przyszłam z wynikami do neurolog, ta postraszyła
      mnie padaczką. A to nie jest padaczka, ani nic innego, tylko właśnie lulanie.
      Podobno ( nie jestem fachowcem ), gdy dziecko przyzwyczajone do bujania, lub
      takie, któe bujania po prostu potrzebuje, nie może zasnąć, samo buja głową. To,
      znów podobno, wyzwala jakiś hormon, który pomaga zasnąć. Nie wiem, na ile jest
      to prawdziwa teoria, ale pocieszę, cię. To przechodzi. Bartek ma juz prawie dwa
      lata i już nie rzuca głową w nocy. Teraz za to bawi się moimi włosami przez
      sen. wink)
      • ewa2233 Re: 'lula sie' w nocy 07.04.03, 09:28
        Wszystko wskazuje na "to samo", co mial Twój Bartek z tym, ze nasz syn jest o
        wiele starszy i tylko "trochę" mu przeszło.
        Oczywiscie też miał podejrzenie o padaczkę.
        "Teorię" o hormonie szczęścia, wyzwalający się podczas "lulania" też nam
        wyjaśniono.
        Ale nam potrzebny był "do szczęścia" taki głos jak Twój, że są dzieci, które
        mają to już za sobąsmile)) Dzieki!
        U nas sprawdziła się opinia, że to dzieci nie kołysane przez rodziców, same
        zaczynają się lulać. Nam urodził się syn akurat w takim czasie, gdy panowała
        opinia, żeby dziecka nie lulać, więc przytulaliśmy go "na każde żądanie" lecz
        bez kołysania. Ale z Twojego doświadczenia wynika, że to też może nie być
        prawda, bo Twój Bartek, jak zrozumiałam z listu, był kołyasny... Więc może
        niepotrzebne są wyrzuty sumienia.
        Widać trzeba kierować się intuicją a nie opiniami lekarzy.
        Teraz czekamy na drugie dziecko i postanowiłam nie słuchać "dobrych rad" tylko
        siebie! smile) Chcę dać dziecku tyle "hormonu szczęścia" ile się da smile
        Pozdrawiam!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka